Niesforny przybysz bryka po osiedlu

Młody jelonek na Dzikowie czuje się jak u siebie. Ogrodzenia posesji nie stanowią dla niego żadnej przeszkody, omija jednak te domy, których pilnują szczekający stróże. Fot. Bogdan Myśliwiec

Młody jelonek na Dzikowie czuje się jak u siebie. Ogrodzenia posesji nie stanowią dla niego żadnej przeszkody, omija jednak te domy, których pilnują szczekający stróże. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Młody jeleń skacze przez ogrodzenia posesji na osiedlu Dzików. Brykając po grządkach coś niecoś podjada, a coś niecoś niszczy.

Na tarnobrzeskim osiedlu Dzików na początku czerwca pojawił się młody jelonek. Koziołek skacze po posesjach, bryka po otaczających je łąkach i chętnie pozuje zdziwionym jego widokiem przechodniom. Z dala trzyma się tylko od psów, które nie mogą przyzwyczaić się do nowego sąsiada.

Informacja o koziołku przechadzającym się po Dzikowie dotarła do nas kilka dni temu. Młody zwierz był widziany przez mieszkańców ulicy Kwiatowej. Na jednej z posesji zatrzymał się nawet na tak długo, że jego właściciel musiał interweniować, by pozbyć się nieproszonego gościa niszczącego wypielęgnowane uprawy warzyw.

- Mieliśmy informację o jelonku na Kwiatowej, bo zwierzę, choć bardzo sympatyczne, jest jednak nieco uciążliwie dla kogoś, kto nie zajmuje się hodowlą – przyznaje Andrzej Wartoń z Koła Łowieckiego Nadwiślańskie w Tarnobrzegu. – Niestety, niewiele mogliśmy pomóc, bo nie posiadamy ani środka transportu, którym można byłoby przewieźć zwierzę, ani nie dysponujemy karabinkiem i lekami usypiającymi, których trzeba by użyć do otumanienia zwierzęcia.

Sprawa koziołka została także zgłoszona Straży Miejskiej. Interwencja nie była jednak konieczna, bo jelonek ostatecznie opuścił posesję, na której się zadomowił, przeskakując bez pomocy przez ogrodzenie.

- To nie pierwsze dzikie zwierzę, jakie zapuszcza się na nasze osiedle – przyznaje jeden z mieszkańców ulicy Kwiatowej. Ten ostatni faktycznie jednak zadomowił się u nas na dłużej. Gdyby nie biegał tak posesjach, nikomu by zresztą pewnie nie przeszkadzał. Wystarczyło, że raz czy dwa przebiegł się po grządkach i wszystko kopytami podeptał, no to nie dziwne, że próbowano go stąd przepłoszyć.

mrok

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.