Na alarm biją od dawna

- Ten sezon miał być inny, nie wyobrażaliśmy sobie, że znów przyjdzie nam walczyć o uniknięcie najgorszego – nie ukrywa rozczarowania Jacek Szczepaniak, prezes piłkarskiej sekcji Stali Rzeszów. Fot. Wit Hadło

II LIGA. Działacze Stali Rzeszów, Stali Stalowa Wola i Siarki Tarnobrzeg są poważnie zaniepokojeni, bo spadek dotknie zapewne aż 5 drużyn.

Gdyby sezon kończył się dziś, do trzeciej ligi spadłyby Siarka Tarnobrzeg i Stal Stalowa Wola, a Stal Rzeszów mogłaby mówić o wielkim szczęściu. – Trzeba być przygotowanym, iż z pierwszej ligi zleci nie mniej, niż trzy zespoły. Łatwo policzyć, że degradacja dotknie wtedy aż pięć drugoligowych klubów. Już od miesiąca bijemy na alarm. Kłopot w tym, że nasi zawodnicy nie reagują – niepokoi się Jacek Szczepaniak, prezes piłkarskiej sekcji Stali Rzeszów.

Z II ligą automatycznie pożegnają się dwie najsłabsze drużyny, ale trzeba też będzie zrobić miejsce dla spadkowiczów. A sytuacja na zapleczu ekstraklasy układa się wyjątkowo niekorzystnie dla drugoligowców z grupy wschodniej. Na kolejkę przed końcem rundy, pod kreską znajdują się Okocimski Brzesko, Stomil Olsztyn i Łódzki KS. Niewiele wyżej w tabeli są Sandecja Nowy Sącz, Dolcan Ząbki i Kolejarz Stróże.

Igranie z ogniem
- Śląsk, Pomorze i zachód Polski nie od dziś mają mocniejsze kluby. Okocimski i Stomil raczej na pewno nie utrzymają się w pierwszej lidze, a przecież są też inni. Efekt domina w tym sezonie może zadziałać ze zdwojoną mocą – martwi się Mariusz Szymański, członek zarządu Stali Stalowa Wola.

Gdyby sezon skończył się dziś, “Stalówka” z hukiem zleciałaby z II ligi. Jej los podzieliłaby Siarka, a szefowie Stali Rzeszów mającej teraz ledwie 2 punkty więcej od imienniczki ze Stalowej Woli, mogliby dać na mszę. – Zdajemy sobie sprawę, że igramy z ogniem – podkreśla Jacek Szczepaniak. – Wprawdzie ostatnio byliśmy ekspertami od spraw beznadziejnych, ale szczerze mówiąc, wolelibyśmy uniknąć nerwów – wraca pamięcią do wydarzeń sprzed kilku miesięcy, gdy biało-niebiescy w efektownym stylu odrobili sporą stratę i utrzymali się w lidze. – Jesteśmy rozczarowani. Ten sezon miał być inny, nie wyobrażaliśmy sobie, że znów przyjdzie nam walczyć o uniknięcie najgorszego – dodaje.

Głaskanie nie pomogło
Jacek Szczepaniak zdradza, że działacze Stali już miesiąc temu zauważyli niebezpieczeństwo. – Rozmawialiśmy z trenerami i zawodnikami, ale póki co, nasze apele nie przyniosły skutku. Jaka zatem będzie polityka kadrowa biało-niebieskich w przerwie zimowej? – Osobiście nie jestem zwolennikiem wielkich zakupów. Z transferami nigdy nic nie wiadomo. W jeszcze większym stopniu postawimy zapewne na młodzież. Ten kierunek nas interesuje – klaruje Szczepaniak.

Zmiany mogą nastąpić natomiast w Stalowej Woli. – Ciężko zaufać piłkarzom, których mamy. Przesadziliśmy z młodością w drużynie. Chłopaki mają gorące głowy, tymczasem Stali brakuje lidera. Po porażkach głaskaliśmy, tłumaczyliśmy, że nic się nie stało, a powinniśmy działać bardziej zdecydowanie – uderza się w pierś Mariusz Szymański. Do trenera Mirosława Kality, choć bardzo go ceni, też ma zastrzeżenia. – Latem powinien nam powiedzieć, że zespół walczyć będzie o utrzymanie, a nie, że tworzy się fajna paka. Dziś trener niepowodzenia tłumaczy brakiem Artura Cebuli, jakby jeden młodzieżowiec miał decydować o obliczu drużyny.

Szymański przyznaje, że w końcowej ocenie wiele zależeć będzie od ostatniego w tym roku meczu z Radomiakiem. – Sięgnęliśmy dna, a najgorsze, że szalenie trudno zdiagnozować przyczynę tak słabych występów – “pije” do siedmiu ostatnich kolejek, w których Stal uciułała raptem 3 punkty.

Problemy Stali z Rzeszowa i Stalowej Woli są jednak niczym w porównaniu z kłopotami beniaminka z Tarnobrzega. Siarka ma 12 punktów, może się zdarzyć, iż po niedzieli będzie zamykać tabelę. Jeśli nowy trener Artur Kupiec utrzyma zespół w II lidze, w mieście wystawią mu pomnik.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.