(Nie)prawidłowości w Muzeum Okręgowym?

Fot. Archiwum

RZESZÓW. Czytelniczka: – Muzeum Okręgowe w Rzeszowie zatrudnia w nieprawidłowy sposób. Dyrektor: – To bezpodstawne oskarżenia.

Do redakcji Super Nowości zgłosiła się Czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji) oburzona sposobem przeprowadzenia konkursu na jedno ze stanowisk w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie. Zarzuca muzeum pewne nieprawidłowości. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia – mówi stanowczo Bogdan Kaczmar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. – Oskarżenia są bezpodstawne.

Na kilka dni przed świętami Muzeum Okręgowe w Rzeszowie ogłosiło konkurs na wolne stanowisko asystenta muzealnego w Muzeum Etnograficzny – oddziale Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Wymagania nie były wygórowane. Wystarczało wyższe wykształcenie i półroczne doświadczenie w pracy w jednostce upowszechniania kultury.

- Zastanawiam się tylko, kto przebił moje kwalifikacje? Dr habilitowany? – pyta Czytelniczka, która zapewnia, że jest świeżo upieczonym doktorem nauk humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, na swoim koncie ma sporą listę publikacji oraz roczne doświadczenie w pracy w jednostce upowszechniania kultury.

Wstrzymali nabór
- Wysłałam swoje dokumenty aplikacyjne 20 grudnia 2012 r. Jakież było moje zdziwienie, gdy następnego dnia rano zadzwonił telefon z muzeum, by przekazać mi informację, iż z powodu błędnie wyliczonych finansów przez dyrektora muzeum, konkurs został odwołany. Tego samego dnia ze strony internetowej usunięto ogłoszenie o naborze na pracownika – pisze w liście Czytelniczka. Podobny telefon odebrało też czterech innych kandydatów.

Po świętach na stronie internetowej muzeum ani w Biuletynie Informacji Publicznej wciąż nie było informacji o wstrzymaniu naboru. Jak się później okazało, trwał on do 27 grudnia.

Sprawy nie ma
Co na to dyrekcja? – Rzeczywiście, 21. grudnia wszystkie osoby, które zgłosiły swoją kandydaturę na stanowisko zostały poinformowane o tym, że z racji braku środków finansowych rekrutacja została wstrzymana – mówi Bogdan Kaczmar, dyrektor Muzeum Okręgowego w Rzeszowie.

Jak wyjaśnia, muzeum poszukiwało dwóch pracowników na pół etatu na zasadzie zastępstwa. – Postanowiliśmy jednak przeprowadzić wewnętrzne roszady i przenieść jedną zatrudnioną już osobę na wspomniane stanowisko. Ta jednak 27. grudnia złożyła wypowiedzenie – mówi Kaczmar. – Nie mogliśmy tego przewidzieć.

Do tego czasu jeszcze trzy osoby zgłosiły się do konkursu. – Spośród ośmiu kandydatów wybraliśmy dwie osoby – dodaje Kaczmar. Dwóch nowych pracowników pracę w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie rozpocznie 7 stycznia.

Ewelina Nawrot

do “(Nie)prawidłowości w Muzeum Okręgowym?”

  1. xzkasia

    Muzeum i dyrektor powinni odpowiedziec w prasie na artykul Nawrot i ujawinic imie i nazwisko tej aplikantki – po wyroku skazujacym. To wtedy juz nikt ich nie przyjmie do pracy.

  2. xzkasia

    Allegro – to jakiszlosliwiec ktory nie lubi dyrektora, jemu nie chodzi o zatrudnianie w muzeum. Policja powinna sprawdzic adres e-mailowy tego Allegro i wtedy wszystko bedzie jasne, czy nikt jeszcze o tym nie pomyslal – nie mozna wypisywac zlosliwosci na kogos bez konsekwencji, to sa pomowienia.

  3. anna

    A pani Monika – to mamusia panny dr. – obraza ludzi bo corci sie nie powiodlo.

  4. anna

    Ty Alegro – a moze to twoja „pociecha”. Biedny tatus msci sie na innych za niedolestwo swojej corci.

  5. anna

    A czy ta pani to nie przypadkiem panna Ambrozowicz? Widocznie tak mialo byc – nie zawsze ludzie z tytulami nadaja sie do wspolpracy z innymi. Jak widac tak jest – „zadufana” w sobie panna – mysli ze inni chociaz nie maja tytulow dr. sa gorsi. A skoro taka dobra pani dr. – to dlaczego nie zostanie na UJ – moze tam tez jej nie chca – bo poznali sie na wredocie. Widocznie Bog czuwa na tym muzeum, ze nie dostala sie ta panna w szeregi tej grupy pracownikow.

  6. kasia

    Przykre, że nie uczyli Pani podczas robienia tego doktoratu, (ja tą wiedzę zdobyłam już na zwykłych studiach w Rzeszowie a nie na UJ, bo UJ to tylko marka) że nie każdy może pracować na danym stanowisku. Niekiedy jest tak, że kwalifikacje kandydata przewyższają wymagania stawiane pretendentowi. Wtedy to, taki pracownik nie może zostać zatrudniony, bowiem jego wiedz nie jest adekwatna do wykonywanej pracy. Innymi słowy, pracownik zajmujący takie stanowisko nudziłby się i uwsteczniał, a nie rozwijał i dążył do stawianej sobie wyżej poprzeczki. Przykład: kucharz pracujący na zmywaku. Proponuję Pani dalej rozwijać swoją karierę edukacyjną, może od razu habilitacja i profesura, skoro jest Pani tak zdolna… Na miejscu Pani wstydziłabym się z taką głupotą lecieć do gazety, bo ośmiesz niestety w ten sposób Pani siebie, a nie niedoszłego pracodawcę….. Co za desperacja, tyle ludzi jest na bezrobociu, Pani doktor też może to grono choć przez parę miesięcy zasilić, może jakiś kursik, zajęcia doszkalające… każdemu się przydaje…..

