Nie patrzymy na innych

Paweł Albin czuł spory niedosyt po meczu z Wisłą Płock. Rozgrywający Stali Mielec był zdania, że rywal, choć wyżej notowany, leżał w zasięgu jego drużyny.

- Mieliśmy momenty słabości w końcówkach obu połów. To zdecydowało o naszej porażce. Szczególnie brzemienny w skutkach był ten zastój z pierwszej odsłony. Poniosła nas nieco w tedy fantazja, zamiast grać zespołowo, wdawaliśmy się w indywidualne szarże. W efekcie traciliśmy piłkę, a rywale karali nas kolejnymi bramkami.

- W końcówce doszliście Wisłę, ale w tym momencie sędziowie odesłali na ławkę kar Grzegorza Sobuta. Słusznie?

- Trudno mi powiedzieć, bo nie widziałem dokładnie całej sytuacji. Niemniej jednak mocno nam to utrudniło zadanie, to był newralgiczny moment tego meczu. Z drugiej strony, nie można powiedzieć, że przez tą sytuację przegraliśmy z Wisłą. Dużo bardziej brzemienne w skutkach były ostatnie minuty pierwszej połowy, gdy straciliśmy zbyt łatwo kilka bramek.

- To był zatem decydujący moment tego meczu?

- Myślę, że tak. To się na nas odbiło w ostatecznym rozrachunku. My musieliśmy gonić wynik, a kadrę mamy wąską. Trener Wisły mógł zaś rotować składem i to robił. Na finiszu rywale byli świeżsi i to wykorzystali.

- W tym roku zagracie jeszcze z Vive Kielce i Warmią Olsztyn. Dwa punkty z tych spotkań, to chyba realny i pożądany scenariusz dla Stali.

- Na pewno w obu tych spotkaniach będziemy walczyli o wygrane. Co prawda nikt nie daje nam szans w Kielcach, ale przed wyjściem na parkiet, nie zakładamy porażki. Jeśli zaś chodzi o zespół z Olsztyna, to innej opcji jak wygrana z nim, po prostu nie ma. Chcemy w dobrych nastrojach rozjechać się na święta, a będzie to możliwe tylko w przypadku ogrania Warmii.

- Tabela ligowa jest w tym sezonie bardzo spłaszczona, nie licząc czołowej trójki, pozostałe zespoły dzieli różnica kilku punktów. To sytuacja korzysta dla Stali czy też nie?

- Tak naprawdę nie oglądamy się na innych i na ich wyniku. Koncentrujemy się na tym, by wyjść na najbliższy mecz i go po prostu wygrać.

Rozmawiał Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.