Nie ma zgody na bylejakość

– Pozostanę na tym okręcie do końca sezonu – podkreśla trener rzeszowskiej drużyny Wojciech Downar-Zapolski. Fot Paweł Bialic

AZS Rzeszów doznał w weekend jedenastej, najbardziej bolesnej porażki w lidze – przegrał w Polkowicach z CCC różnicą aż 54 punktów.

- Wojciech Downar-Zapolski, trener AZS Rzeszów: Tylko bez trudnych pytań proszę…

- Nie wiem, czy będzie to możliwe. Można się przyzwyczaić do tak wysokich porażek?
- Po tych wszystkich zawirowaniach jakie miały miejsce w naszym klubie chyba nikt się nie spodziewał innego wyniku. Polkowice, Wisła czy Artego Bydgoszcz są poza naszym zasięgiem, choć faktycznie ciężko przyzwyczaić się do takich sytuacji. Ja na pewno do nich nie przywykłem. Rozpocząłem jednak pracę z tym zespołem i będę z nim do końca.

- Groźnie zabrzmiało…
- Proszę nie doszukiwać się podwójnego dna. Chodzi mi tylko o to, że do końca sezonu zostanę na tym okręcie. O tym, co wydarzy się później, nie będę rozmawiał, wiele może się wydarzyć. Paradoksalnie, cała ta sytuacja może pomóc zbudować lepszy zespół w następnym sezonie.

- To wróćmy jeszcze na moment do meczu z CCC. Co pan powiedział zawodniczkom w szatni?
- Gdy gramy z potęgami, zawsze mówię, iż nikt nie wymaga od nas cudów. Ale też chodzi o to, żeby dziewczyny z takiej historii wyciągnęły jak najwięcej dla siebie.

- O mobilizację w dalszej części rozgrywek może być jednak ciężko. Drużyna znalazła się w przedziwnym położeniu. Sezon trzeba jakoś dograć, a myśli krążą wokół następnego.
- Nieprawda! Wciąż mamy coś do ugrania, przed nami mecze z zespołami będącymi w naszym zasięgu. Trzeba walczyć, bo ja pod byle jakością się nie podpiszę!

- Pole manewru ma pan ograniczone. Po wyjeździe Leah Metcalf drużynie brakuje klasowej rozgrywającej.
- Nie wracajmy już do Leah. Ta dziewczyna zmieniła oblicze tego zespołu, współpraca układała się fajnie, wymieniliśmy się telefonami i kto wie, może w przyszłym sezonie Amerykanka wróci do Rzeszowa.

- Kryzys zbiera żniwo. Pan też z niepokojem spogląda w przyszłość?
- Mnóstwo klubów w lidze ma kłopoty finansowe, wcześniej kilka się wycofało. Uciekam od rozmów o pieniądzach, bo to nie moja działka. Mimo wszystko uważam, że bez wsparcia miasta, środowiska, AZS nie jest w stanie zebrać odpowiednio wysokiego budżetu, a co za tym idzie, zbudować mocnego zespołu.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.