Nie pamiętam takiej wiosny

Rafał Okoniewski (33 l.), podobnie jak i inni zawodnicy, nie może się już doczekać inauguracji ligowego sezonu. Fot. Wit Hadło

ENEA EKSTRALIGA. Zdaniem Rafała Okoniewskiego, III kolejka zaplanowana na najbliższą niedzielę również stoi pod dużym znakiem zapytania.

W minioną środę kapitan PGE Marmy Rzeszów, Rafał Okoniewski (33 l.), gościnnie wystąpił w barwach Fogo Unii Leszno w sparingu z Falubazem Zielona Góra (39-39), zdobywając dla „Byków” w czterech wyścigach 5 punktów i 2 bonusy. – Ciężko mówić o jakimś poważmy ściganiu. Najważniejsza w tym wszystkim była jazda i kontakt z motocyklem – przekonuje RAFAŁ OKONIEWSKI.

– Jakie wrażenie z jazdy po torze w Lesznie?
– Bardzo dobre. Na wstępie chciałbym podziękować działaczom Unii za możliwość występu w tym sparingu. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się w tym roku na zewnątrz, leszczyński tor był przygotowany bardzo dobrze. Wprawdzie na początku jedna prosta była odmokła, druga twarda, ale z czasem to się wszystko wyrównało i jeździło się naprawdę dobrze. Po treningach na południu Europy, przez kolejne dwa tygodnie nie miałem praktycznie okazji siedzieć na motocyklu, więc taki sparing był mi bardzo potrzebny.

– Sprzęt spisuje się dobrze?
– Ten, na którym jeździłem tak. O tym, na którym będę się ścigał więcej będę mógł dopiero coś więcej powiedzieć po kilku poważnych treningach. Kupiłem przed tym sezonem trzy kompletne motocykle i dwa silniki. Mam nadzieję, że będą się dobrze sprawować.

– Postawił pan na tytanowe części?
– W zdecydowanej mniejszości. Wprawdzie będę je testował, ale jakoś nie jestem do nich przekonany. Już pojawiają się głosy, że urywają się korby, które z kolei niszczą silniki, co jest niepokojącym sygnałem.

– Na żużlu jeździ pan już kilkanaście lat. Pamięta pan rok, w którym byłyby takie kłopoty z inauguracją sezonu?
– Nie pamiętam takiej wiosny, a raczej zimy, bo chyba tak to trzeba nazwać. Niestety, nic na to nie poradzimy. Musimy czekać na lepszą aurę. Pod koniec tygodnia planowane są treningi w Rzeszowie i mam nadzieję, że wreszcie dojdą one do skutku, bowiem wszyscy nie możemy się już ich doczekać.

– W minionym tygodniu pogoda znowu nie była łaskawa, a rzeszowski tor ponownie schował się pod śniegiem. Co w przypadku, gdy w stolicy Podkarpacia nadal nie będzie możliwości przeprowadzenia treningów?
– Wówczas będziemy szukać jazdy w innych miejscach. Na razie czekam na rozwój wypadków. Nie planuję kolejnego wyjazdu do Gorican i mam nadzieję, że w najbliższych dniach uda się pojeździć w Polsce.

– Czy pana zdaniem jest realne zainaugurowanie sezonu ligowego od III kolejki, czyli 14 kwietnia?
– Szczerze, to wątpię w to. Potrzeba kilka dni naprawdę dobrej pogody, aby odpowiednio przygotować tory. Jednak to nie jest w tym wszystkim najważniejsze. Nawet jeśli tory będą zdatne do jazdy, to bez sensu jest zaczynać ligę bez odpowiedniej ilości treningów i sparingów. Zdrowie zawodników jest przecież najważniejsze i liczę na to, że o tym przede wszystkim będą pamiętać władze Ekstraligi.

– Przełożenie dwóch dotychczasowych kolejek wydaje się zatem jedynym rozsądnym wyjściem…
– Dokładnie. I naprawdę nie stanie się nic wielkiego, jak przełoży się też i trzecią kolejkę. Na pewno znajdą się terminy, w których będzie można objechać te mecze.

– Czego zatem można panu życzyć u progu sezonu 2013?
– Przede wszystkich nadejścia wreszcie wiosny, zdrowia i wielu kibiców na trybunach. Dla nich przecież jeździmy i występy przed pełnymi trybunami sprawiają niesamowitą frajdę. Tak więc mam nadzieję, że kibice także w tym sezonie będą z nami.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o