Nie boję się nowych wyzwań

- Chcę porozmawiać z ludźmi, którzy mają jakieś „ale” co do działalności klubu, widzą co jest źle robione, co trzeba zmienić, poprawić. Mam swoje przemyślenie, ale na ich realizację potrzebuję czasu - przekonuje nowy prezes Speedway Stali Rzeszów, Andrzej Łabudzki. Fot. Wit Hadło
– Chcę porozmawiać z ludźmi, którzy mają jakieś „ale” co do działalności klubu, widzą co jest źle robione, co trzeba zmienić, poprawić. Mam swoje przemyślenie, ale na ich realizację potrzebuję czasu – przekonuje nowy prezes Speedway Stali Rzeszów, Andrzej Łabudzki. Fot. Wit Hadło

ŻUŻEL. I LIGA. Nowy prezes Speedway Stali o tym, czy rzeczywiście będzie rządził w rzeszowskim żużlu, roli kibiców, współpracy z PZMot. i GKSŻ oraz o bolączkach speedwaya w stolicy Podkarpacia.

Andrzej Łabudzki w najbliższych dniach oficjalnie zastąpi na stanowisku prezesa Speedway Stali Rzeszów Martę Półtorak. – Sportem żużlowym interesuję się dopiero jakieś dziesięć lat. Jestem jednak osobą, która ma w sobie dużo energii i nie boi się nowych wyzwań, nowych tematów – przekonuje Andrzej Łabudzki.

– Skąd w ogóle u pana zainteresowanie speedwayem?
– Gdy mieszkałem w Przemyślu, czarny sport był dla mnie czymś obcym, nie wiedziałem czym to się je. W moim mieście żużla oczywiście nie było, królowała za to koszykówka i piłka ręczna. Dopiero w momencie przeprowadzenia się do Rzeszowa, zacząłem spotykać się z ludźmi, którzy byli blisko żużla. Po którejś z kolei rozmowie pomyślałem sobie, że coś w tym musi być ciekawego. Pójdę zatem i zobaczę. Od takiego jednego wejścia na stadion, kupienia biletu, obejrzenia meczu naszej drużyny zaraziłem się tym sportem i tak już zostało.

– Jak to się stało, że został pan prezesem Speedway Stali Rzeszów?
– Moja firma współpracuje z firmą pani Marty. Kiedyś spotkaliśmy się całkiem niechcący na korytarzu i zaczęliśmy rozmawiać na tematy zupełnie niezwiązane z żużlem. Ale ten temat się pojawił, bowiem od 10 lat jestem kibicem żużla. Rozmowa drastycznie się wydłużyła. Początkowo było to spotkanie na stojąco, po czym usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać o rzeszowskim żużlu. Pani Marta, która nigdy nie ma czasu, nagle ten czas znalazła i powiedziałem jej, jak ja widziałbym działalność rzeszowskiego klubu. Pytałem się, dlaczego to tak, a dlaczego czegoś nie można zrobić by inaczej. Rozmowa się skończyła i dopiero po jakimś czasie pani Marta zadzwoniła z propozycją objęcia tej funkcji.

– Tak bez zastanowienia pan ją przyjął?
– Ja zawsze potrzebuję z różnymi ważnymi tematami się przespać i w tym przypadku było podobnie. Musiałem się zastanowić, z czym to wszystko się wiążę, a przede wszystkim czy podołam temu wyzwaniu? Na drugi dzień oddzwoniłem i powiedziałem „tak, zgadzam się”.

– Nie obawia się pan tych wszystkich wyzwań, jakie czekają pana w roli prezesa Speedway Stali Rzeszów?
– Wiem, że są wyzwania, że są różne ciężkie tematy, ale jestem gotowy stawić temu czoła i podjąć to wyzwanie, podnieść rękawice i walczyć po to, żeby nasza drużyna miała jak najlepiej, żeby zajęła jak najwyższe miejsce i żebyśmy wrócili do Ekstraligi.

– Jest pan gotowy na boje z PZMot. i GKSŻ?
– Odpowiem na to w ten sposób: czy PZMot. i GKSŻ jest gotowy na mnie?

