Niespodzianka w Łańcucie

Fot. Sebastian Maślanka/Sokół Łańcut

Do sporej niespodzianki doszło w Łańcucie, gdzie Rawlplug Sokół uległ przedostatniej w tabeli Wiśle Chemart Kraków, dla której było to dopiero trzecie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie.

Ekipa beniaminka z Krakowa wyspecjalizowała się w robieniu niespodzianek dużego kalibru, bo na siedem wygranych meczów aż cztery są z zespołami z czołówki: WKK Wrocław, Górniki Trans.eu Wałbrzych, GKS Tychy i teraz Rawlplug Sokół Łańcut. – Ten mecz to będzie też trochę taka „wykładnia”, jeśli chodzi o ten poprzedni w Wałbrzychu, gdzie zanotowaliśmy słabszą skuteczność. Zobaczymy czy we własnej hali wrócimy do swojej dyspozycji rzutowej i zdobimy wszystko, żeby ten element poprawić. Jeżeli to wróci powiedzmy do normy, a nasi strzelcy będą w lepszej skuteczności, będzie napawało to optymizmem przed kolejnymi meczami – mówił przed sobotnim spotkaniem trener Rawlplug Sokoła, Dariusz Kaszowski. O ile skuteczność za dwa punkty była lepsza, to w rzutach za trzy dalej pozostawia wiele do życzenia. Mimo tego łańcucianie mieli szanse na zwycięstwo, ale ich finisz okazał się spóźniony.
Goście od samego początku zagrali bez kompleksów i po 6 punktach z rzędu Wojciecha Gorgonia wygrywali 6:3. Rawlplug Sokół na początku drugiej kwarty przegrywał 18:27, ale po wymuszeniu kilku przewinień i punktach zawodników wchodzących z ławki odzyskał równowagę i tuż przed przerwą prowadził sześcioma punktami. Kiedy na początku III kwarty ekipa trenera Kaszowskiego wygrywała 46:38 wydawało się, że miejscowi złapali już swój rytm. Krakowianie nie spuścili głów, grali bez kompleksów, a w trudnym momencie zespół poderwał Wojciech Gorgoń. Później raz za razem kosz rywali dziurawił Artur Włodarczyk ( grał w Łańcucie w sezonie 2017-2018). Po jego 10 punktach z rzędu Wisła odzyskała prowadzenie, jeden z fragmentów wygrywając 15:0 (59:50). Później ekipa z Krakowa sukcesywnie powiększała dystans, który w 34. minucie wynosił już 15 pkt (76:61). Od tego momentu łańcucianie postawili wszystko na jedną kartę i rzucili się do odrabiania strat. Przewaga „Białej Gwiazdy” zaczęła błyskawicznie topnieć. Na 55 sekund przed końcem Wisła wygrywała różnicą siedmiu punktów (88:81). Gospodarze faulowali rywali, a ci trafiali tylko po jednym wolnym, co było wodą na młyn goniącego Sokoła. Na 22 sekundy przed końcem po „trójce” Filipa Małgorzaciaka strata do Wisły wynosiła tylko punkt (88:89). W odpowiedzi Rajewicz trafił jednego z dwóch osobistych (88:90), a do końca pozostawało 16 sekund. Łańcucianie długo rozgrywali akcję, piłka trafiła do Małgorzaciaka, ale ten w trudnej pozycji spudłował i sensacja stała się faktem.

Wyniki innych meczów: Zetkama Doral Nysa Kłodzko – Energa Kotwica Kołobrzeg 54:83, Pogoń Prudnik – Decka Pelplin 76:85, Elektrobud-Investment ZB Pruszków – Grupa Sierleccy-Czarni Słupsk 56:87, KS Księżak Łowicz – WKK Wrocław 72:92, TBS Śląsk II Wrocław – Dziki Warszawa 96:77
Mecz GKS Tychy – Górnik Trans.eu Wałbrzych przełożono na 10.03.

1. Czarni 24 45 2025:1750
2. WKK 24 43 2102:1895
3. Górnik 23 41 1963:1734
4. Sokół 24 39 2208:1938
5. Tychy 23 38 1951:1927
6. Księżak 24 37 2069:2057
7. Pruszków 24 37 1722:1746
8. Śląsk II 24 36 2019:1984
9. Miasto Szkła 24 36 1939:1932
10. Politechnika 24 35 1981:2020
11. Dziki 23 33 1833:1834
12. Decka 24 33 1990:2092
13. Kotwica 24 32 1885:1949
14. Pogoń 24 31 1934:2074
15. Wisła 24 31 1836:2051
16. Kłodzko 23 23 1713:2160

W następnej kolejce (27.02.): Decka Pelplin – Miasto Szkła (17), WKK Wrocław – Rawlplug Sokół (18)..

rm

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments