Niebezpieczny przejazd kolejowy w Rzeszowie

Zjazd z głównej drogi i pokonanie przejazdu kolejowego na ul. Borowej wymaga ogromnego skupienia. Fot. Paweł Dubiel
Zjazd z głównej drogi i pokonanie przejazdu kolejowego na ul. Borowej wymaga ogromnego skupienia. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. Kierowcy od dawna narzekają na przejazd kolejowy na ul. Borowej w Rzeszowie, który, ich zdaniem, powinien być szerszy i wyposażony w rogatki kolejowe.

Przejazd kolejowy na ul. Borowej w Rzeszowie dla wielu użytkowników ruchu stanowi prawdziwą próbę nerwów. Dlaczego? Kierowcy uważają, że jezdnia jest zbyt wąska, a sam zjazd z głównej ulicy, a następnie przejazd torami wymaga zwrotności i gwałtowności. – Szczególnie uciążliwe jest poruszanie się, gdy rażące słońce ogranicza widoczność oznaczeń – twierdzą podróżni.

To właśnie na tym przejeździe kolejowym kilkanaście dni temu szynobus uderzył w samochód, którego kierujący prawdopodobnie nie zachował należytej ostrożności. Wówczas szczęśliwie żaden z pasażerów pojazdu nie zginął. Innych, drobniejszych incydentów, w ostatnim czasie w tym miejscu było znacznie więcej. Co sprawia, że infrastruktura powoduje zagrożenie? – Po pierwsze, zjazd jest bardzo wąski, a po drugie, nie widać oznakowania przy zachodzącym słońcu, przez co można wjechać na tory na czerwonym świetle – skarży się pan Grzegorz, jeden z okolicznych mieszkańców. I pomimo, że sygnalizacja świetlna oraz dźwiękowa nie budzą zastrzeżeń, to podróżni od dawna zwracają uwagę na to, że na przejeździe najlepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie szlabanu kolejowego. – Na przejeździe ul. Borowej w 2008 r. zamontowano już sygnalizację świetlną – tłumaczy Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK. – Czerwone światła informują o nadjeżdżających pociągach. Każdy użytkownik skrzyżowania, podobnie jak na drodze, powinien się zatrzymać i przejść lub przejechać, gdy zgaśnie czerwony sygnał – dodaje.

Spore problemy na ul. Borowej mają kierowcy w godzinach szczytu, gdy przed przejazdem ustawia się sznur samochodów. Wówczas wjazd na tory od głównej ulicy wymaga sporej gwałtowności, co spowodowane jest m.in. stromym podjazdem, wąskim pasem i niekiedy presją. Czy układ miejsca powinien więc zostać przebudowany, aby zapewnić jeszcze większe bezpieczeństwo? – Wszystkie przejazdy zapewniają obecnie bezpieczny przejazd, a ich zabezpieczenie zależy od miejsca i warunków – usłyszeliśmy jedynie od rzecznika PKP PLK.

Kamil Lech

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Jan Pakosławic RzeszowskiklaudiuszJan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jan Pakosławic Rzeszowski
Gość
Jan Pakosławic Rzeszowski

Pórogatki (nikogo nie łapiące w pułapkę na przejeździe), urichamiane tym samym układem wyłączników najazdowych przez pociąg co sygalizacja rozwoązałyby problem.

klaudiusz
Gość
klaudiusz

może i przejazd znajduje się zbyt blisko drogi, nie zwalnia to jednak z używania mózgu – wszędzie gdzie są tory, może coś po nich jechać

Jan
Gość
Jan

Ten przejazd to pułapka.
Kiedyś popełniono duży błąd, bezmyślnie budując drogę i linię kolejową tak blisko siebie (z resztą ten problem dotyczy również kilku innych przejazdów w tym rejonie).
Myślę, że dojdzie tutaj jeszcze do kilku zdarzeń (oby nie ze skutkiem śmiertelnym) i kolejarze sami wpadną na pomysł, że trzeba albo podnieść kategorię tego przejazdu do B, albo go zlikwidować.