Nie ma “ciszy nocnej”. Spokoju można żądać przez cały dzień

Część z policjantów uważa, że od godziny 6 do 22 można m.in. hałasować w mieszkaniu i przeszkadzać innym lokatorom, a oni nic nie mogą zrobić. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Panuje błędna opinia, że cisza w bloku ma trwać jedynie od godziny 22 do 6.

Po naszych artykułach dotyczących zakłócania spokoju w mieszkaniach, głównie przez studentów, dostaliśmy informację od Czytelników o tym, że policjanci nie chcą zajmować się zakłócaniem spokoju mieszkańców np. o godzinie 21, twierdząc, że mogą to zrobić dopiero po 22, a więc kiedy obowiązuje “cisza nocna”. A to nie prawda.

Nie ma takiego pojęcia jak “cisza nocna”. Pojęcie to jest reliktem przeszłości i owszem, obowiązuje, ale jedynie w wewnętrznych przepisach spółdzielni mieszkaniowych. Niestety nie wiedzą o tym bardzo często sami policjanci. Art. 51 kodeksu wykroczeń mówi: “Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Nigdzie nie jest napisane nic o ciszy nocnej, a jedynie o spokoju nocnym. Jest jednak zapis o spokoju publicznym i porządku publicznym.

Czym jest spokój publiczny?
Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie na swojej stronie internetowej znakomicie to tłumaczą i zaznaczają, że spokój, a porządek publiczny to nie to samo. Sąd Najwyższy definiuje spokój publiczny jako: “naruszenie równowagi psychicznej ludzi, powodujące negatywne przeżycia psychiczne nieoznaczonych osób, powstające z bezpośredniego oddziaływania na organy zmysłów”. Co może zakłócić równowagę psychiczną? Np. spowodowanie przez uciążliwego sąsiada podenerwowania u innego lokatora lub spowodowania u niego uczucia zaniepokojenia. Na policyjnej stronie KPP Wołomin wyraźnie, łącznie z podkreśleniem zaznaczone jest, że zakłócenie spokoju publicznego może wystąpić zawsze, czyli nie tylko w nocy, ale również o każdej porze dnia. Tak więc artykuł 51 kodeksu wykroczeń można stosować w dzień, a nie tylko w nocy.

Co innego płaczące dziecko, a co innego impreza
Każdą sprawę należy jednak rozpatrywać indywidualnie, bo jeżeli sąsiad remontuje i wierci dziury w ścianie o godzinie 13, czy małe dziecko płacze nawet o, przykładowo, 1 w nocy, to trudno wzywać policjantów i żądać kary, ponieważ mieszkając w bloku decydujemy się na takie “niedogodności”. Jeśli jednak mamy np. małe dziecko, które kładziemy spać o godzinie 19, a sąsiedzi, zwykle wynajmujący mieszkanie robią w tym samym czasie imprezę, podczas której włączają głośno muzykę, wrzeszczą, skaczą i strzelają drzwiami, to jak najbardziej możemy wzywać policjantów i ci powinni przyjechać na interwencję. Wówczas mogą nałożyć mandat lub skierować sprawę do sądu. Niestety, policjanci często upierają się przy wspomnianej “ciszy nocnej”.

***
Wielu ludzi jest strzępkiem nerwów przez uciążliwych sąsiadów – chamów, ale przez lata boi się tego komukolwiek zgłaszać, a czas zacząć walczyć z podniesioną przyłbicą. Tym bardziej, że niektórym ludziom w Polsce demokracja pomyliła się z anarchią. Jeżeli ktoś wybitnie przeszkadza nam swoim zachowaniem dzwońmy na policję i nie dajmy się zbyć pod byle pretekstem. Gdy już policjanci przyjeżdżają, to nie bójmy się z kolei skierować sprawy do sądu, bo tam też pracują ludzie i nie należy się ich bać, a wyrok i konkretna grzywna niejednemu sąsiadowi da wiele do myślenia. Bądźmy społeczeństwem takim jakie jest na Zachodzie, gdzie wzywanie policjantów to nie wstyd. Nie żyjemy w PRL, a dzisiejsza policja to nie milicja i nie dajcie sobie wmówić, że jesteście “konfidentami”. Każdy ma prawo do spokoju w swoim domu. A jeżeli nie chcą od was przyjąć zgłoszenia, to ktoś jest nad nimi i zawsze można złożyć skargę.  

Grzegorz Anton

do “Nie ma “ciszy nocnej”. Spokoju można żądać przez cały dzień”

  1. nie mam siły

    Imprezowicze nic nie robią sobie z mandatów, to pewnie sprawą w sądzie też się nie przejmą i dalej będą robić imprezy. To są półgłówki. Słyszę te ich „rozmowy”. Przekrzykują się jakby byli głusi i co chwilę kretyńskie wybuchy śmiechu. Pozostali sąsiedzi nie reagują, bo prawdopodobnie mają sypialnie z drugiej strony bloku. To jest jakieś przekleństwo, że we własnym domu nie mam prawa do wypoczynku do ciszy zwłaszcza po ciężkim dniu. Z takimi chamami i prostakami trzeba się jednak samemu rozprawić, a nie czekać na policję która i tak nie pomaga. Może jakby dostali porządnie w pysk to by trochę przyhamowali. A ten kto mówi, że młodość ma swoje prawa – najlepiej niech przetestuje na sobie i niech zostanie w domu w czasie takiej imprezy, a nie wyjeżdża za miasto a bachory zatruwają życie innym.

    • Maria

      Proszę się nie zdziwić jak pozostali sąsiedzi zaczną ich naśladować.

      • N

        W ramach zemsty? Ale za co?

        • Maria

          Nie w ramach zemsty ale dlatego, że nasz naród to w większości prymitywne chamy pozbawione kultury i zasad. Można gdzieś mieszkać 20 lat w spokoju i nawet nie mieć pojęcia do jakich wynaturzonych zachowań są zdolni nasi sąsiedzi. Wystarczy, że jeden zacznie zachowywać się jak bydło a pozostali ośmieleni jego zachowaniem pójdą w jego ślady.

  2. Stanisław

    Najgorsze jest ujadanie ich piesków , które sobie kupili a nie mają na nie czasu . Jak idą do roboty to pieski wyją przez 2 godziny . Po ich powrocie pieski wyją znowu ze 2 godziny . Przy każdym zejściu po schodach skowyt i szczekanie niesamowity . Zawsze jak już się uspokaja to wymyślają nową atrakcję .

  3. Stanisław

    Sąsiedzi zaczynają pranie od 24 i tak 2 godz nad głową mam łubudubu , łubudu . Leżę i czekam w nerwach aż się skończy . Po 5 latach dostałem nerwicy .A ci rżną głupa .I jeszcze przyszłą ich mamusika do mnie z awanturą , że mają nocną taryfę to se pioro . Cytuję dosłownie . Nie wiem już co robić tracę zdrowie .

  4. Leon

    Chamy puszczające głośno muzykę w blokach są obrażone, że zwraca się im uwagę. Oczywiście nie przychodzi im nic innego do głowy jak tylko robić jeszcze bardziej na złość i zamęczać sąsiadów tym swoim łomotem. To tak jakby narobić komuś na wycieraczkę i być zdziwionym, że to się komuś może nie podobać. A ponieważ się nie podoba, to narobić mu jeszcze raz. A jak znowu zwróci uwagę, to znowu narobić. Taka jest filozofia chamów.

  5. Piotr

    Z dziećmi to jest tak ,że często to rodzice są winni . Mam takich sąsiadów z dzieckiem ok czterolatkiem.
    I naprawdę rozumiem ,że dziecko czasami musi popłakać czy trochę pobiegać ,ale to rodzice są od tego ,żeby nad tym panować.Jak dziecko będzie wychowywane bez szacunku dla innych ludzi to co z niego wyrośnie.
    W pewną niedzielę wpadł do nich znajmy z dzieckiem i się zaczęło ,kilka godzin walenia w podłogę,przestawiania mebli i huku nie pozwalającego oglądać telewizji.Po dłuższym czasie ( ze 3 godziny ) nie wytrzymałem i poszedłem na górę.
    Już na schodach słychać ,że matka próbuje uciszyć towarzystwo ale nawet jej nie słyszą , po otwarciu drzwi okazuje się ,że dzieci wraz z gościem walą łyżkami w garnki ustawione na podłodze.( co wcześniej robili trudno stwierdzić )
    Na moją prośbę ,żeby może bawić się trochę ciszej gość stwierdza ,że dzieci muszą się wyszaleć a poza tym do 22.00 wolno mu robić co chce a tak w ogóle to mogę się wyprowadzić.
    Zapomniał jednak o czymś takim jak współżycie społeczne , o regulaminie spółdzielni czy art 51 KW
    Też miałem małe dziecko i zawsze starałem się je uczyć ,że mieszkamy wśród innych ludzi i trzeba starać się zachowywać tak ,żeby nikomu nie utrudniać życia .Gdy robiłem remont to poinformowałem sąsiadów i przeprosiłem za niedogodności.
    Zastanawia mnie ,czy jestem przewrażliwiony ,czy kultura wymaga ,żeby szanować innego człowieka.
    Ogólnie już tych sąsiadów kiedyś odwiedziłem jak robili o 1 w nocy pranie z wirowaniem w pralce z lat 80 -tych
    Proszę mi powiedzieć czy mam rację ,czy może jestem przewrażliwiony

    • Stanisław

      Przez 3 lata dzieci sąsiadki i ich rodziny około 5 co weeknd od piątku do niedzieli . Skakanie z wersalki , jeździenie na fotelach, turlanie jakiś kul , dzikie skoki z mebllościanki aż mi popękał tynk na suficie . Uciekałem z własnego mieszkania nawet w zimie i wracałem po 23 bo żyć się nie dało . Wiem co czujesz . Na zwróconą im uwagę dpowiadali to tylko dzieci .Do dzisiaj jak wchodzę do swego mieszkania to wkładam zatyczki do uszu . Bo szanowna córeczka wyrosła , 5 klasa ale dalej biega po mieszkaniu jak słoń . I tak łubu dubu dub łubu . Od rana do nocy z przerwą na szkołę a w nocy pranie . Nie interesują ich inni lokatorzy .

  6. Piotr

    Skoro inni sąsiedzi mieli też takie zapędy i tylko jednej osobie to przeszkadza to pierwsze na myśl przychodzi :) niedostosowany do otoczenia terrorysta. gdzie jest demokracja? :) A tak poważnie to Państwa sytuacji nie znam, ale sam mam sąsiada, (którego pamiętam jeszcze z młodości swojej, jak miałem 10 lat) bawił się na całego, a w razie problemów z sąsiadami krzyczał tylko „patrzcie i uczcie się jak się bawić” chociaż czasami w pobliżu znajdowały się osoby starsze i chore. Każdy z gości starał się być cicho i grzecznie śpiewał przy gitarze, a ten jeden najmniej miał słuchu muzycznego za to darł się najgłośniej. Teraz sytuacja się odwróciła. Nie imprezujemy tak często jak miało to miejsce w tych zamierzchłych czasach, ale wszyscy sąsiedzi w okresie letnim robią jakieś ognisko i każdy rozumie tylko nie ten jeden jego mość. Nie ma tego za dużo i nie jest to codziennie. Ogólnie w okolicy ognisko zdarza się raz na dwa tygodnie i z reguły w sobotę, a i tak już nie raz policja przyjechała do zwykłych śmiechów przy żartach (Nie ma muzyki, by niepotrzebnie nie podbijać poziomu rozmów). Najlepsze są wtedy teksty policjantów. „Szukamy tej waszej imprezy i szukamy. Nawet jak podjechaliśmy to nie byliśmy pewni czy to tu, czy już tamta zgłaszana się skończyła „. Takie są reakcje policjantów zawsze. Przeszkadzają też dzieci na podwórku w dzień, ale całe szczęście do nich jeszcze policja nie przyjechała. W moim wypadku wszyscy są terroryzowani przez jednego gościa. Dodam, że nie jest to jakieś patologiczne sąsiedztwo tylko domki ludzi, którzy już swoje w życiu osiągnęli i kupują sobie miejsce na wypad poza miastem, oraz zwykłe rodziny, które gdy pogoda sprzyja lubią posiedzieć przy ognisku (często nawet bez alkoholu) i powspominać stare czasy tworząc przy tym nie rzadko nowe historie. Czy na takiego sąsiada też jest jakiś paragraf? Czy można takiemu zarzucić, że jest przewrażliwiony, bo na mój gust to zazdrość go zżera, że ludzie się bawią, a on nie może. Do pracy rano nie wstaje, dzieci nigdy nie miał, mieszka z konkubiną, ale ona raczej tylko jak się jego zrzędzenia nasłucha to robi się agresywna, bo poza tym to raczej jest bardzo pomocna, a i sąsiedzi są dla niej uczynni. A może można mu poradzić jakieś wygłuszenie sypialni, żeby tylko swoje serce słyszał.

    • Maryla

      Pana sąsiad jest ewidentnie przewrażliwiony. Możliwe,ze zazdrości. Zaproście go więc do waszego ogniska któregoś dnia?

    • Maria

      Moi patologiczni sąsiedzi też pewnie uważają, że nie są patologią. Nie rozumiem co ma do tego panujący ustrój polityczny. W normalnych krajach, np w Niemczech ludzie nie zachowują się jak bydło, a też jest demokracja. Z patologią znacznie trudniej walczy się, gdy jest ona powszechna. Czy rozpalanie ogniska w pobliżu domów i wydzieranie się po nocach jest normalnym zachowaniem? Ciekawe co na to straż pożarna? Czy zawsze musicie bawić się cudzym kosztem? Od tego są kluby, dyskoteki i inne lokale rozrywkowe.
      To, że ktoś wychował się w patologicznym środowisku nie znaczy, że patologia jest normą a inni mają się dostosować. Wyobraź sobie, że wokół istnieją też ludzie spokojni i kulturalni, którzy mają chyba prawo we własnym mieszkaniu np. poczytać książkę lub spać w nocy zamiast słuchać ryków wynaturzonych sąsiadów.
      Pomimo, że prymitywne chamy mają przewagę liczebną to zarówno prawo jak i regulamin SM jest po stronie normalnej mniejszości. Wystarczy je egzekwować, „każdy ma prawo do spokoju w swoim domu”.

    • Maria

      Ludzie dzwonią na Policję bo są zdesperowani. Proszę mi wierzyć, że kosztuje to wiele nerwów i zazdrość jest ostatnim uczuciem jakie wtedy towarzyszy.
      Pan jest najlepszym przykładem na to, jak napisał autor tego artykułu „że, niektórym ludziom w Polsce demokracja pomyliła się z anarchią”.

      • Maryla

        Zgadzam się z Panią, że dzwonimy na Policje ponieważ jesteśmy zdesperowani. Dla mnie sama myśl o tym,ze muszę zadzwonić na policje kosztowała wiele nerwów a ich przyjazd to nerwowy koszmar. Zrobiłam to 1-szy raz w moim życiu i już mam obawy, że będę musiała to powtarzać i jak to wytrzymam? Codziennie mam wzywać policję? a nawet częściej niż jeden raz w ciągu dnia bo jak odjechała policja to oni zaczęli na nowo imprezować jak bydło? ( policji nie otworzyli drzwi). Pojawia się bezsilność z mojej strony z powodu bezsilności policji., która przyjeżdża na interwencję, popuka w drzwi kilka razy, nie otwierają i odjeżdża. Tak to ma wyglądać za każdym wezwaniem policji?

      • Joanna

        Też się zgadzam. Zanim się zadzwoni na policję rozważa się wszystkie za i przeciw. Czasem taka rozmowa z policjantem przedłuża się, bo policjant tłumaczy że mają ważniejsze sprawy i trzeba go przekonać, że nie da się wytrzymać nawet jak w trakcie rozmowy słychać muzykę i wrzaski. Potem oczekiwanie, bo przecież im się nie spieszy. Trzeba podać też swoje nazwisko a wiadomo, że będzie udostępnione osobom zatruwającym nam życie hałasem i można oczekiwać różnych niespodzianek z ich strony. A oni naprawdę nie czują się winni.

    • gjmlkjjjj

      To mu zasponsorujcie wygluszenie domu itd. Taniej gościowi wyjdzie wzywac policje lub założyć sprawę, niz na własny koszt wyciszac mieszkanie.

    • gjmlkjjjj

      To mu zasponsoruj wygłuszenie i po problemie.

  7. Maria

    Pani Marylo,
    Ja byłam w podobnym położeniu; w mieszkaniu nade mną całymi dniami głośna muzyka, a w nocy zaczynało się tam życie towarzyskie. I tak codziennie, na dodatek inni sąsiedzi ośmieleni ich zachowaniem zaczęli ich naśladować. Miałam wrażenie, że mieszkam w melinie. Teraz prawie od roku jest spokój. Najważniejsza jest konsekwencja.

    • Maryla

      Co się takiego wydarzyło, że od roku jest spokój? Najważniejsza jest konsekwencja czego? Moi hałaśliwi sąsiedzi sa bardzo konsekwentni. Codziennie od rana do 22-ej z niewielkimi przerwami głośno graja, hałasują itd. Była policja, zauważyli ich jak podjechali pod okna, wyłączyli szybko muzykę, pochowali się po kątach i policji nie otworzyli drzwi. Chyba wyszło na to, że niepotrzebnie ich wezwałam bo co napiszą w raporcie?

      • Maria

        Konsekwentnie wzywałam Policję. Sąsiedzi chcieli mi zrobić na złość, a tak naprawdę robili na złość sobie, bo Policja kierowała wniosek do sądu a oni dostawali kolejną grzywnę do zapłacenia.
        A tak na marginesie dziwi mnie Pani brak zrozumienia dla sąsiada Piotra, który jest w podobnej sytuacji. Też tak jak Pani próbuje walczyć z uciążliwymi sąsiadami.

        • Maryla

          Mam pełne zrozumienie dla p.Piotra. Może niezrozumiale zredagowałam zdanie o jego sąsiedzie. Zapewniam,że nie miałam złych intencji. Współczuję p.Piotrowi . Ma sąsiada frustrata-terrorystę. Napisałam,że ma go zaprosić do ogniska. Miałam na myśli to jakby na to zareagował. To jakby delikatny sarkazm z mojej strony w stronę uciążliwego sąsiada p. Piotra.
          W moim przypadku nastawiam się na konsekwentne wzywanie policji tak jak Pani to robiła. Tylko,że policja zostanie przez hałaśliwych sąsiadów najemców zauważana z okien swojego mieszkania więc zdążą wyłączyć muzykę, udawać ,że ich nie ma w domu zanim policja wygramoli się ze swojego auta i głośno krocząc po schodach dojdzie do ich mieszkania na 3p. Zaczną pukać do drzwi, których im nie otworzą bo już to raz zrobili.

          • Maria

            Ja natomiast mam pełne zrozumienie dla „frustrata-terrorysty”, który zrobił dokładnie to co Pani zrobiła, wezwał Policję do uciążliwych sąsiadów. Jak Pani wzywa Policję to jest pokrzywdzoną, a jak robi to ktoś inny to jest „frustratem-terrorystą”? Może Pani sąsiadki też powinny zaprosić Panią na imprezę? Przecież Piotr uważa, że ludzie dzwonią na Policję bo zazdrość ich zżera, że inni się bawią.

        • Maryla

          Cytuje Pani komentarz p.Mario z 19 marca br.:
          „Ja natomiast mam pełne zrozumienie dla „frustrata-terrorysty”, który zrobił dokładnie to co Pani zrobiła, wezwał Policję do uciążliwych sąsiadów. Jak Pani wzywa Policję to jest pokrzywdzoną, a jak robi to ktoś inny to jest „frustratem-terrorystą”?”
          p. Mario jest pewna różnica kiedy robi sie grilla 1x na 2 tygodnie czyli 2x w miesiącu niż jak u mnie sąsiadki zakłócają spokój co najmniej 25 razy w miesiącu. Co to za porównanie 2 razy do 25 razy w skali m-ca?? Gdyby moje sąsiadki robiły imprezę w mieszkaniu nade mną sporadycznie i mnie o tym uprzedziły to nie miałabym raczej pretensji. Są młodzi a więc chcą się zabawić. Dlaczego nie ale z kulturą nie po chamsku a nie jak teraz notorycznie czyli codziennie od rana do późnych godzin nocnych.

  8. Iza

    Witam. Mieszkamy na nowym miejscu niecałe 2 lata. Wszystko jest fajnie pięknie tylko Ci sąsiedzi. W całym bloku słychać tylko i wyłącznie jednych sąsiadów. Nie chodzi o głodna muzykę zabawę dzieci w domu tylko o mega głośne rozmowy na korytarzu. Wspomniana sąsiadka mieszka na 4 piętrze. „Rozmowy” odbywają się na klatce schodowej od 4 piętra po sam parter. Osoby dość głośno rozmawiają, gwizdza.powiem szczerze że bardzo nam to przeszkadza.czasem jest tak że sąsiadka na 4 piętrze coś mówi a osoba stojącą na parterze jej odpowiada.cisza nocna przyjęta jest od 22 do 6 rano więc aż tak nie zwracamy na to uwag, ale uważamy że jakaś kultura sąsiedzi powinna być zachowana . Mamy w domu dzieci które dość wcześnie wstają do szkoły i też potrzebują spokoju. Już nie wspomne o nas gdzie człowiek też około 20-22 też musi się zresetować. Dwa razy mąż zwrócił uwagę aby zachowywali się troszkę ciszej bo strasznie niesie się hałas po klatce schodowej. Odpowiedź jest taka sama” ale to dzieci halasuja”. Nie chce iść z sąsiadami na krzywe pyski ale wieczorne krzyki są bardzo irytujące. Wspomnę ze w klatce są też inne dzieci i nikogo nie słychać tylko właśnie sąsiadkę z 4 piętra i jej rodzinę. Co zrobić? (Wspomnę ze synów ma nieprzyjemnych ale cała rodzina jest mega glosna)

  9. laura

    Witam mam problem mam 17 i mieszkam jeszcze z rodzicami pokój mam Koło wrzeszczacej sąsiadki który drze się na dziecko cytuję: „imię dziecka i kurwaaa” i tak przez cały dzień jak pukałam w sciane to mi odpukiwala jak zaczęłam walic w drzwi od mieszkania to nie otworzyła i wreszcie dziś chciałam się trochę wyspać a tak już od 8 rano się drze zapukałam a ona do mnie ze 10 nie ma ze zaraz się tam przejdę i jak raz u was się darliscie to mogłam zadzwonić na policjie no halo mogła to czemu tego nie zrobiła raz na jakiś czas chyba możemy ze znajomymi posiedzieć to ze zdarzyło się głośniej mogła przyjść powiedzieć bo sami pewnie do końca nie wiedzieliśmy ze jest aż tak głośno ale fakt w którym po północy Ona ze swoim mężem uprawiają seks i ona męczy i łóżkiem walą w ścianę wgl jej nie rusz mam dość rodzicie w pokoju obok ja nie raz słyszą ale mówią żebym dała spokój bo to i tak nic nie da. Najbardziej mnie martwią te krzyki na dziecko a potem płacz. Co robić w miarę możliwości

    • Maciej

      Szanowni Państwo,
      Współczuję osobom, które mają uciążliwych sąsiadów i jestem wdzięczny za Państwa wpisy. Jutro idę do zarządcy nieruchomości, jeśli to nie podziała udam się do dzielnicowego a w ostateczności wytoczę proces. Po tym jak dziś uprzejmie prosiłem sąsiada o ściszenie muzyki a on trzasnął mi przed nosem drzwiami i muzykę podgłośnił nie mam już żadnych skrupułów.
      Będę zdawał sprawę z rozwoju sytuacji na tym forum i będę wdzięczny za to samo. Dziękuję osobom takim jak Pani Maria, które utwierdziły mnie w przeświadczeniu, że nie jestem aspołecznym donosicielem, lecz, że racja tkwi po mojej stronie: muzyka, która nie pozwala rozmawiać w ciągu dnia przez telefon nie jest normalnym zjawiskiem, które należy tolerować. Szczególnie trzymam kciuki za osoby zmagające się z problemem od dłuższego czasu, jak np. Pan Marcin
      Ciekaw jestem, czy Państwa starania się powiodły, czy zadziałały mandaty, czy wyroki sądu.

      • maryla

        Właśnie szukam wskazówek od czego zacząć bo już nie wytrzymuję z powodu trzech młodych panienek,które wynajmują nade mną mieszkanie. Właścicielka mieszka i pracuje w Niemczech, bierze za wynajem pieniądze i nic ją nie obchodzi co Najemcy wyprawiają. Znoszę jakoś przekrzykiwanie(nie rozmowy), wrzaski, śmiechy, chodzenie, bieganie w butach, pranie w pralce po 22-ej ale muzyki na cały regulator, która totalnie zakłóca mój spokój po prostu już nie wytrzymuję. Jestem kłębkiem nerwów. Moje ugodowe prośby nic nie dały. Dzisiaj nie otworzyły mi drzwi, dzwonek wyłączyły, to samo zrobiły z domofonem. Żadnego szacunku nie mają do starszych ludzi. Są bezczelne! Zwracałam im uwagę na klatce schodowej żeby tak głośno nie słuchały muzyki. Odpowiedziały mi,ze mam zadzwonić na policje jak będą grały skoro mi to przeszkadza. Przestały grać po 22-ej czyli jest postęp. Ale o różnej porze dnia słuchają muzyki na cały regulator po kilka godzin. Podgłaśnianie telewizora nic nie daje, nawet słuchawki,które specjalnie kupiłam również i stopery. Moja psychika już siada. Żyć hałaśliwym życiem Najmujących nade mną jest po prostu nie do zniesienia.. Nie mam namiarów do właścicielki mieszkania. Zastanawiam się od czego zacząć postępowanie.

        • Maciej

          Szanowna Pani,
          Na początek proponuję udać się do spółdzielni mieszkaniowej/ administracji wspólnoty mieszkaniowej oraz do dzielnicowego.
          Administracja posiada adres właścicielki oraz jej numer telefonu i może wysłać do niej stosowne pismo oraz zadzwonić przekazując skargę – moja administracja nie była zbyt skora do pomocy ale zrobiłem awanturę i poskutkowało.
          Dzielnicowego proszę poprosić o udanie się do studentek i przeprowadzenie z nimi rozmowy informującej, że hałasowanie – również w dzień – jest wykroczeniem i może – zgodnie paragrafem 51 Kodeksu Wykroczeń – zakończyć się otrzymaniem mandatu lub sprawą w sądzie rejonowym.
          Gdyby dzielnicowy upierał się, że ten przepis mówi tylko o zakłócaniu ciszy nocnej, proszę zacytować wyżej wymieniony przepis: „Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Jak widać jest tam mowa o spokoju, a nie tylko o spoczynku nocnym. Ponadto, warto powołać się na artykuł, w którym (na samym końcu) rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu stwierdza, że również w przypadku dziennych hałasów można i należy wzywać policję: http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/kwestia-zaklocania-odpoczynku-dotyczy-takze-dnia,950535,art,t,id,tm.html
          Najlepiej mieć ze sobą wydruk tego artykułu oraz przepisu KW. Mojemu dzielnicowemu nie musiałem na szczęście tłumaczyć tych spraw, ale niestety policjanci bywają bardzo różni.

          • maryla

            Serdecznie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Przygotowuję się właśnie do takiej kolejności postępowania jaką mi Pan przedstawił. Szkopuł jest jednak w tym, że dowiedziałam się iż mieszkaniem tym opiekują się znajomi właściciela mieszkającego w Niemczech. Udałam się do nich ze skargą. Zadzwonili przy mnie do panienek,które kłamały, że ich nie było w mieszkaniu od kilku dni i powiedziały ze nie mają sprzętu nagłaśniającego tylko laptop i telewizor. Wg. mnie znowu kłamały. Opiekun umówił się z nimi na rozmowę na następny dzień. Będąc pod ich drzwiami zawiadomił mnie telef. o tym i zapomniał wyłączyć swoją komórkę. To co 8 min usłyszałam mnie poraziło. On podżegał je do zakłócania spokoju,że mają prawo robić co chcą do 21-ej.,że ja nic im nie zrobię,że nie mają się mnie bać bo on jest policjantem z wysoką rangą co kilka razy podkreślił. Tylko,że on jest emerytowanym ale milicjantem od ok. 25 lat , obecnie ma 75 lat. A ja „głupia” mu zaufałam licząc na jego pomoc. Instruował je co mają robić gdy wezwę policję. Czyli nie mają policji otwierać drzwi ani nikomu innemu. Domofonu też nie mają odbierać. A dzielnicowego to on ustawi przeciwko mnie. Tak im powiedział. Po prostu masakra. Gdy się zorientował,że ma komórkę włączoną po słowie „cholera” ją wyłączył. Natychmiast zadzwoniłam do niego informując,że wszystko słyszałam. Panienki od 1-go lutego jednak ani razu nie słuchały muzyki na cały regulator tj. 7 dni.
            Hałasy słyszę do ok. północy+ ( wrzaski,krzyki,śmiechy) ale to w miarę wytrzymuję. Boję się tylko muzyki na cały regulator w ciągu dnia bo jest tak głośno jakby obok mnie. Ani rozmawiać przez telefon ,ani z nikim podczas wizyty się wtedy nie da. Nie wspominając o potrzebnej akurat ciszy czy spokoju bo boli np. głowa.
            Zrobię sobie wydruk tego artykułu od Pana . Wiem też ,że w ciągu dnia dopuszczalny jest hałas do 68 decybeli a w nocy do 60-ciu. Jestem gotowa kupić miernik hałasu. Głośna muzyka ma 80-100dB. Dyskoteka,koncert rockowy 100-110dB. Szept 20dB.
            Pozdrawiam.

          • M.L.

            To nie jest takie proste. Problem hałasu w moim bloku trwa od kilku lat. Tak się składa, że postępowałam dokładnie w tej samej kolejności, którą Pan wymienia. Najpierw bardzo grzecznie poprosiłam – nic to nie dało, potem rozmawiałam z dzielnicowym, który poradził żeby jednak dzwonić na policję, potem administracja – nic to nie dało, następnie pismo do właściciela mieszkania, który wynajmuje – nic nie dało. Pierwszy raz zdecydowałam się zadzwonić po kilku miesiącach głośnych imprez, o 5 nad ranem po dziewięciu godzinach dudnienia muzyki. Przyjechali policjanci, ale tylko ich upomnieli. Dziwne, że sąsiedzi wtedy udawali głuchych, bo cały blok aż podskakiwał i nie było gdzie się schować. Następnym razem, kiedy dzwoniłam też nad ranem – policja zaczęła interwencję od spisywania mnie mimo, że przez telefon podawałam swoje nazwisko i adres. Krzyki, wrzaski, muzykę na całe osiedle słychać, a policjantka z notesikiem mnie przepytuje o datę urodzenia i nazwisko panieńskie matki. Ostatni telefon na policję to porażka zupełna. Policjant wyjaśnił mi, że jak nie ma bójki to oni nie przyjadą. I tak to jest z Kodeksem Wykroczeń i paragrafami. Policja robi z człowieka głupka, imprezowicze robią dalej swoje.

        • Maciej

          Szanowna Pani Marylu,
          Rzeczywiście Pani sytuacja jest skomplikowana ze względu na postawę właściciela mieszkania. Mimo wszystko zachęcałbym do kontaktu z dzielnicowym. Ostatecznością jest proces sądowy z art. 51 KW – dzielnicowy powinien pomóc w jego uruchomieniu. Nie jestem pewien, czy pomiar decybeli jest konieczny, ale najpewniej nie zaszkodzi. Tak czy inaczej nawet jeśli hałas nie przekracza dopuszczalnych norm można dochodzić swoich praw na drodze prawnej ponieważ art. 51 nie mówi o decybelach, a jedynie o zakłócaniu spokoju – dobrze jest mieć świadków, np. innych sąsiadów, albo gości, którzy podczas odwiedzin u Pani również słyszeli hałasy.
          Trzymam za Panią kciuki.

          • Maryla

            Panie Macieju:
            Bardzo serdecznie dziękuję za odpowiedź. Postawę negatywną w stosunku do mnie ma opiekun mieszkania,który mieszka w innym bloku i jest emerytowanym milicjantem. Właściciel mieszka w Niemczech. Dzisiaj opiekun powiedział gdy u niego interweniowałam,że jestem chora bo panienek nie ma od wtorku co jest wierutnym kłamstwem bo one cały czas mieszkają i zakłócają spokój. Grają na full od 8 rano. Po południu wsiadały do samochodu. Wróciły i znowu to samo.
            Zmierzyłam ile jest decybeli? Natężenie jest od 60-95. Byłam wczoraj w Sp-ni Mieszkaniowej. Dostałam wniosek do wypełnienia/opisania m.in. że notorycznie zakłócają spokój. Dużo miejsca nie ma na opisanie. Jedna strona kancelaryjnego. Po otrzymaniu mojej skargi Sp-nia Mieszkaniowa przekaże do dzielnicowego. Czy ja wytrzymam tak długo zanim nastąpi pierwsza reakcja dzielnicowego?
            Mam pytanie? czy mogę wezwać policję w dzień np. gdy przed południem będą hałasowały?
            W Sp-ni Mieszkaniowej powiedzieli, że szkoda, że nie wzywałam policji gdy w nocy zakłócały ciszę. Teraz w nocy muzyki nie graja tylko głośno rozmawiają, śmieją się ,chodzą nad głowa, biegają,szurają itd..Idą spać około 2 w nocy.
            Moja psychika jest u kresu wytrzymałości. Dziękuję za trzymanie kciuków. Pozdrawiam.

        • Maciej

          Szanowna Pani Marylu,
          Na pewno warto złożyć pismo do spółdzielni. Niemniej jednak warto również udać się do dzielnicowego na własną rekę nie czekając na przesłanie pisma. Nazwisko dzielnicowego i dane kontaktowe (nt\r telefonu, godziny i miejsce dyżurów) powinny znajdować się na stronach internetowych lokalnej policji, albomogą zostać Pani udostępnione na najbliższej komendzie policji/komisariacie.
          Na wszelki wypadek warto podczas wizyty u dzielnicowego mieć ze sobą wydruk artykułu 51 Kodeksu wykroczeń oraz wydruk artykułu, który zalinkowałem wcześniej, w którym rzecznik komendy wojewódzkiej policji stwierdza, że nie wolno zakłócać spokoju głośną muzyką również w dzień.
          Wydaje mi się, choć osobiście tego nie próbowałem, że być może w przypadku braku chęci pomocy należy zagrozić napisaniem skargi do bezpośredniego zwierzchnika dzielnicowego oraz do komendy wojewódzkiej.
          Najlepiej gdyby udało się Pani zmobilizować również innych sąsiadów – wspólna interwencja będzie skuteczniejsza.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia

          • Maryla

            Panie Macieju,
            pismo w spółdzielni złożyłam 2 marca po tym jak 28 lutego była u hałaśliwych lokatorów Straż Miejska, która wysłuchała najpierw zakłócających spokój potem wysłuchali moich argumentów. Dostałam od nich dobre rady co mam robić gdy głośna muzyka i hałasy powtórzą się.
            Od 1 marca godz. 13ej do 3 marca dzisiaj tj. przez 2,5 dnia jest spokój. Wczoraj ok. 45 minut słuchali głośniejszej muzyki ale w innym pionie nie bezpośrednio nad moja głową co było do zniesienia. Mam dane do dzielnicowego z jego nazwiskiem niemniej jeszcze do niego nie udam się ponieważ chcę odpocząć po tych wszystkich emocjach. Dzisiaj po 2 tygodniach nie bolała mnie głowa. Z lękiem oczekuje na kolejny dzień. Przeżyłam koszmar. Mam nadzieję, że nie powróci. Mam przygotowane pismo dla właściciela mieszkania, który przyjedzie na kilka dni na Wielkanoc do Polski. W piśmie tym opisuję wszystko jak opiekun mieszkania eskalował konflikt zamiast go łagodzić, o tym jak podżegał najmujących do robienia czego chcą w mieszkaniu. Nie wiem jeszcze jaką drogą dostarczyć to pismo czy poprzez jakąś kancelarię prawniczą czy wystarczy za poręczeniem odbioru. Obawiam się ,ze za poręczeniem odbioru może wpaść w ręce opiekuna gdyż wybiera korespondencje ze skrzynki. Znam adres zatrzymania właściciela więc chyba zdecyduje się wybrać tamtą drogę. Jednak nie jestem pewna czy pomysł z wysłaniem pisma do właściciela jest dobry. A dlaczego chcę wysłać? ponieważ podejrzewam,że opiekun przedstawia telefonicznie właścicielowi (dla przypomnienia mieszka za granicą)
            opis konfliktu niezgodny z prawdą. Co Pan sądzi o moim pomyśle wysłania pisma właścicielowi opisujące notoryczne zakłócanie spokoju i cały problem z nieodpowiedzialnym opiekunem ich mieszkania. Obawiam się, że może mu odczytają przez co narażę się na szykanowanie z jego strony. Pozdrawiam

        • basia

          Mam podobny problem z sąsiadka z góry, przychodzi do niej wnuczka która tak wali w podłogę,że ja już psychicznie nie wytrzymuje.Trwa to czasami i siedem godzin bez przerwy.Mam wrażenie ,że sufit mi się zawali na głowę,Błagałam i prosiłam nic to nie dało,jeszcze obraza i podśmiewajki ,brak słów !
          Zgłosiłam sprawę do spółdzielni,oni do straży miejskiej,przyjechali i nic,teraz dzielnicowy i policja i dalej nic,ostatnio do 22,30 takie walenie ze można naprawdę sfiksować,policja wezwana nawet tam nie poszła,proszę iść do prawnika usłyszałam….żadnej pomocy !

