Na Ukrainie szykowali jej pogrzeb. U nas ma szansę na życie

- Julka miała w tę sukienkę zostać ubrana do trumny. Dziś jest nadzieja, że pójdzie w niej na bal.

Olga Pawłowska adoptowała 14-letnią Ukrainkę Julię, by ta mogła leczyć się w Polsce.

Julka, 14-letnia Ukrainka z Drohobycza, kilka dni temu przyjechała ze swoją polską adopcyjną mamą, Olgą Pawłowską, do Centrum Zdrowia Dziecka. Tu przejdzie badania i lekarze zdecydują o dalszym jej leczeniu. Będzie pewnie niełatwe, ale najważniejsze, że jest dla Julki szansa! Wodonercze, na które cierpi dziewczynka, na Ukrainie było dla niej wyrokiem śmierci. Tamtejsi medycy dawali jej najwyżej pięć miesięcy życia. Mająca polskie korzenie Olga Pawłowska postanowiła adoptować Julię, by ta mogła leczyć się u nas.

Obrzeża Drohobycza na Ukrainie. Ludzie serdeczni, gościnni i biedni. Tu mieszkała dotychczas 14-letnia Julka wraz z babcią. Można by napisać, że żyła, ale Julka w zasadzie czekała na śmierć. Jej mama zmarła 5 lat temu, biologiczny ojciec gdzieś „w świecie” nie interesuje się losem ciemnowłosej i wielkookiej szczuplutkiej dziewczynki, której twarz mogłaby być świetnym modelem do napisania ikony Matki Bożej. Duże, piękne oczy Julki do niedawna pełne były rezygnacji, bo Julka nie miała już według ukraińskich lekarzy przyszłości i nadziei. Dali jej maksimum 5 miesięcy życia i wypisali ze szpitala we Lwowie. Miała umrzeć w domu, pewnie trzymając za rękę babcię, Natalię Iwanowną. Wiedziała o tym.

Czekała na swoją śmierć
Jedna nerka Julki całkiem przestała pracować, druga pracuje „na pół gwizdka”. Z pozoru normalnie wyglądająca dziewczynka liczyła dni do czasu, aż spocznie w białej trumnie ubrana w równie białą sukienkę, którą na tę okoliczność kupiła jej kochająca babcia. Wybrała najpiękniejszą, jaka była w sklepie. Tylko tak mogła okazać wnuczce, jak bardzo ją kocha.

To nie tak, że ukraińscy lekarze się nie starali. Julka miała cztery operacje, ale nic nie dały. Zwężenia moczowodów nie udało się wyeliminować. W końcu lwowscy medycy rozłożyli bezradnie ręce. – To koniec – zakomunikowali babci Julki. W domu o tym, że 14-latka ma wkrótce umrzeć mówiło się otwarcie. – To duża i mądra dziewczynka – podkreśliła Natalia Iwanowna. – Miała prawo wiedzieć.

Dobrych wróżek nie ma, ale są ludzie o wielkim sercu
Babcia Julki na cud nie liczyła. Między innymi dlatego kupiła tę białą sukienkę dla Julki do trumny. W niej Julka miała zostać pochowana. Sukienka wisiała w szafie, czekając na tę chwilę, kiedy „Kopciuszek” zostanie w nią ubrany. Nie na bal, a na pogrzeb, bo przecież życie to nie bajka, a dobrych wróżek nie ma. I to prawda, nie ma. Ale jest Olga Pawłowska, blondynka w okularach – o dobrej twarzy i bystrych oczach. Oboje z mężem mają polskie korzenia, a Pawłowska dyrektoruje w Czerwonym Krzyżu i Wolontariacie Caritas w Drohobyczu, i ściśle współpracuje z tutejszymi zakonnikami- bonifratrami. – Gdyby nie gest pani Pawłowskiej nie można byłoby Julii pomóc – powiedział o. Bruno Neumann, bonifratra aktywnie działający na rzecz potrzebujących na Ukrainie.

