Najkrótsza noc z flisakami

Flisactwo to ciężki, ale romantyczny fach. Przekonać się o tym mogli mieszkańcy naszego województwa, którzy obserwowali kończący się flis "Szlakiem Błękitnego Sanu". Fot. Jerzy Mielniczuk

Flisactwo to ciężki, ale romantyczny fach. Przekonać się o tym mogli mieszkańcy naszego województwa, którzy obserwowali kończący się flis „Szlakiem Błękitnego Sanu”. Fot. Jerzy Mielniczuk

ULANÓW. Kto nie widział, jak prawdziwi wodniacy bawią się w noc świętojańską, powinien w ten weekend wstąpić do miasta, gdzie w każdym domu jest przynajmniej jeden flisak.

Flisacy z Ulanowa wracają Sanem do rodzinnego miasta. Gdy zaśrykują tratwę przy brzegu, rozpoczną się Ogólnopolskie Dni Flisactwa. W międzynarodowym składzie potrwają dwa dni. Po nich wodniacy rozjadą się w swoje strony, by czynić zadość tradycji spławiania drzew. Nasi wypłyną m.in. na Odrę.

Sezon flisacki rozpoczynał się, gdy tylko lody puszczały na rzekach. Teraz w Polsce już nikt nie spławia drzewa gospodarczo, więc sezon siłą rzeczy jest krótszy. Oficjalnie rozpoczyna się w najkrótszą noc w roku, a trwa, dopóki ostatni turysta ma chęć poznawania, co to jest prawdziwe flisactwo.

Zagrali w „Syberiadzie”, spłynęli Dniestrem
Ostatnie prawdziwe tratwy płynęły z Ulanowa Sanem i Wisłą w latach sześćdziesiątych ub. wieku. Potem już nikt naszych sosen nie potrzebował nad Bałtykiem i fach z kilkusetletnią tradycją upadł. Ulanowiacy chwycili za śryki i drygawki na początku lat dziewięćdziesiątych. Tym razem już tylko po to, by pokazać wszem, że w mieście nad Sanem i Tanwią flisactwo każdy ma we krwi. I tak już zostało, a ponieważ miejscowe bractwa flisackie są prężne, na naukę zawodu przyjeżdżają oryle z Małopolski, Pomorza i zagranicy.

Zza granicy wschodniej wróciła dopiero co delegacja bractwa ulanowskiego. Retman Mieczysław Łabęcki z towarzyszami podglądał Dniestr. W ciągu kilku dni, w skleconych przez ukraińskich wodniaków krypach, pokonali 200 km z nurtem tej malowniczej rzeki. Jest to oczywiście przygotowanie do flisu z prawdziwego zdarzenia. Ma wieść polskimi śladami.

A nawiązując do polskości i Wschodu, to warto przypomnieć „Syberiadę polską”, w którym to filmie wystąpiło kilku ulanowskich flisaków. I nie tylko w scenie zbijania i spławiania tratwy. O tym co było i co w tym roku czeka ulanowiaków dowiemy się na biesiadzie flisackiej, która odbędzie się w noc z najbliższej soboty na niedzielę. Powitanie tratwy, która płynie z Jarosławia, planowane jest w Ulanowie w sobotę ok. godz. 19.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.