          • Maciej

            Proszę poprosić dzielnicowego i policję by weszli do Pani mieszkania i posłuchali hałasu. Gdy zrozumieją, że hałas ten jest naprawdę głośny, powinni zadziałać. Proszę powoływać się na art 51 KW gdzie wyraźnie jest mowa o zakłócaniu spokoju hałasem. Nie ma tam mowy ani o tym, że że chodzi tylko o hałas w nocy, ani w ogóle nie precyzuje się o jaki hałas chodzi – każdy hałas zakłócający spokój jest wykroczeniem i policja ma obowiązek interweniować.

          • Maryla

            Bardzo Pani współczuję. Mamy za sąsiadów osoby bez kultury osobistej i bezczelnych. Z nimi nie będzie porozumienia- dogadania się, zrozumienia.. Radzę zbierać na te hałasy ,walenie dowody/świadków i napisać do Straży Miejskiej zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia związanego z uciążliwością. Nie ma co liczyć że Straż zadziała na ” gębe „. Życzę powodzenia i wytrwałości.

        • Maciej

          Szanowna Pani Marylu,
          Przede wszystkim cieszę się, że udało się Pani wywalczyć spokój i mam nadzieję, że trwa on nadal i potrwa jak najdłużej.
          Trudno doradzić mi coś w kwestii poinformowania właścicieli mieszkania. Z jednej strony dobrze, gdy znali prawdziwy obraz sytuacji, z drugiej strony to może rozjuszyć opiekuna mieszkania, który może zacząć sprawiać problemy. W każdym razie, jeśli hałasy powrócą, myślę że kontakt z właścicielami będzie dobrym krokiem. Gdybym to ja zdecydował się powiadamiać właścicieli, to nie robiłbym tego drogą pisemną, lecz osobiście, starałbym się również zaangażować w sprawę innych sąsiadów, którym również przeszkadzała muzyka, aby uwiarygodnić własne stanowisko.
          Zachęcam, by opisała Pani, co radziła Pani Straż Miejska – może to pomóc innym osobom odwiedzającym to forum.
          Serdecznie pozdrawiam

          • Maryla

            Niestety względny spokój trwał tylko 9 dni. Właśnie przed północą(piątek) do najmujących( młódek) weszło trzech dojrzałych mężczyzn. Jak na nie są raczej za starzy Jeden z nich grubo po 40tce. Wyglądem przypominają typów z wiadomo jakiego środowiska.Wnosili alkohol. Muzyka nie gra ale jest hałas tj. śmiech, głośne rozmowy, chodzenie, szuranie krzesłami po płytkach,które są w całym mieszkaniu. Mieszkanie nade mną nie ma izolacji akustycznej wiec moje i ich mieszkanie to jakby 2 w 1. Wszystko słychać u mnie nawet jak pineska spadnie u nich to jakby koło mnie. Chyba jednak rozjuszyłam opiekuna mieszkania. On chyba realizuje swój plan wykończenia mnie, zniszczenia. W zmowie z najmującymi przysyła „drabów” abym nie mogła spokojnie spać a przy okazji mnie zastraszyć. Kilka dni temu jedna z najmujących zrobiła tel.komórkowym zdjęcie moich drzwi wejściowych do mieszkania.
            10 dni temu była podobna nocna impreza jak dzisiaj od 23ej do 6 rano. Pospali 3 godziny po czym nadal hałasowali. Dziwne dlaczego tak późno zbierają się? Policje wezwałabym ale obawiam się zemsty tych „drabów”. Zresztą musiałabym w nocy stać na dole i czekać na policję aby nie dzwonili domofonem nawet do mnie bo u góry usłyszą., uciszą się, pogaszą światła i będą udawać ,że nikogo nie ma w domu. Tak im radził opiekun. A ja wyjdę na ” wariatkę”. Najgorsze jest w tym wszystkim to,ze hałas, głośna muzyka dochodzi po stropie tylko do mnie. Sąsiedzi z przeciwka nie słyszą. Zresztą chodzą wcześnie spać zanim impreza zacznie się nade mną. A w dzień aż do godzin późno popołudniowych ich nie ma w mieszkaniach. Nie mogę więc na nich liczyć. Jedynie na sąsiada z parteru ale tylko to, że w nocy głośno wchodzą/schodzą po schodach. Czekam na stanowisko Sp-ni. Mają czas na odp.na moje pismo jeszcze kilka dni. Do właściciela nie znam nr. tel. i nie wiem kiedy znowu przyjedzie. Chyba na Wielkanoc ale nie tutaj tylko na inne mieszkanie. Znam adres. Straż kazała mi kilka dni odczekać. I mieć świadków wśród znajomych,którzy potwierdzą hałas i to wszystko co się dzieje. Mam zapisywać a potem do nich dostarczyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia związanego z hałasem ,uciążliwością. W tej chwili nade mną jest coraz głośniej. Jest godz. 1.15. Kolejna nocka będzie nie przespana. Poprzednio tj. 10 dni temu musiałam odwołać wizytę u lekarza z powodu zmęczenia od niewyspania, zasnęłam dopiero po 6.30 rano. Poczekam jeszcze kilka dni. Udam się za 4 dni do Rady Nadzorczej Sp-ni. Będę zapisywać tak jak mi poradzono. A czy to wszystko pomoże? Nie wiem. Najmujące nie mają kultury osobistej i są po prostu bezczelne! Jak widać niczego się nie boją mając takie szemrane towarzystwo za przyjaciół. Serdecznie pozdrawiam.

      • Maria

        Tylko dzięki konsekwencji i cierpliwości Pańskie starania się powiodą. U mnie po pierwszym mandacie i wyroku sądowym było jeszcze gorzej ale nie rezygnowałam i nadal wzywałam Policję, do skutku.
        Nigdy nawet do głowy mi nie przyszło, że to ja jestem aspołeczna. Jak nazwać prymitywnych chamów, którzy na cały głos włączają muzykę i telewizor lub w środku nocy wydzierają się jakby byli poddani jakimś eksperymentom medycznym? Sąsiedzi z piekła rodem.

        • Maciej

          Szanowna Pani Mario,
          Cieszę się i dziękuję, że nadal jest Pani obecna na tym rozum i wspiera osoby zmagające się z problemem, który wydaje się błahy i prosty do rozwiązania, ale tylko dopóty, dopóki nie napotka się na niego samemu.
          W moim przypadku wystarczyła wizyta dzielnicowego, choć więcej zdziałała interwencja właścicieli mieszkania, którzy otrzymali pismo ze wspólnoty mieszkaniowej. Sąsiad nie odpowiada mi już dzień dobry, ale nie jest to wysoka cena za ciszę.

          Szanowna Pani Marylu,
          Rzeczywiście Pani sytuacja jest skomplikowana ze względu na postawę właściciela mieszkania. Mimo wszystko zachęcałbym do kontaktu z dzielnicowym. Ostatecznością jest proces sądowy z art. 51 KW – dzielnicowy powinien pomóc w jego uruchomieniu. Nie jestem pewien, czy pomiar decybeli jest konieczny, ale najpewniej nie zaszkodzi. Tak czy inaczej nawet jeśli hałas nie przekracza dopuszczalnych norm można dochodzić swoich praw na drodze prawnej ponieważ art. 51 nie mówi o decybelach, a jedynie o zakłócaniu spokoju – dobrze jest mieć świadków, np. innych sąsiadów, albo gości, którzy podczas odwiedzin u Pani również słyszeli hałasy.
          Trzymam za Panią kciuki.

        • Maryla

          Witam p.Mario

          Czy wzywała Pani policję też w dzień? Dzisiaj zostałam zastraszona przez Opiekuna mieszkania (mieszka dwa bloki dalej), że zgłosi na policję na mnie za nękanie i oszczerstwa. On na mnie wrzeszczał/krzyczał. Nie dopuszczał do głosu. Czułam się jak zaszczuta.

          Wynika z tego, że to właśnie ja jestem aspołeczna,ponieważ przeszkadza mi notoryczne zakłócanie spokoju głośną muzyką od wczesnych godzin przedpołudniowych.
          Byłam ze słowną skargą w Sp-ni Mieszkaniowej 2 dni temu. Przypuszczam, ze on również tam był i możliwe,że nie tylko tam. Wyprzedza moje kroki aby w złym świetle przedstawić moją osobę.

          W poniedziałek chcę złożyć pisemną skargę w Sp-ni Mieszkaniowej. Jestem starsza osoba a to co mnie spotyka od wynajmujących trzech panienek i Opiekuna mieszkania to coś makabrycznego.

          • Maria

            Tak, wzywałam Policję w ciągu dnia i to często. Nie rozumiem dlaczego Pani do tej pory tego nie zrobiła zamiast chodzić do nich i się kłócić. Ja w przeciwieństwie do Pani wcale nie odzywałam się do sąsiadów ponieważ uważam, że to nie ma sensu a tylko prowadzi do niepotrzebnych kłótni.
            Jak Pani zdecyduje się zadzwonić na Policję to proszę mówić mało i konkretnie.

  10. Iga

    Błagam o pomoc !!! O poradę o cokolwiek co da nadzieję że koszmar moich rodziców się skończy. Mama już twierdzi że sobie coś zrobi bo ich życie to koszmar a tata jest kłębkiem nerwów. W ciągu dnia schodzą do piwnicy żeby chwilę odpocząć w spokoju. Sąsiedzi nad moimi rodzicami to małżeństwo z dwójką dzieci, wychowywanych bezstresowo i pies. Jak rodzice się skarżą to patrzą na nich jak na dziwolągów bo to przecież dzieci. Trauma trwa ok 4 lat. Prosili o pomoc spółdzielnię, nic to nie dało kazała się dogadać. W końcu sprawa trafiła do sądu też nic to nie dało bo dzieci, proszę przymknąć oko i się dogadać a po za tym po sprawie okazało się że ławnikiem w sądzie był ktoś z rodziny owych sąsiadów. Nie było szans na sprawiedliwość. Co dzień od godz ok 7 zaczyna się koszmar wiedzą że są bezkarni, dzieci 5 latki bliźniaki specjalnie tupią w podłogę, rzucają zabawkami, piłkami, jeżdżą po domu samochodami na akumulator, biegają, skaczą, krzyczą i wiele innych rzeczy … Mam wrażenie że rodzice są już oboje w głębokiej depresji a ja nie wiem jak im pomóc, czuję się bezradna a patrzenie na ich cierpienie mnie zabija… Spółdzielnia nam nie pomogła, sąd też nie gdzie mamy iść o pomoc ….

    • quin

      Witaj w klunie z tego się nie przeskoczy to tylko umrze śmiercią naturalną policyjne cwoki nie dają rady ja mam to samo hehehe ale wiem że Karma kiedyś ich rozkurwi
      POZDRAWIAM tych poszkodowanych pamiętajcie zawsze może być gorzej

    • stefan

      dom se kupcie w lesie bez sasiadow.skoro sad nie uznal waszej racji znaczy czepiacie sie wszystkiego jakby wasz blok byl caly.ktos ma dzieciom zakneblowac buzie i kazac na palcach chodzic bo jakies dziady borowe mieszkaja pod nimi?dzieci,nie wolno wam sie bawic ani nawet pierdnac hehe.smieszne.ławnik na sprawie o zaklocanie ciszy?ciekawostka.zapomnial wol jak cieleciem byl.

      • iga

        Myślę że Pan Stefan by szybko zrozumiał jak ogromny to problem, gdyby mu przyszło być takim „dziadem borowym” jak moim rodzicom – czego oczywiście nie życzę …..

      • Jerzy

        Stefek lubi zakłócać innym spokój jakby cały blok był jego…

  11. Ziza

    A ja mam w drugą stronę. Sąsiad zwraca uwagę nawet jak głośniej pierdne. Już nie mówiąc o filmie w tv wieczorem czy spotkaniu ze znajomymi. Ostatnio mąż zaśmiał się głośniej i na drugi dzień był osaczony na klatce schodowej. Jak w sobotę sprzatalam puściłam głośniej muzykę okolo południa to też miał wąty. A nas z mężem cały dzień prawie w domu nie ma bo w pracy. W weekendy jedziemy do rodziców na wieś czasami raz w miesiącu jesteśmy w domu żeby trochę ogarnąć a ten się czepia. Ja się już czuję osaczona co robić? Żyjemy jak normalni ludzie imprezy jak robimy to raczej gramy w planszowki, pismiejemy się wypijemy po piwku max do 2 i to bardzo rzadko raz na kilka miesięcy. Ale jak sąsiad robił remont i chciałam odpocząć to nie dało się wytrzymać tak mocno wiercil. Żonę ma głucha i mocno gra u nich tv. Codziennie i nie dociera że nam to przeszkadza ale nic z tym nie robimy a on na każdy dźwięk reaguje agresją. Czy człowiek nie może o 20 kabaretu obejrzeć o się zasmiac bo albo przylesie albo wali nam w sufit. Chore.

    • Maryla

      Śmiechy, chodzenie, głośne rozmowy ,pranie w nocy jakoś znoszę. Nie uskarżam się na to ale głośnej muzyki na maxa jak w dyskotece kilka godzin po prostu nie wytrzymuję. Wtedy nie można czytać książki, rozmawiać przez telefon czy spokojnie ogladąć TV bo muzyka z góry zagłusza.

  12. [bc]

    U nas robią już przymiarki do sylwestra. Muzyki nie słychać, ale potężne dudnienie basów. Po prostu ŁUP, ŁUP, ŁUP. Uważają oczywiście że nie mamy prawa do spokoju i ciszy. Nie mamy prawa robić coś całkiem innego, posłuchać innej muzyki, poczytać. Musimy słuchać ich dudnienia, bo oni chcą się bawić. Musimy słuchać też ich wrzasków, bo mają wolne, płacą czynsz i mogą wszystko. Co z tego, że my też tu mieszkamy, płacimy czynsz i wróciliśmy z pracy.

    • Elka

      Niektorzy dziwią sie ze roczne dziecko nie rozumie ze np jest sylwester i ciezko mu zasnać kiedy nad glową biega i wrzeszczy duuuuuuuuzo starsze dziecko ktore juz powinno rozumiec co wolno a czego nie wolno malo tego ma przyzwolenie zeby w ten wlasnie sposob robic na zlosc tylko komu ?? Malemu dziecku ??? Male dziecko ma swoje godziny snu potrzebuje ciszy i spokoju ktory nalezy sie kazdemu w swoim domu jesli ktos tego nie rozumie najwyrazniej brakuje mu piątej klepki. Pocieszeniem moze byc to ze sytuacja lubi sie powtarzac zycie jest przewrotne a karma wraca i to szybciej niz sie tego spodziewamy ☺

  13. patyczak

    No to jestem po wyroku. Sąd stwierdził, że sąsiedzi do godziny 22 mogą sobie robić co chcą. Gra na instrumentach smyczkowych jest OK, skoro to jest prezentacja umiejętności, tym bardziej jeśli to grają dzieci jest OK. Gra na gitarze elektrycznej, kilka minut, przed 22, żaden problem, a spotkania towarzyskie jeśli uczestniczy w nich 6 czy 8 osób naturalnie są głośniejsze niż normalne codzienne sytuacje i powinienem się dostosować skoro mieszkam w bloku, we wspólnocie… Mój adwokat zaniemówił z wrażenia. Po wyjściu z sali rozpraw powiedział tylko, że brak mu słów na skomentowanie tego co usłyszał.

    • maja

      Proszę nie rezygnować i odwołać się od wyroku. Może ten sędzia też jest chamem zakłócającym innym spokój, może sam ma wyrok. Takie rzeczy mają miejsce w tym chorym kraju, że sędzia mający sam prawomocny wyrok nadal jest sędzią. Czytałam o takim przypadku.
      Proszę nie dawać chamskim sąsiadom satysfakcji i nie rezygnować z walki o prawo do spokoju we własnym mieszkaniu.

      • Manfred

        Tylko wyroki Boskie i Sądów Rejonowych są nie zbadane. W sądach mamy głównie chamów i darmozjadów żyjących z naszych podatków, którzy pytają świadków z czego zbudowane są drzwi. Mój sąsiad zgłosił w Lęborku zakłócanie spokoju od godz. 20:00 do 5:30 nad ranem, bo dopiero o tej porze pofatygowała się POmilicja, ale nie tam gdzie trzeba, tylko do sąsiada, mimo tego, że słyszeli bardzo głośną muzykę, wrzaski, czuli trawkę, trzaskanie drzwiami, galopady pond 12 gnoi 15-17 letnich porozbieranych do naga. Żadnej dorosłej osoby w mieszkaniu małolaty nie było. Spisali sąsiada i powiedzieli, że jak jeszcze raz zadzwoni to oskarżą o bezpodstawne wezwania. No i co wy na to ?

  14. patyczak

    Ja jestem już po roku sądowych bojów z moim sąsiadami z góry. Wnioski są takie po tych 12 miesiącach i 4 rozprawach, że w zasadnie nie ma bata na to by z takimi wygrać. Jedyny sposób to się wyprowadzić i liczyć na to że w nowym miejscu nie będzie tak samo.

    • Mariusz

      Życzę powodzenia. Nie dawno mieszkałem w mieszkaniach TBS, miałem niezłe jazdy z sąsiadami, imprezy, muzyka, remonty i wiecznie szczekające psy. Walka z tym była jak walka z wiatrakami. Zrobiłem tak jak napisałeś, wyprowadziłem się, liczyłem że ludzie którzy wydali po 200tys na mieszkanie własnościowe będą inni, jednak się myliłem. Wszędzie są tacy sami. Zostało tylko kupić domek gdzieś na uboczu i cieszyc się ciszą, ale na to mnie już nie stać.

      • patyczak

        Dzięki za słowa otuchy. Po dzisiejszym wyroku mam już pewność, że spokoju we własnym mieszkaniu nie można oczekiwać i wymagać. Pozostaje szukać mieszkania gdzieś indziej z nadzieją, że trafie lepiej. Na dom też mnie nie stać, więc pozostaje się męczyć albo zwariować.

        • Manfred

          Już za PRL-u było lepiej bo wlepili kolegium i był spokój, a dzisiaj sami szukają okazji do zabawy, ochraniają swoich kolesi, informują ich o telefonach w sprawie interwencji i tak właśnie jest w Lęborku od dawna.

        • Misia

          A my sie wyprowadzilismy nascie lat temu z bloku do domku ale wprowadzila sie sasiadka z owczarkiem niemieckim i zaczal sie koszmar. Do 24.00 a i jeszcze pozniej pies szczeka ujada jak wsciekly bo chce do domu a wlasciciele nie reaguja. Ze pies ma prawo szczekac mowia tylko ci ktorzy nie maja takiegi w sasiedztwie. To przerazliwie glosne zwierze ktore uniemozliwia nam normalne funkcjonowanie brak odpoczynku snu itp. Latem nie mozna okien otworzyc. I nic nie mozna z tym zrobic…to jest koszmar

      • olo

        I to (domek) niestety może okazać się płonną nadzieją na spokój. Ja właśnie z tych co to już nie mogli wytrzymać z chorym sąsiedztwem nad głową, z nocnymi bibami, obcasami od 5 rano i tym podobnymi i wyprowadziłam sie do domku licząc na święty spokój. Niestety okazuje się, że szczekanie/ujadanie psów po nocach wcale nie jest cichsze i mniej upierdliwe niż głośne sąsiedztwo w bloku. Na to chyba nie ma reguły, po prostu zależy od inteligencji sąsiadów. Z normalnymi można o problemie porozmawiać, debil odpowie, „wyprowadź się do lasu”, „mam psa by w nocy szczekał i bronił domu”, „wolnoć Tomku w swoim domku” itp. Żyjemy w państwie bezprawia i nie przestrzegania prawa i stąd bezkrność tych, którzy czują sie panami świata i uważają, że im wszystko wolno.

  15. Ksavery

    Mój sąsiad z góry ma dwuletnie dziecko które praktycznie codziennie krzyczy,rzuca przemiotami o ziemię lub ciągnie jakieś zabawki/przedmioty po parkiecie.Pomijam dzień choć jest to uciążliwe, ale często dzieciak kończy swoją „aktywność” grubo po 21.Zauważyłem po zachowaniu tego dziecka na podwórku że jest nadpobudliwe i wchodzi rodzicom na głowę. Mam dwójkę dzieci które w tych godzinach śpią,a właściwie próbują spać.Powoli tracę cierpliwość…..

  16. Michał

    A co ja miałem zrobić w Bielsku-Białej w następującej sytuacji. Mieszkamy ściana w ścianę z takim jednym typem, który naprawdę jest nieciekawy. Kiedyś leczył się psychiatrycznie, bo dostał jakiegoś szału w amoku. Miał omam, że ktoś go napada i wszystkich chciał pozabijać kawałkiem szkła. Na szczęście przyjechali sanitariusze z pogotowia i go doprowadzili do porządku. Chłop się wyleczył, ale…np. upierdliwie wiercił po 20, bardzo pili w tym mieszkaniu, często się bili, wrzeszczeli po sobie. Sąsiadka raz wezwała policję to go wzięli do izby wytrzeźwień. Jak kiedyś świętował urodziny, też było niebezpiecznie. Mój ojciec źle się czuł i chciał po prostu uciszyć towarzystwo. A ci walili fajerwerkami(nie był to Sylwester). Jak sąsiadowi zwróciliśmy uwagę, to rąbnął tak petardą, że smród było można odczuć w połowie mojego mieszkania, bo petarda walnęła bezpośrednio pod nasz balkon. Podejrzewam, że chciał nam balkon zniszczyć za zwrócenie uwagi.

  17. blue

    Już się trochę naczytałem. A ja mam taki przypadek. Sąsiad (lekko pisząc) praktycznie dzień w dzień szura mocno krzesłami czy nie wiem tam czym, tak że to oddaje naprawdę mocno. Nawet dzisiaj powtarza się to już z kilkadziesiąt razy od 16 do teraz po 22. Mieszkam oczywiście pod nim i to naprawdę oddaje po suficie. Od lipca nagrywam to na dyktafon lecz nagranie to nie oddaje jak rzeczywistości jest to mocno słychać. Nie mam zresztą czasu żeby cały czas stać z dyktafonem i non stop nagrywać, robi oczywiście nieregularne przerwy w tym przeciąganiu po podłodze. Na policję zgłaszałem kilka razy zajścia jak po 22 wydzierał ryja, oczywiście się wypierał. Miałem z nim kilka różnych zajść, uwierzcie mi prosto w oczy przy policji cham potrafi tak kłamać, że aż ciśnie się żeby coś mu zrobić. Czy to uporczywe i raczej celowe nękanie szuraniem, pukaniem itd (i nie tylko) jest sens zgłaszać? Czy dzwonić za dnia na policję w tej sprawie czy może zebrać więcej nagrań i gdzie to zgłosić?

    • Stanisław

      Mam to samo sąsiedzi wyremontowali u siebie podłogi . Nie zrobili wygłuszenia i słychać każdy krok , upadek szpilki , dosłownie wszystko . Tak jakbyś żył w ich mieszkaniu . Nie reagują na nic .

  18. fbb

    Mmialo byc – hołota. Sorki

  19. fbb

    Wkurzające są wiesniaki, które zjeżdżają sie pod czyjs dom i wściekają sie swoimi zlomsmi, dra mordy., chleja i robia śmietnik z parkingów i ulic. Zwykla tępa plota.

    • hrhrhrh

      I typowi nieudacznicy, normalni ludzie potrafią się zachowywać, zamiast jak bydło robić śmietnik. Ale często przykład idzie z góry, patologia w rodzinie i pijactwo, więc i dzieci nie będą błyszczeć.

  20. Karino

    do Grzegorz Anton: słusznie, cyt. „po słowie „spokój” jest przecinek i dopiero porządek publiczny, to dwie różne sprawy” ale proszę mi wierzyć, że spotkałam się z funkcjonariuszami, którzy nie widzą tam przecinka

  21. maja

    Do Kuby i Urszuli. Sąsiedzi dostali wyrok bez rozprawy w sądzie. Radzę iść na policję i zgłosić zakłócanie spokoju.

  22. Daria

    Witam, niedawno wprowadziliśmy się do mieszkania na parterze w kamienicy, mamy wejście od strony ogrodu nasi sąsiedzi prześadują na moich schodach, pod moimi oknami, robią imprezy w ogrodzie głośno śpiewają piją, każdy weekend nie śpimy do 3 w nocy! Mamy małe dzieci, w tygodniu siedzą do 23 aczasem i do 1 w nocy, głośno gadają, śmieją się i śpiewają, jak pada to siedzą na klatce to jest totalny brak kultury!

  23. Marta

    A ktos wie po jakim czasie naruszenie ciszy nocnej sie przedawnia? Tzn czy po 5 latach sasiad moze nagle wytoczyc sprawe w sadzie informujac ze 5 lat temu bylismy za glosno i jemu to przeszkadzalo. Jak kolwiek brzmi to nieprawdopodobnie prosze o odpowiedz.

    • Cecilie

      Jeżeli znowu urządzisz imprezę, a sąsiad poprzednie imprezy nagrywał i ma zgłoszenia na policję (jakkolwiek brzmi to nieprawdopodobnie), to nie ma bata. Nie przedawni się, ale nastąpi wznowienie i dopiero sprawa ruszy z kopyta, bo będzie jeszcze jeden więcej dowód. Od razu do sądu bez pytania. Albo jest porządek albo go nie ma. Albo jest kultura, albo jej nie ma. Raczej nic się nie przedawnia jeżeli chodzi o nerwy i sprawy cywilnej nie wygrasz. Ale musisz zorganizować imprezę, żeby o tym się przekonać. Nagle tak od siebie sąsiad nie może zgłosić sprawy do sądu, że sobie teraz przypomniał że przecież w marcu w tym roku była u ciebie impreza ale on miał tyle zajęć że sobie zapomniał zgłosić. Impreza – policja – mandat lub nieprzyjęcie mandatu i sprawa idzie do sądu.

      • Marta

        Sprawa jeat bardziej skomplikowana. Nie ma u nas zadnych imprez lub innych wybtykow 12 lat mieszkamy bez skarg do spoldzielni uwag od sasiadow interwwncji policji wrecz prEciwnie to my cierpimy przez klutnie sasiadow bardzo glosne a proba zwrocenia uwagi sasiadce skonczyla sie pretensjami i straszeniem sadem ze to u nas jest za glosno i ze ona nam pokarze dlatego pytam sie czy tak mozna bez zaqiadomienia sasiada o problemie od razu do sadu.

  24. Kolo

    Autor artykułu ochoczo poucza policję, ale niestety nie ma pojęcia o prawie i wprowadza czytelników w błąd! Za takie dyletanctwo powinno się nakładać karę 1 mies. sprzątania miasta. Spokój publiczny dotyczy osób, u których został on zakłócony w miejscu publicznym (choć samo działanie mogło pochodzić z miejsca niepublicznego). Zakłócenie w mieszkaniu nie jest objęte tym przepisem. Spoczynek nocny owszem. Ale co oznacza nocny? Ano to, że w dzień nie można go egzekwować. Tak więc napisz pan ten artykuł od nowa, a nie narażaj setek osób na rozczarowanie.

    • Grzegorz Anton

      Pojęcia o przepisach i to najmniejszego nie masz Ty Kolo, kłania się również czytanie ze zrozumieniem. O jakim spokoju publicznym piszesz? Art 51 KW: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym…” po słowie spokój jest przecinek, kolejną wymienioną rzeczą jest porządek publiczny, kolejną spoczynek nocny, a następną zgorszenie w miejscu publicznym. I rozumie to część z policjantów, która przyznała mi w 100% rację (również w prywatnych rozmowach szefowie poszczególnych jednostek), wiedza także o tym m.in. w Komendzie Głównej Policji. A dlaczego ciężko wyegzekwować coś od dyżurnego i próbuje on zwykle opowiadać coś o ciszy nocnej i innych głupotach? Bo tak policjantom wygodniej, aby nie musieć interweniować w dzień. Ot cała historia. Zresztą temat zniechęcania poszkodowanych do zgłaszania przestępstw i wykroczeń przez policjantów jest długi jak rzeka. Większość jest poszkodowana przez los, bo musi za marne 3 tys. zł pracować w „pocie czoła”, a jeszcze przychodzi jakiś „truteń” i coś od nich chce. Tak to wygląda i uwierz, że znam to doskonale od środka.

      • Kolo

        Panie Anton, ale czy pan opiera się na swojej interpretacji KW – rozdziału „Wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi PUBLICZNEMU”? Bo jak dotąd nie spotkałem się nigdzie i nigdy z takim orzecznictwem, które pan proponuje. Gdyby był pan tak uprzejmy i wskazał np. wykładnię SN. No bo chyba najważniejsze jest to, jak w praktyce orzekają sądy. Aktualne orzeczenia sądów okręgowych w tym zakresie, przeczą temu co pan napisał.

      • Kolo

        Panie Grzegorzu, czy nie wypada coś z tym zrobić? Nie dość, że błędy w artykule (w którym sam używa pan pojęcia spokoju publicznego), to jeszcze pan obraża! I nie chodzi już o mnie. Ale żeby ktoś bezpodstawnie oskarżał policję o nieróbstwo. Łatwiej skrytykować czyjąś pracę, niż samemu zrobić coś rzetelnie? Co ma zrobić dyżurny, jak go poganiają tacy domorośli prawnicy (mimo, iż ustawodawca tego nie przewidział)? Prawdziwy facet napisałby nowy, klarowny tekst. A warto, bo byłby to może jeden z niewielu uwzględniających stan prawny.

        • maja

          Jest dokładnie tak jak pisze pan Grzegorz. Ja kilka razy byłam na Policji aby zgłosić zakłócanie spokoju i spoczynku nocnego. Pomimo, że Policjanci wezwani na interwencję to potwierdzali to i tak prawie za każdym razem Policjantka na komisariacie najpierw próbowała mnie zniechęcić i wmówić, że jeśli sąsiedzi płacą za mieszkanie to mają prawo zarówno w dzień jak i w nocy wydzierać się, śpiewać na całe gardło i słuchać muzyki na cały regulator. Dopiero widząc, że jestem pewna swego bardzo niechętnie zabrała się za spisywanie moich zeznań. Sprawa trafiła do sądu i sąsiedzi zostali ukarani grzywną. Musieli też pokryć koszta sądowe.

          • Grzegorz Anton

            Maja dokładnie jest tak jak napisałaś. Policjanta, który rzeczywiście chce pomóc można szukać ze świecą w ręku. Przeważnie zniechęcają i dlatego ludzie nie chcą mieć nic do czynienia z policją.

          • Kuba

            Mam ogromną prośbę. Gdyby mogła Pani napisać dokładnie, jak wyglądała Pani sprawa w sądzie tak od początku do końca, byłabym bardzo wdzięczna. Ja od trzech lat jestem zmuszona słuchać muzyki, jakiej słuchają moi sąsiedzi. . Włączył muzykę nawet w Wigilię. Rozmawiałam dwa razy ze swoim dzielnicowym, ale skutecznie mnie zniechęcił do podejmowania jakichkolwiek działań. Dlatego będę wdzięczna za udzielenie mi informacji, jak Pani udało się uzyskać spokój. Z góry dziękuję

          • Urszula

            Mam ogromną prośbę. Gdyby mogła Pani napisać dokładnie, jak wyglądała Pani sprawa w sądzie tak od początku do końca, byłabym bardzo wdzięczna,mam podobny problem a policja w niczym mi nie chce pomóc.Z góry dziękuję

        • Grzegorz Anton

          Po pierwsze nikogo nie obrażam. Po drugie żaden policjant w niczym mi nie pomógł – chodzi o zgłoszenia. Zresztą nie tylko mnie, ale również wielu innym osobom, które znam. Większość rzeczy w Policji odbywa się na zasadach spychologii. Mógłbym wymieniać i wymieniać, od dzielnicowego, po referat ds. wykroczeń, a skończywszy na drogówce. Jeżeli dyżurny straszy poszkodowanego konsekwencjami (od razu zaznaczam, że został ukarany przez komendanta), to o czym Ty Kolo piszesz? Już raz napisałem i jeszcze raz napiszę, w różnych komendach w Polsce pytałem jak powinno interpretować się art 51 KW. I potwierdzali mi policjanci, że właśnie w ten sposób o którym napisałem. Rozmawiałem z kilkoma szefami jednostek (nie wymieniam z pewnych względów) i także przyznają mi rację. Rozmawiałem z prawnikami, dokładnie z adwokatami i to samo potwierdzają. Zresztą w rozmowach prywatnych sami policjanci mówili mi, że gdyby reagowali na zgłoszenia przed godz. 22 (mityczna „cisza nocna”, której nie ma), to musieliby mieć kilka razy więcej patroli na jednej zmianie i dlatego skutecznie zniechęca się ludzi. Oficjalnie nikt tego nie powie. Jako prawdziwy facet z otwartą przyłbicą, pod imieniem i nazwiskiem napisałem tekst, który jest zgodny z prawdą. Ty Kolo poza pisaniem w Internecie, zaznaczmy, że anonimowo próbujesz udowodnić, że ziemia jest płaska.

          • Kolo

            Przekracza pan granice śmieszności. Jak można powoływać się na treść rozmów telefonicznych, gdy w zasobach informacyjnych Internetu roi się od interpretacji i orzeczeń sądowych! Cały problem polega na tym, żeby wiedzieć o co chce się zapytać!
            Otóż powtarzam panu ostatni raz (bo ileż można) – zakłócenie spokoju publicznego, choć może wystąpić o każdej porze, ale odnosi się jedynie do sytuacji, gdy skutek zakłócenia dotknął osoby znajdujące się w miejscu publicznym.

            Zakłócenie spoczynku nocnego – zgodnie z komentarzami KW dotyczy zachowania odbywającego się w czasie, gdy musi panować spokój umożliwiający odpoczynek ( i jednocześnie naruszać czyjś odpoczynek). Czas przeznaczony na spoczynek nocny przyjmuje się zwyczajowo pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00. Zarządzenie spółdzielni ustalające ten czas np. pomiędzy godzinami 21:00 – 5:00 nie jest żadnym komunistycznym reliktem. Ten czas obowiązuje! Zarówno czas przyjęty zwyczajowo, jak też uregulowany jak wyżej jest uwzględniany przez organy ścigania i sądy. I kpiną jest twierdzić, że policja nie egzekwuje zachowania ciszy nocnej w dzień.

