Nie warto igrać z życiem za kilkadziesiąt złotych

Fot. Jerzy Mielniczuk

TURBIA, STALOWA WOLA. Znów mogło dojść do tragedii z powodu tlenku węgla. Dużym wysiłkiem lekarzy udało się uratować życie 27-letniej kobiecie, która zatruła się czadem podczas kąpieli.

Nic w tym oryginalnego, bo w łazience był piecyk gazowy podgrzewający wodę i zatkany przewód wentylacyjny. To prawie standard, nawet w nowych domach.

Kto nie chce umierać, ten inwestuje w czujnik czadu. Kosztuje najwyżej kilkadziesiąt złotych, a na prawdę ratuje życie. Na to, że młoda mieszkanka Turbi żyje, złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, mąż zauważył, że kąpiąc się nie reaguje na jego zawołania. Szybko wezwał pogotowie, a ratownicy specjalistycznym sprzętem wykryli obecność czadu w organizmie nieprzytomnej kobiety. W stalowowolskim szpitalu zafundowano jej kilka sesji w komorze hiperbarycznej. To bardzo rzadkie w naszym kraju pomieszczenie, w którym podaje się tlen pod podwyższonym ciśnieniem. Tlenowe oczyszczenie krwi z trujących związków, szybko przywraca zatrutego do grona żywych i zdrowych.

Młoda kobieta miała szczęście, bo zatruci czadem z dalszych od Stalowej Woli miejscowości, nie zawsze są na czas dowożeni do komory.

jam

do “Nie warto igrać z życiem za kilkadziesiąt złotych”

  1. obywatel

    Czujnik czadu nie mają żadnych certyfikatów. kosztują do 100 zł, made in China i jak mi kominiarz powiedzieł można go sobie w dupę wsadzić
    Dzwoniłem do straży pożarnej jaki mam czujnik kupić ,lub gdzie..Wogóle ich to nie interesuje i nie obchodzi.
    Ogólnie porażka.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.