Nieudane debiuty trenerów

Stal Rzeszów tylko zremisowała bezbramkowo z Garbarnią. Najlepszej okazji na gola nie wykorzystał widoczny na zdjęciu Tomasz Persona. Fot. Paweł Bialic

STAL RZESZÓW – GARBARNIA KRAKÓW. Biało-niebiescy wciąż bez wiosennej wygranej przy Hetmańskiej.

Nowy trener nie zmobilizował piłkarzy Stali Rzeszów do lepszej gry. Pod kierunkiem Krzysztofa Łętochy biało-niebiescy tylko zremisowali z niżej notowaną Garbarnią. U gości również debiutował nowy szkoleniowiec – Robert Orłowski. Po tym spotkaniu wniosek jest jeden – obu czeka ze swoimi zespołami sporo pracy.

W piątek dobiegł koniec opery mydlanej pt. „Rozwiązywanie kontraktu z Robertem Kasperczykiem”. Działaczom Stali wyjątkowo długo zajęło pozbycie się szkoleniowca, który okazał się niepoważnym i nieprofesjonalnym człowiekiem. Dobrze chociaż, że pod ręką był Marcin Wołowiec, który w czasie bezkrólewia kierował zespołem i robił to zupełnie dobrze. Przy Hetmańskiej jednak uznano, że w decydujących momentach trudnej batalii o utrzymanie będzie on potrzebował wsparcia bardziej doświadczonego fachowca. Wybór padł na Krzysztofa Łętochę; w przeszłości pracował już przez moment w Stali, a rok temu w imponującym stylu wygrał II ligę z Okocimskim Brzesko. Na zapleczu ekstraklasy już tak dobrze mu nie szło i w końcu rozstał się z „Piwoszami”.

W sobotę nowy opiekun biało-niebieskich mógł się przekonać, że jego podopieczni mają problem nawet nie tyle ze strzelaniem bramek, ale w ogóle ze stwarzaniem bramkowych okazji. W przekroju całego meczu z przeciętną Garbarnią naszym piłkarzom dwa razy udało się zagrozić bramce rywali. Michał Lisańczuk nie trafił jednak czysto w piłkę, z kolei Tomasz Persona nie umiał porozumieć się z Danielem Koczonem i w efekcie strzelił z bliska wprost w krakowskiego bramkarza. Oba zdarzenia miały miejsce po przerwie.

Wcześniej to goście byli bliżej zdobycia gola. Po razie ostemplowali słupek i poprzeczkę, w kilku innych sytuacjach Tomasz Wietecha nie po raz pierwszy w tej rundzie pokazał, że na niego zawsze można liczyć.

Główny problem Stali tkwi obecnie w pomocy. Rozgrywający kreują bardzo mało okazji, by napastnicy mogli się wykazać. Ci z kolei są mało aktywni. Stara się Koczon, ale już Andreja Prokić chyba myśli wciąż o niedoszłym transferze, bo ostatnio jest cieniem samego siebie. W ostatnim meczu pokazał się jeszcze Michał Górecki i po raz kolejny udowodnił, że II liga to dla niego za wysokie progi.

STAL Rzeszów 0
GARBARNIA Kraków 0

STAL: Wietecha – Pawłowicz, Duda, Baran, Drożdżal, Lisańczuk, Alancewicz, Jędryas (72. Margol), Lisańczuk, Persona, Koczon, Prokić (60. Michał Górecki)
GARBARNIA: Widawski – Ryś, Piszczek (66 Haxhijaj), Pluta, Byrski, Leszczak (90. Talaga), Metz, Wajda (78 Kalemba), Siedlarz, Broź (65 Abdalla), Cichy

Sędziował Marek Śliwa (Kielce). Żółte kartki: Baran, Drożdżal, Koczon, Margol oraz Wajda, Siedlarz, Leszczak. Widzów 600.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.