Nie miały pracy i założyły własny biznes. Czy odniosą sukces?

Wśród pięciu członkiń krośnieńskiej spółdzielni socjalnej są dwie radne Rady Dzielnicy Polanka. Na zdj. od lewej: Anna Zielińska (prezes spółdzielni) i Joanna Szlemp. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Pierwsza w mieście spółdzielnia socjalna ruszy jeszcze w tym roku.

W skład pierwszej w Krośnie tego typu spółdzielni wchodzi pięć przebojowych młodych kobiet. Spółdzielnia będzie miała siedzibę w jednym z pomieszczeń na pierwszym piętrze w Dzielnicowym Domu Kultury w Polance, gdzie będzie prowadzona działalność kateringowa. Będą produkowane kanapki do automatów.  Aby spółdzielnia socjalna mogła funkcjonować konieczna jest przebudowa, remont i modernizacja pomieszczeń adaptowanych na potrzeby działalności gastronomicznej. W prace zaangażowały się rodziny członkiń spółdzielni. Co prawda miała ona ruszyć w październiku, jednak prace remontowe się przeciągają. Realny termin jej otwarcia to grudzień br.

Spółdzielnie socjalne cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Mogą je tworzyć m.in. osoby bezrobotne i niepełnosprawne. – Szukałyśmy pracy i poznałyśmy się przez przypadek na spotkaniu dotyczącym rozmaitych projektów unijnych zorganizowanym przez jedną z firm. Słyszałyśmy nawet, że jest coś takiego jak spółdzielnia socjalna. Pomyślałyśmy, że może warto byłoby się pokusić o założenie takiej działalności – opowiadają nam Anna Zielińska i Joanna Szlemp, które wpadły na pomysł utworzenia Spółdzielni Socjalnej “MUKA” w Krośnie.

W sumie cztery grupy starały się o dotację z Unii Europejskiej w kwocie 100 tys. zł  na prowadzenie spółdzielni socjalnej. – Wygrałyśmy my. Po prostu los się do nas uśmiechnął – wyznają nie kryjąc radości. Na własnej skórze przekonały się, że otwarcie własnego biznesu to nie przysłowiowa bułka z masłem – Aby w ogóle móc założyć tego typu spółdzielnię potrzeba w sumie 5 osób – informują. I przyznają, że znalezienie trzech brakujących osób zajęło im trochę czasu, ale ostatecznie udało się. Wśród członkiń spółdzielni są: absolwentki szkół gastronomicznych, ale także… ekonomii, informatyki, komunikacji społecznej i politologii. Zgodnie przyznają, że uzupełniają się wzajemnie i współpraca układa się wręcz doskonale.

Faktem jest, że DDK w Polance jest w czołówce najdroższych w utrzymaniu miejskich domów kultury, dlatego mile widziane są osoby, które mają jakiś pomysł na biznes i pokryją część kosztów utrzymania. Prezydentowi miasta pomysł się spodobał. – Czemu mielibyśmy nie wspierać działalności, która ma sens i może przynieść wiele korzyści? – pytał prezydent Piotr Przytocki. Postanowił zawrzeć z nimi umowę na rok. Będą płacić m.in. za dzierżawę – tylko złotówkę za mkw. i czynsz rzędu 80 zł za miesiąc.

Zanim rozpoczną działalność muszą przeznaczyć niemałe środki na prace remontowo-modernizacyjne lokalu, które aktualnie trwają. Trzeba także wyposażyć obiekt w niezbędny sprzęt.  Gdzie się będą znajdować automaty z kanapkami? – pytamy. – Jeden będzie w Full Markecie, jeden w Urzędzie Miasta, dwa w szpitalu. A nad piątym punktem jeszcze się zastanawiamy – informuje Anna Zielińska. – Mamy tylko nadzieję, że nasz babski biznes wypali– dodaje.

Wioletta Zuzak

do “Nie miały pracy i założyły własny biznes. Czy odniosą sukces?”

  1. aaa

    Joanna Szlem to głupia pizda

  2. majk

    widzę że coś brakuje tematów bo drugi raz o tym samym piszecie…
    a tak swoją drogą to życzę Paniom powodzenia w biznesie bo pomysł mają fajny ;)

  3. klient “Społem”

    Wszystko zalezy od tego czy beda klienci.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.