Nad Brdę bez Sówki

Grzegorz Walasek (kask czerwony) przez ostatnie dwa sezony bronił barw Polonii. W niedzielę lider PGE Marmy będzie chciał z pewnością zrehabilitować za nieudany występ na bydgoskim torze podczas ubiegłotygodniowego półfinału DPŚ. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. ENEA EKSTRALIGA. Plaga kontuzji rzeszowskich juniorów. Z sześciu, którzy są w kadrze zespołu, zdolnych do jazdy dwóch.

Po wysokim zwycięstwie w pierwszym meczu (55-35), żużlowcy PGE Marmy Rzeszów nie powinni mieć większych problemów z obroną bonusa w rewanżowym starciu w Bydgoszczy. Ekipa Dariusza Śledzia nad Brdę udaje się bez kontuzjowanego Łukasza Sówki.

W ostatnich tygodniach rzeszowskich młodzieżowców nawiedziła prawdziwa plaga urazów. Do kontuzjowanych wcześniej Kamila Prokopa i Grzegorza Bassary, dołączył Damian Michalski, a we wtorek Łukasz Sówka, który we Wrocławiu złamał lewy nadgarstek i palec prawej nogi. – Mamy nadzieję, że Łukasz zdąży się wykurować na mecz z Wrocławiem 29 lipca. Do Bydgoszczy na pewno nie pojedzie, a w meczu z Zieloną Górą i tak nie mógłby wystąpić (taki zapis widnieje w umowie wypożyczenia zawodnika z Falubazu do PGE Marmy – przyp. red.). Być może na mecz z Falubazem (22 lipca) wróci do składu Damian Michalski, który leczy kontuzjowany bark – informuje kierownik PGE Marmy, Tomasz Welc. W Bydgoszczy parę juniorów PGE Marmy stanowić będzie Łukasz Kret i Marco Gaschka.

Celem trzy punkty
Mimo poważnego osłabienia, jakim jest brak Sówki, rzeszowianie jadą do Bydgoszczy w bojowych nastrojach, bowiem tylko wygrana przedłuży ich szanse na miejsce w czołowej czwórce. – Nawet w przypadku porażki w Bydgoszczy, takie szanse zachowany, ale później będziemy musieli wygrać w Toruniu i Lesznie, co będzie zdecydowanie trudniejszym zadaniem – przekonuje Welc. Na rehabilitację w niedzielnym meczu z pewnością liczy Grzegorz Walasek, który przez ostatnie dwa lata bronił barw Polonii, a w minioną sobotę na bydgoskim torze zaliczył fatalny występ w półfinale DPŚ. – Myślę, że taki słaby występ w wykonaniu Grześka już się nie powtórzy. Zresztą spodziewamy się w niedzielę zdecydowanie przyczepniejszego toru, niż ten, który był na DPŚ – kontynuuje kierownik rzeszowskiej drużyny.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.