– Proszę powiedzieć tak szczerze: kto będzie rządził w rzeszowskim żużlu – pan, czy pani Marta Półtorak?
– Kto będzie rządził? Pewnie będziemy się spotykać, ale nie wyobrażam sobie, że za moimi plecami, czy plecami trenera Ślączki, pani Marta mówi: robimy tak, a nie inaczej. Ja bym w ogóle ujął ten temat od innej strony. Drużynie potrzebni są kibice. Kibice są zawsze na pierwszym miejscu i bez nich nie ma po co zajmować się sportem. Sport jest dla kibiców, później jest cały klub, zawodnicy, którzy narażają swoje życie na torze, którzy też są zawodowcami, biorącymi za to pieniądze. To właśnie oni są aktorami tego widowiska. Jest trener i oczywiście nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie sponsorzy. I trzeba sobie jasno powiedzieć, że gdyby nie dwaj tytularni sponsorzy rzeszowskiego klubu, to nie wiem, czy bym się podjął tego wyzwania. Ja będę się zajmował całą organizacją tego wszystkiego, finansowymi tematami. Janusz Ślączka będzie z kolei zajmował się tematem sportowym.

– Jakie ma pan przemyślenia związane z rzeszowskim żużlem? Co trzeba w nim zmienić?
– Przemyśleń jest wiele. Były to np. uwagi na temat zawodników, ich jazdy i podejścia. To jest tak trochę, jak w firmie. My płacimy pracownikowi pewną pensję i oczekujemy od niego dobrze wykonanego zadania. Jeżeli są pracownicy, którzy np. nie nadają się do pracy przy komputerze, to trzeba im znaleźć inne zajęcie, w którym się sprawdzą. Z żużlowcami jest podobnie. Są dobrzy zawodnicy, bardzo dobrzy, którzy są bardzo dobrze opłacani, ale jeśli taki żużlowiec przywozi zera w jednym, drugim, trzecim meczu, to może on powinien wyjechać do ciepłych krajów, przemyśleć temat, porozmawiać z mechanikami, kupić nowy sprzęt, a potem przyjechać na trening i go dopasować. W tamtym sezonie w Rzeszowie były wyłożone naprawdę duże pieniądze. Zawodnicy zarobili bardzo dużo, a niestety drużyna spadła i o tym się mówi nie tylko w Rzeszowie, ale i w całej Polsce.

– Szersza kadra zespołu ma być jednym z pomysłów na lepsze wyniki drużyny?
– Zależy nam też na tym, aby mieć nieco szerszą kadrę, tak, aby nie ograniczać się sztywno i nie mieć żadnego zawodnika w zapasie. Robiliśmy w tym temacie co mogliśmy, ale mamy określony budżet i nie możemy wydać ani złotówki więcej. Zawodnicy chcieli jeździć w Rzeszowie, ale jak usłyszeliśmy ile oni chcą zarabiać za taką jazdę, to zadawaliśmy sobie pytanie: czy oni naprawdę chcą jeździć dla tego klubu i kibiców, czy mieć tylko fajnego sponsora i nie przywozić punktów.

– Jest pan otwarty na współpracę?
– Będę chciał rozmawiać z wieloma osobami. Jest wiele osób, którzy mają dłuższy staż kibicowski ode mnie, być może mają także lepszej pomysły niż ja. Chciałbym o tym rozmawiać, chciałbym zasięgnąć opinii, co trzeba zrobić, aby kibice lepiej postrzegali naszą drużynę, speedway i żeby ich jak najwięcej przychodziło na stadion. Chcę porozmawiać z ludźmi, którzy mają jakieś „ale” co do działalności klubu, widzą co jest źle robione, co trzeba zmienić, poprawić. Mam swoje przemyślenie, ale na ich realizację potrzebuję czasu. Nie ma także w tej chwili odpowiedniej wiedzy, co konkretnie trzeba zrobić, bowiem najpierw muszę poznać klub.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kibic żużla
kibic żużla
7 lat temu

Łubu dubu,łubu dubu – niech nam żyje – prezes naszego klubu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Bórowy
Bórowy
7 lat temu

DARZ BÓR !