Myślami gdzieś indziej. ZDJĘCIA

Zdecydowanie większa determinacja i wola walki były po stronie częstochowskich siatkarzy i to oni mogli cieszyć się z wygranej.

Zdeterminowany zespół z Częstochowy w łatwy sposób ograł rozkojarzone gwiazdy Asseco Resovii.

ZOBACZ ZDJĘCIA!

- Widać było, że Częstochowa była bardziej zmotywowana od nas. My chyba byliśmy już myślami przy przerwie na mecze reprezentacji. Wiedzieliśmy, że to ostatnie spotkanie u nas przed dłuższą przerwą i z naszą koncentracją nie było najlepiej – mówił po meczu z Tytanem AZS Częstochowa, rozgrywający Asseco Resovii, Lukas Tichacek.
Resoviacy w poniedziałkowy wieczór zagrali jeden z najsłabszych meczów w tym sezonie. Częstochowianie, którzy do tej pory licząc mecze w europejskich pucharach przegrali siedem meczów z rzędu, widząc niemrawo spisującego się rywala w miarę łatwy sposób go wypunktowali i przerwali złą passę.

Ważny dzień Wiśniewskiego

- Myślę, że już po takiej serii w końcu nie mieliśmy już nic do stracenia. Wyszliśmy na pełnym luzie no i poszło. Mimo, że drugi set był przegrany to dalej byliśmy drużyną i walczyliśmy wszyscy razem i to zaowocowało – mówi jeden z jasnym punktów ekipy z Częstochowy, Łukasz Wiśniewski i dodaje. – Nie ma co ukrywać, ale my tutaj nie przyjechaliśmy po zwycięstwo, bo zdawaliśmy sobie sprawę, kto jest po drugiej stronie siatki. Chcieliśmy, żeby nasza gra w końcu się skleiła żeby to jakoś wyglądało no i się wreszcie to się udało i to jeszcze jak – mówi środkowy ekipy z Częstochowy, dla którego 21 października na długo pozostanie w pamięci. Jego zespół zainkasował komplet punktów a on dostał powołanie do reprezentacji, z którą wyjedzie na Puchar Świata do Japonii. – Jestem tym zaskoczony ale cieszę się bardzo, choć wiem, że ten mój wyjazd spowodowany jest kontuzją Grzegorza Kosoka – mówi Wiśniewski.

Flot zdał egzamin

Nie mniej zadowolony w częstochowskiej ekipie był też Krzysztof Gierczyński. – Moja radość jest podwójna, bo przecież tutaj w Rzeszowie nie tak dawno rozegrałem dwa fajne sezony, były medale, poznałem ciekawych ludzi i fajnie jest tu znowu przyjechać i dodatkowo wygrać na tej hali, która była moja – mówi Gierczyński i dodaje. – Być może Resovia nas trochę zlekceważyła albo zagrała słabszy mecz, ale to się zdarza. My w końcu wykorzystaliśmy nadarzającą się okazję i zdobyli trzy punkty. Dla nas te punkty są na wagę złota. Resovia pewnie tych punktów zdobędzie sobie w lidze jeszcze co nie miara. Przed meczem założyliśmy sobie, że nie będziemy psuć zagrywki tylko zagramy flota. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Resovia może mieć problemy z przyjęcie tego typu serwisu i to się potwierdziło – mówi Gierczyński.

Obstrzeliwany Mika

Najbardziej w przyjęciu “oberwało” się Mateuszowi Mice w którego rywale regularnie posyłali piłkę. – Gdybym widział siebie po drugiej stronie siatki w takiej dyspozycji to też bym zrezygnował z jakiejkolwiek mocnej zagrywki i posyłałbym w siebie flota – mówi młody przyjmujący Asseco Resovii, który momentami był zupełnie bezradny. Przy takiej grze nie wiele też mógł zdziałać na rozegraniu Lukas Tichacek. – Przede wszystkim mieliśmy słabszą zagrywkę i przyjęcie – mówi czeski zawodnik i dodaje – Popełniliśmy sporo błędów własnych, zwłaszcza w przyjęciu. Przeciwnicy w większości zagrywali flota, ale bardzo mocnego i sprytnego. Przy takich problemach z przyjęciem miałem utrudnione zadanie żeby dobrze rozegrać piłkę, a co dopiero zgubić blok. Mieliśmy plan na ten sezon nie przegrać meczu u siebie, ale dość szybko legł on w gruzach – stwierdza Tichacek.

Cierpliwość popłaca

Resoviacy, którzy liczyli na komplet punktów opuszczali w poniedziałkowy wieczór w minorowych nastrojach halę na Podpromiu. – Rywale byli cierpliwi w przeciwieństwie do nas, zwłaszcza na początku meczu, kiedy popełniliśmy dużo błędów w przyjęciu zagrywki typu flot. Zagraliśmy słaby mecz, ale to jest sport i zrobimy wszystko, aby w następnym grać z większym zaangażowaniem, wolą walki i motywacją – mówi trener Asseco Resovii, Andrzej Kowal, który przed meczem uczulał swoich podopiecznych na należytą koncentrację. – Być może na dekoncentrację wpłynęły nasze ostatnie zwycięstwa – dodaje szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, który miał szansę na doprowadzenie do tie-breaka. Resoviacy przeważali niemal przez cały IV set np. 21:19, ale na finiszu górą byli grający z ogromną determinacją siatkarze spod Jasnej Góry.

ASSECO RESOVIA    1
TYTAN AZS Częstochowa    3
(22:25, 25:20, 22:25, 22:25)
RESOVIA: Lotman 11, Perłowski 9, Grozer 12, Mika 14, Nowakowski 14, Tichacek 1 oraz Ignaczak (libero), Grzyb, Achrem, Gontariu 12
Trener Andrzej Kowal
AZS: Gierczyński 19, Wiśniewski 17, Janeczek 13, Murek 8, Sobala 8, Drzyzga 4 oraz Stańczak (libero), Kamiński 6, Hebda, Oczko
Trener Marek Kardos
Sędziowali: Janusz Soból i Sylwester Strzylak (obaj z Radomia). Widzów 4300. MVP meczu Krzysztof Gierczyński.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.