Nasze szpitale nie będą zarabiać na śmierci

Dyrektorzy palcówek w regionie deklarują, że prosektoria, jako miejsca przechowywania zwłok pacjentów nie będą dzierżawione. Fot. Wit Hadło

KRAJ. PODKARPACIE. Szukając oszczędności niektóre szpitale zlecają zewnętrznym firmom prowadzenie kuchni, sprzątanie, a ostatnio nawet dzierżawią prosektoria…

Szpital w Busku-Zdroju wydzierżawił swoje prosektorium właścicielowi pięciu zakładów pogrzebowych tłumacząc to wysokimi kosztami dostosowania obiektu do wymogów sanepidu. W ich ślady planują iść inne szpitale. Czy na Podkarpaciu również?

- Redukując koszty oddaliśmy firmie zewnętrznej prowadzenie pralni i kuchni, rozważaliśmy wyodrębnienie ze struktur szpitala sprzątanie czy prowadzenia laboratorium, o wyłączeniu prosektorium nawet nie myśleliśmy – mówi Janusz Hamryszczak, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Przemyślu. – Przede wszystkim dlatego, że to rodziłoby negatywne odczucia rodzin naszych pacjentów.

Śmierć w szpitalu to zbyt wrażliwa materia, żeby z nią eksperymentować
W podobnym tonie wypowiadają się inni dyrektorzy. Witold Wiśniewski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie podkreśla, że nigdy nie mieli takiego zamiaru, a koszt utrzymania prosektorium, z dwoma etatowymi pracownikami wcale nie jest taki duży, by opłacało się coś zmieniać.

- Kiedy wybudowaliśmy nowe pro-morte natychmiast zgłosiło się do nas kilka firm pogrzebowych chętnych do jego prowadzenia. Wiadomo o co im chodziło (dostęp do danych wszystkich zmarłych w szpitalu pacjentów) dlatego powiedzieliśmy absolutne nie – mówi Grzegorz Materna, z-ca dyrektora ds. ekonomicznych ZOZ nr 1, któremu podlega Szpital Miejski w Rzeszowie.

Prawo a moralność to różne rzeczy
Na dzierżawę prosektoriów zezwala placówkom medycznym ustawa o działalności leczniczej z 2011 r. Potrzebna jest tylko zgoda organu założycielskiego szpitala, a dzierżawca podpisuje w umowie, że prosektorium nie będzie prowadzić działalności reklamowej ani świadczyć usług pogrzebowych. Tylko kto tego dopilnuje? Chociaż pracownicy prosektoriów nie będą udzielać informacji, to rodzina zmarłego po prostu potrzebuje wiedzy o możliwości zorganizowania pogrzebu. Czy prowadzący prosektorium poinformują wtedy o wszystkich zakładach pogrzebowych w okolicy? To mogłoby być przecież coś w rodzaju konfliktu interesów.

Furtka została jednak otworzona. To co może być mało opłacalne w małych szpitalach, w placówkach, gdzie umieralność jest duża, a wiec ilość, “skór” do zagospodarowania warta jest świeczki, znajdą się tacy co się odpowiednio zakrzątną i przejmą dochodowy biznes.

Anna Moraniec

do “Nasze szpitale nie będą zarabiać na śmierci”

  1. Dott

    Znowu patologia wraca! Dzierżawca to nie Caritas i charytatywnie nie będzie prowadził prosektorium. A dla rodzin zmarłych to znak, że najlepiej nie korzystać z usług takich „szpitalnych” firm, a wybierać je samemu.

  2. Kasia

    Może wypowiadający się Dyrektor poda ile ten outsourcing przyniósł korzyści, bo na ostatnim Sejmiku Województwa mówiono, że kierowany przez niego szpital zadłużył się o 9 milionów w ciągu pół roku.

  3. ROMAN

    aby redukować koszty proponuję – 1/ całkowicie zrezygnować z przeprowadzanych operacji – wynajmować sale + sprzęt [ chory sam się zoperuje lub zabieg przeprowadzi ktoś z rodziny]
    -2/ całkowicie zrezygnować z leczenia -podawania lekarst – wynająć salę + łóżko – dostawą medykamentów zajmie się rodzina
    -3/ zrezygnować z wszystkiego co generuje stratę
    -4/ całkowicie zrezygnować z personelu- pacjęta będą obsługiwać krewni i znajomi
    rezime; szpital będzie przynosił zysk , pacjęci szybciej będą szli do Abrahama , koszty będą znikome [ utrzymanie dyrektora tego bałaganu ] i ZUS będzie zadowolony – będzie tak jak należy SUPER!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.