Nie ma silnych na Gierulskiego

Maciek Gierulski odbiera główną nagrodę „Gżegżółek”. W środku Anna Garbaczowa, autorka tekstu dyktanda. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Z różnych sposobów czczenia rocznic uchwalenia Konstytucji 3 maja, nader oryginalnym jest otwarty konkurs z języka polskiego.

Maciej Gierulski, tegoroczny maturzysta z Liceum Ogólnokształcącego im. KEN w Stalowej Woli, wygrał miejskie dyktando „Gżegżółki 2013″. Wygrał po raz trzeci w pięcioletniej historii stalowowolskich zawodów. Tegoroczne dyktando było nie tylko jubileuszowe. Do historii przejdzie chociażby z racji najmniejszej liczby VIP-ów je piszących. Politycy po prostu się go boją.

„Gżegżółkami” stalowowolanie czczą Święto Konstytucji 3 maja. Dyktando wymyśliła i od pięciu lat układa jego treść red. Anna Garbaczowa. W rozwiązywaniu ortograficznych łamańców mogą brać udział mieszkańcy Podkarpacia. W pierwszej edycji nie było terytorialnego ograniczenia, ale wtedy przyjechali „językowi wyjadacze” z innych rejonów kraju i zgarnęli wszystkie nagrody. Nagrodą główną jest laptop.

A nuż, widelec… i najmniej błędów
Tegoroczny tekst o Ksawerym, właścicielu nowo odremontowanego eksrzęcha, nie wymagał od uczestników wznoszenia się na wyżyny językowych tajemnic. Nie było w nim zapożyczeń z obcych języków i Internetu, za co krytykowany była treść ubiegłorocznego dyktanda. Po raz pierwszy pisane było w nowej auli stalowowolskiej filii Politechniki Rzeszowskiej. To ostatnie zmyliło wielu uczestników, bo w związku z tym faktem, spodziewano się słówek technicznych, a tu poza wspomnianym rzęchem, kamerą-projektorem i holografią, praktycznie ani jednego.

- Problem miałem i chyba z błędem napisałem „a nuż, widelec…” oraz „pół trzeciej szklanki” – zdradził Maciej Gierulski (19 l.), który zrobił najmniej błędów z wszystkich 110 uczestników „Gżegżółek 2013″. Drugie miejsce zajęła Iwona Czapla ze Stalowej Woli, a trzecie Natalia Stęchły z Przeworska. Cała trójka startowała w kategorii otwartej. Oprócz niej w stalowowolskim dyktandzie są jeszcze dwie kategorie specjalne; dla dziennikarzy i VIP-ów. Ta ostatnia powstała głównie z myślą o politykach, ale ci omijają dyktando szerokim łukiem. Raz tylko w historii ortograficznego konkursu w ławach dla piszących zasiadł radny miejski. Ani razu na konkurs nie przyszedł jakiś parlamentarzysta. Przedziwne jest i to, że od „Gżegżółek” stronią też dyrektorzy szkół, a nie ma się czego obawiać, bo wyniki są tajne. Podawane są tylko ujemne punkty trzech najlepszych prac.

Jeszcze tylko prośba o wyłączenie telefonów komórkowych i można pisać. Z lewej Anna Garbaczowa, autorka tekstu dyktanda.

Z ortografią od najmłodszych lat
Maciek Gierulski, który dzisiaj rozpoczyna zmagania z poważniejszym egzaminem, jest fanem ortografii. W różnych zawodach ortograficznych startował od pierwszych klas szkoły podstawowej. Dla uczniów szkół podstawowych organizowany jest w Stalowej Woli konkurs „O pióro prezydenta”. Gierulski twierdzi, że właśnie ten konkurs dla najmłodszych dał mu najwięcej. Później pozostało już tylko szlifować ortografię. Z czterech konkursów „Gżegżółki”, w których uczestniczył, Maciek przegrał tylko raz; w ubiegłym roku z kolegą z klasy.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.