Zróbcie nam oświetlenie!

Zebrałam ponad trzydzieści podpisów pod pismem- pokazuje pani Irena Janik

KROSNO. – Mamy serdecznie dosyć tych egipskich ciemności – mówią zdenerwowani mieszkańcy Polanki.

Krośnianie mający swoje domy i posesje przy ul. Ks. Decowskiego w Krośnie chcą, aby w tym miejscu zostały zamontowane lampy i by oni oraz ich dzieci nie bali się wychodzić z domu, gdy zapadnie zmrok. – Ludzie w innych częściach miasta mają oświetlenie uliczne, więc dlaczego my mamy być gorsi?! – pytają.

O tym problemie poinformowali nas mieszkańcy krośnieńskiej Polanki. Wielu z nich przy ul. Ks. Decowskiego mieszka od lat.

- Decowskiego to jedna z głównych ulic w naszej dzielnicy – przyznaje pan Jan Gondela. – Tymczasem na odcinku naszej ulicy – tzw. „zakolu” – brakuje oświetlenia ulicznego. Jest tylko jedna lampa na kilkusetmetrowym odcinku. To kropla w morzu potrzeb. Ludzie, w tym przede wszystkim dzieci, boją się tędy przechodzić wieczorową porą – mówi wprost.

Nie chcą siedzieć z założonymi rękami

Mieszkańcy postanowili działać. – Zebrałam w sumie 34 podpisy pod pismem do magistratu, w którym domagamy się wykonania oświetlenia na naszej ulicy – informuje Irena Janik. – Nie dość, że na ulicy brakuje lamp, to jeszcze w dodatku nawet nie ma chodnika – dopowiada poirytowana mieszkanka Polanki. – Pomimo naszej interwencji w urzędzie miasta, do dziś na Decowskiego jest ciemno – dodaje ze smutkiem kobieta. – Mamy już dosyć tych utrudnień – mówi.

Skorzystali inni…

- Został ogłoszony przetarg na dobudowę punktów oświetleniowych na odcinku ul. Ks. Decowskiego (tzw. „zakolu”). Niestety pomimo tego, że stanęły słupy, lamp nie zawieszono, gdyż jedna z mieszkanek nie zgodziła się, aby wykonawca inwestycji wszedł na słup, który znajduje się na jej posesji i podłączył przewody – informuje Bogusław Bajewski, inspektor w Wydziale Inwestycji Urzędu Miasta Krosna. – W takiej sytuacji, aby pieniądze, które zarezerwowano na ten cel nie przepadły, wykonaliśmy oświetlenie w innej części miasta, gdzie to było konieczne i gdzie nie było najmniejszego problemu z uzyskaniem zgody na wykonanie niezbędnych prac.

- To na posesji tej pani znajduje się wspomniana lampa, od której można by podpiąć przewody do dwóch dodatkowych lamp, które chciano na naszej ulicy zamontować i byłoby po problemie. A tak słupy stoją bezużyteczne – mówi Jan Gondela. – Szkoda, że przez upór jednej osoby cierpią inni – dopowiada.

Niestety nie udało się nam porozmawiać z mieszkanką przez upór której uruchomienie oświetlenia na Decowskiego stało się niemożliwe.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.