Niefrasobliwość mistrza Polski

Fot. Archiwum

PLUSLIGA. Niewykorzystana szansa Asseco Resovii, która nie zagrała aż tak słabego meczu, jakby wskazywał na to końcowy wynik.

- Zagraliśmy gorzej od Skry. Szkoda przede wszystkim drugiego seta, którego przegraliśmy jak frajerzy – mówi kapitan Asseco Resovii, Olieg Achrem. Pojedynek mistrza z wicemistrzem Polski był emocjonującym widowiskiem, w którym niefrasobliwość ekipy z Rzeszowa najbardziej raziła w końcówkach setów.

Pierwszy i trzeci set były bliźniaczo podobne do siebie. Dzięki zagrywce Michała Winiarskiego bełchatowianie już na początku odskakiwali na 6-7 punktową przewagę. – Ostatnio udaje mi się utrzymać regularną zagrywkę, co może cieszyć. Mecz mógł się podobać, bo Resovia odrabiała te straty i każdy set rozstrzygał się dopiero w końcówce – mówi Winiarski, którego zespół w największych opałach był w partii numer dwa. Mistrzowie Polski prowadzili wówczas 21:18, ale po chwili roztrwonili całą przewagę. Zaczęło się od niepotrzebnego przyjęcia zagrywki przez Grzegorza Kosoka, po którym piłka wróciła na stronę rywali. – Środkowi nie mają prawa przyjmować, od tego są inni w zespole – mówi trener Andrzej Kowal. – Żal straconych punktów, bo to wszystko mogło się inaczej potoczyć. W ważnych momentach dwa nasze błędy, jak zła ocena piłki przez środkowego, niweczą cały wysiłek. Jeśli po kiepskich początkach setów jesteśmy w stanie doprowadzić do końcówki na “styku”, to musimy grać konsekwentnie, a nie popełniać takie błędy. Przede wszystkim jednak za duża różnica była w pierwszym ataku, bo ze Skrą nie możemy grać na poziomie 30 procent w tym elemencie – dodaje szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa.

Zwycięstwem w trzech setach ekipa z Bełchatowa w pełni zrewanżowała się za porażkę w I rundzie 2-3. – Wynik cieszy, ale jeszcze bardziej to, że zespół, który w sumie nie do końca występuje w takim ustawieniu na co dzień, wykorzystał ten moment zwiększonej mobilizacji i koncentracji – mówi trener PGE Skry, Jacek Nawrocki, a Michał Winiarski dodaje. – Cieszy odporność psychiczna, jaką wykazaliśmy się w tym meczu, tym bardziej, że graliśmy zawodnikami, którzy ostatnio mieli mniej okazji do pokazania się na boisku. Im szczególnie należą się brawa, że wytrzymywali końcówki. Cały nasz zespół pokazał, że ma charakter – stwierdza przyjmujący wicemistrzów Polski.

Resoviacy w sobotę mieli kilka szans na odwrócenie losów meczu. M.in. w III secie wydawało się, że wyjdą z nie lada opresji, kiedy to przegrywali 23:20 i po potężnej zagrywce Zbigniewa Bartmana rywale “za darmo” oddali piłkę, która ku zaskoczeniu wszystkich wpadła w boisko. – Po naszej stronie zabrakło trochę tego sportowego cwaniactwa i to nie tylko w tej akcji. Wynik 0-3 jest za bardzo krzywdzący i nie odzwierciedla naszej gry, która była niezła – kończy Maciej Dobrowolski.

PGE SKRA Bełchatów – ASSECO RESOVIA 3-0 (25:23, 25:22, 25:22)
PGE Skra: Woicki, Winiarski 15, Pliński 6, Cupković 14, Bąkiewicz 8, Kooistra 10 oraz Zatorski (libero), Boninfante, Kłos 1, Wlazły 5.
Asseco Resovia: Tichacek, Kovacević 11, Perłowski 1, Bartman 7, Achrem 1, Kosok 5 oraz Ignaczak (libero), Grzyb 6, Lotman 2, Dobrowolski 2, Schops 7.

Sędziowali: Wojciech Maroszek (Żory) i Marek Lagierski (Czeladź). Widzów 2800.

Rafał Myśliwiec, Bełchatów

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.