            Dowodzenie, że policja źle pracuje na zasadzie „żaden policjant mi nie pomógł” urąga logice. Mnie nie pomógł żaden strażak, żołnierz, chirurg czy choćby dziennikarz. Co wcale nie świadczy o jakości wspomnianych profesji. Mądry człowiek wie, że policja podlega krytyce głównie dlatego, że zajmuje się bardzo trudną dziedziną. Chyba łatwiej napisać artykuł o zakłócaniu spokoju, niż wyegzekwować taki przypadek. Ale panu nawet to się nie udało.

          • Grzegorz Anton

            „w zasobach informacyjnych Internetu roi się od interpretacji i orzeczeń sądowych” – gdzie to się roi od takich interpretacji?
            „zakłócenie spokoju publicznego, choć może wystąpić o każdej porze, ale odnosi się jedynie do sytuacji, gdy skutek zakłócenia dotknął osoby znajdujące się w miejscu publicznym.” – art. 51 KW mówi: Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny… (kolejny raz muszę przytaczać treść) po słowie „spokój” jest przecinek i dopiero porządek publiczny, to dwie różne sprawy.
            „Czas przeznaczony na spoczynek nocny przyjmuje się zwyczajowo pomiędzy godzinami 22:00 a 6:00. Zarządzenie spółdzielni ustalające ten czas np. pomiędzy godzinami 21:00 – 5:00 nie jest żadnym komunistycznym reliktem.” – a co ma spoczynek nocny do zakłócania spokoju z art. 51 KW i tego, że spokoju mogą żądać ludzie o każdej porze dnia? Ale jeśli już Pan jest przy spoczynku nocnym, to jest on tylko jednym z elementów art. 51 KW. Kolejny raz powtarzam, że nie ma ciszy nocnej, i KW nic nie mówi o godzinach od 22 do 6 (no chyba, że Pan dysponuje jakimś specjalnym KW). Natomiast spółdzielnia może nawet zarządzić, że przez klatkę schodową nie wolno przechodzić w różowej koszulce, a w piwnicy trzymać rowerów. Wolno im, ale jeżeli złamie tak absurdalne zakazy, to policjant nie może mi nic zrobić, bo to wewnętrzny regulamin spółdzielni i to ona może np. na drodze sądowej próbować wyegzekwować przepisy.
            I to właściwie tyle, bo to tak jakbym miał Pana przekonać, że ziemia jest okrągła, a cytryna kwaśna. Pomimo najszczerszych chęci nie potrafię Panu już prościej wytłumaczyć, że mam 100% racji. Pozdrawiam.

      • foruminka

        Mial Pan problemy z sasiadami prosze o rady na priv

      • Lea

        Moja historia jest ilustracją tego zjawiska – kompletnej bezsilności obywatela wobec władz i ich widzimisię. Mieszkam w Warszawie naprzeciwko Wyścigów na Służewcu, gdzie raz na jakiś czas odbywają się duże imprezy muzyczne. Poprzednia edycja tego jakiegoś Orange Warsaw Festival wyglądała tak, że od czwartku po południu do niedzieli w nocy łomot dochodzący z Wyścigów powodował ból głowy i drżenie szyb w oknach! Nie ma już znaczenia, czy cisza nocna czy dzienna – nie dawało się wytrzymać przez cały czas. Wieczorem w piątek zadzwoniłam na policję, żeby to zgłosić (naiwna, oj naiwna). Uprzejma osoba po drugiej stronie powiedziała z żalem, że mnie rozumie, że już setki mieszkańców okolicy dzwonią, ale policja nic zrobić nie może, bo organizator ma zezwolenie władz miasta (prezydenta)!!! Jeśli chcę, mogę kogoś wezwać, ale to nic nie da. Parę godzin później wezwałam radiowóz; przyszło dwóch młodziaków, zrobili to, co potrafią najlepiej: spisali mnie z dowodu! Jeśli chodzi o interwencję – nie mogą, bo organizator ma zezwolenie prezydenta miasta. Spytałam podstępnie, co zatem z moimi prawami obywatela i kto ich broni :) Panowie na to, że organizator ma zezwolenie prezydenta miasta. Jeden dodał, że on akurat mieszka w okolicy, ale na week-end wyjeżdża, więc swój problem rozwiązał. Co Państwo na to? Na pracę policji, która ma nam pomóc w egzekwowaniu naszych praw? Spytałam też, co by zrobili, gdyby ktoś miał zezwolenie na kradzież czy morderstwo, ale na to pytanie odpowiedzi nie dostałam.

    • Maciek Janoszek

      Spokój publiczny jest zakłócany codziennie w miejscach publicznych . To są wszystkie odgłosy miasta – komunikacja, rozmowy na przystankach, rozmowy przez telefon w autobusach i tramwajach. Dzwony kościelne o 7 rano w niedzielę i o 21 wieczorem. Co oznacza nocny spoczynek? Nocny oznacza wypoczynek dla tych, którzy MUSZĄ pracować w nocy i MUSZĄ się wyspać w ciągu dnia.

  25. póki my żyjemy

    Z moich obserwacji wynika, że ludzie mieszkający całe swoje życie na wsi mają nawyki trudne do wykorzenienia. Oni myślą, że jak na swojej wsi puścili subwoofery i nikt im nie zwrócił uwagi, bo chałupy stoją pół kilometra jedna od drugiej – to myślą, że na piątym piętrze w wieżowcu w wynajętym 2-pokojowym mieszkaniu w dużym mieście mogą zrobić to samo: zaprosić 20 osób i DJ i wrzeszczeć do białego rana . Myślą, że im wszystko wolno, tam u siebie na wsi to policji nawet nie chciało się podnieść słuchawki telefonu jak było zgłoszenie o zbyt głośną muzę. Ale my mieszkamy w miastach i trzeba walczyć i zmieniać nawyki „wieśniaków”.

    • Ewa

      Ja mieszkam właśnie na wsi w cichej i spokojnej okolicy. Żadnej głośnej muzyki na zewnątrz. Domostwa blisko siebie. Niestety nowy właściciel domu, głośno słucha muzyki, ciągłe wulgarne wykrzykiwania i imprezy nocne pod moim oknem. Właściciel nieruchomości sąsiedniej jak mu zwracam uwagę , odpowiada : „Jestem u siebie”. Nie wiem gdzie wcześniej mieszkał prawdopodobnie w mieście . Myśli, że jak się wyprowadził właśnie na domku to może robić co chce i drugiemu przeszkadzać. Masakra, zrobił imprezę z DJ i zaprosił z 20 osób. Nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem nawyki „wieśniaków”, moje nawyki to cisza spokój i słuchanie odgłosów natury, a tu przyjechał taki z miasta i myśli, że mu wszystko wolno. Uważam, je jest to kwestia kultury i wychowania. Generalnie drugi rok to znoszę i w końcu powiedziałam dosyć, zaczęłam walczyć o moje prawo do spoczynku nocnego i swobodne korzystanie z mojej posiadłości w ciągu dnia.

      • Monika

        ja mam taką samą sytuacje mecze się ponad rok. też mieszkam na wsi z dzieckiem 10 lat i mezem który jest nieustannie prowokowany przez sąsiada- nawet groził mu że go zabije.

    • dariusz

      ja mieszkam na wsi,chałupa mojego hałasującego codziennie sąsiada oddalona jest od mojej o 6 metrów. skubany trenuje disco polo na kolumnach estradowych i mocnym wzmaku.swoim wyciem i basami utrudnia życie mi i mojej rodzinie już 3 lata.pora z tym skończyć,ale brak mi konkretnych przykładów radzenia sobie ludzi z hałasującymi po 18 godzinie kiedy odpoczywam po ciężkiej pracy.pomóżcie proszę bo chyba zwariujemy przez tego debila.

  26. Marek

    W moim odczuciu w Polsce osoby niepełnosprawne to temat tabu,(Są Dziećmi gorszego Boga).Jest to ciche pozwolenie na lekceważenie do życia tegoż człowieka.

  27. Monika / Grudziądz

    Ja kiedy jestem w domu nie mam ani 5 minut ciszy. Czemu? za ścianą siedzi złośliwy psychopata. Specjalnie nalał sobie wody do klamki żeby obrzydliwie piszczeć drzwiami i robi to co 5-20 minut (CAŁY DZIEŃ O.o) w nocy też co chwilę biega po korytarzu, wali w ściany, „piszczy” tymi drzwiami. Zamyka sie dopiero około 4 nad ranem. Ale to nie wszystko.. Moją siostrę wyzywa od najgorszych i grozi jej jak mu tylko zwróci uwagę a nawet wzywa policję (bo ośmieliła się zwrócić mu uwagę) xD! raz mu nawet policjanci powiedzieli żeby poszedł do psychiatry. Z resztą obraża i zaczepia wszystkich. Ostatnio chciał ZABIĆ naszą znajomą… dobrze że moi rodzice byli przy tym i powstrzymali to „coś”. Jest śmierdzący, brudny i z wiecznym złośliwym grymasem na tej ..”twarzy”, cieszy się z cudzych krzywd, sieje o nas setki różnych plotek, nie umie po ludzku wysławiać się i ciągle czepia się nas a my nic przecież nie zrobiliśmy, to jakaś zazdrość czy nie wiem co. Policja oczywiście całkowicie to olała, … =/

  28. as

    Cisza to cisza, skoro za urodziny ktoś ma mnie karać, to niech rodzice wrzeszczącego bachora, tupiącego non stop niech też płacą!

    • Miteusz

      Nie zapomnij że i ty kiedyś byłeś takim samym wrzeszczącym tupiacym nogami bachorem , życze Ci żebuś miał takiego sasiada jak ja , naparza muzyką od rana do wieczora gowniarz nie pracuje i nie chofldzi do szkoły , Soboty , Niedziele , i swięta codzienne , nonstop , i nie słucha on techniawki czy coś tylko gandzia mafie i inne dziadostwa , basowe buczenie roznosi po całym budynku , nawet w piwnicy słychać , widać po twojej pseudo wyrozumiałej wypowiedzi jaki jesteś ograniczony , każdy mysli tylko o własnych 4 literach jak widać

  29. ygfjhgg

    Wrzeszczące dzieci mi nie przeszkadzają:) też tak robiłam. Ale walenie basów już tak. I to po kilka h dziennie. Libacje po nocach -w małej ilości i zgłoszone mieszkańcom -ok. Ale darcie ryja i picie co drugi dzień, plus dziwne zachowania imprezowiczów mogą zwyczajnie obrzydnąć. Na wszystko musi byc umiar i zdrowy rozsadek.

  30. bibi

    Na wsiach jest nie wiele lepiej. Najgorzej mieszkać w pobliżu remizy , takiej jak osp ownia. Hałas przekracza normy, w domu odczuwalny ok 84decybeli , na zewnątrz ok stu. Człowiek nie dość, że spać nie może, bo pseudo geniusze zamiast klimy postawili drewniana wiatę, to jeszcze po imprezach w remizie sm/ieci pełno wszędzie. Zdarza się też, że brama wjazdowa jest zastawiona. Druhowie nigdy nie sprzątali po weselach i innych imprezach, bo zbyt zajęci są liczeniem kasy z wynajmu i robieniem kolejnych zbiorek. Chamstwo i głupota balujących osób często przeraża. Ochotnicy Syreny używają tylko po to , by zbiórkę ogłosić lub zebranie, co jest śmieszne, a zarazem żałosne. Żeby nie było raz na rok lub na 2lata wyjadą do 1akcji. Jak by szanowali innych , to zamiast szpetnej altany , gdzie odbywają się imprezy, zrobili by klimatyzację i było by ciszej. Ale oni nie słyną ani z inteligencji , ani z poszanowania innych. I na pewno nie z pożyteczności.

    • smieszne godne politowania

      W wiejskich osp robią to dla kasy, przecież nie wynajmują za free:), może pora ich opodatkować, tak jak innych. Tym bardziej, gdy tylko wynajem jest głównym celem życia jednostki, a nie to co powinno. Po za tym liczne biedaki(udające szlachte) zapisują się do czegoś takiego, tylko po to żeby za darmo zrobic wesele itd. No bo nie po to by „ratować ludzkie życie i dorobek”, trzeba mieć czym:) lepiej inwestować w coś, co przypomina bude/oborę. Co jest głupie, w czasach, gdy są domy weselne i restauracje;) , tzn wieś o tym najwyraźniej nie słyszała i nadal najlepiej drzeć g€”b&y w obrzydliwych remizach:), aby tylko za darmo.

  31. Lilii

    Koło nas postawili firmę produkująca kostkę brukową i wyroby betonowe…nasz budynek jest 30 metrów od tej gigantycznej fabryki… Odwołujemy się już trzeci rok…. hałasują nawet w nocy, a o wibracjach nie wspomnę….Wzywamy policję, lecz co z tego, skoro maja dokumenty, ze nie przekraczają dopuszczalnej normy…Nikt jednak nie uwzględnił, ze hałas nie jest jednostajny tzn kilka sekund hałasu, kilka spokoju, kilka hałasu itd a według obliczeń liczy sie średnia, nawet jeśli wdanym momencie przekraczają…masakra…wojt i WIOŚ nie pomagają… juz nie wiemy co robic, do kogo się zwrócić…przezywamy gehenne…

    • sotb

      Trzeba się zebrać z sąsiadami i kupą uderzyć. Sam mam wytwórnie mas bitumicznych 100 m od domu, a hałas jest taki jak od wyjącego odrzutowca. Często pracują w soboty a i w niedziele to nie jest rzadkość. Przede wszystkim sprawdźcie czy ktoś nie popełnił przesrtępstwa przy wydawaniu zgody na działalność. Jeśłi to obszar przeznaczony pod cele mieszkaniowe i działalność usługową, to już jest podstawa do wszczęcia postępowania. Jeśli taka dziłalność wymaga przeprowadzenia konsultacji społecznych też należy sprawdzić czy burmistrz je przeprowadził. Jeśli czegoś nie dopilnowano, to proces zbiorowy i za dupę tę hołotę.

    • Mati

      Zgłoś się do instytucji ochrony środowiska ponownie mówiąc, że hałas jest głośniejszy. Zgłoś anonimowo do Państwowej Inspekcji Pracy, że w zakładzie są przekroczone normy hałasu. Być może zalecą ponowne wykonanie analizy widma akustycznego. Jeśli się nie mylę zakłady przemysłowe/produkcyjne muszą/powinny dostosować znajdujące się w nich urządzenia tak, aby obniżyć generowanie dźwięków przyczyniające się do przekroczenia norm hałasu w okolicznych miejscach zamieszkania na poziomie 55 dB w dzień i 45 dB w nocy, gdyż może to wpływać niekorzystnie na zdrowie ludzi. Można się tu powołać na zalecenia WHO w sprawie ochrony ludności przed hałasem. Być może uda się coś wskórać.

  32. Wojtek

    Takie artykuły nic nie dają – gówniarz (nota bene z Rzeszowa) który wynajmuje mieszkanie w Krakowie, organizujący balangi powtarza mi ciągle, że mogą być głośno do godziny 22. Musi coś się zmienić w świadomości, bo co za dużo to nie zdrowo.

    • Marcin

      To radze gówniarzowi wydrukować info na temat PARAGRAFU 51 . I Informacje zamiescic tez taką że jesli bedzie tak dalej to sprawa idzie do sądu . Zapewniam że podziała .

  33. Ludka

    Wcale nie jest mi lepiej widząc że inni też maja problemy z sasiadami. ..U mnie psrawa wyglada tak: nad moim mieszkaniem żyje sobie rodzina 2+2 w wieku ok 4 i 6 lat. Codziennie rano wybierają sie do przedszkola.. do momentu ubrania butow – da się wytrzymać ale potem… ja juz mam nerwice od tego latania po suficie. Zyje rytmem dnia tej rodziny – rano kończy się harmider podłogowy trzasnięciem drzwiami – bo chyba mają zamek zatrzaskowy… W dzień … o ile nie ma dzieci w domu- jest względny spokój (ojciec prawdopodobnie może też pracować w domu – zdarza się szuranie krzesłami – ale … no badzmy ludźmi – do przeżycia. Horror zaczyna sie po powrocie … wydaje sie że wszystko robia na podłodze! – poprosiłam grzecznie pania o wzgląd na tych co mieszkają pod nimi . Efekt – w tym samym dniu impreza i walenie w podłogę… od tej pory dzieci chyba ubierają jej buty… i wcale nie chodzi już o długość – czas w jakim odbywa się ten ruch, – mam juz nerwice i każde trzaśnięcie w podłogę- boli mnie fizycznie. Niestety nie ma ratunku…

    • Maciej

      Niestety przewagę mają ci co mieszkają nad nami. Też czasem chcę się zemścić stukając młotkiem o 4 nad ranem wiedząc, że o godzinie 7 wstają. Nie da rady. Może budzić domofonem?

    • Iwona

      miałam problem s sąsiadami z góry, małżeństwo w wieku ok 50 lat, oboje lubiący sobie wypić, Pani po alkoholu tak zwany agresor, przekleństwa, wyzwiska wymyślonych postaci, muzyka na cały regulator. Pewnej nocy o 2 w nocy obudziło mnie stukanie w sufit, poszłam na górę i poprosiłam o spokój, od tamtej pory przez równo dwa lata waliła mi prawie przez całą noc młotkiem w sufit, wzywałam policję która mnie pouczała o prawach tej Pani a moich obowiązkach. Moja cierpliwość i grzeczność się skończyła poszłam do dzielnicowego, pogadałam od serca, dzielnicowy w końcu chyba zaskoczył bo powiedział że policja kieruje sprawę do sądu i poinformował o tym delikwentów , nawet Państwo nie uwierzą jak poskutkowało, a sprawa do sądu nie trafiła.

      pozdrawiam Iwona

    • Ewa

      Współczuję. Wiem,że pewnie jesteś wykończona. Może puszczanie muzyki by coś dało? Ludko, ciesz się, że to tylko dzieci. Ja mam patole pod oknem,tak z 2 metry, gdy pija iw wyklinają,to jakby działo się w moim pokoju. Zmieniłam okna na szczelniejsze,ale niedużo dało. Cała ulica się ich boi i od lat wszyscy są terroryzowani przez bandę wyrostków.

  34. dorcia

    witajcie,moze ktos z Was udzieli mi odp.mianowicie 29 grudna 2015r byla kyontrola na moja prosbe Powiatowego Insektoratu Nadzoru Budowlanego i jak do tej pory nie mam zadnej odp.Czy mam cczekac,czy gdzies zglosic opieszalosc nadzoru?Moze ktos mi poradzi czy jest jakis ustawowy termin zalatwienia sprawy?Co robic?

    • Maria

      Po prostu zadzwonić i uprzejmie zapytać kiedy będzie odpowiedź. Nie radzę skarżyć się na ich opieszałość, ponieważ skoro kontrola była na Pani prośbę więc pewnie potrzebuje Pani ich pomocy.

      • dorcia

        Skorzystalam z Pani rady,zadzwonilam i zapytalam sie o decyzje w mojej sprawie.Pracownik powiedzial.ze sprawa powinna byc juz zalatwiona bo sasiad mial termin 30dni na naprawe szkod w kamienicy.Minelo przeszlo 90dni i nic sie nie wydarzylo.Najbardziej martwi mnie fakt, ja jako strona ,zaainteresowana nie otrzymalam zadnego pisma i decyzji z PINB.Poradzcie czy drazyc temat dalej czy spokojnie sobie czekac?

        • Maria

          Sądzę, że pracownik nie znający tematu po prostu zbył Panią. Właściwie trudno tak na poczekaniu, przez telefon udzielić konkretnej odpowiedzi. Dlatego jednak najlepiej wysłać pismo, wtedy zanim udzielą na nie odpowiedzi to najpierw sprawdzą dokumentację. Pismo wysłać oczywiście listem poleconym i odczekać z miesiąc.

          • dorcia

            Poszlam osobiscie do Urzedu zaniesc pismo i tam nawet spotkalam urzednika,ktory byl u mnie na kontrli i powiedzial mi,ze sasiad pan…jest teraz za granica a po za tym potrzebne jest drewno na naprawe i ono jest drogie.Pisma nie chcial przyjac bo mowi-jest ono nie potrzebne-cytat.Poszlam na poczte poslalam listem poleconym i czekam…Rece mi juz opadly!Gdzie mam sie teraz udac?Gdzie pisac skargi?Kto mi moze pomoc?

  35. Łukasz Janik

    Witam dziś o godzinie 15 sąsiad walił z pięścią w ściane i potem o drzwi wejściowe bo kłuciłem się z żoną jakim prawem każe mi siedzieć w domu cicho jak cisza jest od 22.00 do 6.00

  36. jadwiga

    Czytam i współczuję mieszkańcom bloków, ale ja także mam problemy z uciążliwym i halasliwym sąsiadem (warsztat samochodowy i ślusarski pod moim domem a daleko od jego domu, droga za scianamojego domu, smród z hodowli futrzkow, libacje obok mojego domu itp.). Nie będę się rozpisywac
    , chcę tylko powiedzieć na podstawie moich doswiadczen , ze należy walcżyć wszelkimi sposobami i wszelkimi metodami, nie poddawać się bo jeśli ustąpimy to cham będą czuły się jeszcze silniejsze.
    A w przypadku „dzialalnosciowca” ja spowodowalam kontrolę Ochrony Śród. . I co? A to, że warsztaciki okazały się być otwarte bez zezwolenia. I cham dostał nakaz zamknięcia. HA.

  37. Gremlina

    Moi Drodzy,
    mieszkam w bliźniaku który łączy się garażem i pokojem nad garażem z sąsiadami.
    Mam 39 lat, on może z rok młodszy, ona ze dwa starsza od niego.
    Dziś dostałam wezwanie na policję jako podejrzana z art 51 par 1. poprzez puszczanie głośnej muzyki co zakłócało ciszę nocną Marcinowi K…….
    A teraz najlepsze, sytuacja dotyczy dnia 01.01.2016….
    Jakaś masakra bo mój prawmik twierdzi że grozi mi grzywna a nawet odsiadka.. A ja pytam, jak to? Słowo przeciw słowu? Nowy rok, własny dom… brak policji.. Na jakiej podstawie mam dostać po d…. i tak naprawdę za co???? Po to dom kupiłam żeby ani mi nikt ani ja nikomu w niczym nie przeszkadzała :-( Macie podobne doświadczenia? Zaproszenie mam na 17.02 a co śmieszne do Ogniwa ds wykroczeń i Postępowań w sprawach cudzoziemców gdzie bardziej polskiej Polki jak ja nie znam :P

  38. Beata

    w zasadzie jak już wcześniej ktoś pisał – trafiłam tu przypadkiem :)
    Mieszkam na 3 piętrze, „pode mną” chłopak, choć nie wygląda, pełnoletni – chodzi do szkoły. Rodzice pozwolili mu mieszkać w lokalu, który wcześniej wynajmowali (wtedy nawet nie wiedziałam, że mam sąsiadów). Przez rok się męczyłam, bo szczerze mówiąc bałam się gówniarzy, nie tyle, że coś mi zrobią – ale czym jeżdżę wiedzą… Muza, którą słuchać na parterze po wejściu do klatki to pikuś, w porównaniu z tym, co mam w mieszkaniu (te same piony wentylacyjne itd.)
    Gadałam z sąsiadami (mieszkają przez ścianę z gówniarzem) ale Pan chodzi do pracy na wyłącznie nocki i w związku z tym mu to nie przeszkadza, Pani żona natomiast stwierdziła, że dzieciak musi się wyszaleć…..!!!???? chyba będę musiała zebrać dupę w troki i po pozostałych polatać…
    W mazowieckim ferie się zaczęły więc mam piętro niżej melinę … wiadomo – nie wiele dzieciaków ma w wieku nastu lat własną chatę …
    No i przelała się „czara” od tygodnia prawie nie śpię bo przecież jest impreza – jest wesoło … Wczoraj wezwałam policję. Mili panowie spisali protokół (jeszcze 2 gamoni się pomyliło i zamiast na imprezę trafili ma moje piętro – zorientowali się zaszli za wysoko przez stojąca w drzwiach Policje i zawrócili :P ) policjanci zapytali czy wiem, co o tym sąsiedzi myślą. To powiedziałam, co wiem…. Poinformowali mnie, że jak sytuacja będzie się powtarzać to można sprawę skierować do sądu i tu do Was moi drodzy i doświadczeni mam pytanie Czy ja muszę mieć jakiś sąsiadów za świadków czy może mi kuźwa samej jednej ten hałas przeszkadzać???? bo zdaje się sąsiadom hałas nie przeszkadza… – w tej sprawie napisałam do Wspólnoty do po którejś z rzędu lepszej imprezie na tablicy ogłoszeń pojawiła się kartka z prośba o ciszę – może nie jestem sama !! Nie mniej jednak, czy w razie czego ja mogę do sądu pójść bez świadków?!
    zaznaczam, że nie przeszkadza mi tupot małych stóp nade mną, głośne bzykanie za ściana (bo nie trwa całą noc!!!) i wrzaski dzieci sąsiadów – nie patologiczne :)

    • Marcin

      Witam w klubie Beata jesli chcesz troszke porad to mysle ze najlepszym wyjsciem bedzie poczytanie komentarzy . Lektura srednio długa ale wciągająca . Ja siedze na tym forum juz od prawie 2 lat ?

      • Beata

        no właśnie czytałam chyba wszystkie, kłopot mam tylko z tym, czy muszę szukać innych sąsiadów, którzy poświadczą, że rzeczywiście jest hałas … jak z nimi gadam to się skarżą ale na Policje to już żaden nie ma ochoty nic zgłaszać ….

    • Maria

      Ja miałam podobną sytuację jak Pani. Za każdym razem wzywałam Policję, obojętnie czy to było w dzień czy w nocy. Policjanci spisywali moje dane z dowodu osobistego i kierowali sprawę do sądu. Musiałam jeszcze złożyć zeznanie na Policji. Wystarczy, że to Pani przeszkadza wtedy Pani jest osobą pokrzywdzoną.
      Ma Pani prawo do spokoju we własnym mieszkaniu, a do imprez są lokale rozrywkowe.

      • ck

        Prawo do spokoju tylko teoretycznie, bo imprezy dalej sobie organizują. W tej chwili jeszcze dudni muzyka i słychać wrzaski. Nie pomogło upomnienie, nie pomogła administracja, nie pomogła policja, nie pomógł mandat i skierowanie do sądu. Na takich drani nie ma sposobu.

        • Marcin

          Zgadzam sie że wystarczy jedna osoba . Jesli sąd nie pomogł to pisze pani apelacje i idzie pani do prawnika lub radcy prawnej .i trzeba sie sądzic tyle ile trzeba bedzie i nie dać za wygraną za zadną cenę .

        • Maria

          Nawet jeżeli jest już jedno skierowanie do sądu to należało wezwać Policję lub zgłosić to. Byłby kolejny mandat lub wniosek do sądu. Tak jak napisał Marcin za żadną cenę nie dać za wygraną.

          • Marcin

            tydzien temu przyszło mi w koncu pismo w sprawie tej za która zaplacilem 300 zł. W ciagu jednego miesiąca będe miał 2 rozprawy – i dobrze bo chce miec to juz z głowy .

    • Ewa

      Hej Beata. Mam to samo co ty. Jestem strzępkiem nerwów. pode mną mieszka ponad 30 letni facet, który urządza libacje alkoholowe. Drze jape czasami do 4 rano. Muzykę puszcza czasami tak głośno że podłoga mi się trzęsie. Schodzi się do niego towarzystwo około 7 chłopów, nachlanych naćpanych i tak zachowują się jak zwierzęta do rana. Ich klnięcie słyszę jakby byli u mnie w mieszkaniu. To jest jakiś koszmar. Rano klatka jest osikana, leży pełno petów i smród nie do wytrzymania. I gdzie tu jest prawo do cholery . Płacę wysoki czynsz i mam chyba prawo czuć się w swoim domu bezpiecznie. Wzywałam już 8 razy policję. Gnojek dostaje mandaty i ma to gdzieś. Zebrałam podpisy z całego bloku zaniosłam do spółdzielni 3 miesiące temu i cisza. Takich ludzi jak nasi sąsiedzi powinni wyrzucać na zbity pysk.

  39. Marcin

    Widze @ula yoyo mija że nie miałas nic do dodania poza usmiechem , cóz bardzo skromnie . Za miesiąc moja 3 rozprawa i wkurza mnie ze do dzis nie przyszło jeszcze pismo które złożyłem w sadzie za 300 zł . Ile to juz mineło prawie 3 miesiace ? Do kolejnej rozprawy która bedzie nie wiadomo kiedy udało mi sie ogarnąc adwokata wiec , jest dobrze tyle ze termin nie został jeszcze ustalony . Dodatkowo poszło tez pismo od radcy prawnej wiec jest dodatkowe pismo co czyni wieksze szanse na wygraną i z takim założeniem trzeba isć , nie myśląc ze bedzie inaczej . Najgorsze jest zawsze to czekaniem przed salą rozpraw a minuty trwają wiecznośc …..stres i ciało ktore juz wysiedziec na miejscu nie możę . Jeszcze nie raz przyjdzie mi czuć te emocje

    • Maria

      To pismo za 300 zł to jest do sądu cywilnego ? Dlaczego aż 3 rozprawy i czy był najpierw wyrok od którego obwiniony się odwołał czy od razu rozprawa jest w sądzie ?
      Czy taka rozprawa trwa długo i czy adwokat reprezentuje Pana w sądzie ?
      Przepraszam za tyle pytań ale mnie to też może czeka, ponieważ Policja niedawno mnie zawiadomiła, że skierowała wniosek do sądu przeciwko menelowi mieszkającemu nade mną.

      • Marcin

        Pismo za 300 zł jest dodatkowym prywatnym pismem i bedzie to osobna sprawa tej samej osoby co dokonała pewnych czynów . Rozprawa pierwsza była taka aby sąd przesłuchał mnie czyli oskarżyciela i obwinionego i zebrał pewne dowody , rozprawa trwała 45 minut , druga rozprawa polegała na wysłuchaniu świadków i co jeszcze strony moga powiedzieć i trwała z godzine a trzecia rozprawa bedzie za miesiąć .Nie mam adwokata do pierwszej rozprawy ponieważ nie miałem takiej mozliwosci, ale na osobną prywatną rozprawe juz go będe miał wiec jest OK . Korzystam z pomocy prawników i zawsze dodatkowe pisma sie przydaja dla sądu a warto korzystacz tych usług bo sa za darmo . Jak ma Pani jakies pytanai to odpowiem

        • Maria

          O jakie dodatkowe pisma chodzi ? Może zamiast czekać bezczynnie też poszłabym do prawnika, żeby mi pomógł. Jak znaleźć prawnika przyjmującego za darmo ?

          • Marcin

            dodatkowe pismo czyli sprawa cywilno karna za którą zaplaciłem i pismo zostało złożone tylko przez głupote debila z którym się sądzę . On jeszcze nie wie ze bedzie kolejna rozprawa ale dowie sie niebawem . Ja nie wiem z jakiego Pani jest regionu i jakie u was sa zasady . Ja poszedłem do przychodni miejskiej i tam znalazłem pomoc u prawnika i radcy prawnej . Jedna osoba i druga mi pomogły za darmo .

  40. dorcia

    witam˛Bardzo prosze o pomoc bo nie wiem co teraz myslec.Podczas mojej nieobecnosci na korytarzu pierwszego pietra w starej kamienicy,moi trzej sasiedzi zrobili wlaz na dach.Wejscie to w czasie jakichkolwiek robot na dachu zablokuje mi wejscie do mieszkania,po za tym w czasie mrozow grozi mi zamarznieciem wody w kuchni.Ponad miesiac czekalam i prosilam ich aby naprawii ten blad ale oni w ogole nie chcieli sluchac.Napisalam pismo do Nadzoru Budowlanego,zrobili kontrole i teraz czekam na decyzje.Jeden z sasiadow zaczol mnie straszyc,ze jak przyjdzie kara finansowa to i ja ja zaplace.Czy to prawda?Nie jestesmy wspolnota

    • Olka

      Ja mam inny problem, wraz z partnerem wynajmujemy mieszkanie ( jedno z 4 na piętrze) pod nami mieszka starsze małżeństwo, które nawiedza nas średnio co 2-3 dni
      bo np. o 20.40 oglądamy komedię i się zaśmiejemy ( a ta już jest za minute u nas)
      oglądamy mecz około 20.00 wiadomo czasem się krzyknie ” tak, goool” i spokój, a ta już jest bo ONA CHCE SPAĆ
      bo czasem jak mam I zmianę to po 16 włącze sobie trening i poskacze 15 minut a ta już że jej się sufit wali, albo z wrzaskiem że woda mi cieknie z ubikacji ( byli techniczni nie wykazali takiej usterki)
      Dzwoniłam do właścicielki mieszkania a ona rozkłada ręce, „bo oni tacy byli” poszła na policję ale co my możemy,
      Dodam ze żaden z lokatorów mieszkania na tym samym piętrze u nas NIGDY NIE BYŁ. Nigdy nie zrobiliśmy imprezy.
      Partner w pracy jest od pon – pt w godzinach 7 – 19 ja podobnie. na weekendach nas nie ma bo zjeżdzamy do rodzinnego miasta.

      CO MAM ROBIĆ?

      • Maria

        Co robić ? Zachowywać się jak ludzie, a nie jak prymitywne chamy.

      • kruk

        Maria ma rację, u Was wszystko jest „tylko”, a w gruncie rzeczy hałasujecie i jesteście uciążliwi.

      • aaa

        Skakanie przez 15 min. to mało kto wytrzyma. Mieszkanie w bloku, to nie sala treningowa, właśnie dlatego, ze innym może przeszkadzać walenie po suficie. Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem „zaśmianie się”. Być może masz nadwrażliwych sąsiadów, ale może zwyczajnie głośno „ryczycie”.
        To jest blok, więc trzeba jakoś dostosować się. To, ze często nie ma Was w domu, to niczego nie wnosi, To co, sąsiedzi mają wytrzymywać tygodniowe treningowe skakanie, dlatego, że w weekend Was nie będzie?

    • Maria

      Przeczytałam wypowiedzi osób , które mają problemy stwarzane przez innych ludzi .Współczuję im bo sama mam podobny problem.Otóż mieszkamy przy ulicy a naprzeciw naszego domu jest „dzika zatoczka” wydeptana i wyjechana przez młodych ludzi z naszego osiedla , którzy upatrzyli tenże „zakątek” do spotkań dyskusyjnych na pewno nie w formie cichej i spokojnej lecz odwrotnie a to nam zakłóca dobitnie spokój. Czy są jakieś przepisy aby to ukrócić ?

  41. lokatorkauno2468@onet.pl

    Witam! Mieszkam w małej miejscowości w bloku. Sąsiad z góry codziennie około 5 rano przesuwa drzwi szafy hałas duży trwa to prawie rok słychać przez 3 stropy

  42. aska

    Witam. Mamy problem z wynajmującymi sąsiadami.my mieszkamy na 3 pietrze oni nad nami .mają 2 dzieci jsk My . mieszkają nad nami. Chodzą w butach tupia bo cisza nocna jest od 22-6 to mogą robić wszystko. Moje 10 m dziecko odkąd się wprowadzili spać nie może budzi się. Podeszlo się zwróciło grzecznie uwagę to babka z wielką gębą ze ona dziecka do kojca nue wsadzi.im częściej się chodzi i mówi jest jeszcze gorzej. Jej nie odchodzi ze dziecko i mąż po tyg nocek spać nue mogą. Na dodatek babka jest strasznie chamska i z wielką gębą. Co robić. ? ja nie mam nawet ochoty mieszkać w swoim mieszkaniu

    • Maria

      Patologia i chamy zawsze reagują agresją na zwrócenie uwagi. Oni tak jak Marta uważają, że normalni ludzie nie mają żadnych praw, a dźwięki same się niosą. Według ich chorej logiki im należy się wyrozumiałość, a normalni ludzie mają się dostosować.

