Nie masz cwaniaka nad przemytnika

- Schowek na lewe fajki w kole zapasowym, drzwiach auta, czy skrytce konstrukcyjnej samochodu to dla celników nie nowina. Fot. Monika Kamińska

Przemytnicy potrafią wymyślić naprawdę niewiarygodne schowki i kryjówki dla kontrabandy.

Mało kto nie słyszał starego warszawskiego szlagieru, w którym padają słowa: “Nie masz cwaniaka nad warszawiaka”. Tak ongiś chwalili się swoim sprytem mieszkańcy stolicy i zapewne tego sprytu im nie brakowało, ale można by się spierać, czy był on większy niż pomysłowość przemytników papierosów na polsko-ukraińskiej granicy. Bo przemytnicy naprawdę umieją wymyślić wprost niewiarygodne sposoby i skrytki, by ukryć kontrabandę. Niemożliwe? – Kiedyś przeniosłem “na sobie” 15 kartonów “cygarów” – wspomina nie tak dawne czasy swego “mrówkowania” przemyślanin Andrzej. – Jak? Polak potrafi – uśmiecha się cytując hasło z okresu PRL-u.

W kartonie jest 10 paczek papierosów, łatwo więc policzyć, że 15 kartonów to… 150 paczek. Jak to można przenieść inaczej niż w jakiejś torbie, albo plecaku? – Torba? Plecak? – Andrzej z niedowierzaniem patrzy na nas, gdy o to pytamy. – “Na sobie” się nosiło, pod ubraniem – precyzuje widząc, że nie wierzymy. – No, “okleić się” trzeba było – wyjaśnia patrząc na nas, jak na kosmitę, który właśnie przyleciał z Marsa i najprostszych rzeczy nie pojmuje. – Paczki trzeba było wyciągnąć z oryginalnych kartonów i oderwać od nich akcyzę – tłumaczy cierpliwie przemyślanin. – Po to, żeby nie “pikać”, jak celnik sprawdza “pikaczem” (urządzenie, które wykrywa metalowe elementy, w tym banderole akcyzowe, które zawierają metal przyp. autora). Następnie potrzeba sporo taśmy klejącej najlepiej takiej dwustronnej. Nakleja się na nią paczki i przykleja na sobie – opowiada Andrzej. – W pasie, w kroku, na klatce piersiowej – wylicza. – Potem się człowiek ubiera w takie luźniejsze ubranie i już – z opowiadania Andrzeja wynika, że nie ma nic prostszego, ale to nieprawda.

– Żeby “na sobie” zmieścić tyle paczek “cygarów” potrzeba doświadczenia – przyznaje Ola, która też “mrówkowała” na pieszym przejściu w Medyce. – Okleić się nie sztuka, fakt, ale trzeba jeszcze wyglądać w miarę naturalnie no i umieć się poruszać z tymi fajkami tak, żeby nie chodzić jak robot i nie zwracać uwagi celników – dodaje. – Rekordziści, których znam, potrafią mieć całe buty zapakowane fajkami i chodzić normalnie, ale łatwe to nie jest – stwierdza młoda kobieta.

W kroku, w butach, w bieliźnie
Papierosy przyniesiona w butach można rozpoznać po tym, że zwykle są troszkę przygniecione. – No takie spłaszczone – wyjaśniają specjaliści od przemytu gdzie się da. – Niektórzy “plaskaczy” nie chcą kupić, albo trzeba im obniżyć cenę, ale zwykle laik się nie orientuje, że “cygary” są przygniecione zanim nie otworzy paczki – mówią. – A nawet jak się zorientuje, to nie ma pojęcia dlaczego są takie płaskie – dodają.

- Kobietom zawsze łatwiej przemycić na sobie – mówi Andrzej. – Bo raz, że spódnice mogą zakładać szerokie, a dwa, że rajstopy dobrze trzymają fajki na nogach i w klinie (między nogami przyp. autora) – tłumaczy fachowo. – Sam na przemyt kupowałem grube damskie rajstopy- uśmiecha się wstydliwie. – Tylko, że to muszą być sporo za duże rajstopy, a ja wysoki jestem, to rzadko takie mogłem kupić – dodaje.

