Nauczyciel skazany za zabójstwo matki

Za zabójstwo mężczyźnie groziło od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał, że sprawiedliwą karą będzie dla niego 10 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

Za zabójstwo mężczyźnie groziło od 8 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu uznał, że sprawiedliwą karą będzie dla niego 10 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wydał wyrok w głośnej sprawie zabójstwa 73-letniej nauczycielki z Niska.

On nie mówił o niej inaczej niż mamusia. Ona chwaliła go jako syna i pedagoga. 12 stycznia br. kobieta została jednak pobita i uduszona, a na miejscu tragedii zatrzymano 47-letniego syna emerytowanej nauczycielki. Prokuratura Rejonowa w Nisku nie miała wątpliwości, kto stał za okrutnym mordem.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu zakończył się proces 47-letniego Mirosława Ch., którego prokuratura oskarżyła o zabójstwo 73-letniej matki. Sąd uznał mężczyznę winnym zbrodni i skazał go na 10 lat pozbawienia wolności. Przewodniczący składu sędziowskiego w uzasadnieniu wyroku przyznał, że mężczyzna nie planował zabójstwa rodzicielki, ale dusząc i bijąc ją, godził się na to, że może spowodować jej śmierć. Został uznany winnym zabójstwa z zamiarem ewentualnym.

Ukrywał alkoholizm
Zdarzenia objęte aktem oskarżenia miały miejsce 12 stycznia 2013 roku oraz okres trzech miesięcy wstecz, kiedy to, zdaniem oskarżyciela publicznego, 43-letni Mirosław Ch. miał znęcać się nad matką.

Mężczyzna, który pracował jako nauczyciel w jednej ze szkół w powiecie niżańskim, mieszkał z matką od kilkunastu miesięcy. Wziął ją do swojego mieszkania po tym, jak kobieta przeszła wylew i popadła w depresję, z której się leczyła. W trakcie śledztwa biegli przyznali, że mężczyzna był uzależniony od alkoholu. Gdy chodził do pracy, był trzeźwy, jednak, gdy miał wolne lub przebywał na zwolnieniu, pił i były to ciągi kilkudniowe. Tragicznego dnia także pił od samego rana, w chwili zatrzymania miał ponad 2,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Nie radził sobie z opieką nad matką
Jak doszło do zbrodni? Oskarżony przez cały czas trwania procesu nie przyznawał się do winy, mówił, że „był bardzo związany z mamusią, ale że bywała ona także denerwująca”. Ciągle miała pretensje, przez chorobę zmieniła się jej osobowość i choć starał się nią opiekować, to po prostu nie radził sobie z sytuacją, w której się znalazł. Jego małżeństwo rozpadło się wiele lat temu, a matka ciągle mu to wypominała. Twierdził przy tym, że kobieta była niedołężna i nieraz upadała i obijała się o meble, czasem kładła się na podłodze. Tak próbował przynajmniej tłumaczyć obrażenia, które miała na sobie w dniu śmierci. Biegli lekarze sądowi przyznali jednak, że obrażenia, w tym złamana żuchwa i inne urazy twarzy powstały w dniu śmierci kobiety. Potwierdzili także wersję przyjętą przez biegłych, że kobieta zmarła na skutek uduszenia rękami.

Ma podwójną osobowość
Przewodniczący składu sędziowskiego nie krył, że proces był trudny, bo poszlakowy. Nie było ani świadków znęcania się nad kobietą, ani zabójstwa. 43-latek był jednak jedyną osobą, z jaką kobieta miała kontakt. Sąd przyznał także, że mężczyzna ma podwójną osobowość. Z jednej strony kochał matkę, dbał o nią, gotował dla niej i pilnował wizyt u lekarzy, gdy jednak nadużywał alkoholu był wobec niej bardzo agresywny i musi ponieść karę za jej śmierć.

Wyrok nie jest prawomocny.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2013 Wszystkie prawa zastrzeżone.