  43. aska

    Witam. Mamy problem z wynajmującymi sąsiadami.my mieszkamy na 3 pietrze oni nad nami .mają 2 dzieci jsk My . mieszkają nad nami. Chodzą w butach tupia bo cisza nocna jest od 22-6 to mogą robić wszystko. Moje 10 m dziecko odkąd się wprowadzili spać nie może budzi się. Podeszlo się zwróciło grzecznie uwagę to babka z wielką gębą ze ona dziecka do kojca nue wsadzi.im częściej się chodzi i mówi jest jeszcze gorzej. Jej nie odchodzi ze dziecko i mąż po tyg nocek spać nue mogą. Na dodatek babka jest strasznie chamska i z wielką gębą. Co robić. ? ja nie mam nawet ochoty mieszkać w swoim mieszkaniu

  44. Marta

    Nie rozumiem większości…ile można mieć w sobie złości i nietolerancji wobec innych. Rozumiem w bloku dźwięki się niosą, ale bez przesady( tv, muzyka, bawiace sie dziecko) nie jest to od razu uciążliwy halas. Sama nie wezwalam nigdy na nikogo Policji i nie ma zamiaru, trzeba mieć choć trochę w sobie wyrozumiałości. Wszyscy twierdzą ze puknięcie przez dziecko zabawka od razu ich budzi, a Oki przecież do pracy wstają. Ile jest prawdy w Ty co mówią, czy to nie jest zwykła zawiść ludzka.

    • W

      Ile trzeba mieć w sobie złości i nietolerancji wobec innych zakłócając spokój sąsiadom w bloku?

    • Elżbieta

      Mieszkałam kilka lat pod ludźmi(?) którzy do 1 w nocy grali z synkiem w piłkę nożną. Za to w dzień wychodzili i ich piesek (przepraszam miłośników zwierzątek) ujadał jak wściekły. Nie sposób było żyć. Więc moja droga nie bredź o upuszczonej zabawce, tylko pisz odważnie: „moje dziecko tupie całymi dniami, bo nie chce mi się położyć na podłogę dywanu i rzuca klockami, piłką i czym popadnie, bo mam w d… sąsiadów. Ale oczywiście będę mieć pretensje że jak podrośnie to mi da w mo…ę”.

    • Artur

      A co jak przez sobotę i niedzielę ojciec z dziećmi gra w piłkę w mieszkaniu? Dzieci biegają,tupot aż halogeny zainstalowane na suficie się trzęsą. Wytrzymałem trzy lata, jak poszedłem, to sąsiadka (delikatnie, bo powinienem napisać wredna baba) nakrzyczała, że ona nie zabroni dzieciom się bawić. W tygodniu dzieci chodzą do przedszkola, więc gra w piłkę w mieszkaniu odbywa się głównie w soboty i niedziele. Jak baba ma takie podejście przeprowadziłem edukację – godzina 21:00 (dzieci są kładzione do spania) głośna muzyka do 21:59, powtórka od 6:00 do 7:00 i nagle spokój. Jak przyjechała raz Policja to zapytałem się komu to przeszkadza (musi być osoba pokrzywdzona) – telefon anonimowy, taka odpowiedź. Poinformowałem, że nie zciszę muzyki i jeżeli chcą to niech mnie ukarają mandatem karnym, a ja odmówię jego przyjęcia, co będzie skutkowało skierowaniem sprawy przez Policję do Sądu, a wtedy Policja ma obowiązek przyjąć zawiadomienie od pokrzywdzonego i skierować sprawę do Sądu. Ja jako obwiniony, po przesłuchaniu mam prawo zaznajomić się z materiałami postępowania, zrobić notatki, czyli kto na mnie doniósł. Z taką informacją poszli do „sąsiadki”, ale nie chciała po tej informacji składać zawiadomienia o wykroczeniu. Na koniec ona uspokoiła dzieci, a ja nie słucham głośno muzyki. Można ? Można. Znajomość prawa nie szkodzi.

    • aaa

      Chyba żartujesz z tą zawiścią i tolerancją. Nie jesteś w konkretnych sytuacjach osób, które wypowiadają się tutaj, to powstrzymaj się przed takimi wypowiedziami.
      Może to Ty jesteś zwyczajnie nietolerancyjna i masz złość w sobie, bo uważasz, że w swoim mieszkaniu wszystko możesz, bo to TWOJE mieszkanie?

  45. dorcia

    Przeczytalam wszystko i doszlam do wniosku,ze chcialabym miec takie problemy jak wszyscy tu piszacy.Mieszkam w 150letniej kamienicy przeszlo 46lat i zawsze zylismy z sasiadami jak w rodzinie ale niestety jak to w zyciu jedni poumierali,inni sie wyprowadzili.6lat temu mieszkanie na parterze kupil facet,ktory nie robi sobie nic z sasiadow.Wszyscy w kamienicy to starzy ludzie 80 letni i boja sie wojowac z tym samolubnym dupkiem,ale do rzeczy.Najpierw pod swoim mieszkaniem wywiozl ziemie i zrobil sobie dodatkowe pokoje.Nikogo sie nie pytal,sasiadowi na pietrze pekaja sciany.Na przeciw mojego okna ,na wspolnym podworku zrobil sobie warsztat,piaskowanie a teraz jeszcze zaklada w samochodach klimatyzacje.Na szyldzie pisze dowoz do klijenta ale oczywiscie nigdzie nie jezdzi cale lato podworko jest zajete przez obce samochody.Nie ma gdzie usiasc ,a zeby wjechac do swojego garazu to graniczy z cudem.Czesto stojace samochody blokuja wyjscie z korytarza bo stoja przy schodach.Teraz opisze to co zrobil w pazdzierniku 2015.Pod nasza nieobecnsc na korytarzu na 1pietrze ,przed moim wejsciem do mieszkania zrobil wlaz na dach.(bo powiedzial,ze tak jest ladnie).Wczasie korzystania z tego wlazu to ja ani nie wejde ani nie wyjde z mieszkania.I co Wy na to?Moze ktos ma jakis pomysl co robic?gdzie prosic o pomoc?Nie spie,jestem nerwowo wykonczona.Nie wiem co dalej jeszcze wymysli!

    • Marcin

      Przeczytała Pani komentarze a w wiekszosci pisze co zrobić ……własnie widac jak pani czyta ze zrozumieniem i problemami kto co ma .

      • ula yoyo mija

        MARCIN ALE Z CIEBIE CHOJRAK MYŚLISZ ŻE JAK TY JUŻ MASZ SPOKÓJ ZE SWOIM SĄSIADEM TO WSZYSTKIE ROZUMY POZJADAŁEŚ.. NIEKTÓRE SYTUACJE NA PRAWDĘ SĄ TRUDNE DO ZAŁATWIENIA …MOGĄ TRWAĆ LATAMI ///TO WSZYSTKO CO PISZESZ NIE JEST TAKIE ŁATWE,,,

        • Marcin

          Twoja sprawa tez trwa długo i jakos nic z tym nie robisz a powinnas ruszyc 4 litery i się zabrac za to raz a porządnie . WYŁACZ TEN CAPS LOCK bo krzykami nic nie zdziałasz ;) Spokój mam ale jeszcze po sądach muszę chodzic . Wyraziłem swoje zdanie i napisalem komentarz tez niżej .Czy jestem chojrakiem ? nieee ale żeby cos osiągnąc musialem zapiee..lac do tych wszystkich miejsc i załatwiac, pisac, robic to i owo aby tylko dopiąc swego . Chcesz cos osiagnąc to musisz latac po prawnikach , sądach , policji itp

          • ula yoyo mija

            A JA POWTÓRZĘ JESZCZE RAZ BO WIDZĘ ŻE JESTEŚ TROCHĘ PYSKATY MY TU WSZYSCY WIEMY ŻE TRZEBA PÓJŚĆ NA POLICJĘ ALBO DO SĄDU ALBO JESZCZE DZWONIĆ NA STRAŻ MIEJSKĄ ITD. ALE NIE PODOBA MI SIĘ ŻE SIĘ WYMĄDRZASZ PISZĄC A TO KTOŚ MA RUSZYĆ 4LITERY ITP. TUTAJ MAMY PODOBNE PROBLEMY I JEDZIEMY NA TYM SAMYM WÓZKU MUSIMY SIĘ WSPIERAĆ ROZMAWIAĆ SPOKOJNIE A NIE SIĘ WYMĄDRZAĆ .MÓJ ZNAJOMY LATAŁ PO PRAWNIKACH I SĄDACH MĘCZY SIĘ JUŻ 30LAT BO MA NAD SOBĄ ZULI KTÓRZY ZBIERAJĄ ZŁOM PIJĄ DENATURAT I CO- CO ZROBISZ ??????

        • Marcin

          Ja pier….jeśli uważasz że sie wymądrzam to znaczy ze jestem dobry w tym co robie :D aż zacytuje ciebie : A u mnie bez zmian nocne stukanie ciąg dalszy to już prawie dwa lata dwa dni temu wiertarkę włączyli o 1wszej w nocy poszłam do nich to mi nie otworzyli …kiedy to się skończy .. Chcesz odpowiedzi dostałaś ją ale nie ….lepiej siedziec na dupie i nic nie robić tylko pisąc tutaj że jest tak i tak a samemu nic nie zrobic . Rozumiem że te wciskanie CAPS LOCKA to odreagowanie złości ? tylko ja nie wiem czym cie tak zdenerwowałem . Anyway Ty nie patrz na innych a skup sie na sobie na początek ;) i podchodzi do tego co pisze z dystansem a nie sie unosisz jak bys nie wiem co dostala :P . Wejde tu za jakis dłuższy czas bo teraz takz ciekawości wchodziłem co nowego sie dzieje .

    • Stanislawa

      Nie sluchaj Marcina.Jesli nie ma nic do powiedzenia to niech chociaz nie denerwuje ludzi.Piszesz Dorcia,ze kamienica ma 150lat to zglos sprawe do Konserwatora Zabytkow niech sprawdzi te podkopy sasiada.Mozesz jeszcze napisac pismo do Powiatowego Inspektoratu Budowlanego.Opisz sytuacje z tym wylazem w dachu tez..A warsztat no i tu nie wiem.Jest zarejestrowany,ale mysle, ze jak bedzie piaskowac to strasznie halasuje to dzwon na Policje.Gdy obce auta tez zastawiaja wyjscie,wjazd to tez dzwon!
      Zycze Ci wytrwalosci,i odzywaj sie jak sobie poradzilas.Najwazniejsze to sie nie poddawac i pilnowac swoich praw.

      • Marcin

        Wszyscy mamy jakies problemy , dlatego piszemy je tutaj na forum . Nie uważam że Pani wyżej ma większe czy też największy problemem od nas wszystkich . Ile było komentarzy co zrobic itp ? sam nawet pisałem co należy zrobić w paru komentarzach , jesli dzielnicowy , policja jest bezradna to zakładamy sprawe do Śądu ale tylko wtedy kiedy naprawdę jest to juz ostatecznośc i chcemy coś osiągnąć .

    • Kjell

      Na przebudowę lub zmiany w budynku potrzebna jest zgoda architekta. Jeśli facet nie liczy się z sąsiadami, to bez pardonu na początek kiedy doskwiera bezsenność porozmawiaj z dzielnicowym – samowolka budowlana, warsztat może nielegalny? … Nikogo się nie pytał,żadnego sąsiada nie uprzedził więc tym łatwiej go teraz olać. Dziwne, że aż tyle facet zdążył załatwić, a ty nic. Moim zdaniem twoja sprawa wcale nie jest większego kalibru od tych opisywanych tutaj na forum.

      • dorcia

        Masz racje, ale dopoki zyl moj ojciec wlasciciel tego mieszkania to zawsze mi powtarzal abym nic nie robila itd.ale dzis juz nie moge sobie pozwolic na takie traktowanie,poprostu mam dosc.Zawlaszczyl sobie cala posesje i robi totalnie co chce.Zima teraz jest troche spokoju.Oprocz tego,ze stale cos wierci w garazu spawa no i zrobil mi pod nosem wzjscie na dach.W poniedzialek ide do Starostwa Powiatowego i naswietle sprawe.Moze mi pomoga.Piszcie radzcie mi cos bo nie wiem gdzie sie obrocic w tych sprawach.
        -
        -

    • darek

      przypomina to moja siasiadke jak dzwonila na policje bo wszystko jej nie pasowalo poprostu masakra tylko zeby drugiemu czlowiekowi zycie utrudnic !!!

    • Elżbieta

      Nic Pani nie zrobi bo żyjemy w dzikim kraju. Dzicz i prymityw rządzą. Nie do pomyślenia NIGDZIE w Świecie, że bydło terroryzuje normalnych ludzi. W Stanach, jeśli nie dostosowujesz sie do norm, sprzedadzą ci twój własny dom (pieniądze, dla jasności, dostaniesz) i do widzenia. A u nas co chwilę słyszy się, że ktoś zbiera śmieci zapluskwia całą okolicę i nic – bo na jakąś gów…ną umowę najmu.nie rozumiem dlaczego ludzie tak się oburzają jak ktoś mówi o 2 kategorii ludzi? Uważam, że jest też pozagatunek.

  46. kajetan

    Czy wynajmując pokój u góralki nie mam prawa pójść do łazienki przed godz.6.00 jeśli wc jest na korytarzu i w dodatku na innym pietrze niż wynajmowany pokój?

  47. kajetan skarski

    A jak z pokojami wynajmowanymi na ,,wczasach,,?

  48. agnieszka

    Zatruwający nam życie sąsiad to nie tylko ten, który głośno słucha muzyki – ale i ten, który zamiast zwrócić uwagę, że coś mu nie pasuje – od razu dzwoni na policję. Spotkałam się z taką sytuacją w ten weekend – znajomi organizowali imprezę urodzinową. Uprzedzili (!) o tym sąsiadów. To nie była studencka libacja, dodam. Nikt nie trzaskał drzwiami i nie skakał po parkiecie. Były głośniejsze rozmowy, śmiechy i muzyka. Policjanci pojawili się koło 22:00. Spisali, zwrócili uwagę właścicielce mieszkania – i tyle. Zostałam ze swoim mężem u nich na noc. Około południa włączyliśmy muzykę – i serio ledwo było ją słychać w pokoju obok. Mimo to, miła sąsiadka kolejny raz wezwała policję. Policjanci nie potrafili odpowiedzieć na pytanie, co takiego strasznego zrobiliśmy? I ile decybeli jest dozwolone? Byli nieprzyjemni i mieli problem sami ze sobą – wertowali kajeciki i nie wiedzieli, czy spisać czy wystawić mandat.

    • Maria

      Od imprez są lokale rozrywkowe, a na zwracanie uwagi chamom szkoda nerwów. Ciekawe skąd sąsiadka wiedziała, że włączyliście muzykę ? Musiała ją słyszeć we własnym mieszkaniu i nie miała ochoty jej słuchać razem z wami. W takiej sytuacji miała prawo wezwać Policję.

      • Marcin

        zacytuje klasyka : Wam może sie wydawac ze cicho gadacie, smiejecie sie czy puszczacie muzyke ale jesli sytuacja sie ( POWTARZA ) a sciany sa cienkie to sorry ale człowiek nie ma zamiaru latac do sasiadów i zwracac uwage poraz kolejny . Wynieście z tego nauczke dobrze wam radze

      • Elżbieta

        Święta prawda. Dlaczego ludzie tego nie rozumieją?

    • Elżbieta

      KOBITO!!! Ocknij się! Do urządzania imprez są lokale!!! Mieszkania, zwłaszcza w domach wielorodzinnych nie służą do imprezowania i hałasów. Ludzie pracują na noce, mają dyżury, ważne egzaminy i święte prawo do spokoju. Dlaczego mają się narażać na wasze chamstwo? Przecież ktoś, kto zakłóca spokój sąsiadom, także w ciągu dnia jest chamem i po co z takim rozmawiać i się na to chamstwo narażać? Przecież takie bydło nie powie: „O, przepraszam, już będzie cicho” – prawda?

  49. Romek

    W naszej kamienicy mieszka pewien radny. Uwielbia trzaskać drzwiami jak wraca o północy do domu i uwielbia oglądać filmy do 2. w nocy. Wszyscy lokatorzy muszą słuchać ścieżki dźwiękowej filmów które ogląda sobie radny. mimo że muszą wstać o 7 rano do swoich obowiązków. Pan radny jest KIMŚ i jemu wolno więcej.

    • Maria

      Dlaczego nikt nie zadzwoni na Policję, telefonów nie macie?

    • burus

      To dopiero problem:) lub wrzaski dzieci:) teraz moge sie z Toba zamienic. Zamieszkasz obok remizy osp. Gdzie odbywaja sie imprezy w wiacie na dworze. Budynki niektore sa od niej o kilka m oddalone. Halas niemilosierny, pijanstwo i smieci, ktorych osp nie sprzata. Bo przeciez te ksiezniczki maja inne zajecia, liczenie kasy , zeby na zebranie starczylo, zeby stol byl syto kryty:) to dopiero mortenga. Ale w tym roku wystosowalismy pozew i sad od nowego roku zakazal imprez, nawet w srodku. W koncu spokoj. Bo nie szlo sie porozumiec z osp, z ich str byly tylko grozby i zastraszanie. Nie ma co sie bac. Trzeba walczyc

    • ula yoyo mija

      A u mnie bez zmian nocne stukanie ciąg dalszy to już prawie dwa lata dwa dni temu wiertarkę włączyli o 1wszej w nocy poszłam do nich to mi nie otworzyli …kiedy to się skończy ..

      • Marcin

        Cześc Ulka dawno mnie tu nie było a widze ze problem u ciebie dalej trwa ?

        • ula yoyo mija

          nawet nie chce mi sie gadać….dalej sie męcze..

          • Marcin

            Byłas u dzielnicowego ? nagrywałas te dzwięki itp ? kiedy oni wiercili w nocy mogłas na 997 zadzwonic . U mnie z tym moim debilem była juz jedna rozprawa ale bedą jeszcze 2 bo założyłem frajerowi jeszcze prywatną za 300 zł .

          • ula yoyo mija

            dzielnicowy to trep powiedział że on się nie będzie wtrącał bo to sprawy sąsiedzkie a twój sasiad już się uspokoił?

          • Marcin

            jakie sprawy sasiedzkie ? jego pier..lonym obowiązkiem jest pomóc a jesli gosc tak leci w kulki to idz do komendanta i niech ten dzielnicowy twój dostanie pożadny opier..lał . U mnie juz od paru miesiecy jest cisza ale to nie znaczy ze sprawa została załatwiona . Była rozprawa sądowa i koles do niczego sie nie przyznawał itp ……. bedzie kolejna rozprawa i jeszcze dojdzie kolejna którą sam założyłem . Co do sprawy którą sam założyłem to tym razem napisała mi to Babka do ktorej dostałem skierowanie i ona za darmo mi napisałą pismo dołaczając paragrafy itp . Pismo wysłąne 300 zł wpłacone i nic tylko czekać . Pisalem ci kiedys bys poszła do doradcy prawnego i jemu tez powiedziała . Ja nie wiem na co ty czekasz ? Ja juz swojgo dawnego zycia ne pamietam , a jak czytam te swoje wypociny z przed roku to wspominam sobie co to sie wtedy działo .

          • ula yoyo mija

            u mnie też była cisza przez dwa lub trzy miesiące i znowu się zaczęlo to są chorzy złośliwi ludzie.

          • Marcin

            Więc siedz i nie rob nic i narzekaj jak ci zle i kiedy to sie skonczy . Nie zrobisz nic to bedziesz sie męczyc dalej . Chcesz frajerstwu popuścic to wiedz ze oni swoim zachowaniem beda cie dalej męczyć . Tego chcesz dalej ?

  50. Marta

    Głupoty piszecie z tą milicją oni przynajmniej interweniowali i nie bali się nikogo, nie ważne czy ranek, południe, wieczór czy noc, a teraz policja robi wielką łaskę a i tak interwencji nie zrobią nie wspominając już o tym że wolą zaczepić młodych chłopców, bo poważniejszych facetów już się boją, ba nawet zwykłych pijaczków a zwyklego obywatela zastraszanie nie przychodzi im z trudem żenada, a idz pan w ch.. z naszą policją.

  51. Toja

    Płakać się chce w tej Polsce, każdy myśli że może wszystko.

  52. Magda1409

    Szanowni Państwo, przez przypadek Was znalazłam, jestem z Warszawy i szukam gwałtownie ratunku.
    Ja mam brak wiedzy w nieopisanym na forum przypadku, choć dot. art. 51 k.w. Osiedle to wspólnota, którą zarządza zarząd i administruje firma zewnętrzna. Jest to peryferyjna dzielnica Ursus, gdzie przybywają ludzie ze wsi i małych miasteczek. We wspólnocie jest ok. 150 rodzin i większość ma dzieci w wieku poniżej 10 lat, najwięcej, to 5-7 latki. Takich dzieci jest kilkadziesiąt. Wszystkie one, z braku przyzwoitego placu zabaw i braku kultury rodziców współżycia w środowisku miejskim gromadzą się na trawniku pod moimi oknami. Hałas, wrzaski, piski, nawoływania się i rodziców i dzieci, nawet z odległości kilkudziesięciu metrów, łupanie piłkami futbolowymi o ściany mojego mieszkania są codziennością i trwają z przerwami po kilka godzin, a w weekendy niemal cały dzień. Ja tu mieszkam na tyle krótko, że jeszcze nie znam tożsamości rodziców tych dzieci, nawet ich samych. Ani dzieci, ani ludzie, którzy obok przechodzą, nie podadzą mi przecież swoich nazwisk i adresów, pytałam jednego – który na mnie wrzeszczał, że stresuję jego dziecko (nie wiem które ) – cisza! Więc napisałam do zarządu i firmy administrującej, by w swoim zakresie podjęli działania, aby wspólnota tych ludzi respektowała także moje prawa. Na razie cisza!!! Wcześniej z nimi rozmawiałam – nic nie zrobili. Zadzwoniłam do dzielnicowego, ale ten mnie ośmiał – na dzieci nie przyjmie zawiadomienia, a ja na rodziców nie złożę – bo ich nie znam. – Na Wspólnotę – odpowiedziałam – Wspólnotę?… i jakieś wykręty…

    Dom ma wadę konstrukcyjną, gdyż jest zbudowany w kształcie litery U i hałas ze środka wznosząc się, odbija się echem i potęguje. Istne piekło, i tak codziennie. Prosiłam, potem zwróciłam kilka razy uwagę tym dzieciom, wtedy rodzice zareagowali i wręcz nakazali im krzyczenie pod moimi oknami, bo ja jestem nowa, a oni mają prawo krzyczeć, i dorośli i dzieci – kiedy chcą, do godz. 22. Nie pomagają tłumaczenia, że takiego prawa nie mają. Także zarząd tak uważa. Każe składać zawiadomienia na poszczególne osoby, jeśli zakłócają spokój po 22.00, ale nawet gdyby – ja ich nie znam.
    Napiszcie, błagam, bo nie zniosą dłużej tych wrzasków, dostanę wylewu, siostra którą wzięłam do siebie, jest po zapaleniu mózgu – jak to załatwić?…

    Ten kto mi mieszkanie sprzedał przed rokiem, oszukał mnie, bo zapewniał, że jest tu absolutna cisza. Oczywiście, o wzmożonej emisji hałasu nie powiedział. Dodatkowo okazało się, że nad moim domem jest kanał do lądowania na Okęciu, samoloty lecą nad dachem. (Właściciel podjął sprzedaż, gdy lotnisko było remontowane, a mnie zapewnił, że kanał przeniesiono). Ja, niestety, nie sprawdziłam.

    Jak to wszystko załatwić?… Wyprowadzić się nie mogę, bo nie mam pieniędzy na koszty. Zresztą już nie mam siły i zdrowia.

    • Maria

      Ja mam z każdej strony za ścianą patologię i chamów. A to głośna muzyka u jednych, za chwilę telewizor na cały regulator u drugich, a w nocy libacja u trzecich. Wzajemnie zaczęli się nakręcać. Przez jakiś czas nawet kilka razy w tygodniu o różnych porach dnia i nocy musiałam wzywać Policję. Posypały się mandaty i wnioski do sądu. Chamy mieszkające nade mną mają już na koncie kilka mandatów, dwa wyroki za zakłócanie spokoju i kolejne dwa wnioski do sądu. Niedawno dostali ze spółdzielni pismo, że będą musieli sprzedać mieszkanie i się wyprowadzić jak nadal będą zakłócać spokój. Pozostałym sąsiadom wystarczył jeden mandat i jest z nimi spokój.
      Pomimo, że patologii jest więcej to wiem, że prawo i regulamin spółdzielni jest po mojej stronie.
      Mam prawo do spokoju we własnym mieszkaniu. Gdy dzwonię na Policję to zawsze najpierw się przedstawiam i pewnie dlatego zawsze traktują sprawę poważnie. Do sąsiadów w ogóle się nie odzywam, na klatce schodowej mijam ich z podniesioną głową, a oni nie wiedzą gdzie oczy podziać.

      • Ewa

        Brawo Pani Mario

      • Ewa

        Proszę mi tylko poradzić jak to się stało że spółdzielnia tak dobrze zareagowało – tzn wysłała pismo z groźbą wyprowadzki. Ja złożyłam pismo w mojej spółdzielni z 20 podpisami innych lokatorów ( bo tylko jeden cham zakłóca nam spokój) i spółdzielnia jest cicho od 3 miesięcy. A imprezy pode mną jak były tak są.

    • Mariusz

      Niestety nic pani nie jest w stanie zrobić.Mało tego w przypadku pani uporczywości w działaniu zmiany stanu narazi się pani sasiadom..Na dzieci nie ma sposobu zwłaszcza w ciagu dnia .Nawet w nocy jesli dziecko płacze to mu poprostu wolno.Współczuje pani bo sam jestem nękany od lat i sypiam po kilka godzin. Jedynie cała wspólnota mieszkaniowa musiałaby wystąpić z wnioskiem do prezesa o budowe placu zabaw i ewentualnie ogrodzenia pod oknami. A co do sprzedającego to ma pani odpowiedz dlaczego tego mieszkania sie pozbył . Nastepnym razem zanim kupi pani mieszkanie niech pani nie podejmuje od razu decyzji tylko porozmawia z sąsiadami jak się im mieszka czy sa jacys uciązliwi lokatorzy ale anonimowo niech się pani nie deklaruuje ze pani chce kupić mieszkanie .Jak tez sama porozgląda sie w różnych godzinach co się dzieje pod blokiem.Nikt nie sprzedaje lokum bez przyczyny.

    • Hun

      Pismo do administracji po pierwsze. Dzielnicowy niech się więcej nie kompromituje i uczciwie rozwiąże problem. A jak nie to pisać do Komendy Głównej. Ja do dzielnicowego chodziłam kilka razy, kilka razy pisałam do administracji, zajęło to ponad 2 lata ale jest spokój. U nas walka z dziećmi wygrana – wisi ogromna tablica „ZAKAZ GRY W PIŁKĘ” i jest cisza.

  53. Magda

    A ja natomiast mam sąsiadów, którzy nieustannie coś wiercą, piłują, szlifują, stukają i pukaja. Oczywiście żadnej działalności gospodarczej nie mają zarejestrowanej i niestety nic z takimi osobnikami nie można zrobić gdyż robią to w ciągu dnia a zatem kiedy wszystko można. I tak mogę im za przeproszeniem naskoczyć. Nie mam prawa odpocząć bo ONI maja prawo robic w/w rzeczy. Szkoda gadać. Policja i Straż umywają ręce a my musimy się męczyć z takimi majsterkowiczami…

  54. Dagmara

    na moim podwórku mieszka 5 młodych matek-dzieci od 2 do 5 lat. całymi dniami przesiadują na otwartych bagażnikach swoich aut, dzieci biegają bardzo hałasując. podkreślam całymi dniami do póznych godzin nocnych. wracam po 17.00 i chciałabym przeczytać książkę coś obejrzeć w telewizji. nawet przy zamkniętym oknie jest ciężko. co mam zrobić?

    • twister

      zwrócic grzecznie uwagę ? powiedziec jak sie sprawy mają i tekst : SAMI TU NIE MIESZKACIE

      • Wanda

        dobry żart.Ja mieszkam od 30 lat w bloku gdzie mam ciągle problemy z sąsiadami na górze kiedy siedziałam cicho a Oni robili co chcieli było w miarę normalnie ale kiedy zwróciłam uwagę sąsiadce, która trzepała mi chodniki na głowę usłyszałam,że Ona jak będzie chciała to będzie trzepała i tak też czyniła. Postanowiłam zgłosić do SM i wtedy zaczął się horror.Dokuczają nam na różne możliwe sposoby a SM, dzielnicowy i policja są bezradni ponieważ twierdzą,że inni mieszkańcy nie zgłaszają by Ci lokatorzy sprawiali jakiekolwiek problemy.Doszło też i do takich sytuacji,że sąsiad kiedy wracałam z pracy lub wychodziłam z psem zawsze na mnie czekał i zaczepiał pod różnymi pretekstami albo stał pod moimi dzwiami na mojej wycieraczce i nie pozwolił mi wejść do mojego mieszkania, nawet przy innych lokatorach.Kiedy zgłosiłam do dzielnicowego usłyszałam takie oto słowa: słowo przeciw słowu a lokatorzy nic nie słyszeli i nic nie widzieli.Kiedy o godzinie 12 w nocy poszłam by zwrócić im uwagę bo krawcowa szyła to wybiegł jej 25 letni synek w bojowym nastawieniu nawet nie zdążyła otworzyć buzi i usłyszałam cytuję : spierdalaj na dół bo jesteś na mojej własnośći a stałam na stopniu i pokazuje mi dokąd jest właścielem klatki schodowej i jak mówię do niego że jest 24 a on zamknij ryj i gdybym nie cofnęła się to być może by mnie pobił.Następnego dnia poszłam do dzielnicowego i jak wchodziłam spotkałam krawcową, która wychodziła od dzielnicowego gdzie złożyła doniesienie,że ją i jej synka wyzywałam.Takich incydentów jest mnóstwo, o których nie sposób opisać a SM, dzielnocowy i policja są jak twierdzą bezradni a administrator mi powiedziała,że najlepszym rozwiązaniem dla nas jest sprzedanie mieszkania i przeprowadzka.Niestety w naszym kraju prawem chroni się prymitywów, chamów i patologię a z osoby poszkodowanej czyni się sprawcę.

        • Maria

          Nie rozumiem dlaczego nie wezwała Pani Policji, tylko poszła się z nimi kłócić ?

          • Marcin

            Droga pani robi pani tak : Idzie pani do dzielnicowego i niech on Pani napisze wniosek do sądu i wszystko sie wyjasni . Ale jeszcze jedna wazna rzecz , pojdzie pani do nich i powie ze jersli sie nie uspokoja to sprawa trafi do sądu i najlepiej niech romowa bedzie nagrywana .

    • efekty

      Koszmar! Wypada „pożyczyć” od koleżanki małe dziecko, pokazać się kilka razy w okolicy że niby jesteś taka sama jak one, pośmiać się i zrobić coś głupiego razem z nimi. A potem jak one idą spać dać czadu z subwooferem. Kilka razy.

    • ula yoyo mija

      taki problem to nie problem to jest dzień a nie cała noc.

    • Marcin

      Powiem wam szczerze ze ja juz mojego dawnego zycia [ piekła nie pamietam . Od prawie 3 miesiecy nie było ani razu puszczonej muzyki mimo ze ten frajer siedzi w domu bo go słysze i kompletna cisza :)))))) . Jak ja juz nie moge sie doczekac tej rozprawy sądowej i chciałbym miec to juz za soba . Dowiedziałem sie tez kilku ciekawych rzeczy znowu ze do włascicielki dosc czesto pukaja komornicy czy ktos tam i udaja ze nikogo w domu nie ma . Nawet mój list co do nich wysylalem po 3 próbach odebrałem go bo nie odebrali a list byl napisany przez prawnika tyle ze ja miałem go wysłac poleconym .

  55. Marek

    Proponuję zrzucić się na „chłopaków”, którzy w odpowiedni sposób wytłumaczą idiotom, co to zakłócaią spokoju normalnym ludziom. Skuteczność bardzo duża:) Bo w tym kraju na normalnego człowieka prawo zawsze się znajdzie, żeby pogrążyć, ale na chamów i złodziei – nie ma siły!!!

  56. ach

    Na wsiach brudne remizy, a w miastach sasiad z boomboxem zatruwaja zycie. Najlepiej zglaszac policji lub sprawy zakladac

    • bo to Polska właśnie

      Po zgłoszeniu na policję zatrują ci życie jeszcze bardziej (policja nie trzyma w tajemnicy nazwiska, czyli nie chroni zgłaszającego) do tego będziesz miał codziennie ochlapane drzwi wejściowe, kupa na wycieraczce…

      • Jola

        Przecież nie ma obowiązku podawania nazwiska przy zgłaszaniu interwencji- mozna zgłosić anonimowo.

        • bo to Polska właśnie

          Znają numer z którego jest zgłoszenie więc mogą w każdej chwili sprawdzić, ale mimo to policja wyraźnie zaznaczyła: „Nie poda pan nazwiska – nie przyjedziemy”. Po prostu się uparli, że trzeba podać swoje dane, a jak przyjechali to zaczęli od spisywania moich danych, łącznie z imionami rodziców (ha ha ha ha) i adresem zamieszkania. Chyba sobie jaja robili.

          • Maria

            Ja jak dzwonię na Policję to zawsze najpierw się przedstawiam, a spisują dane bo w razie jakby sąsiedzi odmówili przyjęcia mandatu, to Policja kieruje sprawę do sądu. Pan jest wtedy pokrzywdzonym.

        • Ivo_Page

          Na zgłoszenia anonimowe nikt nie reaguje. No, chyba że skarbówka ;) Tak jak napisał użytkownik „bo to Polska właśnie” – zaczną od wylegitymowania i spisania osoby zgłaszającej. Niedawno, kiedy moja mama została napadnięta przez jakiegoś gówniarza, przekonałem się, jak działa polska policja. 20 minut mnie męczyli w radiowozie dopytując, czym się zajmuję, gdzie pracuję, od jak dawna, jak dzień wolny spędzam (była sobota, wróciłem z działki), gdzie ta działka.. Dopiero później pytali, jak ten gnojek wyglądał i jak był ubrany. Oczywiście w ich opinii, sprawa była przegrana, nie do ustalenia, mała szkodliwość i jeszcze mniejsza wykrywalność. To przykre, że robi się wszystko, aby człowieka zniechęcić do postaw obywatelskich. Wychodzi na to, że lepiej żyć z boku od tego państwa.

  57. Piotr

    Witam! Ja mam problem w druga stronę… Mieszkam w bloku gdzie 99% sąsiadów nie ma nic przeciwko np urządzeniem urodzin i pobalowania do późnych godzin nocnych. Kupiliśmy to mieszkanie 3 lata temu, problemy z jedną sąsiadka zaczęły się już podczas urządzania mieszkania. Wiadomo że człowiek który kupuje mieszkanie chce się jak najszybciej urządzić i wprowadzić. Wiec prace trwały często od 7:00 do 21:45nie zdarzało się później. Jeszcze przed wyjściem z mieszkania dzwonek do drzwi… Policja ze zakładam spokój… Bylem bardzo zdziwiony gdyż po mimo tego że nie ma czegoś takiego jak cisza nocna to potrafię uszanować to ze ktoś jest zmęczony i potrzebuje odpocząć. Bywało tak wielokrotnie. W końcu remont skończony, parapetowka :-) dzięki sąsiadce koniec imprezy o 22:00 ( żeby była jasność, nie było hałasów przekleństw ani niewiadomą jak głośnej muzyki). Parę dni później jeden z sąsiadów przyszedł do nas w celu zapytania czy będzie man przeszkadzało jeżeli w sobotę zrobi u siebie małe przyjęcie rodzinne i czy mogą posłuchać głośniej muzyki w nocy, oczywiście nie miałem nic przeciwko. W dodatku na parterze przy wejściu do bloku na tablicy ogłoszeniowe napisał w jaki dzień chciałby zrobić ów przyjęcie i czy ktoś ma coś przeciwko. To ogłoszenie wisiało tam nie dłużej niż godzinę, dorwać się do niego moja ulubiona sąsiadka… I powiesił swoją ” żadnych imprez” co zrobić w momencie gdy cały blok nie ma nic przeciwko gdy ktoś chce pobalowac i wcześniej pyta o pozwolenie sąsiadów wszyscy się zgadzają prócz jednej… Która wzywa policję… Wszystko jej przeszkadza… Każdy się na nią skarży… Próby rozmowy były ale zawsze się tak samo kończyły ” ja z Panem nie będę dyskutować” kupując mieszkanie nie myślałem ze będę wręcz niewolnikiem w swoim mieszkaniu… Jest jakiś sposób?
    Pozdrawiam!

