Nie zabraknie leków dla chorych na raka

- Na szczęście udało się nam utrzymać ciągłość leczenia chorych - mówi dr Dariusz Sawka, z-ca dyrektora ds. lecznictwa onkologicznego w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie. Fot. Autor

PODKARPACIE. Dobra wiadomość dla chorych na nowotwory. Zapasy cytostatyków, których zaczęło brakować będą wkrótce uzupełnione.

– Każdego dnia obdzwaniamy hurtownie w poszukiwaniu leków. Zapas, który mamy starczy nam na półtora tygodnia. Może się więc zdarzyć, co spędza mi sen z powiek, że przyjdzie taki dzień, kiedy nie będziemy mieli czym leczyć – mówił tydzień temu dr Dariusz Sawka, z-ca dyrektora ds. lecznictwa onkologicznego w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie. Pan dyrektor może już spać spokojnie. Ministerstwo zdrowia zapewniło, że cytostatyki są już w drodze i wkrótce dotrą do szpitali.

O kilku tygodni tysiące ciężko chorych pacjentów z nowotworami narażonych było na potworny stres, bo szpitale miały poważny problem z lekami potrzebnymi do chemioterapii.

Koniec koszmaru chorych

Cytostatyki, których brak zgłaszali pacjenci z chorobami nowotworowymi, trafią wkrótce na rynek. Jak poinformowało w środę wieczorem (18 kwietnia) Ministerstwo Zdrowia, producent, który miał problemy z produkcją w Austrii leków stosowanych w chemioterapii, jest w trakcie wysyłki tych leków do Polski. Szef resortu Bartosz Arłukowicz zaapelował, by szpitale zgłaszały problemy z dostępem do leków. Chodzi o następujące cytostatyki: Etoposid, Cisplatin, Fluorouracil, Doxorubicin, Epirubicin i Gemcitabin. W rezerwacji jest także Methotrexat i kolejne dawki Etoposidu.

Import docelowy nie rozwiązuje problemu

MZ podkreśla, że w sprowadzaniu deficytowych leków pomaga procedura importu docelowego, czyli sprowadzania leku z zagranicy dla konkretnego pacjenta. Jest on realizowany na podstawie szczegółowych i zweryfikowanych zaleceń lekarza.

- Import docelowy nie rozwiązuje problemu, bo leki są wtedy dużo droższe, a NFZ płaci tyle co dawniej, a więc wyższa cena idzie w koszty szpitala, nie ma to znaczenia przy kilku pacjentach, ale przy kilkudziesięciu już tak. Niektóre szpitale mogą nie wytrzymać takiego obciążenia finansowego – mówi dr Sawka.

Wygląda na to, że dramatu udało się uniknąć. Na jak długo? Do kolejnego potknięcia urzędników odpowiedzialnych za politykę zdrowotną w naszym kraju. Trzeba wierzyć, że potrafią uczyć się na swoich błędach i, że potknięć będzie coraz mniej.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.