Krystyna, która na bazarze ma stoisko z rajstopami i bielizną, opowiada, że jeszcze parę lat temu zawsze pytała klientki, czy chcą kupić rajtuzy “na życie” czy “na granicę”. – Chodziło o to, czy mają być w rozmiarze klientki, czy większe -  mówi kobieta. – Większe to zawsze brały panie na przemyt – zauważa.

Celników mało co już zdziwi
Teraz z racji obostrzeń celnych na pieszym “mrówek” prawie nie ma, a jeśli są, to już nie “hurtownicy” z 15 kartonami “na sobie”. Ale z kupnem papierosów z Ukrainy w Przemyślu i okolicach nie ma problemu. – Można sobie zamówić jakie się chce “cygary”, ile się chce i ponegocjować cenę – przekonuje Witek z Przemyśla. – Jak oni to wwożą nie mam pojęcia – przyznaje mężczyzna. – Sam na Ukrainie byłem raz z  wycieczką – dodaje. – Na granicę nie jeżdżę, bo nie mam czasu, ale ruskie fajki kupuję, bo nie mam zamiaru przepłacać za polskie – mówi otwarcie.

Celników już naprawdę mało, co może zdziwić w kwestii pomysłowości przemytników papierosów. – Wykorzystywanie skrytek konstrukcyjnych samochodów do przemytu to norma – mówią. – Ludzie pchają kontrabandę gdzie się da. Jeśli w autokarze jest toaleta, to zwykle są w niej schowane papierosy, nierzadko też w urządzeniach do klimatyzacji – dodają. Przemytnicy chowają “cygary” w kołach zapasowych, w nadkolach samochodu, pod podsufitką, w siedzeniach. – Kiedyś zatrzymałem samochód, kierowca zaklinał się, że nic nie wiezie – opowiada celnik. – Upierał się także wówczas, gdy pies obwąchujący jego “brykę” znalazł podejrzane miejsca – kontynuuje. – W końcu wpuściłem psa do auta, rozerwał zębami podsufitkę i zaczęły lecieć paczki z “Primami” (oferowane na Ukrainie tanie papierosy niespotykane w Polsce). Jednak okazuje się, że i celników przemytnicy zaskoczyć potrafią swą pomysłowością. – Raz kontrolowałem samochód, którego kierowca coś taki nerwowy był – opowiada inny funkcjonariusz celny. – Po kontroli nie mógł ruszyć, brakło mu paliwa. Nic dziwnego, bo za wiele go nie miał – uśmiecha się celnik. – Paliwo miał w zbiorniczkach do spryskiwaczy, a bak pełen lewych fajek – wyjaśnia.

Ale czasem jednak zdziwi
To jednak jeszcze nic, bo celnikom zdarzało się znajdować lewe fajki w przewożonym piecu, a także w …trumnach. Na szczęście były to trumny przeznaczone do sprzedaży, a nie o ile tak można powiedzieć już zajęte.

Parę lat temu uwagę sprawdzających bagaż podróżnego na granicy przykuła spora ilość chleba, jaką wiózł do Polski. Miał chyba z 10 bochnów, twierdził, że na swój użytek. Może i tak, ale chodziło chyba nie o skórki chlebowe, bo tyle z chleba zostało, a o papierosy, jakie były powpychane w wydrążone bochny. Na podobny pomysł wpadł “miłośnik” krokietów, który zakupił ich nieco na Ukrainie i “nadział” lewymi fajkami. Przy takim koncepcie blednie wyczyn tych, którzy ogromne ilości kontrabandy ukryli w pustakach jadących do nas pociągiem. Musieli mieć świadomość ryzyka, bo nie w każdym wagonie pustaki były “nadziewane” papierosami.

Służba Celna dysponuje coraz lepszym sprzętem do wykrywania przemytu, ale sami celnicy przyznają, że przemytnicy są sprytni i zawsze coś wymyślą, by jednak dopiąć swego. Można by pokusić się o przerobienie starego warszawskiego szlagieru i napisać: Nie masz cwaniaka nad przemytnika”. Nie mija się to bynajmniej z prawdą, tylko, że się nie rymuje…

Monika Kamińska

do “Nie masz cwaniaka nad przemytnika”

  1. krzysiek

    pikacz (wykrywacz metalu) pika na sreberko znajdujące się w paczce paierosów a nie na banderole

    • kacper

      w camleach nie masz tego twojego srebreka tylko zwykly plastikowy papierek zeby zakonserwowac aromat co znaczy ze sie mylisz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.