Niemoc czy pech Wojciecha Białka?

II. Liga. „Zielono-czarni” rozstali się z kibicami na zimę w minorowych nastrojach. Teraz fani zastanawiają się, ilu z nich zobaczą na wiosnę.

W trakcie meczu klub uroczyście rozstał się z Markami: Drozdem i Kusiakiem. Na pożegnanie z kibicami przyszedł drugi z byłych obrońców Stali i fani futbolu podziękowali mu gromkimi brawami za siedem sezonów spędzonych w klubie przy ul. Hutniczej. Po wczorajszym meczu można być pewnym, że pożegnań będzie więcej. Tak samo i tego, że nie wszystkie będą z pucharami i brawami.

Braw co niemiara mógł zebrać wczoraj Wojciech Białek. Nie zebrał, bo zmarnował przynajmniej trzy stuprocentowe sytuacje. Nie tylko przez niego Stal nie sięgnęła po trzy punkty. A skoro o trójkach, to w II połowie gospodarze zagrali trzema nominalnymi napastnikami (Białek, Fabianowski, Gęśla) i też to nic nie dało.

Festiwal nieskuteczności
Nie mogło dać, bo miejscowi nader często oddawali pole gry przyjezdnym. Żadne to tłumaczenie, że kontuzje „wyjęły” im trzech graczy z podstawowego składu. Stara piłkarska zasada mówi, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a „pomarańczowi” z Ostrowca Św. nie pozwalali gospodarzom na wiele. Ba, czasami mieli ich w garści, ale na szczęście dla Stali ostrowiakom też plątały się nogi pod bramką.

No, ale nie tak, jak miejscowym! Już w 10. min. Fabianowski nie wiedzieć czemu zwlekał ze strzałem z 16. m i piłkę stracił. Jego koledzy zafundowali cały festiwal straconych okazji w drugiej odsłonie. Zaczął Białek od kiksu w polu bramkowym. Po 10. min., w sytuacji sam na sam, strzelił nad poprzeczką z pola karnego. W 86. min. będąc sam w polu karnym strzelił w bramkarza, a minutę później w identycznej sytuacji przestrzelił. Kilka minut wcześniej „Fabian” ograł bramkarza gości, ale dobitkę naszego napastnika …wybił obrońca przeciwnika.

W końcu sytuacje zaczną się mścić
- Wojtek Białek na treningach gra jak należy, strzela jak w ligach wyższych, a potem przychodzi mecz i nie wykorzystuje kilku sytuacji. Co mam mu powiedzieć? – załamywał ręce trener Adamus.

Choćby przypomnieć to, o czym dorośli ludzie powinni wiedzieć, że sytuacje niewykorzystane się mszczą. W meczu z Ostrowcem los jeszcze nie chciał się mścić na „Stalówce”, ale za kilka dni w Suwałkach kara może być o wiele surowsza.

STAL – KSZO 0-0
STAL: Ciołek – Demusiak, Lewandowski, Żmuda, Rosłoń (46. Byrski) – Mistrzyk (46. Gęśla), Skórski, Walaszczyk, Mościński – Białek, Fabianowski.
KSZO: Misztal – Stachurski, Kardas, Klepczarek (34. Pape Samba), Łatkowski – Kozub (70. Dziadowicz), Kostrubała, Mąka (81. Żak), Mikoda – Stąporski, Dylewski.

Sędziował Robert Podlecki (Lublin). Żółte kartki: Demusiak, Mościński, Lewandowski oraz Kardas, Mąka. Widzów 500.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.