Olga Pawłowska poznała historię Julki. Spojrzała w jej piękne, pełne rezygnacji oczy, zobaczyła ciche pogodzenie się ze śmiercią, z wyrokiem, na który 14-letnia dziewczynka nie zasłużyła. – A jeśli ją adoptuję? – zapytała podczas rozmowy z oo. bonifratrami i szefem Misji Medycznej RP, prof. Mariuszem Frączkiem. – Ja i mąż mamy polskie korzenie. Jako nasza córka będzie mieć Kartę Polaka i możliwość leczenia w Polsce! – dla tej kobiety przyjęcie Julki za swoje dziecko było takie oczywiste, normalne.

Jest szansa dla Julki
Polscy lekarze z CZD w Warszawie są bardziej optymistyczni, niż ukraińscy, mają też większe możliwości. – Pewnie konieczny będzie przeszczep nerki, ale szanse są duże – podkreślali już na podstawie dostarczonej im dokumentacji chorej 14-latki. Kilka dni temu Julka z adopcyjną mamą przyjechały na badania do warszawskiego szpitala. Dla Julki to inny, nowy świat, który się przed nią otwiera. CZD to klinika nadziei, gdzie 14-latka czeka nie na śmierć, ale na życie, o które powalczą teraz polscy lekarze z całą wiedzą i determinacją, na jaką ich stać.

A Olga Pawłowska jest skromna i trochę chyba zdziwiona tym całym rozgłosem wokół niej. Bo przecież najważniejsza jest Julka i jej zdrowie. – Wierzę, że będzie dobrze i Julka wyzdrowieje  – mówiła w drzwiach CZD.- Tak żarliwie się o to modliła codziennie w drohobyckim kościele przed wyjazdem.

Włoży tę sukienkę, ale na bal
Natalia Iwanowna krząta się jak zawsze wokół domu. Brak jej wnuczki, ale serce jej się raduje, że Julka jest w dalekiej Warszawie, w rękach polskich lekarzy i pod opieką Olgi Pawłowskiej. – Nie umiem powiedzieć, co czuję – powiedziała Ukrainka. – Czy to sen? Cud?- pytała samą siebie i Boga.

Piękna, śnieżnobiała sukienka wisi w szafie w małym domu. Czeka na Julkę. Ale to sukienka nie do trumny, lecz na wesele, albo inny bal. Śliczna, ciemnowłosa i wielkooka dziewczynka włoży ją i będzie bawić się radośnie zdrowa i szczęśliwa.  Wszyscy w to wierzymy!

Niestety, ta „bajka” zawiera w sobie dużo prozy życia. Na razie za leczenie 14-latki jej adopcyjni rodzice muszą płacić. Biurokratyczna machina jest nieubłagana, nie ma ani serca, ani dziecięcej wyobraźni. Ale Julia i Olga Pawłowska wierzą, wierzą w ludzi, ich serca i sumienia. – Uda się, musi się udać – powtarzała Pawłowska. My też wierzymy. W cuda? Co jest takim  cudem? Gest Olgi Pawłowskiej? A może gest każdego z nas? Cud na miarę naszych możliwości, naszych sumień i serc. „Proście, a będzie Wam dane” – takie zwyczajne słowa, a wiele razy na naszych łamach wielu prosiło i wielu nasi Czytelnicy okazali serce. Julka tego serca bardzo potrzebuje.

Komu jej los nie jest obojętny, niech wspomoże ją dobrą myślą, modlitwą, a kto przy tym  chce i ma możliwość wspomóc jej leczenie finansowo może wysłać pieniądze dla Julki na konto złotówkowe: PKO BP SA I/O Przemyśl 41 1020 4274 0000 1602 0055 9294 lub walutowe: PKO BP SA I/O Przemyśl ul. Mickiewicza 2, 37-700 Przemyśl 41 10 20 4274 0000 1602 0055 9294 (ofiarodawcy spoza Polski przed numerem konta powinni dopisać PL a po numerze: SWIFT – BPKO PL PW) koniecznie z dopiskiem „Ofiara dla Julii”

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.