    • Marcin

      Tak jest …wes sie wyprowadz :P a tak serio to pogadaj normalnie z sasiadką i wytłumacz grzecznie ze to bedzie tylko raz . Wiesz jesli raz na jakis dłuzszy czas cos robisz to OK ale jesli robisz to często lub notorycznie to idzie sie wkurzyc ……Ja mam we wrzesniu rozprawe i bede sie sądził z gosciem co mi przez 3 lata zycie zatruwa a mieszka obok a jego okno mam 60 cm od swojego i wobraz sobie jak codziennie bylo słuchac muzyke a teksty typu : Jestem u siebie i moge robic co chce to sobie w dupe mozna wsadzic . Pamietajk ze nie mieszkasz sam i tobie sie moze wydawac ze jest cicho lub cos ale komus moze to dudnic itp . Z reszta wystarczy pozycztac tych komentarzy troszke a tez sie dowiesz ciekawych rzeczy .

    • Maria

      Ja mam identyczny problem jak ta sąsiadka, też 99 % patologii wokół. Błędem było nie reagowanie od razu i tzw. sąsiedzi poczuli się bezkarni i zaczęli się rozkręcać. Doszło do tego, że musiałam wzywać Policję nawet kilka razy w tygodniu o różnych porach dnia i nocy, posypały się mandaty i wnioski do sądu. Jedni dostali nawet pismo ze spółdzielni mieszkaniowej z ostrzeżeniem, że zostaną zmuszeni do sprzedaży mieszkania i wyprowadzenia się jeśli nadal nie będą przestrzegać regulaminu i zachowywać się aspołecznie.
      Ja nikogo nie zmuszam do słuchania mojej muzyki i telewizora, a do imprez są lokale rozrywkowe.
      Każdy ma prawo do spokoju we własnym mieszkaniu. Zacznijcie się zachowywać jak ludzie.

    • Marcin

      Owszem, jest. Kup sobie domek jednorodzinny i tam rób imprezy. A póki co mieszkając między ludźmi przyjmij do wiadomości, że inni ludzie mają prawo spać w nocy, bez pijackich wrzasków zza ściany. I że nie masz prawa robić z sąsiadki niewolnika, który musi się wynieść z własnego mieszkania, bo Ty sobie chcesz pobalować.

  58. Kapi

    Witam.
    Może nam ktoś pomoże.Mieszkamy w 3 rodziny na działce 1047m2, a jeden z sąsiadów otworzył sobie warsztat blacharsko-mechaniczny na naszej wspólnej działce.Oczywiście jak zorientowaliśmy się to warsztat wyrejestrował ale działa dalej.Czyli hałasy,smrody i bałagan mamy na co dzień.Zgłaszaliśmy policji ,sprawa poszła do sądu i umorzono. Zgłaszaliśmy do PINB,ale oni informują 7 dni wcześniej i z warsztatu wystarczyło wyprowadzić auta i po sprawie.Zawiadomiliśmy Wojewódzką Policję,a oni przesłali dokumenty do powiatowej i znowu sprawa i umorzenie.Teraz jak dowiadywaliśmy to jedni mówią,że dokumenty są tutaj,a drudzy ,że tam(szok). Jedno jest pewne, warsztat działa.

  59. Barbara

    To nieprawda. moj sasiad -emerytowany policjant byl informowany przez policje o zglaszanej na niego skardze i terminie interwencji kazdorazowo. Mnie policja policja straszyla mandatem wezwano nas na rozmowe i prawie krzykiem oznajmiono ze to my jestesmy winni bo sie czepiamy . Dowiedzielismy sie ze po to ma sasiad podworko zeby na nim urzadzal codzienne alkoholowe libacje wyl po pijanstwie bluznil gonil zone szarpal zbiesiadnikami do tego na podworku 3 psy nieustannie jazgoczace. Dodano rowniez ze do godziny 22 w Polsce kazdy moze robic co chce tak stanowi prawo ” Probowalismy szukac pomocy w Komedzie Miejskiej i Prokuraturze bezskutecznie Tak zyjemy już 7 rok Jestesmy starymi ludzmi schorowanymi.Cale zycie oszczedzalismy aby na starosc odpoczac w ciszy a mamy codzienny koszmar. Nikt nie chce nam pomoc W Czestochowie gdzie mieszkam polskie prawo jest interpretowane wedlug potrzeb policji i okolicznosci w jakich jest stosowane .Moj horror i mojej rodziny trwa nadal .Wynaturzeni sasiedzi robia co chca niszczac nas psychicznie i fizycznie zupelnie bezkarie wXXI w kraju ktory ma ustanowione prawo i rzad i lezy w srodku Europy.obok wysoko cywilizowanych panstw Niestety u nas policja nie spelnia zadan wzgledem soleczenstwa miedzy innymi zostala powolana Glownie dla potrzeb panstwa nie obywateli To nie demokracja a propagowanie anarchii Ten zyje kto bogatszy.bardziej bezczelny,a nawet wynaturzony ,pozbawiony cech ludzkich i jakiegokolwiek morale

  60. rrrrrrr

    osp zatruwajace zycie pijanstwem podczas zbiorek i wynajmem sali pod imprezy jest duuuuzo gorze. Tym bardziej jak osp zarzadza pijak okoliczny , no to cudow nie bedzie, a wy ludzie sie meczcie-takie chamstwo lazi po mojej okolicy. halas ponad 75dcb

  61. Jacck M.

    Nie ma sposobu na chamstwo. Teraz bardzo popularne jest wynajmowanie mieszkań przez kilka osób (np. 3 osoby zameldowane), mieszkanie służy tylko i wyłącznie na imprezy. Na czynsz zrzucają się wszyscy z imprezy. W takim mieszkaniu w ciągu dnia nie ma oznak życia, nie słychać rozmów, nikt nie wychodzi z domu, nie słychać muzyki, Głucha cisza. Dopiero nagle około 22-23 w któryś dzień niekoniecznie w weekend, może to być oczywiście środek tygodnia, zaczynają się schodzić i do rana nie dają spać pozostałym mieszkańcom. Dlatego po skończonej imprezie nikt nie zostaje w takim mieszkaniu, bo mieszkają gdzie indziej. I dlatego nie boją się mandatów, bo co to jest zapłacić po kilkanaście złotych od łebka. A jak pracują za granicą, to śmiech ich ogarnia na takie mandaty.

    • monika

      Z tym można sobie poradzić, ale co zrobić jeśli pod oknami mieszkania 7 dni w tygodniu hałasują dzieci? Co zrobić jeśli spółdzielnia zafundowała między blokami, na dość małej przestrzeni, nowoczesny plac zabaw z urządzeniami, które doprowadzają do szału swoim dźwiękiem? Jak temu zaradzić? Nie jestem pieniaczem, ale po 10 godz. pracy mam chyba prawo do spokoju we własnym mieszkaniu. Może ktoś ma jakąś radę. Będę wdzięczna za każdą.

      • Marcin

        chciałbym takie problemy oj chciałbym ……Pani Moniko a jakie to sa dzwięki ? Te dzieci sie bawią i na pewno nie hałasuja specialnie a sasiedzi sa takimi ku..wami ze robia specialnie i po złości . Oczywiscie kazdy ma prawo do spokoju tylko ze to bardziej dotyczy mieszkań jesli sasiad sąsiadowi a na podwórku to taki dziki zachód . Co innego jesli jest 22 a teraz jeszcze jest sezon wiec dzieciaki wola na dworzu sie wybawić .

        • Elżbieta

          Niektórym rodzicom kultura w miejscu publicznym pomyliła się z chamstwem a demokracja z anarchią . Jesteśmy wykończeni codziennymi wrzaskami pod naszymi oknami .Spółdzielnia wybudowała patio z dużym placem zabaw,ale rodzicom i dzieciom tego jest mało ,więc zaadoptowali sobie trawniki i dojścia do klatek też jako place do zabaw. Koszmar ,katusze i męki przeżywają Ci ,którzy mają mieszkania jednostronne,bo nie mają gdzie się skryć przed hałasem ale przez duże h ,takim nie do wytrzymania. Co robić ? pomóżcie .

          • Adri

            Wkurza mnie jak starsze osoby narzekają na dzieci, które im za głośno hałasują na placu zabaw. Gdy ich dzieci były małe, były dokładnie takie same, no ale wtedy to oni byli młodymi rodzicami i wszystko było w porządku. Mieszkam na osiedlu, gdzie większość to osoby starsze. Kiedyś, gdy oni byli młodzi, to przy każdym bloku był plac zabaw ( są jeszcze pozostałości), dziś, absolutnie nie można nawet wspomnieć, aby chociażby ławkę przed klatką postawić, bo im hałas przeszkadza. Powiem Państwu, że pomimo, iż jestem bardzo tolerancyjną osobą, to tyle nienawiści, braku kultury osobistej, i zwykłej życzliwości ile widzę na codzień i to właśnie od starszych osób, to jakaś masakra. Żądacie szacunku, to zacznijcie od siebie.

          • Elżbieta (również)

            A ja przeżywam katusze i męki z powodu nie sprzątanych psich kup, a dzieci mi nie przeszkadzają, mimo, że mam swoje lata.

        • Maria

          Ja mam takie samo podejście, mnie też specjalnie nie przeszkadza ten dziki zachód na podwórku, czy nawet bardzo głośny remont w ciągu dnia, ponieważ to nie jest specjalnie. Co innego czyjaś muzyka, telewizor, czy nocne wrzaski i libacje. Wtedy od razu sięgam po telefon. Wiem, że gdybym tego nie robiła to zwłaszcza teraz, latem nie przespałabym normalnie żadnej nocy.
          Polacy stają się narodem coraz bardziej patologicznym. Wiem, że prawo jest po mojej stronie.

  62. zeta

    Ludzie na tubylcow sie skarzycie?a co drugi od frajerow wiesniakow cweli wyzywa to ta wasza kultura?uzywacie slow ktorych znaczenia nie znacie

    • ula yoyo mija

      Cała Polska klnie jak szewc a to w szkole na przystanku w domu, odezwał się ten co nie przeklina -A ZNACZENIE,, NIE MA CISZY NOCNEJ,, to rozmowa ludzi którzy mają problem z sąsiadami a ty wyjedzasz tutaj z tekstem o kulturze TO JA SIĘ PYTAM GDZIE JEST TWOJA KULTURA ……..NIE POUCZAJ TUTAJ LUDZI …JAK NIE MASZ CO PISAĆ TO DO WIDZENIA!!!!!!!

  63. dariusz

    witam
    mam pytanie sąsiad mój zakłócał porządek publiczny używał wulgarnych słów dostał dwa mandaty jeden za zakłócanie porządku publicznego 500zł drugi za używanie niecenzuralnych słów 100zł czy jest to normalne?

  64. patyczak

    Ja mam takich nieokrzesanych baranów nad głową. Wprowadzili się rok temu. Dwie małe córki (taki wiek wczesnoszkolny) i mały pies. Nie dość, że te małe non stop skrzypią na jakichś instrumentach smyczkowych to jeszcze ich ojciec gra na gitarze elektrycznej tupiąc sobie do rytmu nogą w podłogę (oczywiście gitara podłączona do wzmacniacza i chłop nie wie co to słuchawki) oraz ich matka plumka na jakichś elektronicznych klawiszach. Codziennie 6:15 te dwie młode drą się na siebie i kłócą. Łomot od samego rana. Matka drze się na nie w stylu „zamknąć mordy” itp. Kilka razy policję wzywałem, ale patrolowcy polecili rozmowę z dzielnicowym. Dzielnicowy mnie olał tekstem „a co ja mogę zrobić? byli tam policjanci? byli, a ja jestem taki sam policjant”. I taka była rozmowa.
    Poza tym robią imprezy do rana a potem się kłócą, ostatni hit to matka wrzucała ojcu od ch… przez pół nocy. Na dodatek mają całe mieszkanie w kaflach i oczywiście nie wiedzą co to podkładki filcowe pod krzesła. Robią też imprezy dla dzieciaków u siebie w domu. Dosłownie szklanki mi w kuchni dzwonią w takich chwilach. Córka ma 2,5 roku i dotychczas nie zwracała uwagi za bardzo na te hałasy choć oczywiście ją budziły. Niestety ostatnio zaczyna mówić że boi się hałasu.
    Po korytarzu chodzą jak stado koni i oczywiście nie wiedzą co to klamka w drzwiach, więc każde zamknięcie drzwi to jak wystrzał z karabinu. O dowolnej porze dnia i nocy.
    Doszło do tego, że jak córka ma w okolicach południa drzemkę i ja też chcę się przespać w sobotę to muszę spać ze stoperami w uszach… Paranoja jakaś!
    Co więcej matka jest agresywna. Jakiś czas temu sąsiadowi który mieszka nad nimi groziła. Mnie ostatnio wyzwała od bezczelnych chamów…
    A rodzinka przy kasie i co niedzielę w kościółku.
    Nie ma na nich sposobu :(
    Wyżaliłem się.

    • Maria

      Proszę wszystko zapisywać, następnie iść na policję i szczegółowo wszystko opowiedzieć, podać również daty i godziny wezwań policji. Policja z każdej interwencji robi notatkę. W ciągu miesiąca powinna Pani dostać zawiadomienie o skierowaniu sprawy do sądu. Proszę wtedy koniecznie iść do sądu i złożyć wniosek, że chce Pani być oskarżycielem posiłkowym. To bardzo ważne, ja tego nie zrobiłam i czekałam przeszło rok na wezwanie do sądu a okazało się, że sąsiad już dawno został ukarany grzywną i jest wyrok prawomocny.
      Ma Pani prawo do spokoju we własnym mieszkaniu, proszę o to prawo walczyć, bo będzie coraz gorzej.
      Życzę powodzenia.

      • ula yoyo mija

        bez zmian trepy łażą i gadają w nocy dno kompletne ….

      • Aleksandra

        Dzień dobry. Znalazłam to forum, bo sama mam problem z sąsiadami (głośna muzyka, gra na gitarze, wydzieranie się -, czyli wg nich śpiew, a ostatnio gra na bębnach), oszaleć można. Wzywałam już kilkakrotnie Policję, pisałam skargi do Spółdzielni, wzywałam Dzielnicowego, niestety nic to nie dało. Żadnej poprawy. Problem u mnie jest taki, że moi pozostali sąsiedzi nie chcą się skarżyć, a Policja kiedy przyjechała, to nie stwierdziła, że jest głośno i nie wystawiła mandatu. Kłopotliwi sąsiedzi ostatnio mi oznajmili, że to oni mnie oskarżą o nękanie, bo Policja nigdy nic nie stwierdziła. Proszę o napisanie, czy Pani sąsiedzi dostawali mandaty, czy nie. Sama już nie wiem co robić.

    • ula yoyo mija

      Proszę wzywać policję cały czas ja wzywałam chyba z półtora roku do ułomów z góry ale to patologia może pan coś uzyska gnoje nie zdają sobie sprawy że my poszkodowani przeżywamy horror ja nadal już drugi rok boję się co wieczór kłaść spać dzwonić,dzwonić dzwonić nawet jak będzie jeszcze gorzej to też dzwonić…PATOLOGIA NIE MOŻE NAMI POMIATAĆ….KIEDYŚ TO SIĘ MUSI SKOŃCZYĆ

      • Marcin

        No Ulka ja sie doczekalem i we wrzesniu mam rozprawe :) pismo 2 tyg temu przyszło . Tym razem juz bede w sądze i jest to obowiązkowe :)

      • patyczak

        Dzień dobry,
        Dzięki za tyle słów wsparcia. Dzisiaj od 6:15 znowu szaleństwo, krzyki, kłótnie, walenie drzwiami…
        Obie Panie jak widzę macie za sobą długi czas walki o swoje i zmuszania policji do interwencji. Możecie podpowiedzieć jak argumentować na komisariacie swoje racje tak żeby policja nie zbywała namolnego petenta? Tak jak pisałem wyżej patrol interwencyjny zalecał mi rozmowę z dzielnicowym. Dzielnicowy kompletnie mnie zignorował. Nawiasem mówiąc dzielnicowy roku 2012… Dyżurny na komisariacie też z uśmiechem politowania słucha co mam do powiedzenia i zaleca rozmowę z dzielnicowym niczego nie notując itp. Generalnie mam wrażenie jak bym gadał do ściany i moje wizyty na komisariacie nie mają żadnych następstw ani po stronie policji ani po stronie sąsiadów.
        Co ciekawe znalazłem ludzi którzy wcześniej z tą patologią sąsiadowali. Pytałem czy poszliby ze mną do sądu jako świadkowie. Jedna babeczka powiedziała, że ona chętnie by poszła ale, tu cytat, „co ja zrobię jak pan wygra a oni tu wrócą?”

        • Marcin

          Widze ze kompletnie Pan sobie nie radzi …….jesli dzielnicowy jest do dupy i interwencje nic nie robią to idzie Pan do Komendanta i tam zdaje raport ze : Nie mozna liczyc na dzielnicowego i problem dalej jest , druga sprawa jesli ma pan możliwosc prosze isc do prawnika , u mnuie w miescie jest darmowy i korzystamz jego usług itp . Nstepna sprawa prosze dzwonic za kazdym razme na policje i odwoływac sie do paragrafu 51 ! . Nastepna sprawa przeczytrac chociaż z polowe tych wszystkich komentarzy i wyciagnąc wnioski . I Jak napisał uzytkownik Krzych obejrzec te filmiki : https://www.youtube.com/watch?v=GFu6Gf99YSk 1
          https://www.youtube.com/watch?v=mgUOzESaGZc 2

          • patyczak

            Po ostatniej imprezie w październiku poszedłem na komendę i zawiadomiłem o zakłócaniu spokoju. Wczoraj dostałem pismo, że jeśli chcę być oskarżycielem posiłkowym to mam napisać odpowiedni wniosek. Z powyższych wpisów rozumiem, że należy chcieć być tym oskarżycielem posiłkowym. Zobaczymy jak się sprawa skończy. A dzisiaj Sylwester i już widzę, że znoszą furę zakupów… pewnie czeka mnie kolejna impreza :(

    • wiesia

      Wszystko nagrywać, dokumentować, zwracać uwagę na piśmie.

    • Domi

      Jezu mam to samo. Tylko bez instrumentów. Sąsiedzi w 2 poziomowym mieszkaniu maja schody. I złośliwie całymi dniami w te schody walą. Dosłownie. Ja nie wiem, czy właściciel mieszkania (bo wynajmuję) im sie czyms naraził, czy poprostu chcą by to mieszkanie z jakichś powodów stało puste, nie wiem. Jestem psychicznie wyjkończona. Dodatkowo w nocy walą drzwiami i w poręcze. Raz o 2 w nocy dzwonili do mnie dzwonkiem. Coś mi od razu w nich nie pasowało, bo jak mówiłam im dzieńdobry to sie nawet nie odklaniali tylko patrzyli bykiem. Raz tylko sie do mnie odezwal drugirgo czy tam trzeciego dnia – spytał czy teraz będziemy my tu mieszkać. poprzedni lokatorzy zrezygnowali po pół roku, najemca sie bardzo dziwił dlaczego.

  65. Marta S

    lubie cisze i spokoj z chlopakiem mam zasade ze lepiej pogadac niz sie klocic ale trafilismy na sasiadow co nie dosc ze maja ujadajacego psa to jeszcze potrafia sobie ostro nawrzucac oczywiscie wszystko slychac u nas zwracalam jyz uwage sasiadce ale mnie wysmiala przy kolejnej probie zrobila mi awanture a za kilka minut meza wyslala zeby mi nawrzucal juz ja nie wiem jestem w 7 miesiacu ciazy i czesto bywam teraz w domu jak urodzi sie dziecko to pewnie teraz ona bedzie mnie upominac o cisze bo juz mi to oznajmila a wiadomo jak to niemowle w domu placzu czy w dzien czy w nocy sie nieuniknie i mam teraz watpliwosci czy dobrze zrobilam

    • Maria

      Chyba jest różnica między zakłócaniem spokoju poprzez wrzaski, głośne odtwarzanie dźwięków ze sprzętów i urządzeń audio i RTV, ujadaniem psa a płaczem niemowlaka.

  66. ja

    a ja dzis bylam we wspolnocie, powiedziałam o notorycznym dymie dochodzacym z balkonu, o halasliwym dziecku, ojcu, ktory nie mowi a krzyczy..i o swoich zszarganych nerwach, o niemozliwosci wypoczynku w domu, i co uslyszalam? ze skoro mi to przeszkadza to powinnam skorzystac z pomocy psychologa, bo to naturalne co sie dzieje…nie wiem co dalej, mdli mnie na sama mysl o powrocie z pracy do mieszkania, ja rozumiem, ze od czasu do czasu halas moze byc, goscie moga na balkonie zapalic, ale ja mam to kazdego dnia… mam dosc

  67. aga

    Witam ,poradzcie co robić.Mieszkam w domu dwu rodzinnym i wszystko by było ok ale jak zrobiłam remont swojej połowy za aprobatą sasiada to dopiero zaczęła się jazda .Zaczoł wynajmować swoją część różnym ludziom najpierw prostytutce z autostrady itp ludziom bez grosza przy duszy ale nic to ,w ciągu 11 lat przewinęło się około 14 rozmaitych lokatorów ,po prostu wysiadają mi nerwy ,teraz wynajmuja jacyś młodzi ludzie imprezuja co noc wiecznie się kłócą trzaskają drzwiami dodam że młoda jest w ciąży tak koło 5 miesięcy ,muzyka rąbie ze nie słychać telewizora jakby tego mało było zaprosili znajomych do nas na ogród który jest współwłasnością moją i sąsiada .Z tego co wiem to on może wynajmować swoje mieszkanie ale nie może czerpać korzyści ani udostępniać części wspólnej bez mojej zgody.Mam dosyć chamskiego podejścia co do moich praw jako współwłaściciela .Nie skutkują prośby to zgłosze w mopsie żeby odwiedzili sąsiadów i wtedy będą mieli powody do biadolenia .

    • zmęczona

      Witam, ja mam jeszcze inny problem, mam 3-letnie chore na autyzm dziecko, idzie spać około 19.00, natomiast tuż pod moimi oknami dzień w dzień dzieciaki z osiedla i okolicy grają w piłkę robiąc z ona w małej pokoju bramkę, szybę mam obitą, musiałam wymienić na własny koszt bo policja i spółdzielnia nie zrobiła nic, do 21.00 połka jest obijana o ścianę, balkon lub okna, wpadają na klatkę i trzaskają drzwiami wejściowymi robiąc zakłady kto głośniej trzaśnie, zwracałam im uwagę to doczekałam się gumy do żucia na oknie i okrzyków abym uważała jak wyjdę z domu, napisałam do administracji z prośbą o interwencję odpowiedzieli, że mogą zareagować dopiero jak mi albo małej coś się stanie, jestem kłębkiem nerwów i boję się wypuszczać dziecko na balkon, proszę o radę co mogę zrobić

    • Ewa

      Proszę podajcie mi jakiś sposób na sasiada bandytę ktory mnie budzi w nocy celowo mam przez to poważne uszczerbki na zdrowiu poniewaz spałam często na działce mam teraz chore nerki . Policja nic nie robiła a wzywalam ich co noc facet mnie straszył ze ma znajomosci na policji i. Oni faktycznie mi nie pomagają ta cała sytuacja trwa już 6 lat mam rozwalone 6 lat wyrwane z życiorysu

  68. Zmęczony sąsiadami - konfiturami

    Jest takie coś jak zatyczki do uszu i jak wam tak przeszkadzają hałasy i pierdnięcia sąsiadów to z nich korzystajcie je****ne polskie cebulaki. Zazdrość wam już w głowach pop****liła.

    • ula yoyo

      A zatyczki w dupe se wsadż- głupia pało takich jak ty obszczymurów to trzeba tępić i gnębić …. każdy normalny przyzna mi rację ….a więc spadaj cioto ..my takich tu nie potrzebujemy ,,,,hahahahahahaha

      • Marcin

        Normalny człowiek zrozumie raz drugi trzeci a jesi bedzie miał gdzies to dalej to juz wiadomo ze mamy do czynienia z patologią . Ostatatnio kumpel mi opowiadał ze był sobie gosc co mieszkał 100 metrów dalej i codziennie łupał tak strasznie muzyką ze to było nie do zniesienia . Sąsiedzi pukałi , wzywali policje nawet wywieszali kartki na tablicy iformacyjnej i niestety nic to nie dało . Raz jak goscia nie było to podpalili mu drzwi bęzyną i drzwi były raczej całe do wymiany a gosc sie wyprowadził . według was to jest rozwiązanie ? Bo wedlug mnie dobrze sasiedzi zrobili bo w koncu ile mozna tak ? . Miałem isc do prawnika ostatnio w sprawie tego debila swojego ale juz gośc sie uspokoił …. w sensie ze raz na jakis czas puszcza muzyke . Kur..wa chciałem go znowu podpierd..lic ale czasami mam wrazenie ze gosc czyta mi w myslach :P . Wydrukowalem juz nawet kartke na zapas jesli by sytuacja sie powtarzała by na tablicy powiesić ze , jesli sie nie uspokoi to sprawa ponownie zostanie złorzona do sądu : Coś w tym stylu :http://p1.wawalove.pl/p1.wawalove.pl/643d416c8dbed6ca878d5204a8f52c1b.jpg. Jak narazie jest OK zobaczymy co bedzie dalej .

        • ula yoyo

          Dobrze że jesteście i mogę opowiedzieć co mi na sercu leży cholera ile jeszcze wytrzymam- BOŻE DAJ MI SIŁY

        • ula yoyo

          Panie MARCINIE czy mógłby mi pan zdradzić jakie koszta pieniężne czyli ile trzeba mieć kasy zeby podać sąsiadów do sądu i jakie trzeba mieć dowody czy wystarczą podpisy kilku lokatorów …..?????

          • Marcin

            Pani Ulo yoyo jesli decyduje sie pani napisac sama pismo do sądu i je wysłac to koszt wynosi 300 zł ale jesli napisałby to pani dzielnicowy to koszt jest za darmo . Dowiedziałem sie o tym od babki co pracuje w sądzie . U mnie sytuacja była taka ze dzwonilem naprawde sporo razy na policje i te sprawe znało juz moich 3 dzielnocowych . Dopiero zaczeło sie duzo dziac kiedy poszedłęm do nowego dzielnicowego i godzine mnie 3 mał aby napisac zawiadomienie , lecz musiał to potwierdzic dawny dzielnicowy który znał juz te sprawe . Zawiadomienie zostało napisane i wysłane lecz gosc je zignorował i juz automatycznie sprawa poszła do sądu . Gosc dostał kare 500 zł lecz nie wykluczone ze sprawa bedzie ponownie jesli jego wybryki beda sie powtarzac . Staram sie w domu nie siedziec wiec nie mam pojecia co jest grane kiedy mnie nie ma , ale mysle ze gosc pewnie cos tam gra . Co do sasiadów to oczywiscie ze podpisy to tylko kolejny dowód ale ja proponuje wyzywac policje bo kazda ich notka to kolejny dowód do sądu i jest pani bardziej wiarygodna wtedy . Moze pani sie tez dowiedziec co nieco z moich wczesniejszych postów co sa na dole a pierwszy jest z 11 października 2014 – 13:07 . Życze Pani duzo wytrwalości i prosze działac i sie nie martwic . Jak cos to odpowiem na inne pytania

          • ula yoyo mija

            Dziękuję za podpowiedż nie wiem …ja się ich boję wracam do domu i jestem już tak wystraszona jak widzę ich samochód gnojki mają chyba z 20lat 25 śmieją się i klną jak szewc tacy dresiarze …a ja ma dwójkę dzieci już nawet mąż chodzi wkurzony a mieszkania tak szybko nie sprzedam …nie chce mi się nawet gadać odizolowałam się od znajomych i koleżanek ….zobaczymy co będzie dalej….

          • Marcin

            Wczoraj dałem pani odpowiedz a juz dzisiaj kiedy wrócilem do domu około 16 muzyka zaczeła lecic i impulsywnie wziąłem te kartke o której wspominałem wczesniej i wywiesiłem na tablicy w drugiej klatce . Wrociłem do domu o 22 bo siedziałem u znajomego i patrze ze kartki nie ma. Widzi pani jakie zycie potrafi byc zaskakujące :) . Planowałem te kartke wywiesic za jakis czas ale nie ma senus czekac . A tak mam to juz z głowy i teraz tylko czekac czy debil zrozumie tekst . Na kartce wszystko było napisane ze nawet dziecko z zespołem downa by zrozumiało o co chodzi .

          • Marcin

            no i stało sie to czego sie spodziewalem :) Debil nie zrozumial prostego tekstu z kartki i muzyka dalej leci a debil dalej nie wie co to są słuchawki i do czego służą . Za 10 dni mam wizyte u prawnika bo juz dzwonilem i piszmey kolejne pismo do sądu . Jak Panstwo widzicie z debilami inaczej sie nie da bo ta złośliwa kur.wa bedzie dalej wam życie uprzykrzać .

          • ula yoyo mija

            o rany co za debil taki sam jak u mnie zero szacunku ,ale wie Pan co nas nie zabije to nas wzmocni po prostu jeżeli spotykamy na swojej drodze szumowiny to musimy sobie z nimi jakoś poradzić ja mam takich sasiadów którzy w nocy puszczają muzykę i tylko ja ją słysze nikt inny i nikt nie chce mi pomóc i podpisać skargi na tego debila nie mam już siły

          • Marcin

            Ma Pani racje bo za kazdym razem jesli cos miało sie dziac z mojej strony to juz była taka determinacja ze powiedziałęm sobie ze zrobie pożądek i zrobie . Postanowienie było w 2014 roku ale to ze czekałem 3 miesiące na pismo z sądu to juz nic nie poradze . Teraz bedzie łatwiej bo wiem jak sie gosc nazywa , ile ma lat i juz bedzie recydywa bo nabrudzone w papierach to juz ma . Powiem więcej…….sytuacja była by inna gdyby ta konkubina mu nie pozwalala na to by robił co chce , taka jest niestety prawda . Jesli Ona jest gotowa znowu za niego swiecic oczami to zobaczymy co bedzie za drugim razem bo na bank to ona opłacila tego debila i te 500 zł co grzywny dostał . Próbowałem sie dzis skontaktowacz dzielnicowym jeszcze ale sie nie udało ale to nic . Na moje szczescie komisariat mam minute od domu :)

          • Marcin

            zapomniałem dodac wczesniej tresc wiec robie to teraz , jesli nikt nie chce Pani skargi podpisać to tak ja mowilem wczesniej zeby dzwoniła pani na policje . Za kazdym razem jak pani tylko usłyszy tego swojego sasiada . Mysli Pani ze ja tez nie jestem zmęczonyalbo inni co tutaj piszą swoje gorzkie żale ? Niestety wszyscy mamy juz dosc takich ludzi i musimy z nimi walczyc …… Smutne to ale prawdziwe , Ja wiem ze na policje juz dzwonic nie bede bo oni mnie juz znają na tyle ze wiedzą o co chodzi i w sumie bez sensu ich wzywac bo debil drzwi i tak nie otworzy wiec szkoda moich nerwów i policjantów czasu . Wystarczy ze sąd bedzie miał dokument z wczesniejszych jego wybryków i juz bedzie wiadomo co i jak . W całej wspolnocie mieszkaniowej gdzie mieszkam sa 3 klatki i w kazdej jest po 7 mieszkań i motyw jest tez taki ze inni nie słyszą tego goscia tylko ja … Dlatego musze działać ale mam tez wsparcie w sasiedzie co mieszka w tej klatce gdzie ten debil i sasiad tez ma go za scianą tylko ze on prawie cały dzien jest poza domem i go juz nie słyszy ale looz , powiedział ze bedzie moim swiadkiem jak cos .

          • Krzych

            https://www.youtube.com/watch?v=GFu6Gf99YSk Obejrzcie to i tu macie drugi link https://www.youtube.com/watch?v=GFu6Gf99YSk ale najpierw obejrzec pierwszy

            Mysle ze przyda sie taka wiedza tez co dla nie ktorych .

      • Piotr

        Święta racja!Popieram!

      • wojtek

        bardzo dobrze

    • T

      Głupoty ci zazdrościć? Po domu mam chodzić w zatyczkach bo ty chcesz drzeć ryja, czereśniaku?

    • klawisz

      Siedziałeś w więzieniu i dali ci zatyczki. Myślisz, że to rozwiąże problemy innych, którzy żyją na wolności?

    • bot

      No pomyliła ci sie chamie anarchia z demokracją! Kazdy ma prawo spokoju we własnym domu. Żaden populistyczny burak nie bedzie mi mówił o zatyczkach. Wsadź je sobie do …d.

    • bartek

      Co ty? Tylko głupi czy chamski i głupi?

    • wojtek

      totalny debil

    • kkk

      Tak? A co jeśli łóżko drży? Zatyczki pomogą?

  69. Ja,

    I u mnie sytuacja jest podobna, kilka lat znosiłam zycie sasiadów ale widze, ze nerwy juz mam zupelnie rozwalone przez te wieczne halasy za sciana, slysze ich rozmowy, granie tv do pierwszej w nocy, pokrzykiwania wyglupy z dzieckiem nawet o 23 nawet ich pozycie intymne slysze, do tego dochodzi reguarne palenie na balkonie, i co za tym idzie smrod w pokoju po ich sesji balkonowej. Jestem juz u kresu wyczerpania nerwowego, nie chce mi sie wracac do domu, bo nie mam w nim ciszy , jestem umeczona, zrozpaczona sytuacja i bezsilna w tym wszystkim… pracuje w halasie i w halas wracam….

  70. Marcin

    Gdy przyszło 1 pismo z sądu leciałem do sądu aby oświadczyc ze chce byc świadkiem posiłkowym , byłem juz tak przygotowany na tę rozprawe ale niestety sędzina stwierdziła ze świadka czyli mnie nie potrzeba . A tak myslalem ze będe przed nia stał i powiem wszystko jak było itp itd . Po 2 do 3 tygodnich przyszło pismo ze sprawa została zakonczona a gosc dostał 500 zł grzywny . Niestety ale idiota nic sie nie nauczył i dale sobie palec obciąc ze te 500 zł zapłaciła za niego ta jego konkubentka . Teraz przynajmniej wiem z kim mam do czynienia i jak nazywa sie ten frajer i ile ma lat . Teraz bedzie to juz recydywa jak znowu bedzie sprawa w sądzie a bedzie bo ja tego tak nie zostawie . Sprawiedliwosc musi byc

  71. Aneta

    Ja mam problem z rodziną z dwójką autystycznych dzieci. Współczuje rodzinie bo wyobrażam sobie jak im ciężko ale mieszkam tu od roku i mój system nerwowy wysiada mi : te dzieci non stop walą dosłownie walą rękowa w szyby okienne , parapety, meble aż podłoga się trzęsie do tego rodzice potrafią się kłócić o 4 nad ranem albo po 23.00 koszmar, są głośni nie zamykają drzwi tylko walą nimi. Grzeczne prośby nic nie dały – powiedzieli żebym się wyprowadziła., że nikomy to nie przeszkadza(ich mieszkanie najbardziej łączy się z moim i jednej starszej może przygłuchej pani). Dziś złożyłam pismo do Zarządcy i umawiam się na spotkanie z Dzielnicowym . Sprawa jest delikatna ale ja cierpie już na nerwicę, bezsenność, nie mogę w domu masować a taki miałam plan i straciłam dużo pieniędzy i nerwów smutne to , że normą w dzisiejszych czasach jest hałas a nie spokój. Rozumiem że czasem ktoś ma impreże tak jak inni moi sąsiedzi raz na kilka miesięcy – kładę głowę pod poduszkę i próbuje przeczekać – ale mam świadomość, że to się skończy a te hałasy trwają non stop – koszmar…

    • Krzych

      Pani Aneto idzie pani do dzielnicowego i mowi pani jak jest i on pomoże . , druga sprawa jest taka ze to oni powinni sie wyprowadzic a nie Pani . Moze pani tez skorzystac z wizyty u prawnika .

