Nie każde masło to… masło

Nie każde masło, które kupujemy w sklepie jest prawdziwym masłem, w wielu przypadkach to podróbki groźne dla zdrowia. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Uważaj co jesz! Co trzecie masło to fałszywka!

Do masła fałszerze dodają olej roślinny i szpikują go trującymi dodatkami. Wprawdzie spółdzielnie mleczarskie z naszego regionu dbają o jakość masła, ale i do naszych sklepów z innych województw trafiają podróbki  masła. Lepiej więc miejmy się na baczności.

Jak się okazuje, co trzecie masło jakie kupujemy w sklepach jest fałszywką. Aby ustrzec się takiego “zatrutego” maślanego wyrobu warto przeczytać etykietkę na kostce czy osełce tego wyrobu.

Jakich więc trzeba szukać informacji? Jeżeli produkt zawiera mniej niż 80 proc. tłuszczu mlecznego to nie jest to masło, ale produkt masłopodobny. Jeżeli kostka wyjęta ze sklepowej chłodziarki jest miękka, to znaczy, że zawiera dużo oleju roślinnego. Ważny jest też kolor. Prawdziwe mało jest białe. Żółte kostki są sztucznie barwione. Masło powinno mieć też mleczny zapach.

W niektórych województwach , np. w warmińsko-mazurskim, w 2010 roku stwierdzono sfałszowanie masła aż w ponad 60 procentach wszystkich partii przebadanych przez Państwową Inspekcje Handlową. W ubiegłym roku takich przypadków było tam 30 procent. Zdarza się, że rekordziści potrafią dodać do masła nawet 67 procent dodatków. Znacznie lepiej jest na Podkarpaciu, tu stwierdzono tylko nieznaczne pogorszenie jakości masła. W ubiegłym roku podczas kontroli w dwóch partiach masła była przekroczona dopuszczalna zawartość wody (ponad 17 procent), za co na producenta nałożono karę w wysokości 1200 zł.

- Masło to produkt zawierający co najmniej 80 procent tłuszczu mlecznego i nie więcej niż 16 procent wody oraz nie więcej niż 2 procent suchej masy beztłuszczowej mleka – mówi Jerzy Wiśniewski, podkarpacki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. – Przy zakupie masła, sprawdźmy dokładnie, czy etykieta głosi, że jest to “masło extra”, czy na przykład po prostu “extra” lub łąkowe. W drugim i trzecim przypadku rzecz jasna nie będzie to już masło…

***

To jawne oszukiwanie klientów. Klienci ufają temu, co znajdują na sklepowych półkach. Nie zawsze mają czas na czytanie etykiet i to tak dokładnie, żeby wyłapać szczegółowe informacje, że np. w maśle jest tylko 75 procent tłuszczu mlecznego. A to byłby już dowód, że to nie masło, a tylko podróbka. Producenci powinni też uważać co dodają do masła, bo może się okazać, że ktoś po jego zjedzeniu zachoruje na raka. A wtedy zażąda tak sowitego odszkodowania, że producentom odechce się oszukiwać klientów…    

Mariusz Andres

do “Nie każde masło to… masło”

  1. ojciec

    MASLO jest tylko JEDNO.
    To sa tylko rozne tluszcze do smarowania. Oczywiscie moga zawierac maslo ale TO NIE JEST MASLO !
    MASLO TO JEST MASLO I NIC WIECEJ.
    Maslo zawiera kilka procent wody jaka pozostala w trakcie produkcji masla, lub zawierac niewielka ilosc soli w celach konserwacji i polepszenia smaku ALE NIC POZA TYMI SKLADNIKAMI !!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.