Najbliżsi zabitego na wprost młodych oprawców

Oskarżeni Damian Swatek i Kamil Wolan mieli okazję zobaczyć rozpacz matki i żony zmarłego Konrada.

TARNOBRZEG. Nowe fakty w sprawie śmiertelnego pobicia Konrada T., który zginął z powodu zaczepki o papierosa.

Ból, bezradność i bezsens śmierci ukochanego syna – to uczucia, które targają od miesięcy matką pobitego na śmierć 34-letniego Konrada T. Kobieta, wezwana na rozprawę w charakterze świadka, stanęła na wprost oprawców i nie kryła, że nie może zrozumieć, dlaczego tak młodzi ludzie pozbawili życia jej syna.

Wczoraj, przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu odbyła się trzecia rozprawa w sprawie o śmiertelne pobicie, do którego doszło w nocy z 31 marca na 1 kwietnia w centrum Tarnobrzega. Swoje zeznania w sprawie złożyli matka zmarłego, jego żona i przyjaciel, z którym spędził niemal całą ostatnią dobę swojego życia.
Cały dzień razem
33-letni Adam A. i 34-letni Konrad T. tragicznego dnia spotkali się już o 6 rano i pojechali razem do pracy. Konrad T. miał firmę budowlaną i tego dnia cały dzień zajmowali się remontem mieszkania. Pracę ukończyli około godz. 17 i postanowili, że dobre zlecenie i koniec miesiąca uczczą na piwku.

- Najpierw kupiliśmy po 2 piwa i wypiliśmy je w zaparkowanym samochodzie – mówił przed sądem Adam A. Potem poszliśmy na stację benzynową na hamburgery, a następnie kupiliśmy po kolejne dwa piwa i poszliśmy na pizzę. Po niej, postanowiliśmy, że kupimy wódkę i pójdziemy do mieszkania naszego znajomego. Tam wypiliśmy w sumie dwie półlitrówki i około godz. 23 udaliśmy się jeszcze do baru. Ja tam wypiłem jeszcze jedno piwo, a Konrad już nic nie pił. Około godz. 24 zdecydowaliśmy, że wracamy do domu.

Tragiczne spotkanie
Nie więcej niż 300 metrów dalej Konrad i Adam spotykają trzech przechodniów – Damiana Swatka, Kamila Motykę i Kamila Wolana. Świadek zeznał, że gdy zauważył mężczyzn, ci stali na chodniku.
- Do mnie podszedł Swatek i coś powiedział, nie wiem jednak co. Dwaj pozostali zaczęli się szarpać z Konradem. Swatek uderzył mnie, a ja jego, potem upadłem i byłem kopany. Te ciosy były mocne i było ich dużo. Poczułem, że to nie żarty i że może mi się coś stać. Zebrałem więc wszystkie siły i wstałem. Gdy się uniosłem, był obok mnie tylko Swatek. Nie wiem co działo się później, bo na chwilę straciłem przytomność. Nie wiem kto kopał Konrada, bo jak się przebudziłem to on już leżał i się nie ruszał. W moją stronę szedł wtedy Swatek i chciał telefon, który mu wypadł. Oddałem mu go. Zapytał czy, wszystko w porządku i odszedł. Ja wtedy podszedłem do Konrada i próbowałem go ocucić. Krew wypłynęła mu jednak z ust i wiedziałem, że jest bardzo źle. Zadzwoniłem po pogotowie i policję. Potem jeździłem z patrolem, żeby wskazać sprawców. Jednego z nich rozpoznałem pod hotelem przy ulicy Moniuszki. Byłem zdenerwowany i dałem mu w twarz.

Chcę wysokich kar

Adam A. nie krył, że tragicznej nocy był mocno wypity, wszystko działo się bardzo szybko i wielu szczegółów zdarzenia nie pamięta lub po prostu ich nie widział. Zaprzeczył jednak zeznaniom Kamila Wolana i Kamila Motyki, którzy przekonywali sąd, że bili właśnie jego, a nie Konrada.   – Nic takiego nie pamiętam. Może mnie kopali, ale nie biłem się z nimi. Najbardziej agresywny był Swatek i z nim na pewno się biłem – mówił Adam A. – Chcę wysokich kar dla oskarżonych nie ze względu na to, co mnie zrobili, bo ja żyję, ale za to, co zrobili Konradowi.

Przed Sądem Okręgowym swoje zeznania złożyły także matka i żona. 63-latka nie kryła, że nie może się pogodzić ze śmiercią syna. – Syn miał plany. Chciał zbudować dom dla swojej rodziny. Nie rozumiem tego, że mogli mu to zrobić tacy młodzi ludzie. Czuję ból, bezradność i bezsens całej tej sytuacji.

Może wam wybaczę
Żona zmarłego nie mogła powstrzymać łez. Kobieta przyznała, że mąż troszczył się o nią i dwoje ich dzieci. Ciężko pracował i utrzymywał rodzinę. Od jego śmierci kobieta utrzymuje się ze swojej pensji i renty, która wynosi mniej n jedną czwartą wcześniejszego dochodu męża. W ostatnich słowach Aldona T powiedziała także do sprawców, że może przyjdzie kiedyś taki dzień, że im wybaczy.

Małgorzata Rokoszewska

do “Najbliżsi zabitego na wprost młodych oprawców”

  1. aneta

    popaprancy, nawet jak im ta kobieta wybaczy to czasu sie nie zawroci, nie wierze ze oni załuja, najwyzej siebie samych, bo trzeba byc strasznym egoista pozbawionym w ogóle empatii i ludzkich odruchów zeby tak sie zachowac.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.