Nie wszystko stracone

Jak przystało na uczestnika Grand Prix, jeden punkt zdobyty w Tarnowie przez Chrisa Harrisa można podsumować tylko w jeden sposób – kompromitacja.

SPEEDWAY EKSTRALIGA. Jeśli PGE Marma w dwóch najbliższych meczach na własnym torze nie zdobędzie 6 punktów, może mieć kłopoty z awansem do fazy play-off.

Żużlowcy PGE Marmy Rzeszów leczą kaca po 20-punktowej klęsce w Tarnowie. Jednak na rozpamiętywanie derbowej porażki nie ma zbyt wiele czasu. Począwszy od najbliższej niedzieli, w ciągu 8 dni czekają ich bowiem trzy mecze ligowe.

Po porażce z “Jaskółkami” rzeszowianie spadli na ostatnie miejsce w Speedway Ekstralidze. Szansę na odbicie się od dna będą mieli już w najbliższe dwie niedziele, kiedy to będą na własnym torze podejmować kolejno Włókniarza Częstochowa (19 czerwca) i Betard Spartę Wrocław (26 czerwca). – Musimy spokojnie podejść do najbliższych dwóch pojedynków na własnym torze i koniecznie je wygrać – zapowiada trener rzeszowian, Dariusz Śledź. W międzyczasie (22 czerwca) podkarpackiego beniaminka czeka wyjazdowe starcie w Zielonej Górze, gdzie o zdobyczy punktowej można chyba tylko pomarzyć.

Richardson bez złamań
W rzeszowskiej drużynie w niedzielnym pojedynku najbardziej rozczarowali Anglicy: Chris Harris i Lee Richardson oraz kapitan Maciej Kuciapa. Łącznie w trójkę zdobyli oni zaledwie… 5 punktów. Wobec wąskiej kadry beniaminka, wszyscy oni wystąpią w najbliższym meczu z Włókniarzem. – Nie możemy podejmować żadnych pochopnych decyzji robić szalonych ruchów – komentuje całą sytuację Śledź. Po meczu w Tarnowie przez chwilę stanął pod znakiem zapytania występ w kolejnym meczu Lee Richardsona. U Anglika, po upadku w 12. wyścigu podejrzewano złamanie kości śródręcza. Prześwietlenie w szpitalu na szczęście wykazało jedynie mocne stłuczenie.

Marcin Jeżowski

do “Nie wszystko stracone”

  1. zoltan

    TO O CO CZEKA NASZĄ DRUŻYNE TO SIE NAZYWA BARAŻE A NIE PLAY-OFF.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.