Nie przyznają się do cenowej zmowy

TARNOBRZEG. Upłynął czas, w którym właściciele stacji benzynowych mieli wytłumaczyć się prezydentowi miasta z identycznych cen paliw

Do 15 stycznia właściciele stacji benzynowych na terenie Tarnobrzega mieli odpowiedzieć prezydentowi, dlaczego od dawna utrzymują nie dość, że wygórowane to jeszcze identyczne ceny sprzedawanych przez siebie paliw. Nie wszyscy potraktowali apel poważnie.

Jak dowiadujemy się w tarnobrzeskim magistracie, nie wszyscy właściciele stacji, do których wysłane zostało zapytanie, nadesłali odpowiedzi w terminie.
- Otrzymaliśmy kilka pism, w których właściciel nie przyznają się do zmowy cenowej – mówi Wojciech Malicki, doradca do spraw kontaktów z mediami prezydenta miasta. – Czekamy jeszcze na odpowiedzi reszty. Jeśli nie napłyną w ciągu najbliższych dni, rzecznik konsumenta wystąpi do nich z ponagleniem. Kolejny krok rzecznika to skierowanie sprawy do sądu o ukaranie za nieudzielanie odpowiedzi.

- Liczymy, że dostaniemy odpowiedzi od wszystkich, do których skierowaliśmy zapytanie – mówi przedstawiciel magistratu.

Czy wojna, jaką wytoczył prezydent miasta cenom paliw przyniosła poza korespondencją urzędu z biznesmenami jakiś efekt?

- Ceny zostały nieco obniżone – mówi Wojcich Malicki. – Wynoszą one 4,90 – 4,91 zł i są niższe od średnich cen paliw w Krośnie – 4,94 zł, Sanoku – 5,70 zł, Mielcu – 4,99 i Przemyślu 4,95 zł.

Ceny pali w Tarnobrzegu choć nieco niższe niż obowiązywały w połowie grudnia są jednak wciąż niemal identyczne na wszystkich stacjach, co może świadczyć o istniejącej, mimo zaprzeczeń zmowie cenowej. Nad tym, czy zgłosić tę sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, władze miasta jeszcze się zastanawiają.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.