Nie mamy kompleksu Sanok

Daniel Laszkiewicz (z prawej). Fot. Wit Hadło

HOKEJ. PLH. Kapitan Comarch Cracovii o półfinałowej rywalizacji z Sanokiem i o tym, że wraz z wiekiem walkę o medale przeżywa jeszcze bardziej.

36-letni kapitan Comarch Cracovii, Daniel Laszkiewicz, z optymizmem czeka na półfinałową batalię z Ciarko PBS Bank KH Sanok. – Chcemy się pokazać z jak najlepszej strony, ale zdajemy sobie sprawę, że to Sanok jest faworytem tej rywalizacji – przekonuje DANIEL LASZKIEWICZ.

- W ćwierćfinale w trzech meczach uporaliście się z HC GKS-em Katowice…
- Fajnie, że rywalizację udało nam się zakończyć tak szybko, dzięki czemu mamy więcej czasu na odpoczynek i przygotowania do półfinału. Co do rywalizacji z Katowicami, to końcowy wynik nie oddaje tego, co działo się na lodowisku. Katowice postawiły nam się bardzo mocno, zwłaszcza na swoim lodowisku. To młody, bardzo ambitny zespół, który w swoich szeregach ma zawodników o kanadyjskich korzeniach. O jego sile przekonał się w tym sezonie m.in. Sanok, z którym Katowice wygrały bodajże trzy razy.

- Sanokowi nie leżą Katowice, za to wyśmienicie gra mu się w ostatnich miesiącach z… Comarch Cracovią. Można mówić o jakimś sanockim kompleksie Cracovii?
- Absolutnie nie. Nie mamy kompleksu Sanoka. Fakt, że to sanoczanie wygrywają regularnie z nami w ostatnich spotkaniach o niczym nie świadczy. Proszę zauważyć, że większość tych spotkań była na styku, a Sanok wygrywał jedną, dwiema bramkami.

- Sześć kolejnych porażek w PLH i bolesna przegrana w półfinale Pucharu Polski. Czy rywalizację z Sanokiem będziecie traktować jako okazję do wyrównania rachunków?
- Zapewniam, że w tych meczach nie będzie żadnych podtekstów. O tym, co było w przeszłości staramy się już nie pamiętać. W niczym nie zmienia to faktu, że to właśnie Sanok zepchnął nas z mistrzowskiego tronu i teraz zrobimy wszystko, aby tę rywalizację rozstrzygnąć na swoją korzyść. Na papierze Sanok wygląda o wiele mocniej, ale o wiele łatwiej jest zdobyć mistrzostwo Polski, niż go potem obronić i o tym rywale powinni pamiętać.

- Cracovia kolejny sezon z rzędu nie zachwyca w fazie zasadniczej, jednak na decydujące mecze potrafi się zmobilizować…
- Obecnie dysponujemy takim, a nie innym składem i ciężko jest nam grać przez cały sezon na wysokich obrotach. Praktycznie co sezon odchodzą od nas zawodnicy, a z tej, nazwijmy to starej gwardii nie zostało nas już zbyt wielu. Ważne jednak, że na play-offy potrafimy się zmobilizować i pokazać z tej najlepszej strony.

- Na takim doświadczonym zawodniku jak pan walka o medale robi jeszcze jakieś wrażenie? Pojawia się dodatkowa adrenalina?
- U mnie jest to chyba inaczej niż w większości przypadków. Im jestem starszy, tym bardziej to wszystko przeżywam. Play-off to najważniejsza część sezonu i obok tych meczów na pewno nie da się przejść obojętnie. Dodatkowo jako kapitan nie mogę myśleć tylko o sobie, ale również o kolegach z zespołu. Nie ma czasu na chwilę słabości.

- Ciarko przystąpi do rywalizacji z Cracovią po blisko 2-tygodniowej przerwie. Czy pana zdaniem to może mieć jakiś wpływ na półfinałową rywalizację?
- Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że taka przerwa może różnie wpłynąć na zespół. Pamiętam, gdy walczyliśmy z Podhalem Nowy Targ, wówczas zmieniły się przepisy i także mieliśmy podobną przerwę w rozgrywkach. Wówczas po prostu przetrenowaliśmy się i przegraliśmy z Podhalem. Jak będzie w przypadku Sanoka? Naprawdę trudno powiedzieć. To jest problem Sanoka, nie nasz. My koncentrujemy się tylko na własnej grze.

- Półfinałowa rywalizacja toczy się do 4 zwycięstw, ale sporo będzie zależeć od pierwszego, sobotniego meczu w Sanoku. W przypadku waszego zwycięstwa i perspektywy dwóch kolejnych meczów w Krakowie, rola faworyta może się odwrócić…
- Wygrana w pierwszym meczu będzie miała bardzo ważny aspekt psychologiczny. Należy jednak pamiętać, że aby awansować do finału trzeba wygrać cztery razy, tak więc nawet porażka w pierwszym meczu nie przekreśla szans na walkę o mistrzostwo Polski.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.