Na kim wzorują się nasze dzieci

Mali mężczyźni kochają Ben10-a, bo dzięki mocy odlotowego zegarka chłopiec może zmieniać się w… kosmitów. Dziewczynki zachwycają się filmami o księżniczkach mających figury dorosłych kobiet, które od rana do wieczora paradują w seksownych kreacjach i uwodzą zalotnym spojrzeniem. Rodzic, który przyjrzy się bliżej współczesnym animacjom, może się przerazić, z jakimi bohaterami ma styczność ich dziecko.

Wydaje się, że kiedyś pozytywnych wzorów było więcej. Bohaterowie wyglądali jak dzieci, zachowywali się jak dzieci albo przypominali zabawki lub zwierzęta (no ostatecznie skrzaty czy elfy). – Dawne filmy animowane były wysokiej próby. To widać, bo przetrwały próbę czasu. Dziś przegrywają w ogólnodostępnej telewizji z amerykańską “sieczką” czy produkcjami z Dalekiego Wschodu, kupowanymi za bezcen w całych pakietach. Dlatego od 5 lat nie mam i nie oglądam telewizji – mówi Wojciech Jama, twórca Muzeum Dobranocek w Rzeszowie.

Współcześni bohaterowie wydają się “zmutowani”. Zwierzątka nie przypominają realnych pierwowzorów, a zwyczajni chłopcy zmieniają się w rozmaite potwory, stwory (“podobne zupełnie do nikogo”). Bohaterowie wielu współczesnych produkcji zdecydowanie nie lubią rodziców, nie szanują nauczycieli, krzyczą i nieustannie walczą. Ich zachowanie czasem jest wręcz obrzydliwe, a co gorsza, pozostaje bezkarne.

Ciemna strona animacji

Urszula Sajewicz-Radtke, psycholog ze Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej “Tęcza” i pracownik naukowy Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, nie demonizuje telewizji, ale podpowiada, by zanim posadzi się dziecko przed telewizorem, sprawdzić, co pozwala mu się oglądać. – Rodzic musi wiedzieć, że nie każdy kanał, na którym wyświetlane są filmy animowane jest przeznaczony dla dzieci. Należy zastanowić się, czy taki kanał jak Cartoon Network jest aby na pewno kanałem dla dzieci. Moim zdaniem, w wielu emitowanych tam kreskówkach prezentowane są treści nieodpowiednie dla dzieci i młodzieży – zwraca uwagę Urszula Sajewicz-Radtke. – Rodzic powinien świadomie wybierać, co będzie oglądało jego dziecko. Mamy np. MiniMini, polski kanał telewizyjny, na którym głównie pokazuje się bajki niosące pozytywne wartości i dobre przykłady, jak przyjaźń czy pomoc drugiemu człowiekowi. Są bajki, w których nie lansuje się przemocy i to nie tylko tej w sensie fizycznym, ale i psychicznym. A jeśli pojawia się prześladowanie drugiego człowieka, to takie zachowanie jest zawsze karane. Bo nie chodzi o to, aby izolować całkowicie dziecko od zła, ale aby je uczyć pozytywnego zachowania. Dziecko musi wiedzieć, że za dręczenie lub przemoc zawsze jest kara. Zło jest karane, a dobro nagradzane. To słuszna technika modelowania zachowania, kształtowania charakteru.

Bo we mnie jest seks

Jasmina, bohaterka bajki o “Alladynie”, ma biuścik słynnej Bardotki i talię węższą niż legendarna Scarlett O’Hara. Gdzie jej do zwykłej Kowalskiej! Czarodziejki Winx z włoskiej kreskówki każdym ruchem i każdym spojrzeniem spod rzęs akcentują swą kobiecość. Ich maciupeńkie spódniczki i króciutkie bluzeczki raczej nie powinny być inspiracją stylu dla małych dam. Nawet niewinny elf Dzwoneczek ubrany jest tak (seksowny gorsecik i nóżki odsłonięte do granic możliwości), że nie zdzierży tego niejeden wychowawca.

