Nawet królik nie je tego, co wciskają dzieciom w szkołach!

PODKARPACIE. Wracamy do tematu. Coraz więcej rodziców zbulwersowanych obrzydliwymi owocami rozdawanymi w ramach unijnego programu

Po naszej publikacji o obrzydliwych owocach rozdawanych dzieciom dzięki Unii Europejskiej rozdzwoniły się telefony i rozgrzała poczta e-mailowa. Okazuje się, że pozaklasowe owoce i paskudne warzywa dostają dzieci nie tylko w rzeszowskiej SP nr 8, ale i SP nr 25, dębickiej SP nr 9 i SP w Łukawcu.

- Dzieciaki przynoszą do domu i zasypują rodziców cuchnącą marchewką w woreczku, której nie chce nawet królik; zwiędniętymi, pomarszczonymi jabłkami, albo czymś, co może przypominać rozdrobnioną paprykę, ale nie nadaje się nawet do gotowania – denerwuje się Iza, jedna z mam. – Oczywiście, jestem za tym, żeby dzieciaki jadły warzywa i owoce, wiem, że trzeba je do tego zachęcać. Ale podawanie im zdrowej żywności w takiej formie, jak dzieje się to teraz – w ramach programu unijnego, na pewno nie wzbudzi w nikim apetytu i zdrowych nawyków.

- Marchewka, którą przynosi mój syn, jest gorzka, Jabłka wyglądają, jak jabłka co najmniej 3 klasy – są poobijane, zielone, kwaśne i twarde. Niemal wszystkie owoce ze szkoły trafiają do kosza – złości się Katarzyna, matka ośmiolatka.

Wszystko przez nieuczciwość

Przypominamy, że zgodnie z tym, co dowiedzieliśmy się Oddziale Terenowym Agencji Rynku Rolnego w Rzeszowie, to dyrektorzy szkół (lub osoby przez nie wyznaczone) mają obowiązek skontrolowania tego, co dzieciom jest serwowane i mają prawo nie przyjąć wadliwej partii owoców i warzyw. – Może dyrektorzy nie są tego świadomi – zastanawia się jedna z mam. – Poza tym nie mają też możliwości np. skosztowania zapakowanej w folię pociętej w plasterki marchewki. Myślę, że w całym układzie najbardziej nieuczciwie postępuje dostawca, który bierze pieniądze za dostarczanie owoców i warzyw do szkół, ale chce to wykonać jak najtańszym kosztem. To im powinniśmy „podziękować” za to, że nasze dzieci zamiast wyrabiać w sobie nawyk do jedzenia owoców i warzyw, nabierają do nich obrzydzenia!

Pilnujmy, czy będzie lepiej

Za 1 porcję owoców i warzyw dla 1 dziecka Unia Europejska płaci dostawcy aż 1,03 zł. W semestrze jeden mały uczeń otrzymuje 30 takich porcji. Jeśli to pomnożymy przez liczbę dzieci objętych programem otrzymamy olbrzymią kwotę. My jako rodzice, mamy więc prawo domagać się, by za takie pieniądze nie karmiono naszych pociech byle czym.

Po czwartkowej publikacji w Super Nowościach Jerzy Wiśniewski, Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych w Rzeszowie, postarał się o zgodę na kontrolę owoców i warzyw dostarczanych dzieciom do szkoły. Brawo!

Mamy nadzieję, że zmobilizuje to dyrektorów szkół do większego baczenia na wciskane im owoce, a nieuczciwych dostawców do poprawy jakości towaru. Jeśli sytuacja się nie poprawi, drodzy Czytelnicy dajcie nam znać, będziemy dalej walczyć o jakość owoców i warzyw rozdawanych naszym kochanym maluchom!

Beata Sander

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.