Nie mają się czego wstydzić. ZDJĘCIA

Dariusz Kubisztal zdobył 4 bramki, dobrze uzupełniając się na kole ze swoim bratem Maciejem. Fot. Paweł Bialic

SUPERLIGA. AZS CZUWAJ PRZEMYŚL – AZOTY PUŁAWY. Beniaminek pokazał serce, ale górą doświadczenie.

Pechowo, po trzynastu latach przerwy, powróciła nad San ekstraklasa piłkarzy ręcznych. Czuwaj Przemyśl przegrał jedną bramką z Azotami Puławy – kandydatem do medalu.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Bukmacherzy, eksperci, a nawet ci mocno optymistycznie nastawieni kibice zasańskiej drużyny zdecydowanego faworyta pojedynku upatrywali w zespole Marcina Kurowskiego. Przebudowana po raz kolejny przed sezonem ekipa z Puław ma nareszcie włączyć się w walkę o półfinały play-off i zdobyć upragniony krążek.

Przemyślanie rozpoczęli od mocnego uderzenia Pawła Stołowskiego, dzięki czemu zdenerwowanie i trema debiutanta po kilku minutach odeszła w zapomnienie. Długo utrzymywała się jednobramkowa przewaga podopiecznych Piotra Kroczka i Bogusława Kubickiego, jednak pierwsze kłopoty przyszły po kwadransie. Świetnie rzucać zaczął powoływany już do reprezentacji Polski Michał Szyba. Rozgrywający bez respektu “rozdzierał” przemyską obronę, nie dając szans na udane interwencje bramkarzom. Szarże popularnego “Lopeza” zatrzymało dopiero rozcięcie łuku brwiowego.

Deficyty na pozycjach
Błędy komunikacji, niedokładne podania, a nade wszystko świetna postawa między słupkami puławian kapitana Macieja Stęczniewskiego, pozwoliły gościom uzyskać pod koniec I połowy sporą przewagę. – Takie jest moje zadanie – cieszył się po meczu mierzący aż 208 cm bramkarz, który zatrzymał trzy rzuty karne.

To właśnie na tej newralgicznej pozycji bardzo słabo spisywali się przemyślanie. Momenty przebłysku miał Paweł Sar, ale Filip Jarosz i Adrian Szczepaniec niewiele pomogli kolegom. Równie nieciekawie wyglądało rozegranie. Marcin Basiak, przeniesiony ze skrzydła na środek, ma wyraźne problemy z dostosowaniem się do zmiany. Kontuzji kostki nabawił się jeszcze przed przerwą Bogdan Olichferchuk, a już do końca rundy nie zagra na pewno Słowak Jozef Hantak. Na turnieju towarzyskim doznał skręcenie kolana, urazu łękotki i więzadeł krzyżowych.

Honor rozegrania uratował Paweł Stołowski, który bez wątpienia był najlepszy na boisku w barwach “Harcerzy”. To właśnie jego bramki i niekonwencjonalne asysty w drugiej połowie poderwały zespół. Dzielnie wtórował mu także na lewym skrzydle Maurycy Kostka.

Pechowa końcówka
Najwięcej problemów beniaminkowi przysporzyły paradoksalnie gry w przewadze. Zamiast wykorzystywać nadarzające się okazje, Czuwaj paraliżował dziwny strach, co owocowało bramkami, ale dla… rywala. Prawdziwymi bohaterami Azotów w ostatnich minutach okazali się Dmytro Zinczuk i Piotr Masłowski, skutecznie wykańczający niemal wszystkie sytuacje.

Gospodarzom w końcówce zabrakło odrobiny szczęścia i trochę umiejętności. Długi pościg zakończył się jednobramkową stratą, choć kiedy na 30 sekund przed końcem goście rzucili bramkę (30-32), wiadomo było, że meczu nie przegrają.

AZS CZUWAJ    31
AZOTY PUŁAWY    32
(11-18)

CZUWAJ: Sar, Szczepaniec, Jarosz – Kostka 7, Stołowski 7, M. Kubisztal 4, D. Kubisztal 4, Basiak 3, Olichferchuk 2, Sliwka 2, Papaj 1, Kroczek 1, Misiewicz, Dziatkiewicz.
AZOTY: Sokołowski, Stęczniewski, Grzybowski – Zinchuk 6, Masłowski 7, Szyba 5, Jankowski 3, Krajewski 3, Ćwikliński 3, Bałwas 1, Łyżwa 1, Afanasjev, Przybylski, Grzelak, Kowalik, Tylutki, Kus.

Sędziowali Igor Dębski i Artur Rodacki (Kielce). Delegat ZPRP: Andrzej Zapiórowski. Kary: 10 min. – 18 min. Czerwone kartki: Sliwka (gradacja kar), M. Kubisztal (faul) – Kus (gradacja kar). Widzów 800 (50 z Puław).

Bogusław Kubicki, trener Czuwaju:
- Wynik trochę boli. Przyjechał do nas doświadczony zespół po pewne dwa punkty, a okazało się, że naprzeciwko wyszli goście z prawdziwym charakterem. Gdybyśmy zagrali skuteczniej w pierwszej połowie, nie gonilibyśmy tak rezultatu po przerwie. To jednak tylko gdybanie. Tragedii nie robimy i gramy dalej. Staramy się o pozyskanie dwóch zagranicznych zawodników na rozegranie. Są nam strasznie potrzebni.

Marcin Kurowski, trener Azotów:
- Już przed meczem mówiłem, że chociaż Czuwaj dysponuje krótszą ławką rezerwowych, nie można go lekceważyć. O zwycięstwo musieliśmy walczyć do ostatniej minuty – choć trochę na własne życzenie. Mając sporą przewagę po pierwszej połowie, zawodnicy chyba za bardzo się rozluźnili i pozwolili na sukcesywne odrabianie strat gospodarzom.

WOKÓŁ MECZU
Hala
Mogący pomieścić ok. 800 kibiców obiekt przy ul. Mickiewicza, lata świetności ma za sobą. Choć przed inauguracją SuperLigi dokonano szeregu zmian, wymaganych przez ZPRP, były one raczej kosmetyczne. Trybuny usytuowane zaraz przy linii bocznej boiska umożliwiają lepszy “kontakt” fanów z zawodnikami, jednak stanowią równocześnie dla nich zagrożenie związane z kontuzjami. W liczącym blisko 65 tys. mieszkańców Przemyślu już dawno powinna powstać hala z prawdziwego zdarzenia.
Kibice
Szumne, przedmeczowe zapowiedzi, dotyczące zorganizowanego dopingu dla Czuwaju, spełzły na niczym. Licząca 50 osób grupa kibiców z Puław, przy akompaniamencie bębnów “zakrzyczała” miejscową publiczność, która obudziła się dopiero w końcówce spotkania i na stojąco pomagała swoim szczypiornistom.
Stroje
“Harcerze” od tego sezonu występują w strojach firmy Hummel, potentata na rynku piłki ręcznej. Kolekcja “Team Spirit”, w której grają m.in. Vive Targi Kielce, prezentuje się okazale, choć do Przemyśla sprzęt dotarł dopiero w ostatniej chwili.

Tomasz Czarnota

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.