Niemcy wciąż dla nas nieosiągalni

Wojciech Szczęsny należał do najlepszych aktorów wtorkowego meczu. Jego kapitalne parady, nie przyczyniły się jednak do historycznej wygranej z Niemcami. Fot. PAP

MECZ TOWARZYSKI. W XX wieku naszym piłkarzom nie udało się pokonać zachodnich sąsiadów. Na razie nie potrafią tego zrobić, także w obecnym stuleciu.

Kilka sekund dzieliło nas od historycznej wygranej z Niemcami. Znów się nie udało. Wtorkowy mecz z 3. drużyną świata zakończył się remisem, do którego goście na gdańskiej PGE Arenie, doprowadzili tuż przed końcowym gwizdkiem. Nam pozostał niedosyt i świadomość, że reprezentacja Franciszka Smudy, nadal nie potrafi zwyciężać z silnymi drużynami, jakich nie zabraknie za kilka miesięcy na Euro-2012.

Choć to była tylko potyczka towarzyska, do której rywale nie przywiązywali większej wagi (Joachim Loew nie przywiózł do Gdańska m.in. Mesuta Oezila, Manuela Neuera i Bastiana Schweinsteingera), nasi piłkarze oraz kibice, podeszli do niej z pełnym zaangażowaniem. Dlaczego? – Towarzysko to my możemy grać z Hiszpanią, Holandią czy Włochami. Z Niemcami gra się zawsze serio – powiedział mi po meczu znajomy sympatyk reprezentacji. To stwierdzenie chyba najlepiej tłumaczy, stan ducha naszych futbolistów, którzy po remisie z trzecią drużyną świata, byli bliscy załamania. – Po meczu w naszej szatni było sporo smutku. Ten remis to jednak porażka, straciliśmy przecież bramkę w ostatniej sekundzie, a to zawsze boli. – podkreślał trener Smuda.

Szczęście, że był Szczęsny

Bohaterem meczu w naszej drużynie został obwołany Wojciech Szczęsny. Młody golkiper kilkoma kapitalnymi paradami, uchronił nasz zespół od porażki. Swoim dobrym występem, przyćmił debiut we kadrze Damiena Perquisa, który zagrał na środku obrony. – Na początku, podobnie jak wszyscy, grał trochę nerwowo, ale później spisywał się lepiej. Widać, że ten chłopak wie, o co chodzi w futbolu. – ocenił selekcjoner.

Ile jeszcze Głowacki zawali meczów w kadrze?

Perquis rzeczywiście pokazał, że jest solidnym stoperem i może przydać się naszej kadry. Na tle takiego Arkadiusza Głowackiego, wypadł wręcz rewelacyjnie. Natomiast były obrońca Wisły raził nieporadnością, był za wolny, a gafy jakie popełniał, dyskwalifikują go do gry na tym poziomie. Sęk w tym, że to już kolejny raz, kiedy Głowacki nie zdał reprezentacyjnego egzaminu. Mimo, że został odstawiony przez kilku kolejnych selekcjonerów, obecny trener kadry, uparcie na nim próbuje oprzeć grę obronną naszej drużyny. Z jakim skutkiem, widzieliśmy w środę wieczorem.

Niemcy ostrzegli Smudę przed walkowerem

Nie popisał się Głowacki, nie popisał się też sam Smuda i jego współpracownicy. Sztab kadry nie wiedział, że zawodnik, który w meczu towarzyskim dostał czerwoną kartkę, nie może wystąpić w kolejnej tego typu potyczce. W takiej sytuacji przed potyczką z Niemcami był Ludovic Obraniak. Gdyby nasi rywale nie ostrzegli biało-czerwonych, cały wysiłek naszych piłkarzy poszedłby na marne, bo pojedynek zostałby zweryfikowany jako walkower. Ale wstyd został, bo pomocnik został wycofany z meczowego protokołu, dzisięć minut przed rozpoczęciem gry.

Samymi kontrami Euro nie zawojujemy

A jak można ocenić to, co pokazali podopieczni Franciszka Smudy? Dobrze opanowana gra z kontrataku i krucha defensywa, tak mniej więcej ten zespół prezentuje się od kilku miesięcy. Jeśli do mistrzostw Europy, uda się w końcu scementować obronę, będziemy w połowie drogi. Osiągając same remisy, nie awansujemy do fazy pucharowej kontynentalnego czempionatu. Trzeba będzie wygrać jakieś mecze, czego na razie w starciu z dobrymi drużynami, grającymi na pół gwizdka, robić jeszcze nie umiemy.

Piotr Pezdan

 

 

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.