Nie popsuć sobie święta

Młodzieżowiec Szymon Feret wbił gola Stali Stalowa Wola, był też wyróżniającym się piłkarzem w starciu z Pogonią Siedlce. Trenerzy Apklan Resovii liczą też na przebojowość 20-latka w sobotnim meczu przeciwko liderowi. Fot. Wit Hadło

II LIGA. Przed meczem z liderem Zniczem Pruszków „pasiakom” nie brakowało problemów.

Apklan Resovia po 427 dniach zagra w końcu na swoim stadionie przy ul. Wyspiańskiego. Rywalem będzie niepokonany, szalenie skuteczny Znicz Pruszków. Gospodarze liczą na wsparcie kibiców, którzy zapowiedzieli efektowną oprawę.

Resoviacy wygrali tylko dwa z ośmiu spotkań ze Zniczem: w 2012 roku i tamtej jesieni, gdy pokonali pruszkowian na ich terenie po golach Pawła Hassa i Kamila Antonika, czyli zawodników, których w Rzeszowie już nie ma. Na Wyspiańskiego przybędzie drużyna, która rozpoczęła sezon od efektownych zwycięstw: 3-1 nad GKS-em Katowice i 4-1 nad Stalą Stalowa Wola. Świetne recenzje zbiera napastnik Patryk Czarnowski. 21-letni zdobywca dwóch goli pobiera nauki od Dariusza Zjawińskiego, byłego piłkarza m.in. Legii, Cracovii i Arki. Nie tak dawno w Zniczu było więcej klasowych graczy, a najnowsza i obfitująca w największe sukcesy historia klubu wiąże się z obecnością nieśmiałego chudzielca, na którego wołano „Bobek”.

Nie wierzył w karate

W wieku 18 lat Robert Lewandowski, bo o nim mowa, został królem strzelców trzeciej ligi i pomógł wprowadzić pruszkowian na wyższy poziom. – Człowieku, jesteś jak rewolwerowiec – słyszał od kolegów, którzy zaczynali pojmować z jak utalentowaną bestią mają do czynienia. – To co innym sprawiało kłopot, „Lewemu” przychodziło z łatwością. Pach, pach, pach. Spokojnie walił tam, gdzie chciał i piłka wpadała do siatki – wspomina kolega z zespołu Bartosz Wiśniewski. Lewandowskiego wyróżniała nie tylko zimna krew, niezbędna egzekutorom, ale i wydolność. Mało kto wiedział jednak, że w młodości biegał przełaje. Jednak największe zdziwienie budziło to, w jaki sposób chronił piłkę. – Nogi miał jak patyki, ale niechby ktoś próbował go przepchnąć. „Zastawkę” miał nie z tej ziemi – przyznawali ci, którzy choć raz wystąpili przeciwko niemu. „Lewy”, Igor Lewczuk, Radosław Majewski i inni piłkarze mieli szczęście, że trafili w Zniczu na mądrego trenera Leszka Ojrzyńskiego. Rozdawał on kartki z instrukcjami zdrowego żywienia. A później odpytywał, jak w szkole: co to są węglowodany, gdzie szukać zastrzyku energii, dlaczego nie należy jeść w Mc’Donaldsie. Trzynaście lat temu takie zachowanie wcale nie było normą. Pojawił się też wątek obyczajowy: z wysokości trybun Lewandowskiego oklaskiwały mama Iwona, siostra Milena i Anna Stachurska. Piłkarz nie wierzył, że tak krucha dziewczyna trenuje karate. Myślał, że gra w tenisa. Kilka lat później Stachurska została żoną Roberta.

Rozgłos im pomoże

– Kiedyś był Lewandowski, a dziś na którego zawodnika Znicza trzeba uważać? – spytaliśmy Szymona Grabowskiego, trenera Apklan Resovii. – Nie mówiłbym o indywidualnościach, lecz o zespole. Podoba mi się taktyka, jaką obrał Znicz: proste środki z tyłu, a po odbiorze piłki szybkie przejście do ataku. Są w tym bardzo skuteczni, stąd aż siedem bramek – odpowiada „Graba”, który ma spory ból głowy przed sobotnim starciem. – Adrian Dziubiński, Kamil Radulj i Darek Frankiewicz narzekają na urazy i do środy nie brali udziału w zajęciach. Kadra jest liczna, jednak nie oszukujmy się: to są kluczowi zawodnicy – martwi się szkoleniowiec „pasiaków”. Na wyremontowanym stadionie pojawi się sporo kibiców, ale Grabowski uważa, że jego zawodnicy poradzą sobie z presją. – Cała ta otoczka wokół meczu, powrotu na własne boisko, nie tylko nas nie zdeprymuje, ale wręcz będzie naszym atutem. Sami chcieliśmy rozgłosu. Najgorzej, gdy klubem nikt się nie interesuje – tłumaczy.

***
Ślub i siatka

Gdy na Wyspiańskiego rozlegnie się pierwszy gwizdek, w Gdańsku rozpocznie się mecz siatkarzy Polska – Francja w kwalifikacjach do IO. Można przypuszczać, że część kibiców stanie przed dylematem, które ze spotkań obejrzeć. Gospodarze nie byli w stanie jednak nic zrobić, gdyż zaraz po meczu zawodnicy i sztab szkoleniowy udadzą się na wesele Damiana Barszczaka, byłego piłkarza Resovii. Uroczystość oraz godzina rozpoczęcia meczu ustalone zostały dawno temu.

APKLAN RESOVIA – ZNICZ
sobota, godz. 15 (stadion przy ul. Wyspiańskiego)

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o