Nie będę nikomu odpuszczał!

Drugie miejsce we wczorajszym Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa to jak na razie największy sukces w karierze 15-letniego Wiktora Lamparta. Fot. Wit Hadło
Drugie miejsce we wczorajszym Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa to jak na razie największy sukces w karierze 15-letniego Wiktora Lamparta. Fot. Wit Hadło

ŻUŻELRozmowa z WIKTOREM LAMPARTEM, wychowankiem Stali Rzeszów, drugim zawodnikiem IV Turnieju o Puchar Prezydenta Rzeszowa.

15-letni Wiktor Lampart, który niespełna dwa miesiące temu zdał licencję żużlową, jak równy z równym walczył ze swoim starszymi kolegami, by ostatecznie zająć 2. miejsce we wczorajszym IV Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa. – Nie będę nikomu odpuszczał! – przekonywał tuż po zejściu z podium zadowolony WIKTOR LAMPART.

– Było trochę nerwów przed debiutanckim startem przed rzeszowską publicznością?

– Na pewno było więcej stresu, niż w zawodach na innych torach, ale jakoś dawałem sobie z nim radę.

– Do tej pory miałeś okazję zaprezentować się w oficjalnych zawodach na torze w Opolu i Pile. Teraz przyszedł czas na Rzeszów i od razu sukces w postaci 2. miejsca…

– Przed pierwszymi zawodami rzeczywiście było sporo nerwów, ale to już minęło. Teraz jadę sobie na luzie i kolejne starty nie stanowią dla mnie jakiejś większej bariery.

– Można powiedzieć, że to był taki Twój pierwszy poważny żużlowy weekend, bowiem w sobotę start w dalekiej Pile, długa jazda do Rzeszowa i występ w niedzielnym turnieju…

– Cieszę się bardzo, że mam okazję do częstej jazdy. Na razie nie odczuwam zmęczenia zarówno długi podróżami, jak też częstymi startami, więc jest pod tym względem wszystko OK.

– W dwóch pierwszym wczorajszych startach z kretesem przegrywałeś starty. Co było tego główną przyczyną?

Na początku trochę mnie kręciło ze startu, miałem też za krótki motor i strasznie mnie „dziabało”. Przez to bardzo dużo dystansu traciłem na wysprzęglaniu. Fajnie jednak jest wygrać bieg, przegrywając start i potem wyprzedzając rywali na trasie. Potem wprowadziliśmy parę poprawek i wyjście spod taśmy było już zdecydowanie lepsze.

– Nad czym jeszcze musisz najbardziej popracować?

– Muszę przede wszystkim popracować nad swoją sylwetką na torze. Generalnie jeszcze mało wiem i mało umiem, więc sporo pracy przede mną.

– Wczoraj zaprezentowałeś nieco inne barwy motocykla, niż zazwyczaj. Skąd ta zmiana?

– Przyczyna jest bardzo prosta. Po prostu po sobotnich zawodach w Pile obicia motocykli nie zdążyły wyschnąć i wczoraj korzystałem z innych.

– Jeździsz na sprzęcie brata?

– Tak. Silnik i ramę mam od Dawida.

– Dobrze mieć takiego starszego brata, żużlowca…

– Jasne, że tak. Zawsze mogę na niego liczyć, więc to na pewno jest mój duży handicap.

– To Dawid zaraził Cię żużlem?

– Ja sam chciałem jeździć, ale na pewno przykład szedł od Dawida i tak to się wszystko potoczyło.

– Sezon żużlowi powoli zbliża się ku końcowi. Jakie masz plany na najbliższe tygodnie i miesiące?

– Mam zamiar bardzo dużo jeździć na motocrossie. Czeka mnie też jeszcze parę zawodów na CrossCountry, do tego dochodzą Pit Bike, a także treningi w hali, tak więc całą jesień i zimę będą miał co robić.

– I łączyć to wszystko z nauką…

– Tak, ciągle się uczę. Chodzę do szkoły w Tyczynie i jak na razie dobrze mi idzie i nie mam większych problemów z połączeniem nauki z żużlem. Nie jest źle.

– Swoją dalszą przyszłość łączysz ze Stalą Rzeszów?

– Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży.

– Nie wykluczasz zatem, że razem ze starszym bratem zmienisz otoczenie?

-Nie wykluczam takiej możliwości.

– Jakieś rozmowy w sprawie przyszłorocznych startów już się odbyły?

– Na razie nie było żadnych rozmów w tej kwestii.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments