Najważniejsze są trzy punkty

Fot .Wiesław Kozieł

PLUSLIGA. Siatkarze Asseco Resovii w Gdańsku cel zrealizowali, choć ich gra pozostawiała momentami wiele do życzenia.

Siatkarze Asseco Resovii pokonali outsidera ligowych rozgrywek – Lotos Trefl Gdańsk, choć swoją grą za bardzo nie zachwycili. – Dla nas w tym meczu najważniejsze były trzy punkty – mówi szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, Andrzej Kowal. Wygrany set przez ekipę dobrze znanego w Rzeszowie Mikko Oivanena był pierwszym w PlusLidze od dwóch miesięcy.

- Przystąpiliśmy do tego spotkania w dość mocno zmienionym składzie – opisuje trener Andrzej Kowal. – Chcieliśmy wykorzystać potencjał wszystkich zawodników. To się oczywiście wiąże z tym, że nasza gra jest trochę chimeryczna, ale szeroki skład w takich meczach jak z Fenerbahce ma ogromne zalety. Warto podejmować takie ryzyko, żeby w meczach z teoretycznie lepszymi drużynami móc sięgać po wszystkich dwunastu zawodników – stwierdza szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa, którzy w dwóch pierwszych setach nerwowe końcówki setów rozstrzygnął na swoją korzyść. W pierwszej partii gospodarzy wygrywali 22:21, a w drugiej 23:22 ale w obu przypadkach skutecznym finiszem popisywali się rzeszowianie, wśród których pierwszoplanowymi postaciami byli Piotr Nowakowski i Marko Bojić. – Cieszą te dwie wygrane końcówki – mówi Maciej Dobrowolski, który w sobotnim meczu pod nieobecność kontuzjowanego Oliega Achrema pełnił funkcję kapitana zespołu. – Kolejne partie były już jednostronnymi widowiskami, trzecia na korzyść Lotosu, czwarta zakończyła się naszym zwycięstwem. Patrząc na statystyki widać, że mecz był wyrównany w każdym elemencie. Jednakże to nasz cel – czyli zdobycie trzech punktów, został zrealizowany i teraz możemy się przygotowywać do kolejnego spotkania – mówi rozgrywający Asseco Resovii.

Przestój w III secie
Duży przestój przytrafił się naszemu zespołowi w secie III, który niemal od samego początku układał się po myśli gospodarzy. W ekipie Lotosu bardzo dobre spotkanie rozegrał były siatkarz zespołu z Rzeszowa, Mikko Oivanen, który raz za razem imponował efektownymi atakami. Gdy do skutecznego Oivanena dołączył jego rodak Matti Hietanen przewaga gospodarzy rosła (8:4, 14:8, 21:13) i pierwszy wygrany set Lotosu Trefla po dwóch miesiącach stał się faktem. – Wykorzystali naszą chwilę słabości. W III secie, w którym zagrywaliśmy najsłabiej przegraliśmy z nimi dość wysoko. Właśnie zagrywka była według mnie kluczowym elementem w tym meczu – mówi Wojciech Grzyb i dodaje. – Mecz może nie stał na jakimś najwyższym poziomie. Od naszego zespołu można oczekiwać o wiele więcej. Można nad tym ubolewać, ale ja jestem zadowolony z wygranej potyczki i co najważniejsze z trzech punktów. W środę graliśmy bardzo ważny mecz w Pucharze CEV i trudno jest potem, w krótkim odstępie czasu zregenerować te emocje i zagrać na podobnym poziomie. Nie ukrywajmy też, że Trefl jest niżej notowanym niż Fenerbahce, a miarą najlepszych drużyn jest właśnie to, że potrafią wygrać również w takich sytuacjach i to nam się udało – stwierdza środkowy Asseco Resovii.

Światełko w tunelu
Nastroje w ekipie Trefla, mimo wygranego po dwóch miesiącach seta nadal nie są najlepsze. – Na pewno jesteśmy rozczarowani, że pomimo walki nie udało nam się zdobyć punktu. Szczególnie pierwsze dwa sety były bardzo wyrównane. Przed nami jeszcze cztery mecze. Będziemy w nich walczyć o komplet punktów – zapewnia rozgrywający zespołu z Gdańska, Grzegorz Łomacz. Z nieco większym optymizmem w przyszłość patrzy trener Lotosu Trefl, Dariusz Luks. – Coś w naszej drużynie drgnęło – mówi. – Nawet statystyki pokazują, że zagraliśmy na podobnym poziomie co Resovia. Martwi nas sytuacja z I seta, gdzie popełniliśmy głupie błędy. Z takim zespołem jak Resovia, z taką liczbą błędów możemy sobie grać ewentualnie gdzieś nad morzem w plażówkę. Klasowość drużyny wychodzi właśnie w liczbie własnych błędów. My dalej musimy pracować. Dziś wygraliśmy seta, a w najbliższym meczu w Olsztynie chcemy wygrać całe spotkanie – zapowiada szkoleniowiec zespołu z Gdańska.

Lotos Trefl Gdańsk – Asseco Resovia 1:3 (22:25, 23:25, 25:17, 17:25)
Lotos: Łomacz 1, Wołosz 13, Świrydowicz 8, Oivanen 24, Hietanen 13, Augustyn 8 oraz B. Kaczmarek (libero), M. Kaczmarek, Wilk, Vdovin, Szczurek.
Resovia: Tichacek 1, Bojić 15, Grzyb 2, Gontariu 7, Mika 10, Nowakowski 11 oraz Ignaczak (libero), Grozer 10, Perłowski, Kosok 4, Lotman

Sędziowali Tomasz Janik i Marcin Herbik (obaj z Warszawy). Widzów: 3650. MVP meczu Piotr Nowakowski.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.