Nędzny wynik, podła atmosfera. ZDJĘCIA

PIŁKA NOŻNA II LIGA RESOVIA – OKOCIMSKI BRZESKO. Rzeszowianie są w takim dołku, że o awansie chyba mogą zapomnieć.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Tak źle dawno nie było – piłkarze Resovii przez 90 minut nie trafili w światło bramki, przegrali trzeci kolejny mecz i powoli mogą zapomnieć o wzniosłych celach. Nowy trener Marcin Jałocha otrzymał w prezencie popsutą zabawkę i choć na konferencji prasowej trzymał fason, widać było, że rzeczywistość nieco go przeraziła.

Kiepska gra drużyny sprawiła, że w Resovii, klubie w którym rzadko bywa spokojnie, obudziły się stare demony. Szalikowcy przywitali piłkarzy donośnym “Walczyć, biegać, za…lać!”, na końcu zwyzywali od pajaców i kazali się wynosić, gdzie pieprz rośnie. Dostało się prezesom i Robertowi Madei, nowemu drugiemu trenerowi namaszczonemu przez Jerzego Podbrożnego, kolegę z boiska. Dyrektor sportowy klubu też się nasłuchał, bo nowi zawodnicy – z małymi wyjątkami – zawodzą na całej linii. Resovia przypomina dziś tykającą bombę. W atmosferze wzajemnych oskarżeń i zawiedzionych nadziei trudno budować nową jakość.

Bułgar zepsuł jedyną akcję
Resoviacy przyjechali na mecz prosto z mini-zgrupowania, chęci odmówić im nie sposób, ale pomysł na grę był żaden. Obrońcy wybijali piłkę byle dalej przed siebie, najczęściej do napastników skazanych na walkę w powietrzu z potężnie zbudowanymi defensorami Okocimskiego. Sytuacji nie starali się ratować pomocnicy – Paweł Cygnar i Michał Chrabąszcz to nie jest para środkowych, która robiłaby na boisku różnicę. Cygnar to klasyczny “przecinak”, człowiek od czarnej roboty. Ktoś kto próbuje zrobić z niego rozgrywającego, nie ma większego pojęcia o futbolu. Skrzydła nie istniały. Michał Ogrodnik nie był w stanie włączyć swojego piątego biegu i minąć dwóch rywali, ale on przynajmniej był “pod grą”. Po drugiej stronie dreptał Piotr Piechniak. Piłkarz bazujący przez lata na szybkości, do Resovii trafił kompletnie nieprzygotowany i dziś męczy się na boisku.

Gospodarzom może i udałoby się zamaskować problem, gdyby w 37 minucie Tihomir Czeneskow wykorzystał kapitalne prostopadłe podanie Michała Twardowskiego. Jednak Bułgar w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę pół metra od słupka. Była to jedyna warta odnotowania akcja “pasiaków” w całym meczu!

Zawodnicy na badania
Lider z Brzeska wygrał zasłużenie, w II połowie zdominował przeciwnika. Gola zdobył rezerwowy Paweł Pyciak po akcji szalenie niebezpiecznego Pawła Smółki. – Wydawało się, że nic z tego nie wyjdzie, obrońca Resovii był tuż tuż, ale strzału jednak nie zablokował. Trafiłem idealnie, prawie w okienko – cieszył się Pyciak, który zdobył już drugą bramkę w sezonie. W doliczonym czasie szansę na podwyższenie wyniku zmarnował Piotr Darmochwał – biegł z piłką od połowy boiska i gdy znalazł się oko w oko z Marcinem Pietryką, zabrakło mu precyzji.

Natomiast rzeszowianom wyraźnie brakowało szybkości. Nie pomogły zmiany, piłkarze nadal walczyli z własnymi słabościami. – Biegali w jednostajnym tempie, źle to wyglądało – przyznawał trener Jałocha, który prosił, by dać mu 3 tygodnie czasu na właściwą ocenę sytuacji. – Najpierw musimy przebadać zawodników. Nie da się leczyć, nie znając przyczyn choroby – tłumaczył.

 

RESOVIA    0
OKOCIMSKI    1
(0-0)
0-1 Pyciak (58.)
Resovia: Pietryka – Krzak, Baran, Bogacz, Szkolnik, Ogrodnik (84. Rop), Chrabąszcz, Cygnar (46. Juszkiewicz), Piechniak, Twardowski (60. D. Kantor), Czeneskow (46. Hajduk).

Okocimski: Mieczkowski – Pawłowicz, Wawryka, Jacek, Urbański, Dynarek, Wojcieszyński (76. Baliga), Oświęcimka (75. Darmochwał), Litwiniuk, Smółka, Trznadel (18. Pyciak).
Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki: Szkolnik, Baran – Litwiniuk, Urbański, Pyciak. Widzów 800.

 

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.