Niesamowity wynik

Fot. FIVB

PUCHAR ŚWIATA. Cel osiągnięty – biało-czerwoni jada na igrzyska.

- Myślę, że każdy wziąłby ten wynik w ciemno. Graliśmy bardzo trudny turniej i osiągnęliśmy niesamowity wynik. W ostatnim meczu walczyliśmy z Rosją, ale oni mieli więcej szczęścia i chyba więcej sił. Naszym celem była kwalifikacja na igrzyska i ten cel osiągnęliśmy – mówił po zakończeniu Pucharu Świata, libero polskiej reprezentacji i Asseco Resovii, Krzysztof Ignaczak.

Polski zespół podczas turnieju, który w niedzielę zakończył się w Tokio zaprezentował się znakomicie. Podopieczni Andrei Anastasiego z jedenastu spotkań wygrali osiem. Ulegli w tie-breakach Irańczykom, Brazylijczykom i Rosjanom.

Wstydliwy tie-break
W tym ostatnim meczu w piątym secie polski zespół prowadził już 14:9 i zwycięstwo miał niemal na tacy, ale nie potrafił postawić kropki nad i. – Szkoda, że nie udało się zakończyć turnieju zwycięstwem nad Rosją – mówi Michał Winiarski. – Ale idę o zakład, że gdyby ten tie-break o czymkolwiek decydował, to rosyjski zawodnik przy stanie 9:14 nie zaserwowałby tylu tak mocnych i dokładnych zagrywek – stwierdza przyjmujący polskiej reprezentacji, a kapitan Marcin Możdżonek (najlepszy blokujący turnieju) dodaje. – Po trzecim secie skończyła się siatkówka i zaczął się mecz, który musiał niestety się odbyć.

Drugi medal w historii
Oprócz Polaków awans na igrzyska wywalczyli Rosjanie i Brazylijczycy. Biało-czerwoni po raz drugi w historii stanęli na podium tej imprezy.  Pierwszy turniej odbył się w 1965 roku w Warszawie, a biało-czerwoni zajęli w nim drugie miejsce. W trzech kolejnych na podium już im się nie udało stanąć. Od 1977 roku PŚ organizuje Japonia. Grają w nim przede wszystkim mistrzowie i niektórzy wicemistrzowie kontynentów, Japonia jako gospodarz oraz dwa zespoły dzięki tzw. dzikiej karcie przyznawanej przez Międzynarodową Federację Piłki Siatkowej (FIVB). To właśnie dzięki niej w Japonii wystąpili także Polacy, którzy w europejskim czempionacie zajęli trzecie miejsce.

Sukces nie był przypadkowy
- Jesteśmy super zadowoleni – mówi Jakub Jarosz. – Zrobiliśmy to, co planowaliśmy. Mamnadzieję, że zadowoliliśmy kibiców. Siebie zadowoliliśmy w każdym razie. Mam nadzieję, że tym turniejem udowodniliśmy, że osiągamy sukcesy nieprzypadkowo. To jest piękny rok dla siatkówki, bo mamy trzy medale na wszystkich imprezach – mówi jeden z bohaterów kluczowego piątkowego pojedynku z Włochami.

Wyczerpujący turniej
Skutki wyczerpującego (w ciągu 15 dni drużyny rozegrały po 11 spotkań każdy z każdym) turnieju w Japonii odczuwał pod koniec już każdy siatkarz. – Jestem bardzo zmęczony, ale i bardzo szczęśliwy, że ten nasz trud nie poszedł na marne. Nigdy jeszcze nie przeżyłem tak intensywnego turnieju – mówi Marcin Możdżonek, a Michał Winiarski dodaje. – Jestem dumny z siebie i swoich kolegów. Zajęliśmy drugie miejsce, a przede wszystkim mamy miejsce na igrzyskach, a po to tutaj przyjechaliśmy.

Sześć miesięcy sukcesów
Niezwykle szczęśliwy co zresztą zrozumiałe był podczas ceremonii zakończenia turnieju włoski szkoleniowiec polskiej reprezentacji, Andrea Anastasi. – Zagraliśmy niewiarygodny turniej. Mamy za sobą jedynie sześć miesięcy wspólnej pracy, a w Pucharze Świata zajęliśmy już drugie miejsce. Musieliśmy wykazać się bardzo dobrą grą, by zajść tak wysoko, ale musimy zrobić jeszcze więcej, by osiągnąć najwyższy poziom. Czeka nas jeszcze dużo pracy – zaznaczył trener, pod którego wodzą, biało-czerwoni świecili same sukcesy. – Mamy za sobą bardzo dobry rok z drugim miejscem w Pucharze Świata, brązowym medalem mistrzostw Europy i trzecią lokatą w Lidze Światowej – kończy Krzysztof Ignaczak.

rm

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.