Nauczyć się, jak ratować

– Im więcej osób zaangażuje się w zabezpieczanie miejsca zdarzenia, wzywanie pomocy i samo ratowanie, tym większa liczba osób może liczyć na przeżycie – mówi Krzysztof Jakucy (33 l.), ratownik medyczny z 10 letnim stażem zawodowym. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Pierwszymi ratownikami na miejscu wypadku przeważnie są przypadkowi ludzie. Od ich zaangażowania w pomoc często zależy ludzkie życie.

- Pierwszej pomocy powinien umieć udzielić każdy człowiek, bo każdy z nas może stać się uczestnikiem lub świadkiem zdarzenia, które zagraża czyjemuś zdrowiu lub życiu – mówi Krzysztof Jakucy (33 l.), ratownik medyczny. – Każdy też powinien wiedzieć, jak użyć defibrylatora, który coraz częściej jest na wyposażeniu marketów, stacji benzynowych, dworców, przychodni czy aptek.

Najczęstszym stanom nagłym, w których konieczne jest udzielenie pierwszej pomocy poświęcone były czwartkowe warsztaty zorganizowane Rzeszowie.

- Do stanów tych należą niewątpliwie zasłabnięcia, urazy wszelkiego typu, epilepsje, udary, wstrząsy. Uczymy, w teorii i praktyce, jak udzielać pomocy w każdej z tych sytuacji, przybliżamy zasady resuscytacji, pokazujemy, jak wygląda boczna pozycja bezpieczna, jak powinno się wzywać pomoc czy zabezpieczyć miejsca wypadku – mówi ratownik. – Dzisiaj szkolenie kierujemy do farmaceutów, bo to ogniwo ochrony zdrowia, które ma kontakt z osobami starszymi, często wymagającymi pomocy.

Defibrylator sam uczy, jak go używać
Wzięty do rąk defibrylator instruuje nas, jak go krok po kroku używać. Instruuje, by zacząć od odsłonięcia klatki piersiowej poszkodowanego, zdjęcia pokrywy defibrylatora i odsłonięcia samoprzylepnych elektrod. Następnie każe je pojedynczo przyłożyć do nagiego ciała osoby nieprzytomnej w miejscu określonym na jednej z nich, następnie drugiej, w oznaczonym w instrukcji miejscu. Potem radzi, by poczekać na analizę rytmu serca. Jeżeli defibrylator wyczuje tętno nie wyśle elektrycznego impulsu do serca, podpowie wtedy, że należy rozpocząć masaż serca, czyli resuscytację (30 uciśnięć klatki z szybkością 100/min, dwa wdechy, na przemian). Czynności te powinniśmy prowadzić do czasu powrotu tętna, przyjazdu karetki pogotowia lub ustania osoby ratującej.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.