      • Rozsądny

        Tak i jeszcze do Anety i poprzedzającego proponuję zepchnięcie niepełnosprawnych ze skały jak w starożytnej Spracie ,tylko jak będziecie starzy i niedołężni to następna kolej będzie na was…… ” druga sprawa jest taka ze to oni powinni sie wyprowadzic a nie Pani” . Takie podejście też świadczy o niepełnosprawności emocjonalnej u wypowiadających się

  72. ttt

    U mnie w weekendy nie da sie zyc przez halasliwe imprezy organizowane w szopie w osp. Na dworze halas przekracza 120decybeli, gdy robia w budynku 90… ciezko sobie z tym poradzic bo zapisalo sie tam mnostwo chooo loty z pol i lasow gdzie maja spokoj a wsciekaja sie komus pod domem

  73. Andrzej

    A ja mam inny problem gdy tylko nowi sąsiedzi się wprowadzili na górę zaczęły się problemy ,nie można po 22 pogadać w salonie a o tv można zapomnieć i broń boga spacerować po mieszkaniu ,zaraz tel. na Policję i mam wizytę….

    Oczywiście wizyty nie uzasadnione a Policjant mi tylko powiedział że sąsiadów się nie wybiera….
    Nigdy wcześniej z poprzednią sąsiadką nie było problemu nikt nigdy na Policję nie dzwonił…
    Tera idą donos złożyć na spółdzielnii hehe

    Sąsiadka z dołu i z naprzeciwka mówi że jest bardzo cicho i czasami się zastanawiają czy ktoś mieszka u mnie i że one się głośniej zachowują…

    Nasłuchuje i coś na dyktafon nagrywa mają jakiś problem wcześniej na wsi mieszkała i chyba powinna tam wrócić….
    Zastanawiam się co z takimi typami zrobić >???

    • Wkurzony sąsiad

      Pieprzysz głupoty. A ja właśnie mam problem z takimi jak Ty. W dzień cisza jak myszy pod miotłą, a jak godzina 22:00 przychodzi to zaczynają się aktywować. Trzaskanie drzwiami non stop po 22:00 , śmiechy , chichy, darcie ryja na cały głos. Imprezy ciągłe, puszczanie muzy. Najlepsze jest jak zaczynają sprzątać i przestawiać meble. Mi na przykład to przeszkadza. Czasami nawet filmu spokojnie nie można obejrzeć bo w kółko stukają czymś i ryja drą. Ostatnio zaczęli sobie przemeblowanie robić o 01:00 w nocy. Jedna wielka masakra. Spać w nocy nie mogę i mam małe dziecko które przez nich się ciągle budzi. To są akurat studenci wynajmujący. Mieszkają nad nami. Zgłaszałem do właściciela lokalu. Niby na jakiś czas spokój. Potem a piać to samo. Któregoś razu pójdę tam i w ryj centralnie przypie….lę któremuś z nich. Może wtedy poskutkuje. Tobie może się wydawać że cicho rozmawiacie i się zachowujecie ale w blokach naprawdę wszystko słychać. A sąsiadami się nie zasłaniaj. Moi sąsiedzi też w d..pie mają wszystko, nikt nic nie słyszy – ściema i tyle.

      • Marcin

        Dobrze napisales az zacytuje : Tobie może się wydawać że cicho rozmawiacie i się zachowujecie ale w blokach naprawdę wszystko słychać . U mnie jest nawet tak ze jak ten frajer słucha muzyki cicho to i tak to słychac , dlaczego ? a no dlatego bo miedzy moim oknem a jego to tylko pól metra różnicy . Na twoim miejscu wzywałbym policje a nie bawil sie z wlascicielem . Masz prawo miec 24 godziny cisze i spokój . Ostatnio jak wzywalem mundurowych to skur..liel drzwi nie otworzył policji ale muzyka całkowicie zostala sciszona ale trwało to tylko 30 minut no wiec kiedy znowu zaczął to znowu 997 i mowie dyżurnemu ze sytuacja znowu sie powtórzyla wiec policja znowu przyjechała i frajer drzwi nie otworzył ale muzyka znowu ucichła i ucichła juz na cały dzien . Za to znowu na drugi dzien znowu napier..lanie wiec znowu na 997 i chłopaki przyjechali i jeszcze bedzie kolejna sprawa tego smieca aby go ścigali . Jestem tutaj chyba jedyną osoba co najwiecej pisze o swoim przypadku ale wchodząc tutaj uspakajam sie bo wiem ze nie jestem jedyny co am duzy problem .

        P.S Mija dzieki ;) życze wszystkim wam tego i walczcie z gównem bo gówno samo sie prosi o kłopoty .

        • tolerancyjny

          szkoda mi was i waszysz sasiadow skoro przeszkadza wam halas dochodzacy z drugiego mieszkania bo za cienkie sciany i co niektorym pierdolom odglosy normalnego funkcjonowania sasiadujacych osob i cale zycie jestescie snobami to nie lepiej wyprowadzic sie do domku w miescie albo na wioske poszli wiesniaki!! aaa no przeciez nie stac was za ta marna pensje zawistne polaczki bo zamiast zrobic cos zeby sie wyrwac z betonowego lasu to bedziesz wqurwial jeden z drugim innego lokatora bo wydaje ci sie ze masz wieksze prawa od niego mieszkajac w danym miejscu pajace. p.s pomysl jaka ty musisz byc pierdolom dla sasiada konfituro i zebys za pare lat trafil na takiego samego sluzbiste co bedzie dzwonil na ciebie pod byle pretekstem zeby cie wqrwic. wiecej tolerancji zawistne polaczki .pozdro zbieraj na dom moze za 60lat odlozysz hahaha

          • Krzych

            nastepny kretyn który nie wie co to słuchawki i mysli ze mieszka sam i moze robic co chce a inni niech sie wk@u**iają :) . Chyba gosciu przeczytales tylko 4- 5 posty a przeczytaj przynajmniej z 30 i wtedy sie wypowiedz i zastanów sie czy to co piszesz jest dobre . Jesli sa ludzie którym mandaty latają koło dupy i prośby nic nie dają to trzeba załatwic sprawe ponownie w sądzie i albo taki down dostanie 5.000 zł grzywny albo areszt . Według ciebie normalne jest to ze w nocy ktos robi przemeblowanie i tłucze sie cały dzien ? Prawda jest taka ze gdy sam nie doświadczysz tego to bedziesz pier..lic swoje racje ale looz …przyszłośc jest nieznana wiec kiedys moze sie tez przejedziesz na czyms takim i zrozumiesz jak to jest . I Nikt na pewno nie bedzie sie przeprowadzac tylko dlatego ze jakis insekt mysli ze moze robic co chce .

          • wish

            oby do końca twojego życia obojętnie gdzie zamieszkasz, ktoś wiercił ci za ścianą młotem pneumatycznym i wbijał gwoździe do ściany w środku nocy, stukał obcasami, rechotał. z drugiej strony domu żeby otworzyli knajpę z muzą na full, a dym z grilla sąsiada wdzierał ci się do chałupy każdym otworem i śmierdziało zgniłymi śledziami. A jak przypadkiem będziesz chory to żebyś musiał słuchać wrzasków przez kilkanaście dni pod rząd. Nie powinno ci to przeszkadzać – przecież jesteś tolerancyjny.

          • nietolerancyjny

            Szkoda mi ciebie i twoich sąsiadów skoro hałasujesz ze swojego mieszkania i wqrwiasz sąsiadów odgłosami normalnego hałaśliwego funkcjonowania, jesteś snobem i samolubem to lepiej wyprowadź się do domku na wioskę wieśniaku! Aaa no przecież….ha ha ha …….ble ble ble…….żebyś trafił na takiego samego „tolerancyjnego”

          • tadeusz

            Koleś tyś pewnie z pierdla wyszedł ? i tam wróć.

    • ula yoyo

      i bardzo dobrze wam tak, że dzwoni na policje z chamami po chamsku..hahaha

  74. Marcin

    Czekam i czekam na te 2 listy i sie doczekac nie moge :( jeden z sądu o rozprawie bo dzielnicowy złożył pismo a drugi od prawnika . Ile to juz mineło ? wiecej niz 2 miesiące i czekam :( ehh ile to cholerstwo moze potrwac ? Chce juz miec to za sobą to całe piekło ! Ostatnio na zebraniu jak bylo dowiedziałęm sie kolejny raz ciekawych rzeczy że jak ci lokatorzy byli zadłużeni tak są nadal i nawet ten frajer wyrzuca kiepy z okna i raz nawet babce która jest żoną administratora kiep spadł na głowe i sie palil ……brak słow . Oczywiscie oni tez złozyli pismo do sądu itp ale do cholery takie czekanie jest naprawde irytujące :( a frajer jak puszczał muzyke tak dalej puszcza . Mam juz dość wyzywania glin bo nawte to juz jest męczące ale mam w dupie po to oni są aby pomagać i za kazdym razem jak tylko usłysze muzyke od razu dzwonie . Dopóki sprawa w sądzie sie nie zacznie tak bede cały czas robił .

  75. Marlena

    Ja juz mam dosc! Co robic? Mieszkamy z mezem w mieszkaniu mojej siostry(jest za granica) . W klatce mamy sasiada z 4 pietra ok 60lat,ktory po spozyciu alkoholu myli pietra i mieszkania. Doslownie jakby sie slepy robil po wypiciu. Najbardziej upodobal sobie nasze mieszkanie(6pietro) i mieszkanie pod nami,poniewaz mieszka w ttm pionie. Jednak i tak jak juz nie moze trafic to wszedzie puka czy dzwoni. Bywa ze przychodzi wsadza klucz ,szarpie klamka a jak nie daje to rezultatu to sie dobija i jeszcze bardziej szarpie. Maz wielokrotnie otwieral i powiedzial mu cos niemilego ale to i tak nic nie daje. Dzisiaj 6;30 a on pukal ,maz otworzyl go opierniczyc to poszedl do innyn i wrocil znowu po 10min. Mam juz dosc,jak meza nie ma to mu oczywiscie nie otwieram bo on sie lybi pchac do mieszkania. Co robic? Sytuacja sie powtarza po wyplacie jego renty/emerytury. Mieszka z zona i synem,ona z nim nie zyjr,zabronila w osiedlowym sklepie zeby mu alkohol sprzedawali a ten jezdzi taxi gdzies dalej. Potrafi tez chodzic pp sasiasach zeby pozycztc kase. Jednak malo kto sie nim przejmuje jedynie my i pod nami,co potrafia go werbalnie przywrocic do porzadku. Jest to na prawde uciazliwe zwlaszcza gdy jestem sama w domu. Zakloca nasz spokoj,niszczy szarpiac klamka a jak ulamie klucz w naszym zamku to bedzie problrm. Co mozemy zrobic?

    • Wkurzony sąsiad

      niech mąż mu przypier….li w ryj. Od razu będzie pamiętał żeby tam nie pukać.
      Rodzice mieli kiedyś sąsiadów alkoholików. Z ich strony ciągłe awantury, wyzwiska , groźby.
      10 lat się rodzice męczyli z nimi i wzywali policję i nic. Któregoś razu ci sąsiedzi po pijaku uszkodzili rodzicom auto.
      Drogo ich to kosztowało. Mieli pecha że byłem wtedy z odwiedzinami u rodziców.
      Sąsiedzi zaliczyli wizytę na SORze. Sąsiad , sąsiadka i ich dzieci alkoholicy. Policja jak przyjechała na miejsce to bała się z auta wysiąść. Pamiętam jak im się ręce trzęsły ze strachu.
      Po tym zdarzeniu sąsiedzi się uspokoili. Morał z tego taki że są ludzie którzy jak wpierd…l nie dostaną to się nie nauczą. Wierz mi.

  76. Gipson

    Jak to nie ma ciszy nocnej, to jak to rozmieć że całodobowo mi pięrnąć nie wolno w swoim domu bo muszę zachować ciszę i spokój. Pitolenie głupot i tyle a ta policja to tutaj ma rację z tą policją się zgodzę, niestety nie mogę się zgodzić z policją która co dzień mnie odwiedza i to oczywiście w godz popołudniowych, oraz wieczornych gdzie do 22:00 jest jeszcze nieźle daleko i zarzuca mi że jest u mnie za głośno, a sedno sprawy polega na tym że jestem muzykiem [gitarzystą] i to za tym idzie że podstawą jest w moim wypadku abym ćwiczył regularnie co dzień po parę godz, no co najmniej 3 godz, i krew mnie zalewa jak taki pies mówi mi że jest u mnie, za głośno a jak menele chlają i to czasem grubo po północy lub co najlepsze o drugiej lub trzeciej bo tak się zdarzało, i to wydzierają na całe osiedle te zapijaczone mordy, oraz rozbijają butelki to wtedy jest ok spokojnie, cicho nikt nic nie widzi mimo tego że budzą ludzi bo nie wierzę w to że tylko ja jedyny zostałem tym zbudzony co mam naprawdę mocny sen, a mimo tego to mnie rozbudza a potem cały dzień człowiek chodzi niedospany, i najlepsze jest to w tym że nigdy do tych incydentów nie przyjeżdżała policja nie pamiętam żeby ktokolwiek w tej sprawie interweniował. Co to za ludzkość że lepiej tolerować balangi libacje, a nie szanować człowieka który ma wkład w kulturę, i przede wszystkim w sztukę ale cóż takie jest tchórzostwo lepiej doczepić się do zwykłego spokojnego człowieka na nim się wyładować kiedy brak odwagi stanąć przed ryzykiem jakie za sobą niesie postawienie się menelom którzy bez najmniejszego oporu pod wpływem w zamian porozbijają komuś szyby, i tak to jest żyjemy w strasznie egoistycznym kraju w którym brak miejsca na jaką kolwiek sprawiedliwość na każdym kroku w przepisach są dziury i tak dalej wiele bym jeszcze mógł tu pisać i pisać ale co to da.

    • mw

      Ale jakbyś miał nad sobą walące nogami i jakimiś przedmiotami i skaczące na okrągło z wersalki rozwydrzone bachory, to byś śpiewał inaczej. Widocznie nie masz problemu,a ja jestem w stanie zrozumieć twoich sąsiadów, którzy nie mogą znieść twojej gitary.

    • mw

      Po głębszym namyśle zapraszam z tą gitarą. Jak te gnojki posłuchają sobie, to może odechce się im skakania.

    • SI

      Jesteśmy młodym małżeństwem i mieszkamy w bloku, długo oszczędzaliśmy, w końcu udało się kupić wymarzone gniazdko. Jesteśmy ludźmi kulturalnymi i nie robimy alkoholowych libacji, jednak od czasu do czasu zdarza nam się (piątek lub sobota nigdy w tygodniu) zaprosić znajomych i posłuchać muzyki, szczególnie w okresie zimowym i tu zaczynają się schody, natychmiast przychodzi sąsiadka z mieszkania obok. Zaczyna się od natarczywego „walenia” pięścią w drzwi, a później wrzasku, kogo to ona nie wezwie i jak nas nie załatwi za ten hałas. Po pierwsze wstyd przed znajomymi, bo to się zdarza tylko o u nas, jak odwiedzamy naszych znajomych i spędzamy czas w podobnych warunkach to ich sąsiadom to nie przeszkadza. Pomijając sytuację z sąsiadką, bo rozmawiamy z nią staramy się sprawę załagodzić i tłumaczymy, że to jednak blok i nie mieszkają tu tylko emeryci. Sąsiadka z resztą ma bardzo hałaśliwego psa i nikt z nas nigdy nie zwracał jej z tego powodu uwagi…Pojawiła się druga sprawa, która wniknęła niedawno, kiedy zaczęliśmy intensywnie ćwiczyć przed latem. Najlepiej się ćwiczy w domu, bo prysznic blisko i nikt nie obserwuje naszych poczynań, z czasem pewnie przerzucimy się na siłownie, jednak na początku naszej drogi do bycia fit chcemy trenować w mieszkaniu. Codziennie po pół godziny, na początku były ćwiczenia statyczne, więc nie było hałasu, po kilku miesiącach przeszliśmy na wyższy poziom i pojawiły się jakiś podskoki itp, które powodują hałas. Przyszedł sąsiad z dołu i twierdzi , że tak być nie może bo hałas mu bardzo przeszkadza. I tak sobie myślę, do cholery jasnej czy naprawdę mamy siedzieć jak myszy pod miotłą, we własnym mieszkaniu, na które tak długo odkładaliśmy i o którym tak marzyliśmy? To jest jak piekło, bo strach cokolwiek w nim zrobić, ponieważ natychmiast przybiegają sąsiedzi. Nie chcemy konfliktów i problemów, staramy się to wszystko jakoś załagodzić, ale to jest koszmar. Zastanawiam się czy w tej sytuacji my mamy jakieś prawa? Czy my możemy to zgłosić do administracji czy policji? Ponieważ stale nas nękają sąsiedzi ( a warto zaznaczyć, że są to sąsiedzi, którzy stale siedzą w mieszkaniach, od rana do nocy, nie pracują) zawsze znajdą powód i o każdej godzinie wszystko będzie im przeszkadzać. Bardzo proszę o jakieś rady.

      • Majster

        Jesteście w swoim domu a definiowanie uciążliwości przez sąsiada nie ma żadnego uzasadnienia.

        Troszkę większy problem stanowi to że macie kilku sąsiadów przeciwko sobie.

        Proponuję takie rozwiązanie – jak tylko przyjdzie walić w drzwi, nagrać to telefonem, zgłosić na policję próbę najścia oraz to że czujecie się zagrożeni ponieważ osoba ta wykazuje agresję. Życzę tej babce powodzenia jak wpadną do niej panowie z interwencji, dostanie mandat a potem kolejne. To działa ostudzająco tak jak ukaranie pirata drogowego.

        Druga sprawa nie otwierać drzwi, nikt was do tego nie może zmusić. Macie konstytucyjne prawo do prywatności.

      • bonzo

        jeżeli chodzi o ćwiczenia w domu to radzę to robić w sali gimnastycznej albo na podwórku które jest OGROMNE……

      • bonzo

        Nie wierze że jak piszesz od czasu do czasu zapraszasz znajomych to- na pewno jest głośno i jest alkohol i nikt by do was nie walił pięścią do drzwi ….chyba mam racje…

      • Karina

        Nie pomyślałeś, że inni sąsiedzi też kupili swoje wymarzone mieszkanie I nie muszą słuchać ciągłych podskoków? Będziesz tak dalej robić to będą się mśnić!

      • Maria

        Piekło to mają przez was sąsiedzi. Każdy ma prawo do spokoju we własnym mieszkaniu i to sąsiedzi powinni zgłosić wasze zachowanie administracji i wezwać Policję. Zacznijcie się zachowywać jak ludzie, bo jesteście zwykłymi prymitywnymi chamami.

    • Marcin

      Poczytaj wsztskie komentarze i zastanów sie kto ma bardzie przerąbane .

  77. AnnaMaryja

    Drodzy Państwo, moja historia jest taka, że wynajmujemy mieszkanie i córka lokatorów (szkoła podstawowa) mieszkających nad nami schodząc puka/ wali do drzwi i ucieka lub rzuca w nasze drzwi jakimś przedmiotem i również ucieka. Mamy psa, który jak wiadomo zaczyna szczekać kiedy ktoś wali w drzwi z pięści… Irytuje się bo dziewczynka robi to celowo, nawet parę razy dziennie,poza tym mam świadomość, że szczekanie psa może w końcu kogoś zirytować. Oczywiście mój mąż i ja rozmawialiśmy już z rodzicami ale to pomaga tylko na chwile lub pukanie do drzwi się wzmaga. Czyli na dwoje babka wróżyła… Co możemy jeszcze zrobić w tej sprawie? Wątpię aby policja/straż miejska zainteresowała się zgłoszeniem o notorycznym pukaniu do drzwi przez dziecko z podstawówki.

    • Szymon

      Witam!
      Nie do końca jest tak, że małe dziecko czy też dziecko w wieku szkolnym może robić co chce bez żadnych konsekwencji. Proponuję porozmawiać raz jeszcze z rodzicami tej dziewczynki i poinformować ich, że obowiązkiem rodziców jest tak wychowywać dziecko, żeby znało panujące przepisy i normy. Jeśli to nie pomoże można sprawę zgłosić Policji lub Straży Miejskiej. Obie te instytucje w takich sytuacjach, kiedy sprawcą wykroczenia, w tym przypadku z art.51 K.W. jest osoba niepełnoletnia czy małoletnia mogą skierować sprawę do Sądu Rodzinnego, który zajmie się tą sprawą na pewno. Wówczas Sąd przypomni rodzicom jakie mają obowiązki, a dziewczynka będzie musiała się wytłumaczyć przed Sądem co bardzo często powoduje natychmiastową zmianę zachowania na prawidłowe.

    • mw

      Trzeba gówniarą potrząsnąć,bo raczej inne sposoby nie pomogą.

  78. Reiki

    Witam
    Mam problem z sąsiadką która mieszka nade mną w ciągu dnia robi wielogodzinne sesje puszczając głośno radio maryja. Robi to tak głośno, że bez problemu jestem w stanie usłyszeć każde słowo, zdanie. Prośby nie pomagają zazwyczaj nie otwiera drzwi bo nawet nie słyszy jak się dobijam. Przyjeżdżają do niej „dzieci” tu również prośby i żale nic nie skutkują „bo co oni mogą zrobić z mamusią” w dodatku zachowują się jak prowincjonalne chamy, tupią tak, że popękały mi sufity podwieszane, ogólnie zachowują się jak bydło. Wracając do „mamusi” wielokrotnie zepsuła zamek w drzwiach do klatki wkłada niewłaściwe klucze dzwoni do sąsiadów by ją wpuścili. Potrafi wędrować do kościoła o 2 w nocy i później dzwonić po wszystkich sąsiadach bo nie może wejść. ogólnie przeżywam koszmar z tą kobietą nic nie dociera, wspólnota jak i zarząd maja to gdzieś wypięli się . A ja nie mogę znaleźć kąta w mieszkaniu gdzie miałbym odrobinę ciszy

    • efka

      Może poświęć parę złotych i kup jej słuchawki ? MOŻE pomoże ? Chociaż ja miałam też takiego sąsiada, który w niedzielę od rana „puszczał” przez radio mszę na cały regulator przy otwartym balkownie a poza tym słuchał muzyki przeważnie Małego Władzia. My mieliśmy balkon tuż obok -niestety i latem to ja musiałam zamykać balkon ,bo nie można było nawet tv oglądać bo wszystko zagłuszał. Zaproponowałam mu słuchawki – powiedział ,że ma ale nie lubi , no i co wy na to ;)) Facet już nie żyje a ja już tam nie mieszkam . Rzeczywiście mieszkanie w blokach to koszmar,jeśli mamy uciążliwych sąsiadów,szczególnie „muzykalnych”. Wspólczuję. Niektórzy są złośliwi i celowo to robią ale większoszć to bezmózgowcy.

  79. mijA

    Chciałam tylko powiedzieć do tych co notorycznie zakłócają ciszę nocną i mają w dupie ludzkie zdrowie nie szanowanie innych że są skur**elami ,debilami ,wykolejonym gównem ,dnem ,które kiedyś w swoim pieprzonym życiu zazna tego samgo czyli zakłócania ciszy nocnej słuchania głośnej muzyki i robienia normalnym porządnym ludziom na złość zobaczycie sku**iele nadejdzie taki dzię w waszym życiu że popamiętacie tych którym zniszczyliście życie,,,, POZDRAWIAM TYCH POSZKODOWANYCH WSPÓŁCZUJĘ PRZYKRO TYLKO ZE MUSIMY RADZIĆ SOBIE SAMI I ANI POLICJA ANI SĄD NAM NIE POTRAFIĄ POMÓC CO ZA CHOLERNY KRAJ……………….dodam tylko że ja muszę uciekac z mieszkania przez imbecylów z góry.

    • agata

      Rozimiem Pania doskonale, tez musialam się wyprowadzic ze swojego mieszkania(sprzedac) z powodu uciązliwej sąsiadki z góry która mieszkanie wnajmowala,halas był non stop, nie pomagały stopery, rozmowy z nia, potem administracja na końcu dzielnicowy, nikt mi nie pomógł, w Polsce nie ma poszanowania do prawa wlasnosci, przepisy chronia kombinatorow, chamów, a nie zwyklych ludzi, chodzacych do pracy, płacacych podatki ,chcących zaznac odrbinę spokoju we własnym mieszkaniu

      • mARIO

        Pani Agato ale po co od razu sie wyprowadzać i sie poddawać ? Jak by taka osoba dostała wezwanie do sądu i potem niezłą karę to by sie ogarneła . Z chamami trzeba walczyc po to są sądy zeby zgłaszać chamów ktorych trzeba kultury uczyć .

        • mijA

          Mandaty dostawali wielokrotnie i nic …poddaje się

          • mARIO

            mandaty a sprawa sądowa to inna bajka i to juz wtedy nie sa żarty

          • sti

            Ja też się poddaję. Z każdym mandatem jest coraz gorzej. Kilkanaście osób zrzuca się na mandat i mogą dalej zatruwać życie właściwie o każdej porze dnia i nocy.

          • Maria

            Proszę się nie poddawać, oni właśnie na to liczą. Dzwonić na Policję, nie bać się sądów. Na początku będą robić na złość, ale w końcu gdy do nich dotrze, że nie wygrają odpuszczą.

    • Megan

      Ja też mam taką sytuację od lat , jestem strzępkiem nerwów! Właściciel mieszkania nade mną wynajmuje je co pół roku PATOLOGII. wiecznie wzywana jest policja! i to nie zmienia faktu, że pieprzony wlasciciel po tym jak sie ci uciazliwi wyprowadza, wynajmuje je kolejnym sku*wielom !!!
      Mam zamiar pojsc do adwokata i zapytac czy ja moge wniesc do Sądu o to aby sprzedal on swoje mieszkanie. Bo tak licza sie tylko jego „prawa” a gdzie sa respektowane moje ??

    • Wkurzony sąsiad

      Zgadzam się z Tobą w 100%.

  80. ck

    Witam. Mam podobny problem do was. 4 miesiące temu kupiłam na kredyt mieszkanie w nowym ładnym bloku, no i bardzo szybko okazało się ze nam moim mieszkaniem mieszkanie wynajmuje rodzinka która za nic ma ludzi mieszkających wokół. Lubią sobie wypić więc często jest awantura z wyzwiskami i rzucaniem w siebie przedmiotami, do tego ich dzieci krzyczą, płaczą więc hałas jest nie do zniesienia. jakby tego było mało jedno z ich dzieci (około 5 lat) całymi dniami biega do godziny 24, a u mnie w mieszkaniu słychać jakby mi się sufit walił na głowę. ja wstaję do pracy o 5 rano a oni spią do południa bo patologia pracy nie ma. zwracałam uwagę, prosiłam – olali mnie. skontaktowałam się z włascicielem mieszkania, to on stwierdził ze ma juz dość moich telefonów i że przesadzam bo takie uroki mieszkania w bloku. wzywałam pare razy policje, ale to nic nie dało. inni sąsiedzi twierdzą ze sytauacja ma miejsce od początku istnienia bloku, czyli od 3 lat, ale wszyscy sie boją patologii.Zarządca tez rozkłada ręce, twiersząc że nic nie może zrobić. jestem załamana bo nie moge teraz sprzedac mieszkania, bo strace ogromne pieniadze- błagam pomóżcie bo nie wiem co ma robić.

    • Marcin

      prosze skontaktowac sie z prawnikiem , u mnie w miescie jest za darmo . Nie wiem jak jest u pani ale prosze odwoływac sie do paragrafu 51 .

  81. Marcin

    To znowu ja i znowu chce sie wyżalić co nowego ? Kiedy pisałem tutaj ostatni raz w listopadzie myslalem ze cos sie zmieni ale niestety sytuacja dalej ta sama wiec poszedlem znowu na komisariat ale tym razem mialem znowu nowego dzielnicowego i musialem znowu wszystko od A do Z opowiadac ale tym razem poszedlem zgłosic zawiadomienie a to juz inna bajka . Dzielnicowy chciał aby ktos potwierdzil to co mowie wiec powiedzialem o dzielnicowej ktora zna te sprawe bardzo dobrze . Dowiedziałe msie tez ze mandat który wtedy dostal ten gosc to opłacila własciecielka a nie on [ pier..lony konkubent czuje sie dalej bezkarny ] Po godzinnym zeznaniu na papierze dzielnicowy obiecał ze zajmie się tą sprawą i bedzie sie starac aby nie trzeba bylo bawic się w sądy . Efekt był taki ze gosc przez 10-11 dni nie puszczał wogole muzyki ale kiedy poczuł sie znowu pewnie znowu muza grala co 3 dni lub co 4 . Ostatanio puscił muzyke 3 dni temu wiec stwierdzielm ze zrobie test ale minoł dzien od wolnego i nastepnego dnia znowu muza dawała , wiec sie wkur..łem i puknęlem debilowiw parapetm mowiąc : Wes to ku..wa ścisz ! nie pomogło wiec drugi raz i gosc sie wku..wił i wystawił łeb i do mnie tekst : Mam sie do ciebie tam przejsc ? to zapytalem grozisz mi ? powiedział TAK zapytalem grozisz mi [powiedział znowu TAK i jeszcze sku..syn napluł mi na twarz wiec pomachalem śmieciowi ręka i powiedzialem do Zobaczenia w sądzie to idiota zrobic tak głupi gest jak dziecko z podstawówki ……..Nikt kur..a nie bedzie ani mi grozi ani na mnie pluł ! gosc przegiął w tym momencie wiec w poniedziaęłk ide do dzielnicowego mowie jaka jest sytuacja i piszemy sprawe do sądu i za 2 tyg jeszcze ide do prawnika . Ja pier……nie mogę w to uwiezuyc jakim trzeba byc kretynem aby tak sie zachowywac ??? czy ktos moze mi to wyjasnic ??? Ja nie wiem czy ten gosc ma żólte papiery czy od tego jarania juz ma tak wypalony mózg . W zyciu bym nie pomyslal ze mozna byc takim idiotą i przyjdzie mi się sądzić .

    • mw

      Mam takiego 35-letniego menela za ścianą, który latami słuchał łomotu z głośników po nocach. Jakiś czas temu zaprzestał gdy jego starzy zabrali mu w końcu wieżę,nawiasem mówiąc to rodzina alkoholików i wcześniej odbywały się tam bijatyki i kłótnie mamusi z tatusiem, mamusi z synusiem i tatusia z synusiem. Mam też nad moim sufitem takie dzieciory 16 i 11 lat, które ciekają i tłuką jakby miały wściekliznę i jakby chciały chałupę stratować. A wrzeszczą jak opętani. Szczególnie 11-letni synuś w tym bryluje. Widać,że jednak palenie papierosów przez mamusię w ciąży przyniosło efekt. Rosną typowi troglodyci,dla których ważni są tylko oni,zero szacunku do innych. A starzy uznali, że zrobienie i urodzenie ich to wystarczająca rzecz. Tak się przy tym zmęczyli,że wychowywać już nie dają rady. 11-latkowi odkąd jest na tym świecie gęba się nie zamyka. Ciągły jazgot,pisk,wrzask i płacz są na porządku dziennym. Jeśli jest czas, że jest spokój to oznacza ze śpi. Dodam tylko,że nie jest upośledzony ani chory. To rozwydrzony bachor,skutek bezstresowego wychowania. Tam gdzie zeżre wafla czy cukierka tam rzuca opakowanie. Dodam też, że podwórko jest wspólne. Gdyby śmiecił na swoim, to w ogóle by mnie to nie obeszło. A poproszenie mamusi o to żeby im uwagę zwróciła zaskutkowało jej zdaniem,że przecież są u siebie w domu, więc skoro tak, to ja mogę słuchać muzyki od rana do wieczora na full, bo jestem u siebie, a na wspólnym korytarzu mogę składować górę kociego łajna, bo jestem u siebie,mogę też sr.ać na środku podwórka, bo też jestem u siebie. Niestety najlepiej mieszkać w swoim domu, ale na sporej działce,gdzie najbliższy sąsiad jest na tyle daleko,żeby nie zakłócał nam spokoju. Widzę po wpisach,że nie jestem sama z takimi problemami. Łączę się w bólu ze wszystkimi i pozdrawiam.:)

      • Margaret

        Ja też mam problem z sąsiadem który mieszka pode mną.Ma kawalerkę tak jak ja.Odkąd się wprowadziłam.Puszcza muzykę na ful i basy tak że mnie i moje dziecko wyprowadza z równowagi i jestem chodzącą ruiną przez takiego gościa.Gra kiedy mu się za chce.Nawet w nocy słychać dudniące basy. Wiele razy zwracałam mu uwagę i dzwoniłam na policję ale to nic nie dało.Byłam u niego w mieszkaniu i okazało się że głośniki ma zamocowane przy samym suficie.To dlatego u mnie tak wszystko słychać.Tak jakbym miała te głośniki u siebie w pokoju na podłodze.Nie mogę w nocy spać bo dudni.Mówiłam żeby te głośniki przestawił w inne miejsce ale tego nie zrobił.Jeszcze na dodatek alkoholik.Sprowadza często kumpli.Jeśli ktoś ma jakieś rady jak tu zadziałać?

        • Ania

          Boże, współczuję, bo u mnie też basy w mieszkaniu zakłócają mój spokój i ciszę – nieważne, czy jest to noc, czy dzień.
          Pozdrawiam

    • Wkurzony sąsiad

      Trzeba było poprosić go żeby zszedł do Ciebie. I wtedy mu w ryj przyj…bać. Zasada nr jeden – najpierw wal w ryja a potem się pytaj o co chodzi.

  82. Michał

    Niestety z żalem i współczuciem czytam to wszystko. To jest bardzo poważny problem społeczny, w moim przekonaniu dużo ważniejszy niż kradzieże itp. Tacy sąsiedzi potrafią zniszczyć zdrowie, obrzydzić życie. Wcale nie przesadzam. Miałem studentów przez rok nad sobą, ciągłe imprezy i nocne powroty. Policja była kilkanaście razy u nich, ja zresztą też. Nawet nie wiem czy dostawali mandaty i jakie. W końcu sprawa trafiła do sądu. Na przesłuchaniu w komisariacie (duże miasto w Polsce) dzielnicowy powiedział mi, że on sprzedaje swoje mieszkanie bo mu pod oknami otworzyli knajpę i już z rodziną nie daje rady, a jeden z jego przełożonych (komendant) ma nerwicę po kilkuletnich bataliach sądowych z mieszkańcami (różnymi) nad jego mieszkaniem. Nie nastroiło mnie to pozytywnie. Po wieeeeeeeelu miesiącach przyszło do mnie zawiadomienie z sądu, że sprawa została umorzona, bo nie udowodnili tym studentom winy. Mieszkało ich trzech, nie wiem jak się wywinęli, choć podałem dokładne daty, a oni byli spisywani przez policję. Na szczęście po roku się wynieśli, bo chyba nie skończyłoby się na policji. Teraz cieszę się, że wynajmuje ktoś kto daje w nocy pospać i ogólnie nie jest najgorzej. Niestety co roku się zmieniają i nigdy nie wiem co mnie czeka. Sądy i policja powinny działać zdecydowanie i ostro, łącznie z aresztami a w skrajnych sytuacjach szybkimi eksmisjami, inaczej g….. się zmieni, bo się z chamstwem bawią w ciuciubabkę. Nie wiem co musiałoby się stać w tym kraju żeby było względnie normalnie chociaż we własnym domu.

