Na Izo-Arenie grali w…hokeja

Od 3-0 do 4-4 – wczorajszy mecz Izolatora z Orłem Przeworsk zapamiętany zostanie na długo. Fot. Wit Hadło

III LIGA. IZOLATOR BOGUCHWAŁA – ORZEŁ PRZEWORSK. Osiem goli, mnóstwo strzałów, szalony pościg gości – taki mecz zdarza się raz na kilka lat.

Od 3-0 do 4-4, mnóstwo okazji z obu stron, ale też fatalna gra obrońców – niedzielny mecz na Izo-Arenie dostarczył niespotykanych emocji. – Szkoda, że to już koniec – żałowali kibice, gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Czy to była reklama futbolu? W rozumieniu zasad taktyki i boiskowej dyscypliny na pewno nie. Ale przecież bez pomyłek nie byłoby goli czyli tego, co w piłce nożnej najważniejsze. Poza tym gracze Orła wykazali niezwykłą wręcz determinację, w 20 minut strzelając trzy bramki i doprowadzając do remisu.

Przebudzenie po przerwie
Ten mecz burzył wszelkie standardy. Orzeł przed przerwą przyjmował cios za ciosem, dwa gole stracił, grając w przewadze. Przebudził się w II połowie, ale już przy stanie 3-3 to Izolator pokazał hart ducha. Trafił na 4-3, myliłby się jednak ten, kto sądził, iż odebrał gościom chęć do walki. Dziesięć minut później znów był remis, a w samej końcówce obie strony miały piłkę meczową. Najpierw spudłował Maciej Lech, potem Jacek Tyburczy. Wynik 5-5 był jak najbardziej realny.

Pięknych goli pod dostatkiem
Warto było wczoraj przyjść na stadion ze względu na niesamowity zwrot wydarzeń oraz piękne akcje i gole. Pierwsza bramka padła po fantastycznym dośrodkowaniu Bartosza Karwata do Sebastiana Brockiego. Druga po genialnym zwodzie i precyzyjnym strzale Tomasza Płonki, na 3-0 podwyższył Karwat po prostopadłym podaniu Marcina Kopca. Harujący za trzech Karwat i biegający do każdej piłki Płonka byli najlepszymi zawodnikami Izolatora. W 76. minucie “Płona” przymierzył w dłuższy róg, potwierdzając, iż taki napastnik to prawdziwy skarb.

Orłowi najpierw pomógł bramkarz gospodarzy Paweł Pawlus, w kolejnej akcji Krzysztof Pietluch okazał się sprytniejszy od Damiana Polaka, lecz majstersztykiem było dopiero trafienie Łukasza Laski. Z wolnego, nad murem, w górny róg bramki. Laska wszedł na boisko w II połowie, podobnie jak Adam Bukała, który zapewnił zespołowi z Przeworska remis. Trener Orła Maciej Huzarski miał nosa.

IZOLATOR 4
ORZEŁ 4
(3-0)
1-0 Brocki (17.)
2-0 Płonka (32.)
3-0 Karwat (42.)
3-1 Lech (48.)
3-2 Pietluch (60.)
3-3 Laska (68.)
4-3 Płonka (76.)
4-4 Bukała (86.)

IZOLATOR: Pawlus – Kopiec, Brogowski, Polak, A. Guzior (62. Szyszka) – Karwat, Burak, Cupryś (59. Róg), Domin (68. Tyburczy) – Brocki (65. Skiba), Płonka.
ORZEŁ: Drzystek – Broda, Vaskovets, Sykała, Tworzydło (53. Laska) – Lech, Mielniczuk (79. Mazur), Zięba, Kocur – Pietluch (83. Bukała), Gawłowski (46. Kowal).

Sędziował Mariusz Antosz (Tarnobrzeg). Żółte kartki: Cupryś, Burak – Mielniczuk. Czerwona kartka: Burak (29. – druga żółta). Widzów 200.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.