Neil Armstrong – wielki krok ludzkości

Łącznie w Kosmosie spędził osiem dni, 14 godzin, 12 minut i 31 sekund. Fot. PAP

NOWY JORK. Zmarł najsłynniejszy amerykański astronauta.

Pierwszy człowiek, który zrobił krok na Księżycu, zmarł w sobotę w wieku 82 lat.  Z powodu wieku miał problemy ze zdrowiem. Na początku sierpnia przeszedł operację wstawienia bajpasów.

Najsłynniejszy astronauta NASA urodził się 5 sierpnia 1930 roku. Swoją karierę zaczynał jako pilot US Navy, w szeregach której walczył na niebie nad Półwyspem Koreańskim.

Po wojnie został pilotem testowym i latał między innymi na X-15, eksperymentalnym samolocie, który do dzisiaj utrzymuje rekord prędkości dla maszyny latającej z pilotem na pokładzie (ponad 7 tys. km/h). Sam Armostrong już wtedy otarł się o Kosmos, lecąc w X-15 ponad 60 kilometrów nad Ziemią.

Lewą stopę na powierzchni Księżyca
W chwili rozpoczęcia amerykańskiego programu kosmicznego źródłem kadr dla NASA zostały właśnie szeregi pilotów testowych wojska i w ten sposób Armstrong został astronautą. Jego pierwszym „pełnoprawnym” lotem w Kosmos była misja na pokładzie kapsuły Gemini 8 w 1966 roku. Armstrong spędził wówczas na orbicie zaledwie 10 godzin, bowiem z powodów technicznych musiał awaryjnie skierować pojazd ku Ziemi.

Ukoronowaniem jego kariery było pierwsze lądowanie człowieka na Księżycu. Armstrong dowodził trzyosobową załogą Apollo 11. 21 lipca 1969 roku jako pierwszy człowiek postawił swoją lewą stopę na powierzchni Księżyca. Wypowiedział przy tym legendarną sentencję: – To mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości.
Blisko trzygodzinny spacer Armstronga i Aldrina po Księżycu, podczas którego zbierali fragmenty skał, robili zdjęcia i przeprowadzili eksperymenty, z zapartym tchem oglądało na ekranach telewizorów ok. 600 mln ludzi na całym świecie. Armstrong miał wtedy 38 lat.

- To było wyjątkowe i niezapomniane przeżycie, ale trwało zaledwie chwilę, ponieważ mieliśmy dużo pracy do wykonania. Widoki były po prostu nadzwyczajne – opisywał później tamte chwile.

Przestał pracować w NASA
Lot na Księżyc był jego ostatnim lotem w Kosmos. Po powrocie na Ziemię został „celebrytą” NASA i odbył szereg podróży promocyjnych, a potem otrzymał posadę biurową.

Dość szybko, bo już w 1971 r., zrezygnował z pracy w agencji kosmicznej. Przez osiem następnych lat pracował jeszcze jako wykładowca na Uniwersytecie w Cinncinati. Przez resztę swojego życia pełnił funkcję rzecznika dla licznych firm i instytucji, zasiadał w radach nadzorczych i udzielał wykładów. Konsekwentnie odrzucał propozycje wejścia w politykę.

Źródło: TVN 24/ps

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.