    • -..-

      U mnie było tak: gnoje – studenci zostali skazani – nie zgłaszali się niektórzy na rozprawy i dzięki temu przedłużali. Jednak odwołali się i sąd okręgowy kazał ponownie rozpatrzyć sprawę tyle to trwało, że na ponownej rozprawie sędzia przesłuchał ponownie wszystkich i powiedział, że za kilka dni będzie przedawnienie więc finito. Gnoje się wyprowadziły. Mam już po nich drugi turnus i choć mniejsze to podobne kłopoty. Sprawa z tymi siurkami, które uniknęły w sądzie kary nauczyło mnie jednego – nie dzwonię na policję, bo i tak jak nie sąd to prokuratura wcześniej upierd… sprawę. Zatem leci kilka piąstek na drzwi, kilka kur… a następnie zdanie, że im wjadę z drzwiami i ich z tymi drzwiami wyjebie przez okno. Jak dotąd pomogło. Z bydłem inaczej nie można. Tylko siła, przemoc i jeszcze większe chamstwo.

      • Megan

        A ja mam tak samo i co ?…. jestem kobietą i nie dam rady gnojom ! potrafię posłać „wiąchę ” ale oni sie tego nie przestraszą! Najchętniej to bym zlała wlasciciela mieszkania za to,że wynajmuje takiej patologii. Mam zamiar jego podac do Sądu o to,że za jego sprawą ja mam zszarpane nerwy :(

    • eeee

      u mnie szaleja z muza w remizie a wlasciwie w drewnianej wiacie, jak kazdy sie domysla drewniana dziurawa wiata nie chroni od halasu w zaden sposb, poziom halasu jest bardzo wysoki, jakie sa normy natezenia halasu? kiedys mieszkalam w bloku i tez mialam dziwnego denerwujacego sasiada, a teraz jak przeprowadzilam sie w niby spokojne miejsce jest gorzej, bo trafilam na remize okupowana przez chlory, wczesniej imprez nie bylo, teraz nagle im sie przypomnialo, rok po tym jak sie tam pobudowalam

    • Wkurzony sąsiad

      Zgłoś pisemnie do Urzędu Skarbowego że na górze sąsiad „na lewo” wynajmuje mieszkanie i nie płaci od tego podatków. Od razu będzie kontrola z US. Zobaczysz efekt. Będziesz miał spokój.

  83. magda

    mieszkam w bloku na samej górze mam 3,5 latka który nie chodzi ale biega niestety dla sąsiadów którzy mieszkają pod nami. Sąsiad grzecznie poprosił abym coś z tym zrobiła. ok zaczełam zwracać uwagę i prosić aby synek nie biegał, nie skakał ale to niestety powodowało ze jeszcze więcej biegał i skakał.. efekt sąsiad chyba stwierdził że po złości dziecko więcej hałasuje więc od kilku tygodni słucha bardzo głośno muzyki przez cały dzień dopiero 22 godzina jest cisza. Umówmy się dziecko nie będzie cały czas siedziało przy stoliku rysowało itp niestety taki maluch musi się wybiegać i chce być w ruchu, ja też bym wolała żeby mniej wariował ale nie znam sposobu aby dziecko „siedziało” Synek chodzi spać o 19 więc wydaje mi się ze nie maja drastycznie. A Dodam ze mam 3 miesięczne dziecko i dla niego w ciągu dnia chodzi głośno muzyka ;( Dają głośno basy tak ze słychać jak im głośnik trzeszczy.

    • Panna Klara

      Trudno wymagać od tak małego dziecka żeby nie biegało, ale trzeba zrozumieć sąsiada któremu ma prawo przeszkadzać taki hałas .Położyć wykładzinę lub dywan na podłodze, to i dziecku będzie miło bawić się na czymś miękkim, a i sąsiad będzie zadowolony. Szanujmy się i nie czyńmy drugiemu, co i nam w takiej sytuacji byłoby niemiłe!

    • Wojciech

      Jak najbardziej mylne założenie. Jak dziecko ma tyle latek i musi się „wyszaleć” to proszę zabierać synka na spacery, na świerzym powietrzu może zrobić to szybciej a i na zdrowie mu to wyjdzie, sąsiad nie będzie się denerwował, synek będzie zdrowszy, same plusy! Trzeba tylko poświęcić trochę uwagi swojemu dziecku…

    • Majkel

      Kobieto, to wyprowadź go na podwórko. Niech tam sobie pobiega!

      • mike

        psa se wyprowadź niech se pobiega!!! dzieci nie masz więc się nie odzywaj

        • Reiki

          To jak twoje dziecko się zachowuje i jak cię olewa jak go o coś prosisz odzwierciedla się w tym jakim jesteś kiepskim rodzicem i jakie twoje dziecko będzie w przyszłości. Zrozum każdy ma prawo do ciszy i spokoju

    • ja

      i bardzo dobrze ci robi ! zajmij sie bachorem niech nie przeszkadza innym ! dziecku sie ORGANIZUJE czas, a nie rodzice przed telewizorem, piwko, ciastka a dziecko tłucze ! na dwór z nim wychodzisz w ogole?
      a jeśli się nie potrafisz zajmować dziecmi to po co je ciagle robisz??

    • Bogdan

      To proszę pójść z dzieckiem do parku na basen jak się wyszaleje to zaśnie.

    • Piotr

      Gratuluje skuteczności oddziaływań wychowawczych!!! ” zaczełam zwracać uwagę i prosić aby synek nie biegał, nie skakał ale to niestety powodowało ze jeszcze więcej biegał i skakał”. Za 10 lat będzie się Pani tłumaczyć „czym bardziej mówiłam żeby nie katował młodszych kolegów tym bardziej to robił” bo przecież wszyscy muszą zrozumieć że okres dojrzewania jest bardzo trudny.
      Tamagotchi proponuję zacząć wychowywać nie dzieci- do wszystkiego trzeba dorosnąć, a literaturę o wychowaniu bezstresowym wypadłoby czytać do końca; dowiedziałaby się Pani wówczas o potrzebie stosowania wzmocnień pozytywnych i negatywnych w tym systemie wychowawczym.
      Lecz po cóż mamusia ma się męczyć, zabierać dziecko na spacery, zajęcia ruchowe, zastanawiać się nad alternatywnymi metodami spędzania wolnego czasu przez syna? Niech reszta społeczeństwa się dopasuje!!
      Cóż za absurdalny, niedojrzały społecznie i egoistyczny sposób myślenia!!
      Oby pewnego dnia wymiaru sprawiedliwości nie zweryfikował Pani umiejętności wychowawczych.
      Pozdrawiam

    • monika

      Myślę, że osoby wypowiadające się do Pani komentarzu nie posiadają dzieci. Mając 3,5 letnie dziecko i 3 miesięczne nie ma się czasu na piwko i telewizor (pomijam fakt, że kobieta karmi piersią i nie może pić), bo ogrom obowiązków i dbanie o dom i dzieci zajmuje jej tyle czasu, że najnormalniej w świecie nie zawsze może się rozdwoić. Następnym razem przemyślcie przez chwilę swoje osądy.

      • Grzegorz

        A ja myślę, że pani chyba na tym świecie jeszcze nie zauważyła ilu meneli i żuli ma dzieci tylko po to żeby zasiłek na nie dostawać. Oni piją i palą w czasie ciąży i przy wychowywaniu, więc czemu mieliby się przejmować innymi sąsiadami. U nas cały budynek ma dość takich sąsiadów i większość z lokatorów ma dzieci. Ale nic nie pomaga. Ani policja, ani interwencja kryzysowa, mops, mopr, administracja, a wszyscy widzą co się dzieje. Teraz sprawa trafi do sądu i do prezydent miasta, która tak wspaniałomyślnie dała im to mieszkanie, no bo w końcu trojaczki się urodziły. A rodzice chleją wodę i się cieszą że wszystko im wolno, a dzieci sobie robią co chcą.

  84. Marcin

    Bylem ostatnio u prawnika dowiedziec sie co jest grane i co mam robic . i teraz uwaga dla tych co nie wiedzieli [ w tym ] NIgdy nie chodzic na policje tylko dzwonic bo rozmowy są nagrywane i zanim ktos bedzie sie chciał nas pozbyc to przemysli co ma powiedziec . Jaka jest u mnie teraz sytuacja ? Zanim jeszcze poszedlem do prawnika to wyobrazcie sobie państwo ze muzyki nie bylo puszczanej przez prawie 10 Dni ! boże nie mogłem w to uwieżyc co sie stalo ……Niestety nadszedł moment ….dzien ze muzyka znowu zaczela leciec wiec poraz juz nie wiem który zwróciłem uwagę i gosc sciszył , zasugerowalem mu aby słuchał na słuchawkach to odpowiedział POTEM ! . Wazne ze nic nie słyszalem kiedy mu uwage zwrócilem . Bylem u prawnika i powiedział ze jesli sytuacja bedzie sie powtarzac to dzwonic na 112 lub 997 i jesli to juz nic nie pomoże to wtedy przyjsc do prawnika i sporządzimy pismo do sądu . 2 dni temu byl 11 listopada …….muzyka znowu leciala wiec zadzwonilem i pan policjant wysłuchał i przyslal patrol . Panowie weszli posłuchali i gadalismy co i jak i od kiedy …..nie 1 raz z resztą . Poszli do tego kolesia iz nim gadali muzyka ucichła . Jeden dzien całkowita cisza a teraz mamy godzine 16 z minutami i znowu muzyka mi dudni ……..bożee ja sie wykoncze z tym człowiekiem ……Widzicie sami państwo ze na chamstwo nie ma mocnych i trzeba cos robic . Czekam do jutrzejszego dnia , jesli znowu usłysze muzyke lub w ciagu 5 dni znowu dzwonie na policje .

    • Anita

      Ja również mam problem z sąsiadami. Tym razem chodzi jednak o dziecko… Sama mam małego synka ktory wlasnie nauczyl sie chodzic a wręcz biegac, jednak jako rodzic, odpowiedzialny rodzic staram sie ograniczac tego typu zabawy bo mam sasiadow pod soba i rowniez ze wzgledow bezpieczenstwa mojego dziecka. SIadam z malym i wymyslam mu rozne zabawy. Niestety moi sasiedzi mieszkajacy nade mna nie wiedza chyba ze ktos poza nimi mieszka w bloku. Maja synka o 4 miesiace starszego od mojego i codziennie o godzinie 18 maly zaczyna urzadzac sobie biegi i to czesto biegi przelajowe… biega tak do okolo godziny 23.30 z malutkimi przerwami. Wydawalo mi sie na poczatku, że moja flustracja ich zachowaniem tego malca a raczej jego rodzicow wynika z tego, ze mój synek chodzi spac o 19,00. jednak nie tylko on przez to cierpi i wciaz sie budzi, ale i nam rowniez bardzo przeszkadzaja te halasy. Nie jest to ciche tupanie dziecka tylko łomot dorównujacy bardzo glosnemu remontowi. Kilka dni temu moja cierpliwosc sie skonczyla i po godzinie 22.30 poszlam upomniec sasiadow. Ojciec malego przyjal moja prosbe o cisze z usmiechem na twarzy i pogrozil 18 miesiecznemu dziecku placem zeby bylo ciszej. Niestety sutacja powtarza sie codziennie… nie wiem co mam robic.

      • Iwona

        Mam identyczny problem. Sama mam dwoje dzieci..a nad nami trzecie. Biegi przełajowe do 3, 4 nad ranem! Szał… Normalni to oni nie są..zgłaszałam do Spółdzielni dwa razy.. sama rozmawiałam z nimi kolejne 2 razy..nie pomaga. Gdy do nich idziemy teraz , nie otwieraja drzwi. Podejrzewamy, ze sa pod wpływem alkoholu, albo wogóle ich nie ma a dziecko lata. Teraz tylko będe dzwonić na Policje..w ostatecznosci zgłosze do MOPs

      • baszka

        18 miesięczne dziecko biega w mieszkaniu przez prawie 6 godzin. Chyba pani coś się uroiło

  85. kasia

    mam niestety podobny problem. jestem młodą osobą, studiującą, na zajęcia wstaję bardzo wcześnie rano, wieczorem muszę się uczyć, muzyki na cały blok nie rozpuszczam, bo szanuję innych sąsiadów. jednak w wakacje wprowadzili się do mieszkania wyżej dwaj panowie, po 40, wyglądają na takich co im w życiu raczej nie wyszło. w dodatku robią wszystko żeby zatruć życie każdemu dookoła. codziennie bardzo głośna muzyka, basy, imprezy i libacje kilka razy w tygodniu, nie tylko w weekend. spanie w stoperach w niczym nie pomaga, inni sąsiedzi też mają dość. ale jesteśmy bezradni. policja jest wzywana, ale tamte elementy nawet im drzwi nie otwierają. próbowałam z nimi rozmawiać, ale także nikt nie otwiera mieszkania. codziennie po powrocie do domu się stresuję, bo nie wiem, czy będę w stanie w nocy spać, kto wie może kolejna impreza do 6 rano…

  86. w

    Ja mam nową wspollokatorke ktora notorycznie gra na skrzypcacj (uczy sie dopiero). Nie zwraca uwage na to ktora jest godzina . Zwracalam jej uwage nie raz i nic nie skutkuje administrator stwierdzil ze nie moze zabronic jej gran. Nie wiem juz co mam robic. Moze doradzicie cos ?

    • .

      Był wyrok bodajże w Gdyni wydany przez Sad Rejonowy dotyczący zakazu gry na klarnecie w mieszkaniu pod groźbą grzywny 100 tys. zł. Jakiejś studentce muzyki, która wynajmowała mieszkanie gdzieś w Polsce sąd także wydał zakaz grania. Najlepiej zgłosić sprawę dzielnicowemu i wzywać do bólu policjantów. Administracja nic nie może poza braniem pieniądze za nic i utrzymywaniem rzeszy darmozjadów.

  87. skowi

    wyprowadzcie sie do lasu jak wam przeszkadza muzyka chory narod zazdroszczacy sasiadowi ze on ma a je nie

  88. Marcin

    A ja mam problem z sasiadem co notorycznie puszcza muzyke , moze byc to nawet troszke ciszej ale to sie niesie ponieważ on mieszka w drugiej klatce a mam jego pokój za ścianą . Temat długiii naprawde długi bot o juz 2 lata trwa a on jest skończonym idiotą i narkomanem .. Ja mam juz takie schizy ze nie potrafie normalnie w swoim pokoju siedziec bo sie boje ze zaraz pusci muzyke ,..juz mam tak zryty byret ale powiedziaęłm sobie ze w 2014 zrobie z tym pożadek i zrobie . Pierwszy krok byl taki ze szedlem na policje ale były upomnienia i znane śpiewki ze do 22 itp ….krok drugi bylem u dzielnicowej i powiedziałem co jest , ona podjeła pewne kroki i zajeła się tą sprawą . Na początku byla zapytac , za drugim razem dała mandat i kiedy dzwonilem poraz 3 ci powiedziala ze najlepszym wyjsciem bedzie sąd . Wiec musze zabawic sie i złorzyć pismo do sądu bo to trwa naprawde za długo a ja mam wdomu schizy bo nawet słysze tego goscia, czy jak gada czy jak jestw domu …tak to wszytsko słychac . Jestem juz tak zmęczony psychicznie ze musze w końcu cos z tym zrobic . Jak juz pisałem na początku temat długi i przzez te 2 lata dużo sie działo . Teraz tylko czekam aż bedzie muzyka znowu leciała pod rząd kila razy

    • Olek

      Panie Marcinie mam tak samo. Jestem już tak sterroryzowany tym hałasem ,że zaczynam myśleć o psychiatrze. Uciekam z domu gdzie się da na kilka godzin, a jak jestem w domu to tylko nasłuchuję. Najgorsze są weekendy. Kłócimy się przez to z żoną. I wreszcie udało mi się ją namówić na przeprowadzkę. Ale czy w nowym miejscu będzie lepiej?

      • Marcin

        Drogi Panie czego ja juz przez wszystkie te miesiące nie robilem …..ale tez wychodzilem z domu aby tylko słyszec szum morza i posiedziec w takiej ciszy czy nawet kombinowalo sie aby tylko w domu całego dnia nie spędzic . Niestety ale trzeba cos zrobic ! Jestem juz w desperacji i będe sie starąc aby tylko tego śmiecia sie pozbyc bo nie dosć ze to gośc ktorego sasiadka przygarnela [ Konkubent jakis to jest z tego co sie dzielnocowa dowiedziałą to jeszcze zatruwa życie ludziom . Typowy cwaniaczekw gębie i mysli ze jest tu postrachem czy nie wiadoko za kogo debil sie uważa . W kazdym razie normalny człowiek to on nie jest .

    • Luiza

      Niestety mam tak samo…Nie podzielam gustów muzycznych mojego sąsiada, podobnie, jak Ty. Teraz będę się powoływać właśnie na artykuł 51, ale już wiem, iż niewiele to da. Jednak uważam, że walczyć trzeba,” święty spokój nie ma ceny”:)

  89. Tom

    Witam, przeczytałem już mnóstwo postów i porad prawnych w zakresie sąsiadów idiotów, których niestety posiadam. Moja sytuacja wygląda tak, że sąsiedzi za ścianą mają dzieciaka w wieku około 4-5 lat i to dziecko wraz z ojcem mają chyba jakiś chory rytuał, w którym każdego (każdego, wliczając weekendy i święta) dnia od około godziny 6:30 do 9:30(czasem nawet 11, płynna granica) „bawią się”. Przy czym ta „zabawa” polega na wielokrotnym budowaniu czegoś z klocków(dużych lego albo drewnianych sądząc po odgłosach), następnie rozwalaniu tych budowli, rzucaniu klockami o podłogę i ściany, darciu się dzieciaka i nierzadko ojca, nieprzerwanych jękach dziecka. W większości wypadków w którymś momencie dzieciak zaczyna płakać, nawet nie wiem ile to trwa, potem znowu rzucanie klockami, odgłosy jeżdżenia plastikowymi samochodami po panelach itp. Po prostu masakra, potem zdaje się, że ojciec idzie do pracy i jest spokój przez resztę dnia, czasem późnym popołudniem też hałasują ale od czasu interwencji właścicielki mieszkania które najmuję to zdarza się rzadziej. Ja rozumiem, że dzieciak może płakać, musi się bawić itp. ale nie zgadzam się na tak uciążliwe hałasowanie w tak wczesnych godzinach, gdzie ja jako student chcę się wyspać(chociaż do tej 7:30), wieczorami muszę się często uczyć i nie mogę codziennie chodzić spać o 22. I teraz mam pytanie, jak już zadzwonię na policję prosząc o interwencję w rozumieniu art. 51 lub art. 144 to jak mam udowodnić ich hałas? Jak policja przyjedzie to oni będą zgrywali aniołki, wiadomo. Może się też zdarzyć, że jak policja przyjedzie to akurat przestaną hałasować, zdarzenie losowe…Na klatce nie wiem czy to słychać, bo są z sąsiedniej klatki.

  90. Elzbieta

    Moze artykul 51 kodeksu wykroczen powinien byc skorygowany. Powinne byc uzyte sformulowania jak: miejsce niepubliczne, wspolny budynek i budynki okoliczne, tak zeby straz i policja nie mogly wymigiwac sie od interwencji. Terrorysci powinni dostawac mandaty. Powinno sie je egzekwowac. Wtedy moze naucza sie troche kultury. Nie bojmy sie byc swiadkami w sadzie, w sytuacji kiedy odmowia przyjecia mandatu.
    Walczmy z chamownia!

  91. Magda

    Witam,
    ktoś napisał, żeby kupić sobie dom, aby nie mieć hałasu. Otóż od niedawna mamy z mężem dom, ale i sąsiadów, którzy są ekspansywni głosem, głosami, imprezami dorosłych ledwo dzieci, dużą rodziną, wieloma gośćmi, dziś imprezy dalszy ciąg od 4 rano i koniec snu. Trudno być ciągle w domu w upał mieć pozamykane okna plus stopery (hmm ja nadal słyszę). Głosy się niosą niemiłosiernie, z pewnością jest to więcej niż 60dB, przy tym mało regularne, raz mega głośno raz nieco ciszej i tak przez kilka godzin. Myślę o pójściu i prostym zakomunikowaniu – info zwrotnej, ale wiem, że nie jesteśmy pierwszymi ich sąsiadami i nie wierzę, że nie było już zwracanej uwagi, ale co robić. No w tej chwili nic, myślę też, że rozmowa z właścicielami (rodzicami), którzy godzą się na sytuacje a nawet sprzyjają.

  92. Justyna

    Niestety problem halasu a wlasciwie glosnej muzyki znam osobiście.Mieszkam z mezem,synem i psem w wynajętym mieszkaniu-jedno z kilku w parterowym domu.Od miesiąca tzn.od czasu gdy wprowadzila się nowa lokatorka zaczelo się słuchanie muzyki na full-pracuje w domu i często musze siedzieć po nocach bo w dzień nie da się pracować(mama i corka kochają glosna muzyke).Nie tak dawno uslyszalam ze sasiadka jest nie wyspana bo wrocila po polnocy z pracy a mój pies szczekal o 8:30 rano.A co ja mam zrobić?Kilka razy w tygodniu do pozna sa imprezy(22-nawet do 1 w nocy)prosimy o wyciszenie muzyki ale to nie pomaga.W ciągu dnia jest nie lepiej-mamy okna z tej samej strony budynku wiec o obejrzeniu telewizji,spokojnej pracy lub rozmowie przez telefon nie ma mowy nawet przy zamkniętych oknach.Corka lokatorki reaguje zloscia gdy zwracamy uwagę-pomijam fakt ze często na trawniku pod moim oknem leza smieci wyrzucone z okna sąsiadki.Maz pracuje 6 dni w tygodniu wiec wykorzystuje kazda wolna chwile by zadbac o nasz skrawek podworka-ciecie drewna piłą spalinowa o 10 rano zglosila właścicielowi domu.Mam już dosyć takiego sąsiedztwa-można zrobić impreze ale trzeba tez uszanować innych.
    Wlasnie zarywam nocke choć o 21 zasypiałam na siedząco-wrocila przed 22 i do polnocy muza na full ale o 9 rano będzie jej przeszkadzalo szczekanie psa.
    Dzisiejszej imprezy nie odeśpi-od 7 rano mogę ciac drewno(w końcu to sierpień i trzeba myslec o zimie:)no i podobno cisza nocna jest do 6.

    • Zaskoczona opinią

      Pani Justyno,
      Analizując Pani wypowiedź łatwo można stwierdzić, że na Pani zachowanie ma wpływ zachowanie Pani sąsiadów. Trudno przez cały okres robić sobie wzajemnie na złość, a Pani ostatnie zdania mówią jedynie o tym, że jest Pani tak samo złośliwa: cyt.: „Dzisiejszej imprezy nie odeśpi-od 7 rano mogę ciac drewno(w końcu to sierpień i trzeba myslec o zimie:)no i podobno cisza nocna jest do 6″. Nie Pani tu jest osobą od rozwiązywania takich problemów. Skoro nie może sobie Pani poradzić z sąsiadką warto zwrócić uwagę na znalezienie innego rozwiązania.
      Proszę mi wierzyć, że mój problem z sąsiadami wygląda nieco inaczej. Nigdy nie zrobiłam żadnej imprezy w mieszkaniu, które obecnie wynajmuję. Podliczając wizyty policji z ostatnich 2 miesięcy w efekcie wyszło ich ok. 30. Naszym sąsiadom przeszkadza, że za głośno chodzimy po mieszkaniu (bo celowo chodzimy na piętach nie na palcach), skrzypią nam drzwi, za głośno rozmawiamy w mieszkaniu. Co dziwne, żadna z 30 interwencji nie została potwierdzona zakłócaniem ciszy nocnej. Proszę mi wierzyć, że wizyty policji, kiedy spędza Pani czas z przyjaciółką przy wieczornej kawie traktowane są przez niektóre osoby, jako zakłócanie ciszy nocnej – jednakże przypomnę – PATROL POLICJI NIE POTWIERDZIŁ ŻADNEGO ZDARZENIA, ABY BYŁO ZGODNE Z ZARZUCANYM ZAKŁÓCANIEM SPOKOJU.
      Radzę, aby nie walczyć samemu z niedogodnościami, które się pojawiają. Też prosiłabym o sprecyzowanie, jak dokładniej wygląda sytuacja z Pani psem, bo nie ukrywam, że kiedy wynajmowałam mieszkanie wcześniej, pies niestety szczekał i wył przez cały dzień, kiedy właściciele zostawiali go samego w domu niestety przez cały dzień.
      Chętnie zapoznam się z Pani opinią.

      • Greg

        Witam, mam podobny problem z upierdliwymi sąsiadami. Mimo, że odległość między domami jest około 30 metrów to nie nie wolno mi słuchać na tarasie radyjka o wymiarach 10 cm na 30cm i nasyła na mnie policje. Ale sąsiad może kosić trawę o 7 rano w niedziele. Proszę o kontakt wszystkich którzy czuja się nękani przez takich sąsiadów, greg102@op.pl

  93. ANNA

    Ze zdziwieniem i przerażeniem czytam niektóre komentarze.
    Czy wszyscy popierający zakłócenie spokoju basami maja pojęcie do czego one doprowadzają?
    Na przeciwko mojego bloku,na parterze małżeństwo chyba około 50 tki regularnie włącza muzykę,otwiera okna ,siada na balkonie z papierosami,piwem i relaksują się.
    Muzykę słychać ledwo ledwo,ale dudnienie basów doprowadza mnie do szału, nawet zamknięte okna nie pomagają.Więc najczęściej wychodzimy z mężem z domu na kilka godzin. Ale wczoraj mąż postanowił „państwu” zwrócić uwagę słowami ” bardzo proszę,żebyście państwo wyłączyli te basy ,ponieważ zakłócacie mi państwo regularnie spokój we własnym mieszkaniu,dziękuje za wyrozumiałość” A „państwo” z krzykiem „za co dziękuję nie ma 22 i nam wolno”,!!! i w efekcie kilka decybeli więcej puścili.Wyłączyli o 22.00
    Może prosty przykład : czy jeśli słuchamy kołysanki skocznie tańczymy -NIE, czy jeśli słuchamy muzyki rozrywkowej zasypiamy?- NIE
    A jeśli słuchamy jednostajnego dudnienia- czy jesteśmy spokojni i zrelaksowani NIE !
    I czy sąsiad może mi odbierać zdrowie? czy może mnie zmuszać żebym wychodziła z domu?
    NIE!
    Najgorsze jest to ,że reszta sąsiadów twierdzi,że” no jakoś to trzeba przeczekać aż przestanie grać”.
    Jeśli nadal są osoby które uważają,że maja prawo do zakłócania spokoju- to ja powiem,że we własnym mieszkaniu mam prawo założyć gnojownik, bo lubie ten zapach i dobrze mi on działa na płuca i oskrzela, a że temu mieszkańcowi pode mną ,nad ,czy na przeciwko śmierdzi… no cóż mamy demokracje, każdy robi to co lubi i czego potrzebuje jego organizm.
    Mam takie prawo ?-TAK!
    Jest takie słowo jak KULTURA i SZACUNEK idące w parze z logiką i tu rola psychiatrów i psychologów w każdym takim przypadku kiedy zgłaszamy skargę na sąsiada powinni oni zadziałać i starać sie im wytłumaczyć że takim zakłócaniem spokoju przede wszystkim odbierają innym zdrowie, bo nie chodzi nam przecież o kłótnie i wzajemne szkodzenie sobie.
    Ale niestety te dwa słowa są ludziom często obce.
    Pozostaje więc,policja,ewentualnie Sąd i cóż, nadzieja,że nie uszkodzą mi samochodu albo nie odbiorą fizycznie zdrowia.

    • VERA25

      Jak wyłączają po 22giej to dość kulturalne menelstwo. „Muzykę słychać ledwo ledwo, ale dudnienie basów doprowadza mnie do szału, nawet zamknięte okna nie pomagają.” Znam to uczucie, aż za dobrze. Przez ścianę sąsiadował kiedyś cham niemyty, co urządzał balangi lub przynajmniej puszczał łomoty na cały regulator o dowolnej porze dnia i nocy. Straż Miejska wzywana kilka razy nocami kazała mu ściszyć i po paru minutach znów zaczynał. Proszony grzecznie – by przynajmniej nocną porą zaprzestał – udawał idiotę (a może i nie udawał) – przekręcając moje prośby niby to biadolił „ojej to już w o g ó l e muzyki puszczać nie wolno?” po czym po jakimś czasie zaczynał od nowa.
      „no cóż mamy demokracje, każdy robi to co lubi” to akurat nie przejaw demokracji lecz swobody osobistej. Jak jeszcze za Gierka napisał Zbigniew Nienacki „podobnie jak nie wolno nikogo zmuszać do słuchania radia, tak samo nie wolno nikomu zabraniać słuchania. W jednym i drugim wypadku jest to zamach na wolność obywatela.” („Pan Samochodzik i Winnetou”)

      • mw

        U mnie to samo. Wprowadziła się rodzina alkoholików obok. Regularne kłótnie po spożyciu. A 35letni synuś z wykształceniem podstawowym siedzący w domu i pijący na umór i słuchający dudniącej muzyki po nocach. Często tej samej piosenki po kilka razy. Jego ulubiony repertuar to disco polo, hip hop i lady gaga „alejandro”. W końcu po kilku latach zabrali mu dudniącą wieżę. I dostał małe radyjko.

    • ELA

      Święta słowa pani Anno.
      Mam ten sam problem – muzyka cicho, ale basy, które nie dają żyć.

  94. ewa

    Nie rozumiem tego wszystkiego. Podobno każdy z nas ma jakieś prawa, jest demokracja. Ludzie o co wam chodzi, dlaczego każdy z was musi uprzykrzać życie innym. jeśli nie chcecie mieć problemów kupcie sobie domy. To normalne że w bloku są różne hałasy. Mam mieć pretensje że dziecko nade mną biega, normalne to dziecko czy sąsiad puszcza głośno muzykę o godz 14:00 czy 21:00 niech puszcza takie ma prawo. Cofacie się do czasów komuny, chyba wtedy czuliście się najlepiej. Chory kraj i ludzie.

    • Sad

      Wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna innego. Dom to możesz sobie kupić jak chcesz hałasować, a nie porządni ludzie mają ustępować patologii. Co innego biegające dziecko, a co innego rypanie na cały regulator jakimś discopolo, aż się ściany trzęsą.
      Ten twój sąsiad właśnie nie ma prawa słuchać głośno muzyki, jeśli to przeszkadza innym, na co jest odpowiedni przepis.
      Sam się użerałem z takimi sąsiadami co „mieli prawo”, w końcu dzięki współpracy spółdzielni udało się ich eksmitować.

      • Iwona

        Uwierz mi, że biegajace dziecko… napieprzajace od 19 do 4 rano…. i na dodatek co drze się na cały regulato jest tak samo uciązliwe jak ta muzyka u menela.

    • Elzbieta

      Pani Ewa raczej powinna kupic sobie dom, jak chce miec super swobode. Wyglada na to ze demokracja myli jej sie z chamstwem. Biegajace i placzace dziecko, to nie to samo co glosna, dudniaca muzyka.
      Jak ktos lubi glosno, w 21 wieku powinien uzywac sluchawek. Balangi i koncerty sa dostepne poza miejscem zamieszkania. Ludzie maja prawo odpoczac w swoich mieszkaniach , a nie czuc sie w nich jak w spelunach.

    • IZA

      A ja mieszkam w domku i od kilku lat mam sasiadów ktrórzy uprzykrzają nam zycie wystawianiem głośników kina domowego lub radio i głośno grają. Otruli nam koty i grożą że będą dalej to robić ,przeszkadza im nawet mały pie który podobno podlewa im murek, choć może zdażyło sie to ze dwa razy bo rzadko z tamtej stony domu jest wyprowadzany. I co oni maja prawo do wszystkiego a my mamy posłusznie siedzieć i pozwalać im na wszystko. A piszesz że cofamy sie do czasów komuny , no to jedź do zachodniego kraju i puszczaj sobie takm głośno muzyke na osiedlach blokowych lub domków to zpobaczysz jak szybko przyjedzie policja i wręczy ci mandat.

    • Jacck

      Piszesz: „dlaczego każdy z was musi uprzykrzać życie innym? i „każdy z nas ma jakieś prawa”, a jednak jesteś po stronie tych, którzy zmuszają do słuchania dudniącej muzyki i przeszkadzającym innym. Czy to właśnie nie jest chore?

    • Iwona

      Wiesz..mam dwoje dzieci 5 i 11 lat i psa tez mam i królika…. i powiedz i dlaczego jak moje dzieci śpia ja mam jeszcze słuchac popier…. dziecka sąsiadów do 1 w nocy? Jak zapieprza w te i we w te… i drze ta morde jakb y go molestowali? Ok niech se lata do 21..potem mnogli by go czymś zając poczciwym..a nie puszczaja jak stado bawołów „a niech sie wylata”.

    • mw

      Widać, że nie miałaś z takimi ludźmi do czynienia,to nie wiesz jak to jest. U mnie takie dzieci mają 11 i 16 lat i ciekają od nastu lat jak stado bydła, a mamusia jest zajęta paleniem papierosów i oglądaniem telewizji i mówi, że przecież są u siebie. A najważniejsze,że spłodziła i urodziła dzieciory, a to że rosną z nich bandziory, to nie ważne i że u mnie się już tynk z sufitu sypie to też nie. Na hołotę to tylko oko za oko. Policja nie pomoże raczej. Póki sami nie znajdą się w takiej sytuacji, to nie zrozumieją i mają to gdzieś.

  95. eliza

    Bardzo dobry artykuł i jego treść.Tak, bardzo dobrze Pan pisze i podpisuję się obiema rekoma pod tym co Pan pisze.
    Ludzie powinni nauczyć się,że nie są tzw.pępkami świata i nic i nikt nie jest w stanie im pozwalać sobie na zakłócanie innym spokoju.
    Nasza tzw „władza” czyli policja powinna zostać przeszkolona w tym prawie i wykonywać swoje obowiązki zgodnie z prawem.
    Państwo polskie ma kiepską kasę, więc mandaty za zakłócanie ciszy i spokoju powinny tę kasę powiększyć. …..A więc do roboty…PANOWIE POLICJAŃCI I SĄDY GRODZKIE..
    Niech porządni ludzie wreszcie odnajdą swój spokój , na co mają przecież swoje prawo.

  96. Piotr

    Przykro mi, że macie żałosne życie. Z nudnych jaskiniowców zamieńcie się w roześmianych ludzi, inaczej zostanie po Was jedynie smutne zdjęcie na nagrobku. Bawcie się i cieszcie życiem smutasy.

    • Wojtek

      To kieruje do Pana Piotra Po Pana wypowiedzi stwierdzam że że jest Pan młodym człowiekiem prawdo podobnie bez dzietnym , życzę Panu jak najwięcej hałasu a zwłaszcza w nocy gdy już będzie miał Pan swoje dzieci w tedy zapraszam Pana tu o wypowiedz pozdrawiam ZABAWIAKO

      • też matka

        a ja panu zyczę ,żeby dzieci wlazły panu na głowę, skoro nie potrafi sobie pan z nimi rozsądnie poradzić..a jak już wejdą, to niej nas…ają

    • Dorota

      Jeżeli jest Pan taki uśmiechnięty i szczęśliwy to dlaczego przeszkadzają Panu ludzie którym tego być może brakuje.Szczęściarz akceptuje ludzi takimi jakimi są i nie „doradza” jak być szczęśliwym tylko jest. Ma Pan takie same frustracje jak inni tylko jest Pan po innej stronie. Zyczę Panu Szcześcia i spokoju.

