Nie pijmy na umór, bo to drogo kosztuje

Pijanych delikwentów kwalifikujących się na Izbę Wytrzeźwień nigdy nie brakuje. Czy takie obrazki zobaczymy w sylwestrową noc? Fot. Wojciech Preisner

RZESZÓW. Maksymalnie „przyjemność” pobytu w Izbie Wytrzeźwień może wynosić 24 godziny, ale z reguły trwa do wytrzeźwienia.

Sylwester, dobra zabawa, mnóstwo alkoholu i nagle budzisz się w rzeszowskim przybytku przy ul. Kochanowskiego. To Izba Wytrzeźwień, nazywana inaczej najdroższym hotelem w mieście. Co prawda nie jest to ośrodek SPA, ale można liczyć na badanie lekarskie, schludny pokój i obsługę personelu.

Minusem jest brak wyżywienia, ale według regulaminu można liczyć na gorzką kawę zbożową lub herbatę. W razie czego lekarz przepisze glukozę, aby postawić delikwenta na nogi.

Z danych Izby Wytrzeźwień w Rzeszowie wynika, że mieści ona dla rządnych „przygód” 45 miejsc, z czego 3 miejsca dla kobiet. Dla tych, którzy nie potrafią iść grzecznie spać zarezerwowane są dodatkowe „atrakcje” w postaci izolatki. Żeby jednak zasłużyć na taki „przywilej” trzeba być pobudzonym psychicznie, agresywnym lub autoagresywnym. Na takich delikwentów czekają wątpliwe wygody, bo jedynie łóżko z pasami obezwładniającymi lub kaftan bezpieczeństwa.

Żaden z pensjonariuszy nie musi dodatkowo obawiać się o swój stan zdrowia, bo już na wstępie jest badany przez lekarza, a w razie jakichkolwiek wątpliwości można jeszcze zaliczyć wycieczkę, do szpitala, na dodatkowe badania. Później oddaje się dokumenty, portfel, rzeczy osobiste oraz jeśli delikwent posiada napoje alkoholowe do depozytu. Jeszcze tylko szybkie zrzucenie swoich zwykle brudnych ciuchów, włożenie gustownej piżamki i można położyć się do czystego i schludnego łóżka. Gorzej gdy nie chce się spać, bo czas ciągnie się tam niemiłosiernie, a regulamin wyraźnie zabrania odwiedzin. Czasami jednak można znaleźć bratnią duszę wśród innych pensjonariuszy.

Ile kosztuje taka przyjemność? Jak czytamy w Biuletynie Informacji Publicznej wysokość opłaty za pobyt regulowana jest uchwałą Rady Miasta Rzeszowa z 2004 roku i wynosi 250 zł.

Grzegorz Anton

do “Nie pijmy na umór, bo to drogo kosztuje”

  1. HETMAN

    W KTORYM PANSTWIE EUROPEJSKIM JEST IZBA WYTRZEZWIEN…TYLKO W ZACOFANEJ POLSCE NAWET CZESI CZEGOS TAKIEGO NIE MAJA CO ZA BZDURA I MY DAZYMY DO EUROPY

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.