MZBM nie potrafi sobie poradzić z robactwem w bloku

Obrzeżek nie wygląda groźnie, ale jego ugryzienie może okazać się tragiczne w skutkach. Fot. Arkadiusz Rogowski

RZESZÓW. – Cała ta kamienica nadaje się do wysadzenia – mówi ugryziona przez obrzeżka lokatorka bloku przy ul. Wierzynka.

- Jak mi się zdarzy w jakimś miesiącu nie zapłacić parudziesięciu złotych to od razu przysyłają mi przedsądowe pismo, ale jak się do nich chodzi i prosi o coś to ich nie ma – oburza się na działania Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych pani Sylwia Kruczek. W jej mieszkaniu na 2 piętrze w starej kamienicy przy ul. Wierzynka od prawie 2 lat grasuje obrzeżek – groźny roztocz, którego ugryzienie może być bardzo groźne dla człowieka. Interwencja zarządcy ogranicza się jednak tylko do okresowych psykań, które problemu robactwa nie rozwiązują.

- Psykania powtarzają się co pewien czas, o ile zrobimy awanturę – mówi pani Kruczek. Sama usłyszała w Urzędzie Miasta, że to niewiele pomoże: – “Co my pani zrobimy, jak tam wszystko trzeba rozbierać. Piszcie o zamianę mieszkania. Jeśli komisja przyzna we wrześniu to się przeprowadzicie. Tylko meble musicie wyrzucić”. – To co, administracja kupi mi nowe meble? – pyta zdenerwowana lokatorka.

Ostatnie psykanie z zeszłego tygodnia okazało się groźniejsze bardziej dla lokatorów niż robactwa. MZBM zlecił je profesjonalnej firmie, tymczasem po 20 minutach zaczęła dusić się jedna z lokatorek. – Mówię temu panu co brał ode mnie wodę, żeby zamykał drzwi, bo ja jestem uczulona , a ten smród i tak przyniósł na ubraniu – mówi Halina Dworak, sąsiadka Kruczków. Firma chciała również psykać wewnątrz mieszkań, ale lokatorzy się na to nie zgodzili.

Poprzednie 3 podobne interwencje nie przyniosły efektu – obrzeżki nadal straszą, chodzą po ścianach i podłodze. Na początku czerwca pani Kruczek została ugryziona przez obrzeżka w stopę. Lekarz stwierdził u niej odczyn zapalny. Strach pomyśleć co by było, gdyby ugryzione zostało któreś z jej dzieci. Zarządca jednak upiera się przy swoim. – Było psikanie, teraz trzeba poczekać. Powinno pomóc – mówi lakonicznie Bronisław Wiśniewski, dyrektor ds. technicznych MZBM-u.

***
Lokatorzy twierdzą, że “cała kamienica nadaje się raczej do wysadzenia”, bo robactwo siedzi pod płytami w legarach, gdzie jest pusta przestrzeń. Miasto ma już podobno kupca na nią, a lokatorzy, mimo bardzo atrakcyjnego położenia w centrum, z chęcią przenieśliby się do innego mieszkania. Czy to właśnie dlatego nikt nie chce im naprawdę pomóc?

Arkadiusz Rogowski

do “MZBM nie potrafi sobie poradzić z robactwem w bloku”

  1. Anna

    Jak ktos się nie zna to niech nie pisze….. Obrzeżki Gołębie nie biorą się z brudu!!!! tylko od gołębi…!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  2. ozzy

    Spółdzielnia zawsze odbije piłeczkę tak samo jak np.Nowe Miasto swojego czasu było pisane na temat karaluchów i co zrobiła spółdzielnia oczywiście nic zarządca ‚” bajowski ” nie widzi problemu i na tym pozostało i czekał aż przycichnie ,a karaluchy jak były tak są ,a wystarczyło ciągi komunikacyjne opryskać w każdym mieszkaniu ze dwa razy w roku i by nie było problemu i tak samo w opisanym artykule z każdego problemu jest jakieś wyjście ,a jak zarządcy nie mogą problemu rozwiązać to wywalić ich ze stołków na zbitą mordę niech ulice zamiatają może przy tym się popiszą..Nazwisko celowo z małej litery bo jest to dla mnie człowiek bez szacunku.

  3. administrator

    Trzeba trzymac czystosc w mieszkaniu to nie bedzie robactwa.

    • lele

      Co mają zrobic jak to coś siedzi w zakamarkach? Od czego jest zarządca? Kasę od ludzi biorą, ale żeby im pomóc to ich nie ma!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.