Niegospodarność przy prywatyzacji PKS-u w Dębicy?

– Zawiadomiliśmy prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa niegospodarności przez urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa. – mówi Czesław Ligęzka, wiceszef związków zawodowych pracowników PKS. – Sądzimy, że chcą nas sprywatyzować za wszelką ceną nie bacząc na rzeczywistą wartość naszej spółki i los pracowników. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Związkowcy mają wątpliwości co do sposobu prywatyzacji PKS-u.

Związkowcy z PKS Dębica zawiadomili prokuraturę o prawdopodobieństwie popełnienia przestępstwa urzędników resortu Skarbu Państwa przy prywatyzacji PKS-u w Dębicy. Dębicka Prokuratura Rejonowa przekazała sprawę do Prokuratury Rejonowej w Warszawie. Związkowcy obawiają się, że PKS zostanie sprzedany za bezcen, niewiarygodnemu, ich zdaniem, inwestorowi.

- Nie mamy nic przeciwko samej prywatyzacji – podkreśla na wstępie Czesław Ligęzka, wiceszef związku zawodowego pracowników PKS w Dębicy. – Chodzi nam tylko o to, jak się to odbędzie.

W połowie ubiegłego roku Ministerstwo Skarbu Państwa wystawiło na sprzedaż PKS w Dębicy. Do negocjacji prywatyzacyjnych wystąpiła tylko firma Monis, która zarejestrowana jest w Bielowach (gmina Pilzno). W tej chwili prywatyzacja jest na etapie negocjacji pomiędzy resortem a potencjalnym inwestorem – Można powiedzieć, że negocjacje są w zawieszeniu, od miesiąca ministerstwo nie kontaktowała się z nami – powiedział nam w poniedziałek Gustaw Fediów, właściciel firmy Monis.

– Jeszcze w listopadzie otrzymaliśmy nieoficjalne informacje od kierowców pracujących u innych przewoźników, że zostaliśmy sprzedani za 1 mln 250 tys zł. – powiedział nam Czesław Ligęzka. – Powiadomiliśmy o tym prokuraturę.

Związkowcy przyznają równocześnie, że majątek i nieruchomości PKS warte są co najmniej 8 mln zł. Zapytaliśmy właściciela firmy Monis o rzekomą kwotę transakcji. – Nie mogę mówić nic o pieniądzach, bo negocjacje są w toku – powiedział Gustaw Fediów.

Związkowcy obawiają się też, że inwestor nie jest wiarygodny i dąży tak naprawdę do likwidacji PKS-u i zwolnienia załogi, po to, aby zostać monopolistą w dziedzinie przewozów na terenie powiatu dębickiego. – Przypuszczamy, że dojdzie do zwolnienia załogi, która w tej chwili liczy 130 osób – mówią związkowcy.

Na wątpliwości związkowców dotyczące ewentualnych zwolnień Gustaw Fediów. odpowiada krótko – Moja firma wciąż przyjmuje pracowników i posiada wolne etaty na stanowiska kierowców i mechaników – mówi właściciel Monis. – Chcę przejąć PKS po to, by dalej rozwijać swoją działalność.

O sprawę zapytaliśmy w poniedziałek Ministerstwo Skarbu Państwa, odpowiedzialne za prywatyzację. Do chwili zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.