  7. olo

    Ktoś miał po prostu „PLECY” jak w większości takich sytuacji się to odbywa. Już przed ogłoszeniem konkursu wiadomo kto wygra. Ocenę pozostawia się komisja, która jak wiadomo popiera „SWOJEGO” kandydata i po temacie. Wszystko zgodnie z obowiązującym prawem. Był konkurs a komisja opiniowała i wybrała co chciała. Jak to powiedział B. Linda w „Psach’ : ” Czasy się zmieniają a Pan ciągle jest w komisjach”…

  8. Weloniusz

    Zakompleksione trolle (nikodem)komentujące wszystko – najpierw sprawdźcie jakie warunki tej pracy były za jaką kasę, a potem piszcie o ciepłych posadkach.

  9. Weloniusz

    Czy ta pani dr. tak strasznie chciała dostać pracę jako asystent muzealny na pół etatu za 700 zł i to w dodatku na zastępstwo czyli przez okres max 1 roku?? Może trzeba spróbować w Biedronce??

  10. nikodem

    Szukam tego naboru w sieci i jakoś znaleźć nie mogę. Biuletyn Informacji Publicznej tegoż Muzeum jest jakiś lipny, w zakładce „nabory pracowników” nie ma nic poza odnośnikiem do urzędu miasta Rzeszowa, któremu jednak to muzeum najwyraźniej nie podlega, bo nie znajduje się w wykazie jednostek organizacyjnych miasta. Nie upowszechniając informacji o naborze Muzeum łamie przepisy. Czy ciepłe posadki zawsze muszą oznaczać miernotę?

  11. Allegro

    Oj, tak to jest, że magistrowie nie lubia doktorów. A jeszcze tacy zakompleksieni, ktorzy się męczą z doktoratem, i mają ambicje być doktorem też, to już szczegolnie nie lubia tych lepiej wykształconych. A w tym muzeum etnograficznym dzieją się już od paru lat dziwne, a nawet straszne rzeczy… Ale dzięki sprytnemu PR, wszystko na zewnątrz jest cacy i prawidłowe… Swoją drogą, dziennikarze „SuperNowości” gazety niezależnej mogliby się zainteresowac kto własciwie i z jakim wykształceniem kierunkowym pracuje w muzeum etnograficznym.. Albo nie, niech sobie pracownicy merytoryczni dopracują do emerytury, kogo to właściwie obchodzi cała ta etnografia…

    • kasia

      Czy ja wiem, raczej jest odwrotnie.

    • anna

      Ty Allegro jestes jakims zlosliwcem, ktoremu w zyciu sie nie powiodlo i dlatego oczerniasz innych. Tylko miernoty takie jak ty sa takie zlosliwe. Trzeba dobrze znac sytuacje i ludzi o ktorych sie pisze takie oszczerstwa.

    • anna

      Warto by bylo sprawdzic dane osobowe tego „Allegro” i postawic mu zarzuty w prokuraturze, a po osadzeniu podac do publicznej wiadomosci jego dane osobowe. Moze wtedy piszac o kims oszczerstwa zastanowi sie.

  12. edward

    Pani dr hab – to co UJ, a inne uczelnie to już zawodówka. Troszke pokory się przyda Pani doktór chabilotowana.

  13. Janusz Szwęs

    Powinno się tym zająć CBA, niech się pani do nich zwróci napewno coś wymyślą

  14. student

    o kolejna która zrobiła doktorat z byle czego bo myślała ze ją wszyscy będą rozchwytywać.. a tu zonk i zderzenie z rzeczywistością :)

  15. blokers

    czy na siwi była pieczątka kurii biskupiej

  16. XYZ

    ciekawe czy pani dr, która zarzuca nieprawidłowości posiada umiejętność czytania ze zrozumieniem? z wskazanego w artykule fragmentu bynajmniej nie wynika, że konkurs wygra osoba z najwyższym wykształceniem – wystarczy wyższe wykształcenie (mgr) oraz doświadczenie. Może czynnikiem decydującym nie był stopień naukowy lecz wygrała osoba o większym doświadczeniu lub np. posiadająca konkretne doświadczenie w rzeczonym Muzeum -która jako osoba wdrożona i zapoznana ze specyfiką pracy w tej instytucji została uznana za bardziej odpowiedniego kandydata? najłatwiej zwalać winę na wszechobecny nepotyzm. Apeluję o więcej samokrytyki

    • nikodem

      Idealista się trafił :D Na pewno nie jesteś urzędnikiem, żaden urzędnik nie wypowie się w tym temacie, bo wie jak sam dostał tę robotę.

  17. Monika

    Kto przebił Pani kwalifikacje??…zapewne osoba, która miała większe znajomości…tak jest wsędzie….jak składa się podanie o pracę to najlepiej w załączniku dopisać nazwisko osoby, która poprze potencjalnego kandydata.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.