    • Elzbieta

      A mnie przykro ze jestes osobnikiem prymitywnym i nietolerancyjnym. taki wytwor srodkow masowego przekazu. Wesolego rechotu zycze.

    • olga

      Nie przyszło ci do głowy, że ktoś jest ciężko chory? Albo po prostu musi wstać wcześnie do pracy?

    • marta

      tak tylko jednak 1 zwierzątko to nic w porównaniu z sąsiadami którzy zachowują się jak stado bydła więc po co ta dygresja od „zaskoczonej opinia”!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • marta

      po co w ogóle wchodzisz na to forum szczęśliwcze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wejdż na forum dla zadowolonych z życia,,pewne siedzisz na zasiłku dla bezrobotnych i sam robisz swoim sąsiadom piekło po nocach,co za dureń!!

  97. Natalia

    DWitam mam podobny problem do tych w/w ..
    . Mieszkam wraz z trójką dzieci wiek od 8 lat do 3 latek
    W starej kamienicy która już jest wspólnotą mieszkaniową na pierwszym piętrze.
    Problem polega na tym że pani z parteru po parę razy dziennie puka do mnie
    Żebym powiedziała moim dzieciom że mają siedzieć w miejscu a więc (níe mogą chodzić po mieszkaniu -
    Najlepiej było by gdyby wogóle się níe odbywały – zakaz zabawy ) a to dlatego że jej partner jest po zmianie nocnej i co chwilę się budzi jak poruszamy się po mieszkaniu. Pisze skargi do wspólnoty na mnie typu dzieci biegają hałasuja itp . Mało tego krzyczy po moich dzieciach że przechodzą. Po klatce schodowej , nawet gdy są na podwórku przez okno mówi im że mają być cicho . Próbując mnie
    Wypędzić z tego domu wraz z innymi sąsiadami nasylaja mops na mnie że niby
    Coś złego się u mnie w domu dzieje z dziećmi . Było parę kontroli ale nic co mówią moi sąsiedzi się níe sprawdza . Dom w którym mieszkamy ma ponad 80 lat a sąsiedzi są w starszym wielu po 50- tce. Staram się
    Jak mogę zachowujemy się naprawdę cicho w domu a o 21 już śpimy ale to jest stary dom wystarczy przejśćw z kuchni do pokoju i podłoga skrzypi. A ja już jestem psychicznie wykończona tym wszystkim . Co mam zrobić ażeby dali mi i moim dziecią spokój ?. Dodam jeszcze że sąsiad po złości przecioł mi kłutke z piwnicy. A sąsiadka zamyka drzwi które prowadzą na podwórko na klucz wiedzac że moje dzieci są przed domem . Proszę o jakąkolwiek poradę , dziękuję

  98. trustory

    Policja i straż miejska prawdopodobnie nie zna wszystkich przepisów, albo zwyczajnie się boi. Artykuł jest z 2012 roku a u mnie na osiedlu pół roku temu muza waliła jak na koncercie rockowym w samo południe nie dając normalnie żyć co najmniej 1000 osób. Dzwoniłem na policję i do straży, tylko przytaknęli że znają adres. Widocznie były inne zgłoszenia i wiedzieli o kogo chodzi. I nikt nie przyjechał. „Koncert” trwał kilka godzin, czasem jeden kawałek puszczany kilkanaście razy pod rząd. I tak przez kilka dni. Nawet gdyby zapłacili mandat, to są śmieszne kwoty.

  99. Kei

    Do tej pory udało mi się dojść do porozumienia z sąsiadami pode mną. Ich, niestety nienauczony zostawania samemu, pies, od 5 rano zaczynał przeraźliwie się wydzierać, wyć. Kilka razy oczywiście dostałam opieprz, że „pies teskni” „sie nie podoba to sobie kup stopery!” i takie tam, ale nie dałam za wygraną. Grzeczne prośby nie pomagały? Poszłam do Spółdzielni raz i drugi. W końcu sąsiad [wreszcie trzeźwy] do mnie przyszedł i powiedział, że „możemy się dogadać” i pies teraz wyje bardzo okazjonalnie. Jakoś sobie z tym poradzili [pomijam fakt, że ten sam sąsiad o 4 rano się myje przed wyjściem do pracy i hałasuje tak, że mnie i sąsiadów spod niego budzi].
    Teraz mam kolejny problem [jakbym nie miała wystarczająco w życiu]. Obecnie sąsiedzi nade mną przechodzą jakieś dzikie transformacje. Dwa tygodnie temu nie było żadnego problemu, teraz? Teraz łupanie, walenie, stukanie w podłogę zaczyna się od rana. Ja jestem osobą znerwicowaną, mam własne problemy w życiu, a tu nawet nie mogę się wyspać by złagodzić nastrój! Naprawdę, ja nie muszę chcieć wstawać tak jak mają chęć sąsiedzi! W rannych godzinach hałas niesie się podwójnie, a to szuranie, łupanie, walenie, stukanie budzi mnie i mojego chłopaka CODZIENNIE, NAWET W NIEDZIELE! Nigdy nie zrozumiem komentarza „trzeba być wyrozumiałym, to dziecko” itp. Dziecko trzeba WYCHOWYWAĆ w POSZANOWANIU dla INNYCH! Nie można mu pozwalać popierdzielać i łupać czym popadnie od rana do nocy! A w ciagu dnia… jakby zwalali i przewracali wszystkie meble. I to oczywiście wszystko dzieje się nad moją sypialnią. Próbowałam spać w innym pokoju. Nic z tego, to samo walenie i łupanie od rana. „Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe” oto jest powiedzenie, według jakiego należy żyć, a nie interesować się tylko swoimi czterema literami.

    • Matueusz

      czlowieku zajmij sie soba a nie sasaidem przeszkadza ci ze sie myje!! a co ma chodzic brudny zastanow sie mocherku!!! TO ZMIEN MIESZKANIE!!!!!!!

      • Paweł

        Wolnoć Tomku w swoim domku…a nie mieszkanku. Jak wstajesz o 4-5tej to miej poszanowanie dla sąsiadów. Mycie myciem, ale miałem takich samych sąsiadów, którzy mieli w dupie pozostałych i zmienili nastawienie, kiedy głośną muzyką przez miesiąc budziłem ich rano i nie pozwalałem im spać do późnego wieczora. Nagle ich mózgi zaczęły działać.

      • Maria

        No cóż „niemocherku” życzę Ci jak już się troszeczkę zestarzejesz, obrośniesz w rodzinę, na zdrówko też Bóg nie dał patentu,że będzie na stałe, spotkania z młodszym Mateuszkiem, czyli z Tobą w młodszym wydaniu. Gdzieś po życiowej drodze zapodziała się tzw. kultura?

      • Elzbieta

        zamiast obrazac innych zmien glowe, moze w tej nowej bedzie chociaz troche mozgu.

  100. nokss

    Hym, a jak się to mam do kościołów? One walą w te swoje dzwony kiedy im się żywnie podoba. Latem potrafią wystawiać głośniki na zewnątrz i „uszczęśliwiać” nas kolejnymi odcinkami „serialu” pod tytułem msza. A tu jest wyraźnie napisane “naruszenie równowagi psychicznej ludzi, powodujące negatywne przeżycia psychiczne nieoznaczonych osób, powstające z bezpośredniego oddziaływania na organy zmysłów”. Niestety jak próbowałem coś z tym zrobić, to policja nie interweniuje mimo powyższych przepisów i zapisie w konstytucji o wolności wyznaniowej! Przykre, ale są równi i równiejsi:(

    • Kei

      Rozumiem to aż nadto. Mieszkam przy kościele od czasu, gdy rodzice się przeprowadzili razem z moją, 3 letnią wersją. Od lat jest dokładnie to samo. Dlaczego osoba, która nie chce uczestniczyć w mszy jest do tego zmuszona? Jeśli chcecie iść do kościoła to proszę, wejdźcie do środka katolicy! Wstydzicie się pana Boga, że musicie stać na zewnątrz? Kościół ogromny – pomieści wszystkich bez problemu. Wystawianie megafonu na całą mszę [też te o 6 czy wcześniej rano] to brak poszanowania dla ludzi mieszkających naokoło.

  101. tom

    Witam od paru lat mieszkam w starej kamienicy gdzie są stare drewniane po niemieckie stropy.Piętro wyżej mieszka patologiczna rodzina.Libacje alkoholowe bójki krzyki hałasy bieganie dzieci skakanie z mebli na podłogę to standard.w dzień jak i w nocy.Mieszkanie zadłużone częsta kradzież prądu z klatki schodowej na koszt wspólnoty mieszkaniowej, dewastacja.Częste mandaty nie pomagają komornik niema z czego zabrać nie pracują.Sprawa o eksmisję w sądzie może trwać latami.PYTAM SIĘ GDZIE JEST PRAWO W TYM KRAJU.

  102. Ciekawa

    Witam,
    może ktoś wie jak to wygląda od strony procedur
    Mam sąsiadów studentów nad sobą w sylwestra była impreza nic do tego nie mam nie pierwsza u nich
    ale od ok 23 zamiast tańców było skakanie mi nad głową po 3 poszłam poprosiłam żeby nie skakali i powiedziałam że zadzwonię na policje jak nie przestaną niestety złośliwie nie przestali i usłyszałam komentarz (bo ściany cienkie) typu zobaczymy jak długo wytrzyma t i dalej swoje wezwałam policję pierwszy raz od 3 lat (TYLE TAM MIESZKAM).
    Panowie przyszli ale postanowiłam że tylko skończy się na upomnieniu
    Mam pytanie gdybym prosiła o ukaranie sąsiadów i sprawa trafiła by do Sądu to jak wygląda procedura?

    • Barbara

      Witam,

      mam nieco podobny problem z dzieckiem sąsiadów mieszkających nade mną. Sąsiedzi ci wynajmują mieszkanie i prowadzą tzw. nocny tryb życia (jedna z tych osób nie jest narodowości polskiej). Dziecko biega i tupie po całej długości mieszkania od ok. 14,00 do często 3,00 w nocy (wtedy kładą się chyba spać). Po około roku znoszenia tych hałasów, kiedy nie pomogły interwencje u administratora i właścicielki mieszkania wezwałam w nocy policję. Sąsiedzi mandatu nie przyjęli i sprawa skończy się w sądzie grodzkim. Strony są wówczas przesłuchane na komisariacie, dzielnicowy robi jeszcze wywiad wśród sąsiadów i dokumenty są wysyłane do sądu grodzkiego. Sąd rozstrzyga, czy nałoży mandat i koszty sądowe na hałasujące osoby. Myślę, że takich poszkodowanych jak ja są bardzo duże ilości, ale niestety ludzie nie reagują, bojąc się nie wiadomo czego. Gdyby presja społeczna w Polsce była taka sama jak w innych krajach europejskich (np. Austria czy Niemcy), to myślę, że tych terroryzujących swoim zachowaniem byłoby dużo mniej. I nie ma tutaj znaczenia czy to hałas imprezowiczów, czy też nieznośnych dzieciaków. Zdrowie jest tylko jedno i mamy prawo domagać się poszanowania we własnym domu.

  103. Rafał

    Otóż mam na razie mały problem z sasiadką starsza kobieta po jakiś tam przejściach zdrowie ma troszke popsute. W czym rzecz polega sąsiadka podała nas do spółdzielni mieszkaniowej że się głośno zachowujemy. Mamy 2 małych dzieci jedno ma roczek a drugie ma 4 lata (chłopak autystyczny). Dzieci się bawią wiadome jak to dzieci czasem pobiegają czasem coś spadnie na podłoge. O godzinie 20 dzieci już śpią a budzą się okolo 7 rano. Po 20 idziemy się umyć no i wiadomo że coś słychać czasem podłoga zaskrzypi jak się chodzi ale to tyle. Żadnych imprez nie użadzamy muzyka w mieszkaniu nie gra poprostu normalnie eksploatujemy mieszkanie. Chce jeszcze zaznaczyć że nie jesteśmy właścicielami mieszkania. Wynajmujemy je. Czy grożą nam za to jakieś sankcje prawne typu mandaty sprawy w sądzie? Z góry dziekuje za odpowiedz.

    • pm

      „Dzieci się bawią wiadome jak to dzieci czasem pobiegają czasem coś spadnie na podłoge” – wam się tylko tak wydaje, że to jest czasem, u mnie jest to samo, mieszkam pod prostakami, których prosiłam, żeby zachowywali się ciszej, a przez cały dzień łomot, od 7 do 19, 12 godzin nerwicy, własnych myśli usłyszeć nie można, bo jedno dziecko się bawi, a na zabawę składa się bieganie, turlanie jakiś szklanych kuleczek pod podłodze, przesuwanie krzeseł, rzucanie zabawkami o glebę, a u ciebie pewnie jest to samo. Proponuję zamienić się mieszkaniem z tą panią i posłuchać sobie hałasów dochodzących z twojego mieszkania, to wtedy zrozumiesz.

      • prawonalewo

        pm jestes jak g…o w kibelku wystarczy nacisnać spust wody i problem znika tylko smród pozostaje…

        • lewonaprawo

          prawonalewo. Mam sąsiadów troglodytów z dwójką dzieci. Wszyscy porozumiewają się tyko wrzaskiem, wystawiają worki ze śmieciami za drzwi etc. To oni decydują kiedy mogę zasnąć, a kiedy mam się obudzić. Myślę że należy spuścić was razem.

          • mm

            Witam ja mieszkam w starym pgr bloku mam niemowle ktore spac chodzi o 20 moi sasiedzi z dolu wtedy zaczynaja halasowac i tak do 24 a czasem dluzej moje dziecko budzi sie co chwile natomiast gdy im cos przeszkadza policja jest co chwile …

    • Paweł

      Nade mną też mieszkają dzieci…i też się tak bawią, że czasem im coś upadnie…nie możemy wypocząć ani w dzień, bo wtedy sie bawią ani w nocy bo wstają o 5tej. Chcecie pozwalać dzieciom biegać….kupcie sobie dom. Inaczej hałas i uciążliwość dla sąsiadów podpada pod paragraf 51 KC oraz 144

  104. Łukasz

    Od jakiegoś czasu mamy problem z sąsiadami remontują mieszkanie(trwa już ponad tydzień) zawsze są to godziny wieczorne od 19-21. Z racji tego że mamy małe dziecko nie mamy możliwości położyć go spać. Hałas jest tak wielki ze zagłusza telewizor rozkręcony na cały regulator. Wiadomo że nie chcieli byśmy jakichkolwiek konfliktów z sąsiadami. Mieszkamy w bloku. Proszę o poradę i z góry dziękuję.

  105. Michał Moś

    Dobra, a co zrobić z upierdliwym sąsiadem, który przez pewien czas notorycznie robił głośne imprezy na cale mieszkanie i cały blok. Na tyle głośno, że każdy przechodzący mógł posłuchać dokładnie, co za muzyka i jaki zespół leci u sąsiadów. W pewnym momencie sąsiadka się wkurzyła i wezwała policję. Faceta w klitce policyjnej zapakowali do izby wytrzeźwień, ukarali mandatem i jest po dzień dzisiejszy cisza, aż tu dziś inny pijany facet się awanturował i wzięli go dwaj faceci w mundurach, po czym przyjechała…dochodzeniówka.

  106. marioxq

    Problem który opisuję próbowałem rozwiązać na posterunku Komendy Powiatowej Policji w Ś (woj. Zach ?pom), jednakże bezskutecznie. Mogę natomiast powiedzieć iż informacje uzyskane stoją w sprzeczności z tymi jakie mogę znaleźć np. na stronie internetowej Policji. Od 5 lat borykam się z sąsiadem który mieszka kondygnacje niżej, a problemem sa emitowane z jego mieszkania hałasy ? dudniące po kilka godzin basy. Zjawisko jest nie do zniesienia, dekoncentruje , mieszkanie traci swoje przymioty, nie można wypocząć, pracować, bawić się z 4or letnim dzieckiem. Dziecko jest drażliwe, płaczliwe, nie może się skupić Wielokrotnie wzywałem policję. Interwencje były, nie przynosiły jednak oczekiwanych rezultatów. Sam zacząłem też nagrywać obraz z dźwiękiem w naszym mieszkaniu. W dniach 21, 22, i 23 grudnia 2012 r było tak samo. W dniu 22 grudnia zawiadomiłem policje ale od dyżurnego policji dowiedziałem się że: Cyt. włączanie muzyki, głośno w godzinach od 06 do 22 nie jest czynem zabronionym. Dalej, że mieszkanie sąsiada i moje nie są miejscami publicznym i policja nic tutaj nie może zadziałać. W dniu nastepnym, 23 grudnia rozmawiałem z dzielnicowym i usłyszałem podobne tłumaczenie. Ponadto podał przykład, kiedy sad odrzucił wniosek o wykroczenie w postaci hałasu, krzyków w nocy, zakłócania spoczynku nocnego i w efekcie wybitej szyby, ponieważ zdarzenie miało miejsce na terenie posesji , a zatem miejsce to nie było miejscem publicznym. Z tłumaczenia wynikało ze nie może przyjąć ode mnie zawiadomienia o wykroczeniu z art.. 51 kw jeżeli dotyczy ono emitowania hałasu w mieszkaniu sąsiada, a które są słyszalne w moim mieszkaniu. Nie maja jako policja podstaw do interwencji. Doradził natomiast złożenie do sady wniosku prywatno skargowego A hałas jest nie do zniesienia, zaniechać mu nie sposób, a sąsiad potrafi naubliżać lub najlepszym razie zignorować uwagi. Takie dudnienie trwa np. od g.11 do 14, albo 17 do 20. Czy rzeczywiście tak jest, że policja nie może przerwać tego procederu natychmiast? Czy rzeczywiście skazani jesteśmy na wielogodzinne łomoty, zanim spraw nie znajdzie finału w sadzie z oskarżenia prywatnego czy powództwa cywilnego? Tak przynajmniej wynika z informacji od policjantów z KPP w Ś. Problem analizuje dlatego, że stronie internetowej Policji znalazłem taki oto watek, który niejako pozostaje chyba w sprzeczności ze stanowiskiem policji w Ś: http://www.policja.pl/portal/pol/87/1245/Najczesciej_zadawane_pytania_FAQ.html Najczęściej zadawane pytania (FAQ) Co mogę zrobić, jeśli sąsiad notorycznie hałasuje (całymi dniami słucha głośno muzyki)? W takiej sytuacji przysługuje prawo do złożenia zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia w najbliższej jednostce Policji. Kwestię zakłócania spokoju, porządku publicznego i spoczynku nocnego reguluje art. 51 § 1 Ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (z późn. zm.) Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. porzadek publiczny istotnie jest zbiorem wykkształconych, wypracowanych norm i zasad postepowania w okreslonych grupach społecznych. Pojecie tak wąskie ja i szerokie. Wychowanie. W miescie chodziś chodnikami, ustawiasz sie w kolejkach, itd. oczywiscie wrzucasz smieci do kosza, ale to regulujea inne definicje, ustawy – nie wolno zasmiecac wprost wynika z przepisów, tak jak i przez jezdnie przechodzisz w miejscach wyznaczonych, palisz papierosy tez w miejscach wyznaczonych. pojecie to nie jest dostatecznie wyjasnione, choć np. konstytucja uzuwa go wielokrotnie. Pewnie jest tozsame z pojeciem dobra publicznego, wartosci na która przez jakis wycinek czasowy przacuja społeczeństwa. trafiłem na ten watek, poniewaz sledze interpretacje art 51 Kw. Ostatnio, po złoszeniu na policje sasiada który łomotał mi przez pare godzin basami, dowiedziałem sie że artykól ten nie moze miec zastosowania, poniewaz tak jego jak i moje mieszkanie nie jest miejscem publicznym. prosze raz jeszcze spojrzec jak zredagowany jest ten przepis: Art. 51 KW: „1.Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Policja twierdzi ze hałasnik nie zakłócił spokoju publicznego… A ja sie pytam gdzie jest tu mowa o spokoju publicznym? wg mnie ustawodawca wszystko rzetelnie ponazywał: -spokój -porzadek publiczy -spoczynek nocny -zgorszenie w miejscu publicznym Ustawodawca nie nazwał spokoju jako publiczy, ani jako w miejscu publiczym. Dalej – o porzadku tez nie napisał jako porzadku w miejscu publiczym, ale jako o przadku publiczym, o spoczynku nocnym tez nie napisał spoczynek nocny w miejscu publicznym, czy spoczynek nocny publiczny. jadynie o zgorszeniu napisał ze ma miec miejsce w miejscu publiczym. nie napisał o zgorszeniu publicznym ale o zgorszeniu w miejscu publicznym. Wg. mnie, jezeli dochodzi do zaklócenia spokoju, to chyba kazdemu i wszedzie. Wyprowadzenie ze stany równowagi, zdenerwowanie jezeli pisze o porzadku publiczym, to o porzadku bliskim tożsamym wiekszej ilosci ludzi, o porzadku który przysługuje kazdemu, którego kazdy ma prawo oczekiwac, a i pezstrzegać. Nie pisze ustawodawca o porzadku w miejscu publiczym, tak jak o zgorszeniu. Spoczynek nocny te z moze byc zakłócony kazdemy i wszędzie. zakłócenie spoczynku tez miałoby nastapic w miejscu publicznym ( na chodniiku) tak jak próbuje sie to przypisac zakłóceniu spokoju/ Do miejsca jedynie ustawodawca odnosi zgorszenie. W art 31 konstytucja odnosi sie np. do moralnosci publiczne, a nie do moralnosci w miejscu publicznym Poprowokuje dalej. Oburza mnie ze niektórzy (interprtatorzy prawa) upieraja sie , że aby doszło do naruszenia art 51 z kw, to zakłócenie spokoju powinno być, tak jak zgorszenie, w miejscu publicznym – glupie przykłady: na chodniku, ulicy, w sklepie. W domu już nie. Żeby sąsiad zaprzestał hałasowania, to musisz wyjsc z domu i zadzwonic na policje z ulicy. Czy zatem takie pojęcia uzyte w ustawie zasadniczej jak :działalności publicznej, cele publiczne, interes publiczy, dobro publiczne musza byc utożsamiane tylko i wyłącznie z ulica. Bo jeżeli zakłócanie spokoju ( nie wiadomo dlaczego przez niektórych nazywanego spokojem publicznym) ma mieć miejsce poza mieszkaniem, czyli na ulicy , to dobro publiczne nie dotyczy cie kiedy własnie w tym mieszkaniu przebywasz

    • ktoś

      Szanowny Panie, pozostaje wziąć sprawy w swoje ręce i zachować się jak mężczyzna demolując facjatę bydlaka z niższej kondygnacji. Jeśli brzydzi się Pan przemocą nawet w obliczu napadania na Pana rodzinę to jest także inne rozwiązanie.
      Mam dla Pana dobrą wiadomość. Biorąc pod uwagę, że bydlak mieszka poniżej to Pan jest górą :)
      Proszę kupić mocny wzmacniacz estradowy, korektor z filtrem oraz subwoofer estradowy i łomotać bydlakowi całymi dniami aż się Panu znudzi. Jeśli jest Pan bardziej wymagający proponuję zakup mocnego kina domowego przynajmniej 100W na kanał koniecznie z subwooferem skierowanym głośnikami do dołu o mocy kilkuset Wat. Proponuję zastosować starą dobrą metodę oko za oko ząb za ząb muzyka za muzykę robiąc bydlakowi z mieszkania klub muzyczny i salę kinową.
      To, co się obecnie dzieje w Pana życiu to nie są żarty a delikwent z dołu czerpie z Pana męczarni przyjemność. Proszę zamienić jego życie w piekło tak jak on zamienił Pana. Pozdrawiam

    • Krzych

      niech zgadne Świnoujscie :) no to nie jestem tutaj sam

  107. Kuba

    Jak ktos decyduje sie meiszkac tak jak Pan Anton w bloku to niech wie ze ludzie w swoich mieszkaniach moga trzaskac drzwiami i moga krzyknac ile im sie podoba !!!… A jak panu nie pasuje to w Bieszczady !!! Jak pan sie nie potrafi dogadac to znaczy ze nie potrafi pan wspolzyc z mieszkancami !!! Pana dziecko tez zakloca spokoj swoim placzem ale to sie rozumie i nic sie z tego nie robi, a czas zaczac. Nastepnym razem zostanei wezwana policja jak dziecko zaplacze ?? Czy to madre ?? NIE !!!

    • aaaaaaaaaaa

      Rozumiem, że Pan to w domku mieszka. O ile jest on na środku 100-hektarowej działki, to ma Pan szczęście. Gorzej jak sąsiad zza płotu zacznie palić opony albo wylewać szambo koło domu. Ciekawe czy zmieni się Pana zdanie.

    • hehe

      NIe chrzań głupot Kubo, widać jesteś jednym z tych, co to lubią wrzeszczeć i zakłocać spokój sąsiadom. Waśnie nie masz prawa w sowim domu wrzeszczeć ile ci się podoba, jeżeli zakłócasz tym spokój innych. Proste… Ale jak widać nie wszyscy rozumieją – widać braki w wychowaniu, rpawda?

    • pm

      i tu sie mylisz, jak ktos sie decyduje mieszkac w bloku, to musi pogodzic sie z tym, ze dziecko zaplacze, ale nie z imprezami, darciem mordy przez caly dzien albo uporczywym halasem, mieszkanie w bloku, to nie tylko przywileje, ale obowiazki, jak sie mieszka w bloku, to nie wychodzi sie z zalozenia, ze trudno, bo kazdy jakos tam halasuje, tylko raczej myslenie powinno isc w ta strone ” nie jestem tu sam/a, wiec nie moge sobie pozwolic na wszystko”, tak, tak prostaczki !

    • Anna

      Pana wypowiedź świadczy o brakach w wychowaniu. I tu jest” pies pogrzebany” – gdy mamusia nie nauczy swoje dziecko szacunku dla innych ludzi, nie zaszczepi podstawowych norm współżycia społecznego, podstawowych norm moralnych, wtedy rośnie rzesza chamów, którzy uważają, że świat kręci się wokół nich i wszystko im wolno. Tym samym rośnie rzesza krzywdzonych kulturalnych, spokojnych ludzi zachowaniem chamów . Życie w mieszkaniu sąsiadującym z mieszkaniem chama staje się gehenną. Wielu ludzi pyta dlaczego…? przecież sam zachowuję się kulturalnie, nie wadzę nikomu, liczę się z prawem innych do ciszy i spokoju. Ludziom na poziomie trudno pogodzić się z takim stanem rzeczy, z tym, że cham nie rozumie, że jest chamem. Dla chama jest normą jego zachowanie i jest bardzo zdziwiony, czego od niego chcą inni. Poza tym cham przyciąga do siebie innych chamów ( z ludźmi na wyższym poziomie nie znajdzie wspólnego języka) i tak gromadnie niszczą spokój i prawo do normalnego życia ludziom kulturalnych, twierdząc, że ich tryb życia to (cyt.. moją prymitywną sąsiadkę Edytę-niestrudzoną chamską balangowiczkę)NORMALKA..
      Gdyby oczyścić świat z ” chwastów ludzkich” – chamstwa, jakże cudowny byłby ten świat.
      Ps. Nie liczcie na pomoc policji – panowie z interwencji są często na podobnym poziomie – swój swego zawsze zrozumie – żałosne, ale prawdziwe!!!

      • Anna

        Oczywiście ja Anna piszę wyżej do Pana Kuby!!!
        i jeszcze jedno ” …jak ktoś się decyduje mieszkać w bloku…” to co Panie Kubo, to musi godzić się na powszechnie królujące chamstwo i badziewie? Ja się zdecydowałam na blok, bo na domek nie starczyło… i co? To ma znaczyć, że godzę się na towarzystwo buraków niewychowanych? Ja zawsze mam nadzieję, że trafią mi się fajni sąsiedzi… chociaż w moim przypadku na nadziei się kończy. Ja i moi bliscy oraz krąg wspaniałych przyjaciół chamstwu mówimy STOP!!! Schamiał to nasze społeczeństwo – źle się dzieje w państwie naszym. Elity wymordowano po wyzwoleniu, część wyemigrowała na wyspy. Z motłochu rodzi się motłoch. Hołota panuje. Kultura zdeptana.

    • Paweł

      Nie mogą….stanowi o tym prawo. Mieszkanie to współdzielenie miejsca mieszkalnego (bloku) z innymi mieszkańcami. Nie ma się prawa robić w mieszkaniu co żywnie się podoba, jeśli przeszkadza to sąsiadom…oczywiście w ramach rozsądku.

      Zgodnie z art. 144 Kodeksu cywilnego – „właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”.
      Natomiast zgodnie z art. 222 § 2 – „przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń”.

      Zgodnie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

  108. marcin

    Rozumiem Pańskie racje Szanowny Panie Redaktorze ale wydaje mi się, że nie tędy droga. Spróbujmy może jednak nakłaniać ludzi mimo wszystko do rozmawiania z sąsiadami, niż nasyłania na siebie Policji. Sąsiedzi (nawet Ci młodsi) to też ludzie i naprawdę zazwyczaj idzie się z nimi najzwyczajniej w świecie dogadać.
    Z moich dłuższych jak i krótszych pobytów za granicą zaobserwowałem fakt, iż na zachodzie tak właśnie się to najczęściej odbywa.
    Moim zdaniem właśnie wspomniana przez Pana postawa ujawnia wciąż aktualny wpływ PRL na współczesną Polskę. Nakaz donoszenia wciąż gdzieś pozostał w naszych głowach, postarajmy się go pozbyć poprzez zwykłą rozmowę, na pewno wyjdzie to obydwum stronom na lepsze.
    Pozdrawiam

    • Grzegorz Anton

      Panie Marcinie dla mnie rozmowa z sąsiadem jest oczywista, dlatego o niej nawet nie pisałem. Pisałemo przypadkach skrajnych, a tych w naszym kraju jest mnóstwo.

      • Piotrek

        Panie Anton co to za rozmowa jak przychodzi się do sąsiada w koszulce z napisem ‚Policja’ i zaczyna się rozmowę od słowa na K. W ten sposób nigdy nie osiągnie Pan porozumienia. Marcin ma rację Pan dalej prezentuje myślenie rodem z PRL nie tylko w tym artykule, ale w innych również.

    • aaaaaaaaaaa

      Z terrorystami się nie negocjuje. Może jeszcze na kompromis trzeba pójść? Żeby bidula mógł choć pół dnia zatruwać innym życie.

    • rbx

      Niestety Panie Marcinie, rozmowa nie pomaga. Upominania i wieszanie kartek na tablicy ogłoszeniowej dot. przestrzegania regulaminu Spółdzielni i prośby o zachowanie ciszy i opiekowanie się hałasującymi i płaczącymi dziećmi – NIE POMAGA. Tacy sąsiedzi sami prowokują by składać na nich skargi i interweniować do służb wyższych. A potem i tak całą winę interwencji obciążony jest sąsiad, który jedynie czego oczekuje od współlokatorów to SPOKOJU I CISZY gdy wraca umęczony z pracy.
      Mam nad sobą rodzinę z dwójką małych dzieci – 2 i 1 rok. Dzieci od 2ch lat płaczą non stop, krzyczą, biegają, rzucają zabawkami. Mało tego rodzice szurają krzesłami, jakby nie można ich zwyczajnie podnieść albo podkleić łatkami z filcu. Jakby nie można położyć na panelach dywan. Można oczekiwać od dzieci spokojnego zachowania, skoro rodzice hałasują i dają taki przykład?. Wg. moich zasad wychowawczych, dziecko płacze tylko dlatego gdy jest głodne, mokre lub coś go boli. Gdy te problemy się wyeliminuje – a w dodatku wychodzi się z dziećmi na spacery żeby się wybiegały, wybawiły na podwórku, gdy się niemi zwyczajnie opiekuje, czyta bajki i wpaja dobre wartości – dziecko nie ma podstaw do płaczu i hałasowania czy zwracania uwagi na siebie.
      Dlaczego moja rodzina i moje córki nie mają prawa mieszkać w spokoju, dlaczego nie mogę po pracy odpoczywać i wysypiać się w nocy?. Moja córka studentka do egzaminów uczy się na balkonie bo nie może się skupić w wyniku hałasu i płaczu. A gdzie ma się uczyć w zimie? Dlaczego ja mam spóźniać się do pracy w wyniku nieprzespanych nocy albo mieć słabą wydajność w pracy? Dlaczego ja mam się leczyć na nerwice przez uciążliwych sąsiadów? Odreagowywanie typu puszczanie głośnej muzyki żeby zagłuszyć ich hałas czy płacz do czego zmierza?- do zaniżania swojego poziomu do ich poziomu.

      Należy kategorycznie stosować interwencje w imieniu Art 107; Art 51& 1kw i wymagać konsekwencji i zadośćuczynienia. Inaczej będzie tak jak poprzednicy piszą: cyt.

      „Gdyby OCZYŚCIĆ świat z „CHWASTÓW LUDZKICH”- chamstwa jakże CUDOWNY byłby ten ŚWIAT”

      „Schamiało to nasze społeczeństwo – źle się dzieje w państwie naszym. Elity wymordowano po wyzwoleniu, część wyemigrowała na wyspy. Z motłochu rodzi się motłoch. Hołota panuje. Kultura zdeptana”

      I ten fakt niestety ma rację bytu:

      „Nie liczcie na pomoc policji – panowie z interwencji są często na podobnym poziomie – swój swego zawsze zrozumie – żałosne, ale prawdziwe!!!

    • suchefakty

      U nas w bloku rozmowy z hałasującymi sąsiadami skończyły się parskaniem w nos, tekstami typu „co się pani na mnie patrzy” lub zwróceniem uwagi, że się ich szykanuje.

  109. feliks

    a gdzie ja mam się udać gdy hałasuje mi wentylator z komina na dachu bloku? bo spoóldzielnia odpowiada, że tutaj jest taki system wentylacji i nnego nie bedzie!

  110. jadwiga

    “Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Jak to się ma do zakłócania spokoju mieszkańców centrum miasta przez grających, śpiewających i ogólnie „wyżywających się artystycznie” ludzi, robiących to pod oknami zamieszkałych kamienic? Przypominam sprawę sprzed kilku miesięcy, kiedy to Prezydent Ferenc „zabronił” straży miejskiej reagowania na takie doniesienia, ponieważ chciałby, żeby Rzeszów był drugim Krakowem. Może trzeba Panu Prezydentowi przypomnieć, że nie jest jeszcze coś takiego jak prawo?

  111. wiesiek

    Kto krzykiem…zakłuca ..porządek podlegi itd. Ten przepis dotyczy tylko przyzwiotych mieszkańców. Mam sąsiada on jego syn jak pamiętam na utrzymaniu żony matki nigdy nie pracowali nie pracują. W piwnicy piją z podobnym sobie elementem przed klatką zimą na klatce na zwrócenie uwagi uważają że w piwnicy mogą robić sprowadzać sobie kolegów pić palić nic nie można im zrobić. Dzielnicowy administracja wiedzą o tym sąsiedzi się boją interweniować jeden mi powiedzial że ma auto i mogli by mu zrobić coś uszkodzić auto.

    • W

      Jeśli policja nei chce interweniować, zawsze możesz zgłosić sprawę do sądu powołując się na art. 144 kodeksu cywilnego. Ja tez mam podobny problem, policja wprawdzie interweniowała regularnie ale to nic nie dawało, więc podałem sąsiada do sądu i wszystko jest na dobrej drodze. Wprawdzie wieczne imprezy i głośna muzyka wcale się nie skończyły ale może Tutaj znajdziesz parę wskazówek http://www.eporady24.pl/halasliwy_sasiad,pytania,4,195,7596.html pozdrawiam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.