Nie trafiają, nie wygrywają (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

III LIGA. Po raz trzeci w tej rundzie „pasiaki” zgubiły punkty, choć prowadziły.

Resovia szybko strzeliła bramkę, ale potem marnowała sytuacje. Zapłaciła za to wysoką cenę. – Nie pierwszy raz powtarzamy sobie w przerwie, że mecz trwa 90 minut. Jak grochem o ścianę – kręcił głową mocno rozczarowany wynikiem trener gospodarzy Roman Borawski.

ZOBACZ ZDJĘCIA

Pytany, czy zamierza w jakikolwiek sposób wstrząsnąć zespołem, odparł, że problemem nie jest brak zaangażowania, lecz pogłębiająca się nieskuteczność. – Chcemy grać szybciej, bo tylko wtedy możemy zaskoczyć przeciwnika. Stwarzamy okazje, ale nie zamieniamy ich na bramki.

To nie jest twierdza
Stadion przy ul. Wyspiańskiego miał być w III lidze twierdzą nie do zdobycia. I choć nadal nie wygrała tu żadna drużyna, trudno chwalić resoviaków za grę na własnym boisku. Stal Kraśnik była trzecim zespołem, który wywiózł z Rzeszowa punkt. Po raz trzeci w tej rundzie podopieczni Borawskiego nie potrafili utrzymać przewagi. I po raz kolejny zagrali na wysokim poziomie zaledwie przez 45 minut.

Już w 7 minucie bramkarz Stali do spółki ze swoimi obrońcami podarowali Resovii piękny prezent. Mateusz Świechowski uderzał z wolnego po ziemi, mur okazał się nieszczelny i piłka wtoczyła się do siatki tuż przy słupku i kompletnie zagubionym Krzysztofie Mazurze. Kuriozalny gol… zmobilizował gości i gdyby Marcin Pietryka nie wyciągnął się jak struna po przymiarce Damiana Pietronia, mielibyśmy 1-1 już po 24 minutach.

O ile Stal straszyła w ataku, o tyle w defensywie popełniała mnóstwo błędów. „Pasiaki” nie umiały jednak postawić kropki nad i. Nie zrobił tego Sebastian Fedan, Dawid Cempa ani Szymon Kaliniec. Z kolei najbardziej aktywny w tej części gry Michał Ogrodnik dokonywał fatalnych wyborów. Podawał, gdy powinien strzelać. Kiedy prosiło się o zagranie do kolegi – uderzał. Chciał bardzo, ale nadmiar ambicji bywa zgubny. Zwłaszcza, gdy nadużywa się dryblingu.

Piłka meczowa dla Stali
Druga połowa zaczęła się od soczystego strzału z 35 metrów Andrija Nikanowycza, po którym piłka trafiła w słupek. Nic nie zapowiadało nieszczęścia, ale resoviacy mieli jednak poważne kłopoty z kreowaniem sytuacji. Nie pomogły nawet zmiany. W 77 minucie Damian Gawron zdołał dośrodkować, aktywny od początku Filip Drozd uciekł obrońcom Resovii i głową strzelił na 1-1. Ten sam zawodnik miał również piłkę meczową – w końcówce chybił jednak z kilku metrów.

RESOVIA 1
STAL Kraśnik 1
(1-0)
1-0 Świechowski (7.)
1-1 Drozd (77.)

RESOVIA: Pietryka – Jaroch (87. Bereś), Kozubek, Pydych, Szkolnik – Fedan (46. Zieliński), Nikanowycz, Kaliniec (65. Buczek), Świechowski, Ogrodnik – Cempa (72. Madeja)

STAL: Mazur – Leziak, Matysiak, Pietroń, Gawron – Pacek (76. Bolkit), Wojtaszek (60. Chamera), Melnyczuk, Szewc – Drozd, Chrzanowski.

Sędziował Radosław Wąsik (Lublin). Żółte kartki: Kozubek – Melnyczuk, Szewc. Widzów 350.

Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments