Na podręcznikach nie zaoszczędzimy

Uczniowie czwartej klasy musieli już korzystać z nowych podręczników. Ich rodziców znów czeka spacer po księgarniach za nowymi książkami. Fot. Wit Hadło

Uczniowie czwartej klasy musieli już korzystać z nowych podręczników. Ich rodziców znów czeka spacer po księgarniach za nowymi książkami. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Za nowe podręczniki trzeba zapłacić nawet trzy razy więcej niż za używane kupione na kiermaszu szkolnym czy w antykwariacie.

Zbliża się koniec roku szkolnego, a wraz z nim problem pozbycia się niepotrzebnych już podręczników. Większość rodziców młodszych dzieci i młodzieży chętnie odsprzedaje je w antykwariatach i też tam poszukuje nowych książek. Niestety, nie wszyscy będą mogli zaoszczędzić, wybierając używane podręczniki.

Uczniowie zapisani obecnie w klasach IV szkół podstawowych i I klasach szkół ponadgimnazjalnych uczą się według nowej podstawy programowej. Co to oznacza? To, że nie mogą oni kupić książek od starszych roczników, bo w ich wypadku konieczne jest zakupienie nowych podręczników wydanych specjalnie dla nich.

- Zamiast 8 złotych za książkę używaną, muszę zapłacić 25 złotych za nową z księgarni – mówi Pani Ewa z okolic Rzeszowa, mama Dominiki. – Niestety, mieliśmy to nieszczęście, że młodsza córka uczy się według nowego programu, a nauczyciele nie pozwalają kupować starych książek.

Jedni nie kupią, drudzy nie sprzedadzą
Problem jednak dotyczy również uczniów obecnych klas V szkół podstawowych i II klas szkół średnich. Ich rodzice nie będą mogli odsprzedać używanych podręczników młodszym klasom.

- Zawsze można było trochę zarobić na sprzedaży niepotrzebnych już książek i w ten sposób kupić chociaż część na kolejny rok – mówi pani Magdalena z Rzeszowa, mama Alicji uczącej się w VIII Liceum Ogólnokształcącym. – Teraz te podręczniki nie będą już przyjmowane przez antykwariaty i można zostawić kilka, żeby córka uczyła się do matury, a resztę wyrzucić po prostu do śmieci.

Różnią się głównie ceną
Prawda jest jednak taka, że nowe podręczniki niewiele różnią się od tych, z których korzystały starsze klasy. Mają nowe okładki, poprzestawiane ćwiczenia oraz kilka nowych obrazków.

- Program niewiele się zmienił przynajmniej z historii, której uczę – mówi Dariusz Kuźniar, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Rzeszowie. – Są nowe mapki i strony się różnią, a gdyby część uczniów miała nadal mieć stare podręczniki, byłoby to utrudnienie dla nauczyciela, który musiałby szukać i w nowych i starych podręcznikach, co gdzie jest i podawać uczniom.

To, co na prawdę różni te książki – to cena. W antykwariatach czy na szkolnych kiermaszach używane podręczniki można odkupić za kilka, maksymalnie kilkanaście złotych. Jednak nowa książka to wydatek od kilkunastu złotych za ćwiczenia, po kilkadziesiąt złotych za podręcznik. Przy kilkunastu przedmiotach to ogromna różnica w kosztach, jakie muszą ponieść rodzice.

- Szkolnictwu trzeba spokoju, a nie ministra reformatora – mów Dariusz Kuźniar. – Tu chodzi tylko o to, żeby nabić kasę wydawcom, kupa pieniędzy idzie też na szkolenia. Nauczyciele i rodzice mają już dość tych ciągłych zmian. Kiedyś można było po starszym o pięć, nawet dziesięć lat bracie mieć książki. Teraz zmieniają się co kilka lat.

Blanka Szlachcińska

do “Na podręcznikach nie zaoszczędzimy”

  1. Markiz de Sade

    „nauczyciele nie pozwalają kupować starych książek” – i maja rację.
    Nowy program nauczania opracowany przez MEN wymaga zakupu nowych książek.
    Nauczyciele nie pozwalając kupować starych podręczników chronią rodziców przed niepotrzebnymi wydatkami.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.