- Na pewno nie są to wzory zachowań do kopiowania przez dziecko – zwraca uwagę Urszula Sajewicz-Radtke. – Ale piękne księżniczki nie są czymś nowym w bajkach. Kiedy my byliśmy mali, też był piękny Kopciuszek i brzydkie siostry, idealna Śnieżka i złośliwa macocha. Tylko kiedyś, aby zobaczyć piękną księżniczkę, trzeba było wysilić wyobraźnię. Dlatego księżniczki miały twarze naszych mam. Współczesne dzieci mają podane wszystko na talerzu. Jednak to nie w tym tkwi problem, że księżniczka wygląda tak, a nie inaczej. Źle, gdy rodzic nie rozmawia z dzieckiem, nie tłumaczy mu świata i nie ogląda z nim telewizji. Zdarza się, że bajki są traktowane jak odskocznia. Sadza się dziecko przed telewizorem, by móc spokojnie zająć się pracą czy domem.

Wojciech Jama zauważa, że sporo zależy od interpretacji, bo i do dobrych wzorów zawsze można się przyczepić. – Owszem, nie do takiego ideału jak Miś Uszatek, który wszystko składał w kosteczkę i z podwórka wracał zawsze czysty. Ale już Misiowi Colargolowi daleko do wzorowego ucznia. Kiedy odrabia pierwsze zadanie domowe, jego praca lepi się od miodu. Gucio, najlepszy przyjaciel Pszczółki Mai, lubił dobrze zjeść, popić nektaru i porządnie się wyspać. Wiecznie był zmęczony i wiecznie wyglądał, jakby był za przeproszeniem “na kacu” – żartuje Wojciech Jama. – A Makowa Panienka? Ta to dopiero jest podejrzana. Cały dzień tańczy, nie wiadomo dlaczego. Jej wybranek, czyli motyl Emanuel, pozostaje obojętny na jej wdzięki, za to przywiązuje dużą wagę do własnego wyglądu. Ideał? Niekoniecznie…

Jak długo przed ekranem?

- Nie ma prostego przelicznika, kiedy telewizja szkodzi – mówi Urszula Sajewicz-Radtke. – Ale z punktu rozwoju dziecka, trzylatek nie powinien oglądać w ciągu dnia telewizji dłużej jak 10 – 15 minut. 7- lub 8-latek może już nieco dłużej się skupić, dlatego powinien spędzać przed ekranem nie więcej niż pół godziny. W przypadku nastolatka też nie należy pozwalać mu na oglądanie wszystkiego. Kiedy ogląda programy, które poszerzają jego wiedzę, jak Animal Planet czy Discovery, to w porządku. Nie warto jednak, by nastolatek tracił czas na oglądanie epatujących głupotą i infantylnych programów, które nic nie wnoszą.
Jak dodaje Urszula Sajewicz-Radtke, ważne są też: czas, kiedy małe dziecko siada przed TV, i rytuał z tym związany. Telewizja nie może być “usypiaczem”, bo niesie dużo bodźców, dźwięków, obrazów i emocji. Po obejrzeniu bajki dziecko należy przenieść do łóżka i wyciszyć poprzez głaskanie po plecach albo czytanie książeczki. Telewizora ani komputera nie należy umieszczać w pokoju dziecka. Nie należy też dawać dziecku nagrody w postaci oglądania telewizji, bo wtedy będzie ona postrzegana jako coś niesamowicie atrakcyjnego, pożądanego.

Telewizja, jaka jest, każdy dorosły widzi. Sztuka w tym, by rodzic znalazł czas, aby konsekwentnie ją dawkować, zarówno małym, jak i tym trochę starszym dzieciom. Wspólnie oglądany program czy film powinien być kolejną okazją do rozmowy i budowania więzi z dzieckiem.

Beata Sander

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.