Nielegalny hazard kwitł na Podkarpaciu

Jerzy Karpiński z Izby Celnej w Przemyślu przy zarekwirowanych automatach do gry.

Liderzy zorganizowanej grupy przestępczej pochodzą z naszego regionu.

Tak ogromnej sprawy dotyczącej hazardu internetowego jeszcze w Polsce nie było. W akcji brali udział policjanci każdego szczebla. W sumie 600 funkcjonariuszy przeszukało 250 mieszkań, stacji benzynowych, lokali gastronomicznych i barów. Akcja została zorganizowana jednocześnie w 10 województwach. – To było ogromne przedsięwzięcie organizacyjne – mówi podkomisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy podkarpackiej policji.

Akcja pod kryptonimem “Gracz” rozpoczęła się 4 października 2011 roku. – To było wielkie przedsięwzięcie pod względem logistycznym. Przygotowaliśmy konwoje, miejsca w aresztach. Przez kilka dni zaangażowanych było m.in. 100 policjantów z naszych oddziałów prewencji – mówi podkomisarz Paweł Międlar.

W sumie funkcjonariusze zatrzymali 63 osoby, zabezpieczyli 200 terminali internetowych i symulatorów gier, odkryli również zakład-laboratorium, doskonalący technologię w sferze kasyn internetowych. Wśród zatrzymanych byli trzej liderzy, którzy mieli firmy pod Krosnem. Dużo nielegalnych urządzeń policjanci zabrali właśnie z Krosna oraz Tarnobrzega. To jednak wierzchołek góry lodowej, bo automaty znajdowały się również w województwach: lubelskim, małopolskim, pomorskim, kujawsko-pomorskim, lubuskim, śląskim, wielkopolskim, dolnośląskim oraz łódzkim.

Hazard internetowy jest zakazany

Przepisy mówią o zakazie organizowania gier przez Internet. Zakazane jest również uczestnictwo w takich grach. W sieci można urządzać jedynie zakłady wzajemne, czyli zakłady bukmacherskie. Automaty mogą stać jedynie w kasynach. W lokalach, do których weszli policjanci, znajdowały się symulatory i terminale internetowe, które są zakazane. Maszyny te łączyły się z zagranicznymi serwerami. Gracz wsuwał np. banknot o nominale 10 zł i dostawał określoną liczbę kredytów. Jeżeli wygrywał, otrzymywał od obsługi lokalu gotówkę. – Najwyższa wygrana na automatach, jaką odnotowaliśmy, to 5 tys. zł – wyjaśnia prokurator Robert Płoch. – Często wygrane były rzędu 200, 300 zł do 1 tys. zł – dodaje prokurator Damian Mirecki, naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.

Każda wygrana była rejestrowana wewnątrz automatu, więc szefowie grupy mogli się dokładnie rozliczać z osobami niższego szczebla. Oczywiście, jak to bywa przy każdym hazardzie, większość graczy nic nie wygrywała i to na tym grupa zarabiała. Nawet kilkanaście milionów złotych. Tym bardziej, że grupa dysponowała kilkuset stanowiskami na terenie Polski oraz zagranicą. Pieniądze były proporcjonalnie dzielone między członków. Dwadzieścia proc. od całej kwoty otrzymywał obsługujący serwer, 40 proc. pozostałej kwoty otrzymywał właściciel lokalu. Pozostała część pieniędzy dzielona była pomiędzy operatora a producenta urządzenia. Proceder trwał, jak ustalili śledczy, od października 2010 roku.

Jak działała grupa?

Grupa działała według ścisłej hierarchii. Funkcjonowało tam kilka szczebli, począwszy od właścicieli lokali, w których były instalowane urządzenia, operatorów niższego szczebla, operatorów regionalnych, a skończywszy na liderach, czyli właścicielach przedsiębiorstw zajmujących się produkcją i dystrybucją terminali internetowych i symulatorów. W grupie działali także właściciele serwerów internetowych ulokowanych poza granicami kraju i obsługiwanych przez członków tej grupy.

- Dla zalegalizowania działalności podpisywane były umowy dzierżawy tych urządzeń lub powierzchni lokalowej pomiędzy właścicielem lokalu a podstawionym przez członków grupy właścicielem fikcyjnej firmy, tzw. firmy – krzaka – wyjaśnia mechanizm działania grupy prokurator Damian Mirecki.
Na umowie widniały zwykle kwoty do 100 zł. Przeważnie umowy nie były rejestrowane, sprawiały jednak wrażenie legalnej działalności i maskowały działalność hazardową. Podczas przeszukania jednej z firm znajdujących się na Podkarpaciu policjanci odkryli swego rodzaju laboratorium, w którym produkowano i udoskonalano najnowsze technologie w sferze kasyn internetowych. Na miejscu zabezpieczono całą dokumentację elektroniczną, serwery, komputery, nośniki pamięci, na których były kody służące do łączenia terminali z kasynem internetowym.

Majątek grupy wart prawie 2 mln zł

Dokonano również zabezpieczenia majątkowego zatrzymanych osób: samochody warte około 400 tys. zł, 148 tys. zł, 55 tys. euro, 90 tys. dolarów oraz 500 koron norweskich. – Zabezpieczono również urządzenia służące do gier o wartości około 70 tys. euro – mówi prokurator Robert Płoch. Zablokowano także pięć kont bankowych, na których było 350 tys. zł.

Zatrzymane osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz naruszenia ustawy karno-skarbowej. Grozi im za to wysoka grzywna i kara więzienia do 10 lat. 12 członków grupy, łącznie z 3 liderami, zostało już tymczasowo aresztowanych przez sąd na okres 1 oraz 3 miesięcy. – Ci, którzy sami się do nas zgłoszą, unikną kary – wyjaśnia prokurator Damian Mirecki.

Rozpracowaniem grupy zajmowało się Centralne Biuro Śledcze pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie i przy udziale funkcjonariuszy Służby Celnej.

Grzegorz Anton

do “Nielegalny hazard kwitł na Podkarpaciu”

  1. nak

    urzadzenia rozrywkowe nie sa prawnie zabronione np.apex

  2. Kaster

    lepiej hazard zalegalizować pod pewnymi rygorami i mieć zyski do budżetu niż tracić walcząc z wiatrakami.

  3. Kaster

    walka z wiatrakami…

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.