Nie ma na to zgody, by zbrodniarze chodzili wolni

Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Najpierw głośna pikieta, a potem wspólny cichy marsz ulicami miasta – tak mieszkańcy Stalowej Woli uczcili 31. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego.

W roku 1981 był tu jeden z prężniejszych w kraju ośrodków „Solidarności” i dlatego na stalowowolan spadły represje wojskowej junty. Tylko nieliczni z internowanych, aresztowanych czy szykanowanych w tamtym czasie, wzięli w czwartkowy wieczór udział w rocznicowych obchodach. Jest ich coraz mniej… Budujący może być za to coraz większy udział młodzieży w tych obchodach.

Tzw. dzieci stanu wojennego i młodsi, przyszli pod siedzibę SLD, by zaprotestować przeciwko buńczucznemu pomysłowi Sojuszu delegalizacji Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. – Nie zgadzamy się na stan rzeczy, w którym prawdziwi przestępcy chodzą na wolności, a ludzie, których jedynym „przewinieniem” jest miłość do ojczyzny, są prześladowani – mówił Marcin Siembida, nawiązując do inwigilacji ze strony policji uczestników listopadowego Marszu Niepodległości.

Pikietujący pod biurem SLD, dołączyli do Marszu Milczenia organizowanego od lat przez „S”. Co roku, w grudniową rocznicę, jego uczestnicy idą z pochodniami od bramy huty do bazyliki Matki Bożej Królowej Polski. W tym roku marsz prowadził m.in. ks. bp Edward Frankowski, który w czasach stanu wojennego opiekował się represjonowanymi solidarnościowcami.

jam

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.