Nie pij płynu lugola lub jodyny!

prof. dr hab. n. med. Marek Grzywa

PODKARPACIE. Mieszkańcy regionu ruszyli do aptek po płyn lugola, farmaceuci i lekarze alarmują, że to szkodzi zdrowiu

- Jod nie jest obojętnym dla zdrowia preparatem, nie wolno przekroczyć dopuszczalnej dawki, bo może to grozić uaktywnieniem tarczycy i wyindukowaniem jej nadczynności – mówi prof. dr hab. n. med. Marek Grzywa, ordynator oddziału wewnętrznego nefrologii i endokrynologii z Pracownią Medycyny Nuklearnej w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. – Nie ma też żadnych wskazań do jego zażywania.

Faktem jest jednak, że ludzie pamiętają to co działo się po katastrofie czarnobylskiej w 1986 roku kiedy płyn lugola zaaplikowano bezpłatnie dzieciom w całej Polsce. – Od kilku dni, przerażeni tym co stało się w Japonii, w aptekach znów pytają o niego – mówi Lidia Czyż, sekretarz Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie. I ostrzega. – Płyn lugola bądź jodyna dostępne w aptece są przeznaczone tylko do użytku zewnętrznego, ich zażycie może grozić zaburzeniami żołądkowo-jelitowymi, lub różnego rodzaju alergiami.
Ministerstwo też przestrzega i uspokaja

W Polsce zarejestrowano śladowe ilości substancji promieniotwórczych w powietrzu, głównie jod-131 (I-131). Ilości te kształtowały się w zakresie od ok. 53 mikrobekereli na metr sześcienny w Sanoku do ok. 93 mikrobekereli na metr sześcienny w Katowicach (w czasie trwania awarii elektrowni jądrowej w Czarnobylu, ówczesny system monitoringu radiacyjnego kraju rejestrował stężenia jodu I-131 których wartości osiągały nawet 200 bekereli na metr sześcienny powietrza, a więc rejestrowane obecnie stężenia są miliony razy niższe i nie zagrażają w żaden sposób zdrowiu ludności Polski ani środowisku naturalnemu.

Am

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.